RSS

Prośba do tych, którzy zaczęli mieszać własne e-liquidy

27 cze

Zwykle to ja dzielę się jakąś wiedzą tutaj na blogu. Tym razem jednak to ja chciałbym od Was wydobyć pewne informacje. Zastanawiam się nad tym, z jakimi problemami spotkaliście się na samym początku swojej przygody z mieszaniem własnych płynów. Co sprawiło Wam kłopoty? Obliczenia? Zdobycie składników czy też sprzętu? Sam proces mieszania?
Pamiętacie jakieś swoje błędy z tamtych czasów?
Pytania te kieruję szczególnie do ludzi, którzy podchodzili do tematu przygotowywania liquidów jak przysłowiowy pies do jeża.
Napiszcie o tym, proszę – albo tutaj w komentarzach do wpisu, albo też (jeśli nie chcecie ujawniać swoich błędów czy problemów publicznie) wyślijcie maila.
Będę bardzo wdzięczny za każdą informację w tym temacie – myślę, że mogą one też pomóc tym, którzy są jeszcze na samym początku drogi.

About these ads
 
33 komentarzy

Posted by w dniu 27 Czerwiec 2011 w ogólne

 

Tagi:

33 responses to “Prośba do tych, którzy zaczęli mieszać własne e-liquidy

  1. Riccardo

    28 Czerwiec 2011 at 12:01

    Mnie sprawiał problem odpowiedniego dobrania ilości aromatu. Przeczesywałem forum z poszukiwaniu dawkowania. Teraz wiem, że można spokojnie zaczynać od 2 kropli na ml. Chyba, że komuś zależy na delikatnym aromacie, wtedy można zacząć od kilku kropel na 10 ml.
    Ja nie miałem problemu z dobieraniem proporcji bazy/glikolu/gliceryny ale wiem, że to dosyć częste pytanie początkujących. Na szczęście jest kalkulator Ryczypióra, chociaż spotkałem się już z problemami z jego zrozumieniem.
    Widziałem też pytania podstawowe, czyli co kupić? Jaka baza, jak i czym rozcieńczyć.

    W następnej fazie (ale o tym wiesz) miałem problem z dawkowaniem (i przygotowaniem) maltolu i absolutu. Ale to już następny etap :)

     
    • StaryChemik

      28 Czerwiec 2011 at 18:04

      Dzięki, Ricc. Tak, chyba trzeba wyraźnie sugerować dawkowanie aromatu przy pierwszych próbach. No i zapewne dodać, że każdy aromat ma swoją charakterystykę. Te ostatnie od Irka są np. bardzo stężone – 2% czyli 2 krople na 5 ml wystarczy.
      A co do maltolu i absolutu – no tak, ale to już jest wyższa szkoła jazdy – dla zaawansowanych.
      Problemy ze zrozumieniem kalkulatora Ryczypióra? Uuuu… pozwól, że nie skomentuję. To jeden z najbardziej klarownych programów tego typu jakie widziałem.

       
  2. jurek@o2.pl

    29 Czerwiec 2011 at 12:59

    Zawsze kupowałem gotowy liquid ze stoiska z e-papierosami, więc mieszanie było mi obce. Niedawno trafiłem na stronkę …Twójliquid.pl i po korespondencji mailowej obszernej i rzeczowej zakupiłem 80 g Nicoglycer 24 mg i aromat virginia. Po otrzymamniu przesyłki ( dość szybko) do calej flaszki dodałem 9 kropli aromtu i od miesiąca palę ten liquid z duzym smakiem nic więcej nie mieszam ? Cieszy mnie fakt, że produkt jest dziełem polskich spracowanych rąk, a nie małych żółtych rączek za miseczkę ryżu. Pozdrawiam Cie ChemikuStary z prośbą, jeśli chesz i możesz o oceną tego dostawcy.

     
  3. lesmie

    30 Czerwiec 2011 at 13:26

    Hmm, mój pierwszy sporządzony e-liquid ? Było to gdzieś trzy lata temu i prowadziła do tego długa i żmudna droga. Nikt w Polsce wcześniej tego nie robił, nikt nie znał składu e-liquidu, nikt nie wiedział czy jest to w ogóle możliwe, na forum nie było jeszcze żadnego chemika który by mi pomógł. Nie było wtedy jeszcze nawet e-liquidu dostępnego w buteleczkach, tylko w formie fabrycznych drogich wkładów nasączonych e-liquidem i właśnie ta wysoka cena gotowych wkładów natchnęła mnie najpierw na poszukiwanie informacji z czego ten płyn jest zrobiony i czy ta wysoka cena jest uzasadniona. Po przeczesaniu wszelkich możliwych portali w internecie, udało się w końcu ustalić ten skład, okazało się ku miłemu zaskoczeniu, że jest on bardzo prosty i w zasadzie sporządzenie we własnym zakresie takiego płynu nie powinno być trudne, ale dużym problemem okazało się zdobycie nikotyny. Była ona w ofercie kilku hurtowni chemicznych, ale okazało się że ze względu że jest to bardzo silna trucizna, można ją kupić wyłącznie za specjalnym zezwoleniem, którego zdobycie dla zwykłego śmiertelnika jest praktycznie niemożliwe. Zastanawiałem się czy nie jest możliwe uzyskanie jakimś prostym sposobem nikotyny w warunkach domowych z liści tytoniu. W tym celu szukałem literatury na ten temat, oraz szukałem pomocy na dużym forum chemicznym. Na forum chemicznym, jak zorientowano się że jestem laikiem chemicznym i nie dysponuję żadnym, nawet skromnym laboratorium chemicznym, odradzono mi zabieranie się za to, natomiast po wskazówkach jak bardzo niebezpieczna jest czysta nikotyna, wskazano mi adres sklepu chemicznego, gdzie mają i może sprzedadzą mi nikotynę. Po przeanalizowaniu oferty tego sklepu i zorientowaniu się że nie tylko mają tam nikotynę, ale i inne potrzebne składniki i można tam zamówić nie tylko pojedyncze substancje, ale sporządzają tam za symboliczną złotówkę dowolne roztwory, to w obawie że czystej nikotyny mogą mi nie sprzedać, wpadłem na pomysł zamówienia roztworu 1,8% nikotyny i 98,2% glikolu propylenowego i udało się, sporządzili i wysłali mi ten roztwór w takiej oto butelce:

    (Trzymam ją na pamiątkę, ewentualnie przekażę Daro do muzeum, jeśli będzie ją chciał)

    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/cf4971cebed94ce7.html

    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/a73294b22e42d240.html

    Był to już w zasadzie e-liquid, trochę słabo dymił (nie znałem jeszcze roli gliceryny), ale miał moc, kopa, miło drapał w gardło i zaspokajał organizm w nikotynę, tylko nie zawierał aromatu i był bez smaku, ale co najważniejsze, był niezmiernie tani, w porównaniu do dostępnych wkładów, prawie jak za darmo !!! Następnym krokiem było poszukiwanie aromatu, bardzo kusiły aromaty do ciast, ale z ECF wiedziałem już że nic na oleju jadalnym nie nadaje się do aromatyzowania e-liquidów. Wpadłem na pomysł dodania kropli miętowych z apteki i sprządziłem chyba jako pierwszy w Polsce w zasadzie kompletny już e-liquid.

     
    • Riccardo

      30 Czerwiec 2011 at 23:28

      Lesmie, powinieneś opisać początki e-palenia do muzeum. To jest fascynujące! Świetny wpis.

       
  4. StaryChemik

    30 Czerwiec 2011 at 20:08

    Dzięki, lesmie, za ten tekst. To prawda, że jesteś prawdopodobnie pionierem produkcji e-liquidu w Polsce. Przyznam, że żałuję, że ja wtedy jeszcze nie myślałem o e-fajkach. To byłoby niezłe wyzwanie. No ale w sumie fajnie, że teraz nie tylko możemy sami mieszać, to jeszcze mamy bezproblemowe źródła bazy i aromatów. Jest w czym wybierać.
    No i mam nadzieję, że tak pozostanie i nie będziemy musieli wracać do partyzantki. Chociaż myślę, że teraz mamy na tyle doświadczenia, że dalibyśmy bez kłopotu radę. Gorzej z świeżakami.

     
  5. jurek@o2.pl

    1 Lipiec 2011 at 11:05

    lesmine ! powiadają, że potrzeba jest matką wynazków i czynów w Twoim przypdaku tak dokładnie było, pomijam ciekawość :):) Odemnie, jako w zasadzie raczkującego, bo co to jest te parę miesięcy e-dymienia w stpsunku do Was pochłaniaczy liquidu od lat masz wileki szacun, jak zresztą i ChemikStry za swój blog i teksty na nim, które bardzo rozjśniły mi mózgownicę. A że do poszukiwań inspiruje kasa, to ludzka rzecz i prawidłowa. W końcu po to walczy się z analogowym nałogiem, by zaoszczędzić zdrowie , mam nadzieję i kasę rownież, by zagrać na nosie pazernemu państwu podnoszącemu bez serca wszelkie podatki na tzw. używki. Pozdrawiam Cię zatem serdecznie

     
  6. Michał Gołuński

    4 Lipiec 2011 at 16:31

    Mój problem zaczął się jeszcze przed rozpoczęciem mieszania – palę niemal wyłącznie eGo-T i baza którą sobie upatrzyłem, czyli Dirty Neutral, jest po prostu za gęsta na ten sprzęt. Czekam więc niecierpliwie na Irka czy uda mu się zmusić DNB do pracy na czystyma PG Poza tym problemem zastanawiam się nad doborem odpowiednich składników, napewno pojawi się absolut tytoniowy, ale co dalej…

    Brakuje mi szczególnie gotowych przepisów które niestety trzeba zbierać po forach, brak jest takiego pełnego źródła wiedzy. A co do laboratorium, to pewnie pójdę na łatwiznę – ręczniki papierowe, buteleczki i strzykawka z grubą igłą do nabierania składników. Pipety są fajne, ale mają swoją cenę, a strzykawka to grosze.

     
    • StaryChemik

      4 Lipiec 2011 at 20:40

      Michale – dlaczego piszesz, że pipety mają swoją cenę? Plastikowe pipety Pasteura na Alle* kosztują ok. 50 gr/szt (zwykle sprzedawane w kompletach po 3-4 sztuki). Oczywiście trzeba przesyłkę doliczyć, ale jeśli się kupi kilka kompletów, wychodzi taniej. Najtaniej rzecz jasna wtedy, gdy kupi się duże opakowanie – wtedy wychodzą poniżej 10 groszy/szt.
      Gdzieniegdzie takie pipety można też dostać w aptekach, też kosztują poniżej złotówki.

       
      • Michał Gołuński

        11 Lipiec 2011 at 17:47

        Co do pipet, to rzeczywiście jest do przemyślenia sprawa, ja znalazłem niestety za jakieś niezbyt ładne pieniądze (ok 2 zł sztuka). A jakie są zalety pipety nad strzykawką z igłą?

         
        • StaryChemik

          11 Lipiec 2011 at 17:55

          Pipetą sobie nie można zrobić krzywdy (tzn. zakłuć się). Poza tym jest ona tylko z plastiku, eliminujemy metal, który zawsze może nam namieszać w kontakcie z liquidem.

           
  7. Silonius

    5 Lipiec 2011 at 16:24

    Mieszam od ok. tygodnia. Zakupiłem DNB różnych o mocach, 7 aromatów. Narzędzia to: 3 strzykawki różnej pojemności z igłami o średnicy 1.1 i 1.2 (z większymi miałem problem z zakupem w dwóch aptekach, zwykły kroplomierz (może się przyda, wyjdzie w „praniu”), chusteczki, pudełeczko na przybory itp. Zakrapiam 4-5kr./10ml bazy. Sukces! Rewelacyjne i tanie e-liquidy wychodzą! Na razie mieszam bazy, aby mieć stężenie nikotyny ok. 15mg. …Ale przy trzecim smaku przy zapodawanku do kartomizera, w pośpechu… wlałem sobie aromat :) zamiast sporządzonego jednego z pięciu liquidów o różnym smaku. Przez pięć minut to paliłem kurde :/ Nie mogłem pojąć, co za kmiot spaprał smak aromatu :(
    No i działam sobie teraz coraz lepiej. Świetnie, że się zdrowo wczułem w ten temat, jakim jest e-palenie. Chciałem tanio i dobre i mi się to udało! LuX!!

     
  8. aspartan82

    8 Lipiec 2011 at 10:12

    Witam
    Na samym początku przygody z mieszaniem, miałem problemy z ilością kropel aromatu na 1 ml bazy. Nie mieszam PG z VG, używam VPG 18mg lub DNB 18mg. Na początku aromatów tytoniowych dawałem w takich proporcjach 2 krople na 1 ml, paliłem po około 2-3 dniach i liquid był dobry w smaku, wzorując się na wpisach na tym Blogu postanowiłem że będę robił liquidy zgodnie z przeliczeniem 0,2 ml (zalecane stężenie 1-2%) aromatu na 10ml bazy (kalkulator wspomniany pomaga), ale są wyjątki od reguły a zwłaszcza przy niektórych aromatach owocowych. Aromaty od Inawery faktycznie są teraz bardziej stężone- przykład zrobiony liquid około 1 mc temu (2 krople na 1ml bazy DNB 18mg), leżało i stało niezauważone, co się okazało po m-cu liquid strasznie kopał w gardło, a dodatkowo kolor płynu przyciemniał (wcześniej liquid miał kolor lekko żółtawy, a teraz ciemny brąz). Czekam aż nowa samoróbka się przegryzie. Z podstawowych narzędzi przydają się strzykawki: 1ml oraz 10 ml. Ta mniejsza służy jako dozownik aromatu, druga do bazy. Oczywiście buteleczki, wymyte i wypłukane. Jeżeli zmieszany płyn trzyma się w ciemnym miejscu (ja trzymam w pudełku po ep), to smak jest lepszy. Czekam na wasze opinie, swoje przykłady ulubionych smaków opublikowałem na zielonym forum.
    Pozdrawiam
    aspartan82

     
    • Silonius

      8 Lipiec 2011 at 19:25

      Tylko że jak się robi 5ml (100kr. około) liquidu, to w strzykawce nie da się chyba podać odpowiedniej ilości aromatu. Uznaję, że w takiej ilości 1-2% to po prostu 1-2 krople aromatu.
      Ty dając wcześniej 2kr/1ml dawałeś stanowczo za dużo. Gubi się wówczas smak bazy. Poza tym uznałbym, że trzeba zmienić firmę, bo zalecane jest na niektórych aromatach stężenie 2-3%, akurat na tytoniowych.
      Moja podstawowa strzykawka to 2ml, bo kartomizery, które teraz próbuję, mają pojemność 1.8ml. Jest więc najoptymalniejsza. I z iglą 1.1 stanowi podstawę w moich działaniach.
      Płyny trzymam w barku. Zero światła.

       
  9. zglanowany

    9 Lipiec 2011 at 22:48

    Ja dopiero zaczynam swoją przygodę z własnymi liquidami. Problem jest jeden. Zbyt dużo informacji. Jak na razie spróbowałem na zasadzie mieszania bazy Dirty Neutral i aromatów. Bazy mam w dwóch mocach 0 i 18. Pierwsze wrażenia są ok, ale jeszcze nie udało mi się uzyskać tego czego szukam
    Jak napisałem wcześniej informacji na różnych forach jest całe mnóstwo, do tego każdy ma swój własny sposób, czy właśną opinię. Jako początkowy liquidziarz w tym widzę problem :)

     
    • Silonius

      10 Lipiec 2011 at 00:33

      Tylko nie przesadź z aromatami, bo pożałujesz pomysłu. Wiem to po sobie. Sama baza, którą masz, ma elegancki smak i jak się da aromatu tylko odrobinę za dużo, to traci się smak bazy. A on jest najlepszy i jak może zauważyłeś, niektórzy delektują się samą bazą DNB. Właśnie Stary Chemik bardzo dobrze napisał w innym miejscu: 1-2kr./5ml bazy i tego się trzymaj. Jak dasz jedną kroplę więcej, to już będzie coś nie tak delikatnie. Ja próbowałem dawać więcej (6kr/8ml) i… kicha :( Za słodkie i nie czuć bazy DNB. I STRASZNIE SIĘ DZIWIĘ LUDZIOM NA FORACH, ŻE DAJĄ DUŻO AROMATU. NO PRZECIEŻ MNIE BY WYKRĘCIŁO PO GODZINIE PALENIA (WAPOWANIA).
      A zatem smacznego ;)

       
      • zglanowany

        10 Lipiec 2011 at 01:13

        Napisałem ten komentarz, ZANIM przeczytałem poradnik Starego Chemika :)
        Te kilkanaście odcinków o liquidach wyjaśniło wszelkie niedomówienia i niejasności w tej kwestii. E-pale od dokładnie od 129 dni (dzięki bogom, za automatyczne liczniki :P), więc chyba po dobrym czasie zabieram się za produkcję luquidów.
        O blogu Starego Chemika, do tej pory tylko czytałem, gdzieniegdzie pojawiają się jakieś komentarze wpisów, ale w rzeczy samej jest to nieocenione źródło wiedzy o ep

        Stary Chemiku, apeluję do Ciebie. Nie myśl o tym, żeby zarzucić pisanie na tej stronie :)

         
        • Silonius

          10 Lipiec 2011 at 08:53

          Myślę, że dobrze wspomnieć tutaj o ‚bobrze’ (przypalona watka czy otulina w kartomizerze) i sprzęcie, aby nie dopuszczać bobra, który to zepsuje każdy, nawet najlepszy e-liquid. Zaczynałem e-palić ok. ok. 3m-ce temu. Gdy mi się spalił atomizer (pojawiał się dziwny smak i dowiedziałem się w końcu, że to ‚bóbr’), przeszedłem na kartomizery watkowe (cena 6zł/szt.; jeden na trzy okazał się niewypałem i zaraz zdechł). Ooo… znowu papieros działa jak należy – pomyślałem. Ale zadowolenie trwało 3-5 dni, po czym to samo: bóbr :/ Konstatacja moja była taka, że trochę wydam na te kartomizery… Ale odkąd dokręciłem bezwatkowego JOYE510 XL CE2 (musi się chwilę „rozkręcić”, aby dobrze oddawać smak), posmak spalenizny pojawia się tylko sporadycznie (nie zaciągam się mocno), właściwie chyba tylko wtedy, kiedy liquid się kończy. I hula mi on w tej chwili 12 dobę nie okazując żadnych objawów wykończenia. Jestem mile rozczarowany. Teraz już wiem, że popróbuję jeszcze inne kartomizery (właśnie czeka w pudełeczku CLEAROMIZER 510 XL; ciekawe czy rzeczywiście pęknie w moich łapkach… bo ponoć pękały), a koszty mojego e-palenia, za sprawą własnych liquidów i dobrego rozeznania w sprzęcie i sklepach, wyniosą ok. 30zł/m-ąc (schodzi mi ok. 1.5 – 2ml płynu na dobę) + bateria (używam Ego – KGO 1100mAh) pewnie co roku. I niech mi ktoś powie, że e-palenie jest drogie…
          A więc reasumując. Aby swój e-liquid sprawiał satysfakcję ze smaku i z oszczędności, należy:
          – oszczędnie się obchodzić z aromatami
          – pozbyć się ‚bobra’ – czyli dolewać płynu do suchego kartomizera czy atomizera; czy też zmienić watkę; czy też zmienić sprzęt produkujący e-dymek
          – w zależności do ilości zaciągnięć na dobę, dobrać moc nikotyny (można mieszać bazy korzystając z odpowiedniego kalkulatora mocy, o którym koledzy wspomnieli).
          _Wcześniej paliłem tańsze analogi i robione z taniego tytoniu. E-palenie dwa razy przeszło tańsze od tych drugich, oraz dużo smaczniejsze. I jaram w końcu przy kompie w pokoju ;) O innych plusach wiadomo…

           
  10. mozliwy

    11 Lipiec 2011 at 22:02

    nie wiem jak inni ale fakt faktem nie przearomatyzujmy jeśli chodzi o proporcję glikol-gliceryna myślę że optymalny jest jak baza VPG fifty-fifty. pozdrawiam

     
  11. Damian

    12 Lipiec 2011 at 00:06

    A ja mam do Pana prośbę, Panie Mirosławie. Chodzi mi mianowicie o skład samych aromatów. Nie mogę nigdzie znaleźć takich informacji (zaopatruję się w Ina… :)). Jestem ciekaw jak na przykład wygląda sprawa zawartości cukru w aromatach w odniesieniu do osób cierpiących na cukrzycę. Byłbym rad, gdyby udało się Panu skrobnąć kilka słów na ten temat. Oczywiście, nie tylko kwestia samego, ewentualnego, cukru jest ciekawa, ale także innych składowych aromatów. Pozdrawiam i dziękuję za prowadzenie tego, jakże ciekawego bloga.

     
    • Silonius

      12 Lipiec 2011 at 07:46

      Dokładam się do prośby Damiana.
      _Muszę się Wam przyznać, że jeśli chodzi o ilość aromatu, to nie miałem chyba racji. Kombinowałem z proporcjami, bo coś mnie DNB + 1-2% aromatu zaczęło przymulać (może to też kwestia kartomizera bezwatkowego, którego używałem 12 dobę?). Postanowiłem więc, że napocznę inny kartomizer i wleję w niego e-liquidu USA Marlboro ( takiego nowego, bardziej aromatyzowanego smaku [....]) który paliłem wcześniej, tak dla porównania. Co się okazało? W tym bardzo fajnym jak dla mnie smaku, uznałem, musi być kupę aromatu. Tylko jakiego? I co zrobić, aby stworzyć własny liquid był podobny do niego?! Zrobiłem coś, czego bym się po sobie nie spodziewał: do płynu w drugim nowym kartomizerze o stężeniu 1-2% zacząłem dokraplać sam aromat Peaunt (polecam) [....], najpierw jedną, potem drugą, potem trzecią kroplę, apotem chyba jeszcze nawet czwartą, nie pamiętam. Kartomizer, co ciekawe, mieści 0.9 ml (to watkowy [....]). Nie mogę się nadziwić, ale w ten sposób znalazłem coś bardzo zbliżonego smakiem do wspomnianego USA Mix (Marlboro). Dlatego uznałem że muszę się z Wami podzielić tym spostrzeżeniem, oddać honor forumowiczom i Zalogowanemu, który wypowiedział się powyżej. Chylę czoła i piszę: każdy niech sobie sam wypróbuje w podobny sposób, jaka ilość aromatu mu najbardziej odpowiada. Mojemu kumplowi USA Mix nie smakował (siedzi jeszcze w anologach, a spróbował tylko z dziesięć pociągnięć e-papierosa), bo był dla niego za słodki, a dla mnie nie.
      Może miałeś Zalogowany rację dając stężenie aromatu 2kr./1ml. Ciekawe, jak to by było z innym smakiem czy aromatem innego producenta. Te, które mam, to UE producenta.
      Ostateczna refleksja: Nie ma to, jak samemu troszkę poeksperymentować biorąc wcześniej pod uwagę każdy głos. Ten sposób z dokrapianiem sobie aromatu bezpośrednio do kartka naprawdę nie jest zły. Minusem jest tylko to, że się nie ma kiedy przegryść z bazą. No ale w tej chwili jest już 6h po nocy. Smak w dalszym ciągu mi bardzo odpowiada.

      Zgodnie z moimi zasadami wykasowałem linki do konkretnych produktów
      S. Ch.

       
      • Silonius

        12 Lipiec 2011 at 07:52

        Można poprawić błędy gramatyczne w powyższym komentarzu – jeśli się da.

         
      • Silonius

        12 Lipiec 2011 at 10:58

        Poprawka: Nie chodziło mi o o ‚zalogowanego’ tylko ‚aspartanta82′

         
    • StaryChemik

      12 Lipiec 2011 at 11:43

      Niestety, nie napiszę żadnego komentarza dotyczącego składu aromatów, a to z jednego podstawowego powodu – nie znam tego składu i podejrzewam, że sprzedawcy również go nie znają. Jest to w końcu tajemnica producenta.
      Być może dałoby się wydobyć od producentów jakieś dane o składzie, ale to mogą zrobić tylko ci, którzy od nich kupują.
      Co zaś do cukru – nawet jeśli jakaś ilość cukru jest w aromatach (bardzo rzadkie!), to jest ona absolutnie nieznacząca. Gdyby producent dodawał np. 10% cukru, to w 1 ml aromatu byłoby go ok. 100 mg, a 1 ml aromatu zwykle wystarcza na 10-100 ml e-liquidu. Tak więc dziennie diabetyk przyjmowałby tego cukru 20 mg, czyli znacznie mniej niż przy jednej zjedzonej czereśni czy truskawce.

       
  12. Silonius

    8 Sierpień 2011 at 15:46

    Troszeczkę pokombinowałem i podzielę się króciutko:
    Wróciłem do atomizerów. Mają wiele zalet, a najważniejsze, że w każdej chwili można sobie go wyczyścić, jak również watkę wymienić. Bo co z tego, że ma się już własny znakomity płyn, jak sprzęt nie oddaje dobrze smaku. Najlepszy kartomizer jaki miałem (bezwatkowy) nie oddawał tak smaku, jak mój aktualny atomek (zwykły). No i ta wygoda w napełnianiu i w zmianie płynów… Zawsze można sobie zadripować czy mieć kilka wkładów z różnymi smakami, a zamiana trwa kilka sekund.
    Jeśli chodzi o ilość aromatu do bazy (w moim przypadku DNB), to w moim przypadku 6 na 7 (aromat Paunt wymagał większej ilości) aromatów najlepiej mi podchodzi w proporcji do 1kr/1ml. Kilkakrotnie robiłem próby i na tym obstaję.
    2kr/1ml to za dużo jak dla mnie. Zanika smak bazy na korzyść aromatu. To już wolę palić samą bazę, bo jest naprawdę dobra. Aromat ma być tylko dodatkiem, taką spinką do krawata.
    Tak szczerze, to dopiero teraz, po ok. 4-5 miechach odczuwam pełną satysfakcję z e-palenia. Smak dużo lepszy od moich tanich robionych własnoręcznie analogów, oszczędność (nawet dwa razy taniej wychodzi od tych od tych moich robionych analogów), zdrowie, zapach, wygoda.

    Poniżej wkleję mojego sms-a do znajomej w związku z konfrontacją ATOMIZERÓW z KARTOMIZERAMI. Oczywiście, jak ktoś znajdzie odpowiedni model kartka i jest zadowolony z niego, to co innego, ale ja się rozczarowałem na nich (miałem tylko trzy różne modele) i już nie będę próbował jak na razie.

    sms:
    PLUSY ATOMIZERA:

    -smak od „pierwszego” bucha bardzo dobry

    -cena ok.18z£ za sztuké w sklepie intern.

    -£atwosc w zakrapianiu (strzykawkä, kroplomierzem i z butelczki)

    -szybka zmiana smaku czy to w kartridzu sta£ym czy wymiennym (mozna miec przykładowo 3 smaki w kazdym innym i zatykac sobie, i wymieniac)

    -mozna w £atwy sposöb wypröbowac liquid dripujäc sobie chwilké kropiäc na grza£ké 3 krople

    -odpada kwestia smierdzäcej, zuzytej watki, bo sié jä £atwo wymienia

    -atomizer, zauwazy£em, jest lepszy pod wzglédem nie przeciekania p£ynu na baterié

    -mozliwosc wyczyszczenia atomizera (spirytusem) i szybkie wysuszenie suszarkä

     
  13. suchyeu

    5 Wrzesień 2011 at 14:01

    witam
    Mój problem z mieszaniem zaczął się pewnie tak jak u każdego od pytania ile aromatu na 1ml? jaka baza będzie najlepsza VPG czy może samemu mieszać PG z VG? na początek wybrałem VPG 12mg i 18mg. Pierwsze liquidy porażka, wybełtane odstawione na jakieś 2dni no i próba okazało się że zero mocy, smak nijaki, w ogóle nie dało się palić. Więc zastanawiałem się co zrobiłem nie tak odpowiedz była prosta liquid zostawiłem na komodzie w pokoju gdzie było słonce i temp około 27stopni i to własnie zrobiło swoje. Następne zamknąłem w szufladzie i wyszły trochę lepsze ale dalej nie było to o co mi chodziło kop już lepszy ale ze smakiem nie mogłem dojść do upragnionego. Zauważyłem że mieszając aromaty różnych firm należy trochę zmieniać proporcje. Gdyż jedne są jakby bardziej skondensowane i np 2kr na ml bazy przy jednym jest wystarczające a przy drugim te 2kr to za mało bo nie da się wyczuć smaku. Następna sprawa to że jeden aromat może eliminować drugi doszedłem do tego przy mieszaniu whisky z colą, aromatu whisky paradoksalnie należy dać więcej niż coli aby uzyskać tylko posmak whisky nie mówiąc już o dominacji tego smaku. Np przy zmieszaniu 5kr whisky oraz 5kr coli na 2,5ml bazy 18mg przy chmurzeniu wyczuwa się tylko smak coli bez najmniejszego posmaku whisky. Sądziłem że może to być tylko moje odczucie, więc dałem również znajomemu do spróbowania nie mówiąc co to jest i jednoznacznie stwierdził smak coli nie wyczuwając whisky.
    Teraz mam dwa pytania do Ciebie Chemiku ogólna informacja na temat tego ile mieszanka powinna odstać mówi iż po 24h nadaje się do chmurzenia i że zaszły już najważniejsze reakcje chemiczne lecz zauważyłem przy próbie stworzenia smaku waniliowego że po tych 24h mieszanka nie ma ani koloru ani nie smakuje jak powinna dop po kilku dniach nabiera jakby lekko różowego koloru sam nie wiem nawet jak ten kolor dobrze opisać jak i smak zdecydowanie się poprawia to samo dzieje sie z aromatem wiśniowym. Więc moje pytanie brzmi czy rzeczywiście te 24h są wystarczające i jak to naprawdę z tym jest ?

    Drugie pytanie dotyczy kwasu jabłkowego który ponoć ma poprawić kop w gardło jak i sprawić ze nasza mieszanka będzie dłużej nadawała się do chmurzenia, w moim przypadku kwas jabłkowy dodany w proporcji ok. 1-2% osłabił tylko mieszankę (nie czuć było żadnego kopa a ponoć miał go wzmocnić) jak i również lekko spłaszczył smak (nie był już tak wyraźny). I tu moje pytanie do Ciebie co rzeczywiście daje dodanie kwasu jabłkowego ? poprawę czy może osłabienie ? i jak wpływa on na moc jak i również na smak mieszanki ?

    Za jakiekolwiek odpowiedzi oraz próby wyjaśnienia moich pytań będę wdzięczny.

    Na koniec podam moje spostrzeżenia co i jak należy robić a czego unikać aby nasza mieszanka miała taki smak jaki chcemy :
    – najważniejsze to chyba schowanie w miarę chłodne miejsce i zaciemnione aby nie dostawało sie światło
    – należy pamiętać ze przy większych ilościach aromatu moc bazy może ulec zmianie gdyż aromat również rozcieńcza bazę zmniejszając przy tym ilość nikotyny
    – czyste wypłukane butelki narzędzia pracy jak i stanowisko pracy (ale o tym chyba nie trzeba wspominać bo każdy powinien o tym wiedzieć i stosować się do tego)
    -proponowałbym przy szukaniu swojego smaku zaczynać od mniejszych ilości aromatu i jeśli jest potrzeba dodawać go a nie później rozcieńczać bazą. Jak również zaczynać powiedzmy od 2ml i jeśli dojdziemy do danego smaku dop zrobić go więcej, zaoszczędzimy pieniądze
    – Nawet jeśli znajdziemy już swój smak to jak najwięcej eksperymentować z innymi aromatami bo może znajdziemy jakiś inny smak który nam podpasuje jak i również nabierzemy doświadczenia i zaczniemy coś bardziej skomplikowanego mieszać.
    Pozdrawiam

     
    • StaryChemik

      5 Wrzesień 2011 at 16:47

      24h to czas przybliżony. Są liquidy, które smaku nabierają dopiero po kilku dniach, ale są też takie, których smak po kilku dniach zaczyna „blednąć”. Mało tego – zależy to także od producenta danych aromatów. Wszystko jest bardzo zmienne i doświadczalne.
      Co do kwasu jabłkowego: nie jesteś pierwszym, który o to pyta. Myślę, że napiszę w tym tygodniu osobną notkę na ten temat. Może się przyda.

       
  14. Silonius

    6 Wrzesień 2011 at 05:01

    Prosty przepis na dobre, smaczne e-palenie. Kto chce, niech sam wypróbuje. To najlepszy jak dotąd mój liquid własnej roboty, a taki łatwy…

    Baza DNB – 10ml; Tabbaco Virginia – 5kr (nie więcej). To zasługa wspaniałej bazy i najlepszego jak na razie dla mnie aromatu (miałem możliwość zaznajomić się z jedenastoma rodzajami).
    Nadal uważam: NIE PRZESADZAĆ Z ILOŚCIĄ AROMATÓW…

     
  15. Robert

    12 Październik 2012 at 00:08

    Witam. Piszę tutaj bo kilka dni temu zacząłem zabawę z własnymi liquidami. Zakupiłem bazę PG o mocy 18 mg, dodałem 2 krople aromatu na 5 ml bazy i odstawiłem na 24 h. Po wypróbowaniu moje spostrzeżenia były następujące: dobry „kop” w gardło, ciekawy smak, lecz ilość dymu jest znikoma i mocno drapie w gardlo. Trochę czytałem na ten temat i wysnułem wnioski, że należy dodać gliceryny aby zwiększyć ilość dymu, ale pewności nie mam i jeszcze do tego te drapanie. Jeżeli ktoś byłby w stanie mi pomóc to byłbym bardzo wdzięczny. Pozdrawiam.

     
    • Silon (dawniej Silonius)

      12 Październik 2012 at 18:04

      Ja od razu kupiłem DNB… Mieszam ją aktualnie z Bazą Uniwersalną (minusem jej jest mniejsza ilość mgiełki, ale plusem ciekawy smak), bo znacznie lepsze wychodzi. Twoje problemy mogą być natury czysto technicznej, czyli z kartomizerem czy atomizerem. Może przelało Ci się na baterię?… Trudno rzec.

       
  16. adam

    24 Grudzień 2013 at 19:16

    mam problem na stronie twój liquid kupułem bazę 36 mg 50/50 i aromat coca cola i inne. nie ważne ile dam kropli do bazy to i tak czuć jakieś straszne chemikalia. dobre było przez 3 dni.namieszałem znowu i lipa smak ochydny.pomocy

     
    • Silon

      26 Grudzień 2013 at 00:33

      To nie wina twojego płynu. Musiało coś się stać z twoim kartkiem. Próbowałeś zmienić na nowy? Nowe clearomizery (np. Voliszha) działają długo (ok. 8 dni intensywnego palenia) właściwie bezproblemowo. Ja jedynie mam małe wycieki, ale przedmuchuję co kilka godzin i OK (dokupiłem sobie glicerynę farmaceutyczną – 2zł za 50ml w aptece, bo zagęszcza liquid i jest jeszcze lepiej).
      Te clearomizery (mój Volish Lex) mają wymienne grzałki, u mnie po 9zł.
      Może przysiadłeś gdzieś e-papierosa i przypaliłeś mocno grzałkę?

       
  17. Ma-Ser

    15 Styczeń 2014 at 19:58

    Witam, ja mieszam ok 2-3 litrów miesięcznie od 2 lat, głównie rozdaję znajomym i sam z uwielbieniem palę. Używam gliceryny, aromatów (do jednego smaku dodaję nawet kilku różnych, mieszanki mam już dopracowane i mają stały skład), glikolu propylenowego, etanolu i nikotyny (tutaj trzeba być bardzo ostrożnym). Zazwyczaj robię 18mg/ml. Pamiętajcie o kupowaniu markowych i czystych chemicznie składników – nie na Allegro czy u nieznanych dystrybutorów – można sobie zrobić krzywdę.

    Chętnie poczęstuję jak ktoś chętny.

     

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 276 obserwujących.

%d bloggers like this: