Sprzęt laboratoryjny
Początkujący e-palacz, który chciałby spróbować własnoręcznego mieszania płynów, często się zastanawia nad tym, jaki sprzęt będzie mu do tego celu potrzebny.
Może to nieco zaskoczyć, ale tak naprawdę na samym początku nie potrzeba żadnych specjalnych sprzętów poza pustym naczyniem na nowy płyn. Jak to możliwe, spytacie. A te wszystkie pipety, cylindry miarowe, strzykawki?
Powiem tak: jasne, że to też będzie przydatne, ale później. Oczywiście jeśli ktoś ma sporo pieniędzy i chce sobie wszystko kupić od razu, nie ma przeciwwskazań. Może się jednak okazać, że kupimy sporo elementów, których nigdy nie użyjemy, i zaczną się one kurzyć na półkach.
Dla początkującego mieszalnika najwygodniejszym sposobem pomiarów objętości będzie liczenie kropel. Szczegóły omówione będą w kolejnym odcinku poradnika.
Nie da się jednak ukryć, że ten sposób odmierzania konkretnych objętości jest zwykle obarczony sporym błędem. Wynika on z faktu, że każdy z używanych roztworów ma inną wartość gęstości, lepkości i czegoś, co się nazywa fachowo napięciem powierzchniowym. Stąd kropla kropli nierówna i ich objętości mogą się różnić o kilka czy nawet kilkanaście procent.
Dla pocieszenia „wkraplaczy” napiszę, że niewprawny chemik liquidowy podobne błędy może bez problemu popełnić używając sprzętu przeznaczonego dla zawodowców. Co gorsza – podświadomie będzie mu się wydawało, że skoro używał do pomiarów sprzętu typowo laboratoryjnego, to na pewno wszystkie odmierzone objętości są precyzyjne. Nic bardziej mylnego!
Jak więc zabrać się do bardziej fachowego odmierzania objętości? Myślę, że tak jak wielu już działających na polu przygotowania płynów użytkowników e-papierosów, warto zaopatrzyć się w aptece w kilka strzykawek oraz igieł. Jakie powinny być te strzykawki? To proste – przede wszystkim powinny być raczej małe. Osobiście najchętniej używam strzykawek o pojemności 2 mililitrów. Do większych operacji stosuję takie o pojemności 10 ml. Używanie większych mija się raczej z celem, ponieważ bardzo rzadko przygotowuje się aż tak duże ilości mieszanek.
UWAGA!
Przy zakupie należy zwrócić uwagę na to, jak wyskalowana jest strzykawka. Niektóre z nich (tzw. insulinówki) są bowiem wyskalowane w specjalnych jednostkach, które nie są równoważne mililitrom. Z takich strzykawek należy raczej zrezygnować. W razie wątpliwości warto skonsultować się z pracownikiem apteki – on będzie na pewno wiedział, które ze strzykawek są wyskalowane w mililitrach.
Zauważmy też, że w sprzedaży dostępne są dwa zasadnicze rodzaje strzykawek. Umownie nazywane są dwu- i trzyczęściowymi. Na czym polega różnica? Dwuczęściowe strzykawki składają się z wykonanego zwykle z polipropylenu korpusu, oraz tłoka, który najczęściej jest zrobiony z polietylenu. Trzyczęściowa posiada inną końcówkę tłoka – wykonaną z syntetycznej gumy. Które z nich są lepsze? Myślę, że warto samemu kupić oba rodzaje i wypróbować. Zwykle strzykawki z gumowym tłoczkiem są łatwiejsze w obsłudze, ponieważ tłok chodzi bardziej płynnie. Mniej wprawnym strzykawki dwuczęściowe mogą sprawić nieco więcej problemu, ponieważ wypychanie tłoka może odbywać się skokowo, co w efekcie często powoduje rozchlapanie się wypuszczanego roztworu.
Jeszcze jedna istotna uwaga – czasami padają pytania o to, czy można zastosować strzykawki, które były używane już do podania leków. Zdecydowanie przestrzegam przed takim działaniem. Strzykawka w aptece kosztuje maksymalnie kilkadziesiąt groszy. Jest nowa i sterylna. Używana strzykawka zawsze zawiera ślady leku, a ponadto może zawierać pewne ilości materiału biologicznego pochodzącego od osoby, która miała robiony zastrzyk. Czy warto coś takiego inhalować? Odpowiedź jest chyba oczywista – NIE! I nie zależy to absolutnie od tego, jaki lek był w strzykawce podawany. Uznajmy po prostu, że strzykawka używana do celów medycznych nadaje się tylko do utylizacji.
Należy też pamiętać o tym, aby strzykawki rozmontować i umyć zaraz po użyciu. Po wysuszeniu można je przechowywać w postaci zmontowanej lub trzymać oddzielnie tłok i korpus, chociaż myślę, że lepszy jest pierwszy z tych sposobów.
Pozostawianie nieumytych strzykawek „do następnego razu” uważam za bardzo poważny błąd. Resztki pozostawionych płynów ulegają łatwiej rozkładowi i mogą zanieczyścić kolejną porcję przygotowywanego płynu. Pamiętajmy też, aby nie przenosić płynu raz pobranego do pojemnika, z którego został on pobrany, tak więc resztek płynu ze strzykawki należy się pozbyć w cywilizowany sposób.
(c) by Mirosław Dworniczak
Jeśli chcesz wykorzystać ten tekst lub jego fragmenty, skontaktuj się z autorem.
iowa74
24 Czerwiec 2010 at 12:06
“Pamiętajmy też, aby nie przenosić płynu raz pobranego do pojemnika, z którego został on pobrany” Czy to oznacza że nie moge/nie powinienem, wlać z powrotem do butelki np. PG jeżeli pobrałem do strzykawki za dużo, i w niej zostało? A jeżeli do każdego składnika używam osobnej strzykawki w czasie mieszania?
Dodam jeszcze że VG 98-99% nie dasię nabrać przez igłę, i trzeba użyć samej strzykawki.
StaryChemik
25 Czerwiec 2010 at 12:14
W zasadzie nie powinno się wlewać resztek z powrotem do pojemnika. Taka jest święta reguła chemiczna. Nawet wtedy, gdy używasz do każdego płynu innej strzykawki. Nigdy bowiem nie ma pewności, czy płyn nie wymyje z powierzchni strzykawki czegokolwiek, co może nam zababrać płyn w pojemniku pierwotnym.
Słyszałem, że Poznaniacy, Krakusi i Szkoci wlewają z powrotem, ale to są specyficzne grupy…
reed
24 Czerwiec 2010 at 15:13
iowa74, ależ da się ją nabierać, trzeba tylko odpowiednią igłę.
Ja np “ósemkami” napełniam, ale bazę, PG, czy VG pobieram “dwunastkami”
Zero problemów
StaryChemik
25 Czerwiec 2010 at 12:15
Tak, przy użyciu 12. można nabrać nawet VG, ale trzeba pomaleńku zasysać. Warto poćwiczyć, wyrabia cierpliwość.
navegare
24 Czerwiec 2010 at 23:16
Do gliceryny 98% używam tępych, grubych igieł. Są w HG, widziałam je też u któregoś z naszych dostawców.
Bazę rozrabiam w większej ilości – strzykawki i igły, z aromatami mieszam często i raczej małe porcje – tu wystarcza mi liczenie kropel. Ta sama butelka, ta sama baza, wynik jest niemal powtarzalny.
krzysztofsf
26 Czerwiec 2010 at 01:15
Po licznych zakupach strzykawek, cylindrow miarowych itp, okazalo sie, ze korzystam jedynie ze zlewki 50 ml i pipet szklanych 25 ml i 10 ml.
StaryChemik
30 Czerwiec 2010 at 23:47
Zgadza się – minimalizacja ilości sprzętu to dobra rzecz.