RSS

Archiwa tagu: FDA

Ważny list otwarty do FDA od American Council on Science and Health

Jak widzę, sezon listów otwartych trwa. Tym razem mamy jednak coś o dużym ciężarze gatunkowym, ponieważ list do FDA wystosowała poważna organizacja American Council on Science and Health.
Jest to powstała w 1978 roku w USA organizacja zrzeszająca głównie naukowców zainteresowanych tym, aby wiedza pochodząca z publikowanych wyników badań naukowych docierała do społeczeństwa jak też do szeroko rozumianych mediów i była brana pod uwagę przy uchwalaniu prawa.
Co napisano w tym liście? W zasadzie w skondensowanej formie mamy tam wszystkie argumenty, które już tu były omawiane. To, że e-papierosy są na pewno mniej szkodliwe od analogów, że coraz więcej danych mówi o tym, że one naprawdę pozwalają ludziom porzucić palenie tytoniu. W tym kontekście cytowane są badania prof. Polosy z Włoch, o których pisałem jakiś czas temu.
Autorzy wzywają FDA do ponownego zastanowienia się nad swoim stanowiskiem w sprawie e-papierosów i oparcia go tym razem na twardych danych naukowych, a nie na ideologii i uprzedzeniach.
Co ważne, apel podpisało 14 osób, w tym większość lekarzy, a wśród nich profesorowie medycyny i toksykologii, między innymi znany czytelnikom tego bloga prof. Michael Siegel.
Wydaje się, że jest to bardzo ważny ruch – FDA nie może ot tak sobie go zignorować, ponieważ ACSH jest organizacją bardzo znaną i liczącą się w USA. Teraz będziemy czekać na odpowiedź. Oj, ciekawie się robi, ciekawie…

 
2 Comments

Posted by w dniu 3 Czerwiec 2012 in ogólne

 

Tagi: , , , ,

Mój komentarz do tekstu, który dostali pracownicy pewnej firmy…

Dziś chciałbym się odnieść do pewnego, moim zdaniem wręcz kuriozalnego ogłoszenia, skierowanego do pracowników firmy przez jej kierownictwo. Domyślam się, że firma musi być co najmniej średniej wielkości, skoro ma działy medyczny, QA (czyli jakości) i Safety (czyli bezpieczeństwa – choć akurat to słowo w tym kontekście brzmi jak szyderstwo).
No ale ad rem:
UWAGA: Tekst maila jest na niebiesko, podkreślenia w nim są moje.

Do wszystkich użytkowników elektronicznych papierosów,
Na podstawie analizy przeprowadzonej przy współpracy działów HR, Medycznego, QA i Safety zostały ustalone zasady korzystania z papierosów elektronicznych.
Papierosy elektroniczne traktowane są jak klasyczne papierosy. Oznacza to, że używanie ich dozwolone jest wyłacznie w miejscach wyznaczonych (palarniach).

I to ma być dowód dbałości o zdrowie pracowników? Rzucili palenie tytoniu, a teraz będą bezrefleksyjną decyzją władzy skazani na przebywanie w palarni, a co za tym idzie na palenie bierne i wdychanie tego, czego właśnie chcieli unikać. No ludzie…

Pytanie: czy szefostwo firmy uważa, że palenie bierne jest lepsze niż używanie papierosa elektronicznego?

Zabronione jest również wnoszenie cartridge’y do ich napełniania (ze względu na brak MSDS’ów). Na teren zakładu można wnosić jedynie napełnione elektroniczne papierosy.

Pytania:
- czy władze firmy zadały sobie trud zrozumienia, czym jest cartridge? Zapewne nie, bo inaczej wiedziałyby do czego służy i że nie jest substancją chemiczną w rozumieniu ustawy, a więc nie będzie miał MSDS.
- czy władze potrafią uzasadnić kategoryczne stwierdzenie o braku MSDS dla płynów? Wszystkie płyny importowane muszą być zaopatrzone w MSDS, ponieważ inaczej nie zostaną wpuszczone na obszar celny UE.

Istotne informacje:

Produkcja e-papierosów nie została jeszcze gruntownie przebadana pod względem bezpieczeństwa i ewentualnych korzyści wynikających z ich używania w procesie rzucania palenia.

To prawda, ale zastanawiam się, czy władze firmy zdają sobie sprawę, że papierosy tytoniowe zostały już gruntownie przebadanie i ich szkodliwość nie jest przez nikogo kwestionowana.
Pytania:
- czy używanie czegoś, co na pewno pozbawione jest tysięcy szkodliwych substancji może być gorsze niż palenie tytoniu?
- czy zakazy używania e-papierosów przyczynią się do ich przebadania?

Zachwalany przez producenta benefit wynikający z korzystania z e-papierosów tj. dostarczanie do organizmu czystej nikotyny bez dodatkowych ZWIĄZKÓW OBECNYCH W TRADYCYJNYCH PAPIEROSACH nie spotkał się z akceptacją amerykańskiej agencji badań(FDA – Federal Drug Agency).

Pytania:
- czy FDA jest wyrocznią, której stwierdzenia (sprzed 4 lat!) mają być traktowane jako nieomylne?
- czy władze firmy zapoznały się, choćby fragmentarycznie, z literaturą medyczną tematu, która została opublikowana w ostatnich 2 latach?

 Według agencji FDA, e-papierosy nie są wolne od trujących substancji. Analiza udokumentowała, iż e-papierosy zawierają związki rakotwórcze i toksyczne chemikalia.
Analiza dwóch najpopularniejszych marek e-papierosów odkryła:

• 1% stężenie Diethylene glycol toksyczny środka używanego w substancjach rozmrażających
• Nitrosaminy – środek rakotwórczy w połowie próbek
• Anabasine, myosmine, oraz β-nicotyrine szkodliwe dla ludzi substancje w większości próbek

Pytania:
- czy władze firmy wiedzą, że ów straszny glikol etylenowy (taka jest polska nazwa) został znaleziony tylko w jednej z próbek i to w ilości, która absolutnie nie zagrażała zdrowiu człowieka?

– czy władze firmy wiedzą, że dokładnie te same substancje zostały znalezione w produktach używanych w ramach nikotynowej terapii zastępczej (i to w ilościach większych niż w e-papierosach)?
Czy zatem zamierzają zakazać (oczywiście w trosce o zdrowie) swoim  pracownikom używania gum, plastrów czy innych tego typu produktów? Jak konsekwentnie to konsekwentnie!

Testy sugerują całkowity lub niedostateczny brak kontroli procesu produkcji e-papierosów.

• Wkłady nikotynowe mają różne stężenie nikotyny
• Wkłady nikotynowe są różnie oznaczane

Po pierwsze – dane dotyczą lat 2008/9 – w świecie e-papierosów to cała epoka.
Po drugie – wkłady z założenia mają mieć różne stężenia nikotyny
Po trzecie – wkłady powinny być różnie oznaczane, w zależności od stężenia nikotyny i smaku.
Pytanie: czy władze firmy naprawdę rozumieją tekst, który napisały?

Opary z e-papierosów mogą być drażniące dla osób z otoczenia.

Owszem, mogą. Dlatego e-palacze powinni mieć wyznaczone własne, osobne od palarni tytoniu miejsca, w których wolno im chmurzyć. Każda inna decyzja firmy jest rażącym naruszeniem prawa. Papieros elektroniczny nie podlega pod ustawę “tytoniową”.

E-papierosy a rzucanie palenia:
W 2008 Światowa Organizacja Zdrowia wydała oświadczenie, w którym mówi: Papierosy elektroniczne nie są potwierdzoną metodą walki z nałogiem tytoniowym. Nie dysponujemy żadnymi dowodami potwierdzającymi bezpieczeństwo używania tego produktu. Światowa Organizacja Zdrowia nie wyklucza, że e-papierosy mogą być użyteczne w walce z nałogiem, jednakże na dzień dzisiejszy Organizacja nie dysponuje badaniami potwierdzającymi taką opinię.

Pytania:
- czy władze firmy pofatygowały się, aby sprawdzić, jakie badania nad e-papierosami zostały przeprowadzone od 2008 roku?
- stwierdzenie, że nie ma dowodów potwierdzających bezpieczeństwo brzmi co najmniej głupio (nie chcę używać mocniejszych słów!). Czy władze firmy wiedzą, że nie można potwierdzić bezpieczeństwa czegokolwiek? Można tylko udowodnić szkodliwość, a więc brak bezpieczeństwa. Przy okazji: czy władze firmy mają dowody na to, że woda, którą piją pracownicy jest absolutnie bezpieczna i nie zawiera żadnych szkodliwych substancji nawet w ilościach pikogramowych?

Badania Światowej Organizacji Zdrowia dowiodły jednak, iż za pomocą e-papierosów możemy dostarczyć do organizmu dwa razy większą dawkę nikotyny, niż za pomocą innych środków zaakceptowanych przez z ŚOZ.

Pytanie: czy władze firmy mogą pokazać odnośniki do badań naukowych potwierdzających powyższe zdanie?

Gdy czytam coś takiego, to przypomina mi się znany zapewne starszym czytelnikom cytat: “badania najwybitniejszych radzieckich uczonych dowiodły…”.
Poza tym – czy władze firmy zdają sobie sprawę, że istnieje co najmniej kilka publikacji, które dowodzą czegoś dokładnie przeciwnego?

Istnieje również niepokój, iż e-papierosy mogą zdestabilizować program walki z nałogiem nikotynowym. Ogólnie rzecz ujmując proponowanie e-papierosów jest proponowaniem substytutu papierosa a nie wdrażaniem rezygnacji z nałogu

Nie bardzo rozumiem, co ten fragment ma wnieść do kwestii używania e-papierosów na terenie firmy. Czy stwierdzono jakieś naciski ze strony niedobrych e-palaczy na innych pracowników, mające na celu proponowanie im, aby używali e-papierosów? Czy były jakieś niecne knowania mające na celu zdestabilizowanie czegokolwiek?

Notabene – “zdestabilizowanie programu” to kolejne hasło, które pamiętam z czasów komuny… no łapy opadają.
Czy władze firmy zdają sobie sprawę, że nikotynowa terapia zastępcza jest mitem, wciskanym ludziom przez rozmaite firmy, które robią na tym gigantyczną kasę? I to nie są puste słowa, ponieważ na ich poparcie mam konkretne dane naukowe. I nie jest to jedyna publikacja na ten temat – warto, aby władze firmy spowodowały, żeby działy medyczny, QA oraz Safety zapoznały się z tymi wynikami.
Ułatwię Wam nawet tę robotę – zapoznajcie się choćby z tym, co pisze dr Glynn, szef International Cancer Control. Warto poczytać o firmie ubezpieczeniowej, która traktuje e-palaczy tak jak niepalących, czy też publikacjami dr. Laugesena czy dr. Polosy (linków nie podam, żeby za bardzo nie ułatwiać).
Może warto też śledzić blog prof. Michaela Siegela – wtedy nie będzie się pisało tekstów, z których śmieje się nawet średnio rozgarnięty e-palacz. Przy okazji – często odnosi się on właśnie do “mądrości” FDA.

Reasumując – cytowany tekst dowodzi, że osoby, które go stworzyły i bezrefleksyjnie rozesłały nie mają zielonego pojęcia ani o e-papierosach ani o badaniach nad ich działaniem. Czy naprawdę w dziale medycznym czy Safety nie ma choćby osoby ze średnim wykształceniem medycznym/przyrodniczym rozumiejącej angielski i posiadającej dostęp do Internetu? A może po prostu się nie chciało? No bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że to wszystko jest działaniem celowym. Chociaż…
I refleksja ostatnia – głupota nie jest karalna, ale jeśli efektem tej głupoty ma być skazywanie ludzi używających e-papierosa na przebywanie w palarni tytoniu i na bierne palenie, to jest to już coś naprawdę chorego.

A może PT Czytelnicy bloga będą mieli własne pytania do tego tekstu? Jeśli tak, zamieśćcie je w komentarzu. Zapraszam też do skomentowania całości tekstu.

 
10 Comments

Posted by w dniu 17 Maj 2012 in ogólne

 

Tagi: , , , , , ,

Kolejny bełkot medialny

Co prawda skomentowałem to już na gorąco na zielonym forum, ale myślę, że warto, aby i tutaj to pozostało.
W artykule zamieszczonym w serwisie “Healthiertalk” pan autor powtarza do znudzenia te same bzdury, które już słyszeliśmy od 2009 roku. Niestety, ludzie czasami czytają tego typu teksty z użyciem translatora, co powoduje dość poważne przekłamania. Nie wchodząc w szczegóły odniosę się do kilku spraw.
Fragment: Tests have found diethylene glycol, a highly toxic chemical used in antifreeze, as well as known carcinogens called nitrosamines and other dangerous chemicals in some e-cig solutions
odnosi się wprost do niesławnych “badań” FDA sprzed 3 lat, gdzie odkryto w jakiejś próbce ok. 1% glikolu etylenowego. Ten fragment jest kretyńsko kopiowany w każdej kolejnej publikacji pisanej dla wierszówki.
Nie dotyczy to żadnych badań dotyczących glikolu etylenowego u ludzi.
Przy okazji – wspomniana w tym artykule publikacja (z 2011 roku) greckich uczonych, dotycząca ostrego efektu, który e-papierosy wywołują w drogach oddechowych, została ostro skrytykowana choćby przez prof. Michaela Siegela, (nazwał te badania “amatorską propagandą”). Michaelowi zdecydowanie bardziej wierzę niż tym, co nawet nie udają Greka.
Nadal będę z pełną konsekwencją piętnował tego typu teksty. Nie można wobec nich przechodzić obojętnie.

 
1 Comment

Posted by w dniu 29 Kwiecień 2012 in ogólne

 

Tagi: , , ,

Następna istotna publikacja prof. Siegela

Michael Siegel jest współautorem ciekawej nowej pracy opublikowanej w amerykańskim czasopiśmie medycznym “Addiction” (tu link do streszczenia w języku ang.), będącej tak naprawdę komentarzem do wcześniejszej publikacji panów Cobba i Abramsa dotyczącej braku efektywności w dostarczaniu nikotyny przez e-papierosy.
Artykuł Siegela (oraz Theodore Wagenera i Belindy Borrelli, aby uszanować pozostałych autorów) poświęcony jest zasadniczo kwestii osiągnięcia zrównoważonej perspektywy w sprawie e-papierosów.
Autorzy jednoznacznie stwierdzają, że zagrożenia zdrowotne ze strony e-fajek są bardzo często wyolbrzymiane przy jednoczesnym umniejszaniu potencjalnych pozytywnych skutków zdrowotnych. Trzeba przyznać, że bardzo rzetelnie punktują konkretne zarzuty.
Przede wszystkim autorzy rozprawiają się z zarzutem, że długotrwałe inhalowanie glikolu propylenowego może nieść z sobą poważne skutki negatywne. Wskazują, że nie ma żadnej pracy, która by coś takiego pokazywała. Przypominają klasyczną już publikację Robertsona. Zauważają też, że inhalowanie samych par nikotyny jest jak najbardziej dopuszczone w inhalatorach uznanych za NTZ.
“Troska” niektórych przeciwników e-p o to, że istnieje potencjalne ryzyko zatrucia się liquidem przez dzieci czy też domowe zwierzaki jest skwitowana stwierdzeniem, że płyny te (w odpowiednich stężeniach – przypisek mój) nie są groźniejsze niż wiele innych powszechnie obecnych produktów domowej chemii gospodarczej.
Próby wycofania z rynku e-papierosów prof. Siegel komentuje dość ostro – jako chęć pozbawienia ludzi jednego ze sposobów odzwyczajania się od palenia tytoniu. Na podstawie znanych już prac pokazuje, że e-p są jednak efektywne u ludzi, u których inne sposoby (NTZ, leki, hipnoza, akupunktura) nie odniosły sukcesu. Podając za przykład pracę Bullena, którą już kiedyś tu omawiałem, dowodzi, że e-p pozwala zaspokoić tzw. czynnik behawioralny, czyli potrzebę trzymania czegoś w ręce, zaciągania się itp.
Przypomina też, że w naszym przypadku, ze względu na brak spalania, praktycznie wyeliminowany jest problem palenia biernego, co jest szczególnie istotne w przypadku, gdy palacz ma w domu dzieci.
Konkludując, autorzy stwierdzają, że debata na temat e-papierosów na pewno będzie trwać. Sugerują też wprowadzenie lepszych standardów kontroli jakości płynów używanych w tych urządzeniach. Z tym akurat trudno się nie zgodzić.
Podoba mi się też apel, w którym autorzy piszą, że dyskusja o zaletach i wadach e-papierosów winna się toczyć w oparciu o zrównoważone dane uzyskiwane przez rzetelną naukę, a nie na bazie jakiejkolwiek ideologii pro czy kontra.

Na zakończenie chciałbym podziękować prof. Michaelowi Siegelowi za udostępnienie mi tekstu tej pracy. Jego wkład w sprawy dotyczące e-papierosów są bezcenne.
I am indebted to prof. Siegel for sending me the final version of this paper. Thank you, Mike! His efforts in the field of e-cigs are invaluable.

© by Mirosław Dworniczak
Jeśli chcesz wykorzystać ten tekst lub jego fragmenty, skontaktuj się z autorem.

 
3 Comments

Posted by w dniu 12 Kwiecień 2012 in ogólne

 

Tagi: , ,

Nieefektywna nikotynowa terapia zastępcza?

W opublikowanym właśnie badaniu przeprowadzonym przez naukowców z uznanego ośrodka – Harvard School of Public Health – autorzy pokazują, że produkty zatwierdzone jako nikotynowa terapia zastępcza (NTZ) wcale nie są tak efektywne w działaniu, jak usiłuje to nam wmówić Big Pharma.
Publikacja, która pojawiła się w wersji online czasopisma medycznego Tobacco Control (to artykuły publikowane najpierw w sieci, a później ukazujące się drukiem) to tzw. prospektywne badanie kohortowe.
Objęło ono 787 dorosłych palaczy badanych na przestrzeni wielu lat (od 2001 do 2006). Prowadzący zespół badawczy Hillel Alpert stwierdził: “wyniki pokazują, że stosowanie NTZ nie jest bardziej efektywne niż podejmowane przez palaczy próby rzucenia nałogu bez stosowania tych środków”. W obu grupach mniej więcej jedna trzecia wracała po jakimś czasie do tytoniu.
Aha, warto dodać, że badania były finansowane m.in. przez amerykański National Cancer Institute, natomiast nie sponsorowały go firmy farmaceutyczne.
Czy to jest dla nas dobra czy zła wiadomość? Z jednej strony podważa to wszechobecne reklamy gum/plastrów i podobnych środków. Z drugiej – wygląda to na dość przekonujący dowód na to, że jednak nie tylko nikotyna uzależnia – równie ważne jest to, co znamy jako otoczkę behawioralną, a więc trzymanie czegoś w ręce, zaciąganie się, widok chmury.
Ciekawe, czy jest taki produkt, który dostarcza nikotyny w możliwych do kontroli dawkach, nie pozbawiając walczącego z tytonizmem wspomnianej otoczki behawioralnej. Zaraz, zaraz – gdzieś wspominano o czymś takim. Jak to się nazywa… hmm… MAM! Tak! E-papieros! Słyszeliście o nim? ;)
No ale przecież FDA oraz WHO twardo polecają NTZ, natomiast potępiają e-papierosy. Może teraz zmienią zdanie?
Na koniec jeszcze jedno wyjaśnienie. W tytule wątku celowo użyłem znaku zapytania. Jedno badanie nie jest jeszcze odpowiedzią. Poczekajmy na kolejne.
Mam jednak nadzieję, że jest to coś, o czym mój ulubiony autor, Leonard Cohen, pisze w utworze Anthem: “there is a crack in everything, that’s how the light gets in” (luźne tłumaczenie: we wszystkim można znaleźć pęknięcie, tamtędy właśnie przebija się światło).
Mam nadzieję, że przebije się też do FDA, WHO i innych Bardzo Ważnych Instytucji.

 
8 Comments

Posted by w dniu 11 Styczeń 2012 in ogólne

 

Tagi: , ,

Odpowiadam na artykuł Obywatelskiej Koalicji “Tytoń albo zdrowie”

Przeczytałem dziś artykuł dotyczący naszej tematyki – sygnowany przez Wiceprezesa Obywatelskiej Koalicji “Tytoń albo zdrowie”, Pana Łukasza Balwickiego.
Ponieważ w tekście kolejny raz powtarzane są dokładnie te same argumenty, które już wielokrotnie były dyskutowane i komentowane, postanowiłem wystosować do PT Autora list, będący zaproszeniem do rzetelnej dyskusji.
Uważam bowiem, że tylko taka wymiana poglądów może rozwiać pewne wątpliwości i niejasności. Poniżej zamieszczam fragmenty mojego maila. Podałem w nim też linki do ważnych, moim zdaniem, publikacji dotyczących e-papierosów, w tym opinii lekarza-praktyka.

Będę oczywiście informował o tym, jakie są postępy wymiany myśli. Zapraszam również do komentowania i argumentowania.

“OK, rozumiem szlachetny cel, który Wam przyświeca. Co więcej, całym sercem popieram walkę z tytonizmem.
Rzecz w tym, że frontalny atak na e-papierosy, jaki Państwo tym artykułem przypuszczają, absolutnie nie będzie służył takiej walce.
Najpierw może jednak o punktach wspólnych:
– zgadzam się z tym, że reklama z Lubaszenką to trafienie kulą w płot.
– zgadzam się z tym, że nikotyna nie jest zdrowa (choć tak naprawdę ta kwestia nie jest do końca jednoznaczna)
– zgadzam się z tym, że e-papierosy nie są środkiem NTZ
Nad tym nie warto teraz dyskutować.

Są jednak sprawy, które w artykule zostały pominięte, przekręcone lub niedopowiedziane. I o tym chciałbym właśnie porozmawiać.
Po kolei:
„urządzenie zawiera nikotynę, która nie tylko uzależnia, ale sama może być niebezpieczna, o czym informują ulotki leków z grupy nikotynowej terapii zastępczej. Ostatnie badania wskazują na potencjalny wpływ narażenia na nikotynę u ciężarnych na występowanie wad płodu jak rozszczep wargi i podniebienia oraz zmiany w rozwijającym się mózgu prowadzące do deficytów psychologicznych u dzieci.”

Owszem, nikotyna uzależnia, ale jeśli ktoś chce się odzwyczaić od palenia papierosów, to już od niej jest uzależniony, prawda? Mamy więc co najmniej niedopowiedzenie.
Co do “ostatnich badań”, o których mowa w tym wyimku – czy może Pan podać jakieś konkretne odnośniki do danych naukowych?

Dalej:
“Wielu producentów e-papierosów zapewnia, że ich produkty stanowią pomoc w walce z paleniem oraz, że dostarczają nikotynę w sposób bezpieczny i zdrowy.”

Poproszę o konkretne przykłady – linki do stron, skany ulotek czy tp.

FDA i nitrozoaminy – mam nadzieję, że zna Pan te wyniki. I wierzę, że zdaje Pan sobie sprawę, że te wykryte nitrozoaminy występują w stężeniach porównywalnych z tymi, które mają produkty NTZ – plastry i gumy. Dlaczego o tym Pan nie wspomniał?

Dalej:
badania dr. Goniewicza – jeśli można, poproszę o konkretny link do publikacji na ten temat. Jako chemik jestem tym żywotnie zainteresowany.

Dalej – o zagrożeniach:
“Wprowadzanie na polski rynek oraz promocja e-papierosów niesie ze sobą szereg niebezpieczeństw:

- propagowanie palenia, promowanie go jako bezpiecznego dla zdrowia, atrakcyjnego także dla osób niepalących, w tym dzieci i młodzieży;
– brak regulacji prawnych zapewniających konsumentom dobrą i sprawdzoną jakość produktów;
– zwiększenie spożycia wyrobów zawierających nikotynę;
– brak kompleksowych badań klinicznych, dowodzących potencjalnych korzyści e-papierosa nad innymi lekami pomagającymi rzucić palenie”

Tak jak pisałem – uznaję reklamę z panem L. za złą. Tak nie należy propagować e-palenia.
Zgadzam się co do regulacji prawnych – sam jestem za tym, aby takie regulacje były, szczególnie w kwestii bezpieczeństwa chemicznego tego wyrobu.
“Zwiększenie spożycia”? No nieee… ja rzuciłem papierosy, więc spożycie zmniejszyłem. Nikotyny zużywam znacznie mniej niż wcześniej.

To jest mój skrótowy komentarz do artykułu. Zapraszam do dyskusji Pana oraz inne osoby z Koalicji “Tytoń albo zdrowie”.

Liczę na szybką odpowiedź i początek efektywnej dyskusji – sine ira et studio.

 
12 Comments

Posted by w dniu 5 Styczeń 2012 in ogólne

 

Tagi: , , ,

Złe wieści dla części niemieckich e-palaczy

Minister Zdrowia niemieckiego landu Nadrenia Północna-Westfalia, Barbara Steffens, wydała 16 grudnia oświadczenie, w którym stwierdziła, że e-liquidy zawierające nikotynę uznaje się za substancje medyczne, a e-papierosy jako urządzenia służące do ich inhalacji – za urządzenia medyczne. (jęz. niemiecki)
W oświadczeniu powtarzane są bzdury z raportu FDA (pamiętamy dobrze – nitrozoaminy, glikol etylenowy) oraz slogany o braku badań itp. Jest nawet kuriozalne stwierdzenie o paleniu biernym – choć oczywiście nie ma żadnych odsyłaczy do jakichkolwiek badań na ten temat.
W konsekwencji zakaz obejmuje e-fajki i e-liquidy z nikotyną, a jego złamanie będzie podlegało karze pozbawienia wolności do roku.
Trzeba będzie monitorować tę kwestię, bo dotyczy kraju, w którym liczbę e-palaczy szacuje się na ponad milion. Tak czy inaczej – to jest niezbyt dobra wiadomość dla całej społeczności waperów w Europie. Mam nadzieję, że inni nie pójdą w ślady pani Steffens.

 
2 Comments

Posted by w dniu 25 Grudzień 2011 in ogólne

 

Tagi: ,

Nikotynowa terapia zastępcza, czyli – o czym milczą zwolennicy leków oraz media

Jak wszyscy dobrze wiemy, sporo pisze się w prasie typowo naukowej, jak też w ogólnodostępnych mediach o tym, że e-papierosy są niezbadane, potencjalnie szkodliwe itd. Ważni panowie (i Panie) jednoznacznie sugerują, że rzucanie palenia bezpiecznie jest wspomagać przy pomocy chemii, a konkretnie nikotynowej terapii zastępczej (NTZ, ang. NRT).
Jakoś nie przebijają się do opinii publicznej informacje, które rzucają dość solidny cień na środki stosowane jako NTZ – konkretnie wareniklinę (m.in. Champix, Chantix) i bupropion (m.in. Zyban). A wiadomości te są raczej ponure. Praca opublikowana przez naukowców z Wirginii (USA) w listopadzie 2011 pokazuje statystycznie istotną korelację pomiędzy próbami samobójczymi oraz przypadkami depresji związanymi z używaniem tych właśnie leków.
Nie wiem, jak na Was, ale na mnie liczba prawie 3 tysięcy zarejestrowanych przypadków prób samobójczych, samookaleczeń czy też depresji związanych bezpośrednio z używaniem warenikliny robi spore wrażenie.
Czy któryś z naszych propagatorów tych leków uczciwie o tym napisze? Czy FDA zakaże używania tych leków? Nieee… oni wolą walczyć z e-fajkami niż z Big Pharma. No cóż… zwykła hipokryzja.
Myślę, że warto o tej publikacji pamiętać, gdy ktoś znowu będzie opowiadał banialuki o tym, że są cudowne pigułki pozwalające zerwać z nałogiem tytonizmu. Warto posiadać wiedzę o tym wszystkim, bo tylko ona może być naszym argumentem w sporach o nasze sprawy.

 
2 Comments

Posted by w dniu 19 Grudzień 2011 in ogólne

 

Tagi: , , ,

A tymczasem w Korei Południowej stara śpiewka…

To dość ciekawe, że w Azji, z której pochodzi większość e-p, władze potrafią twardo się im sprzeciwiać, chociaż robią to w sposób trochę pośredni – nie zakazując wprost, ale nękając na inne sposoby.
Ostatnia publikacja w Journal of Preventive Medicine and Public Health (link do publikacji w języku angielskim) nie pozostawia co do tego złudzeń.
Panowie autorzy twardo stawiają sprawę – dopóki nie będzie klarownego dowodu na to, że e-p są bezpieczne, winny one być zakazane, a władze mają prowadzić kampanię edukującą społeczeństwo w tej sprawie.
Zastanawiające jest samo podejście panów mieniących się naukowcami do całej sprawy. Ciekawe w jaki sposób ma być wykazane “bezpieczeństwo”. OK, rozumiem, że można wykazać coś wręcz przeciwnego, a więc to, że coś tam jest szkodliwe, powoduje ciężkie choroby, ślepotę, uwiąd rdzenia oraz wyrastanie włosów między palcami. Ale jak wykazać, że coś jest nieszkodliwe, tego już panowie nie piszą.
Co ciekawe – w pierwszym zdaniu pracy piszą, że palenie tytoniu powoduje rocznie 40 tysięcy zgonów w Korei Południowej. Zaiste ciekawa kombinacja… lepiej, aby umarło kolejne 40 tysięcy niż gdyby używali e-p. No dobra, rozumiałbym, gdyby pokazali straszliwe statystyki, że z powodu używania e-fajek umiera tam rocznie 10 tysięcy ludzi. A tam… niech będzie tysiąc. Jestem człowiekiem z natury zgodnym, więc jestem nawet gotów poprzeć ich starania o zakaz, jak pokażą 100 przypadków śmierci spowodowanej chmurzeniem.
Oczywiście w artykule padają nazwy WHO, FDA i podobne. I znajdujemy tam taki passus: co prawda w e-p nie ma smół i produktów spalania, ale prawie na pewno są one bardziej szkodliwe (e-cigarettes are almost certainly more dangerous) niż nikotynowa terapia zastępcza. Prawie na pewno… no cudne sformułowanie w artykule naukowym, prawda? W przełożeniu “na nasze” – nie wiemy jaka jest prawda, ale napiszmy na wszelki wypadek, żeby wyszło na nasze.
Żeby było jeszcze śmieszniej, koreańska FDA uznała beznikotynowe e-fajki jako “środki zmniejszające chęć zapalenia papierosa (w domyśle – analoga)”. Swoista schizofrenia. Ale to nie wszystko – panowie argumentują także, że e-p są niebezpieczne szczególnie dla młodzieży, bo jeśli jakiś młody zobaczy, że inny młody używa e-fajka, to sam też będzie chciał go kupić. Genialne! Oczywiście jeśli młody zobaczy innego młodego używającego analoga, to na pewno go to od analogów odrzuci. Ot, koreańska logika.
No cóż – można to podsumować pointą starego rosyjskiego dowcipu – i smieszno i straszno…

 
Leave a comment

Posted by w dniu 9 Grudzień 2011 in ogólne

 

Tagi: , , ,

A tymczasem w Teksasie…

Ano mamy ciekawostkę z Teksasu. W ramach planu emerytalnego jednej z firm (konkretnie ERS) od 2012 roku palacze będą mieli składki wyższe o 30$, jeśli palą papierosy. No, to akurat nie jest nic dziwnego, prawda?
Zaskakujące nieco jest natomiast to, co możemy wyczytać tutaj. W punkcie 3. stoi jak byk: “Produkt tytoniowy definiuje się jako papierosy, cygara (…) i każdy inny produkt zawierający tytoń. Nie włącza się w to papierosa elektronicznego, który nie zawiera tytoniu i jest stosowany do rzucania palenia.”

No proszę – w kraju wszechwładnego FDA firma zwykle kosząca kasę na nałogowcach deklaruje, że zostawia człowiekowi 30$ – dla niektórych w sam raz na miesięczną porcję liquidu. I mają w nosie to, że FDA krzyczy iż e-fajki nie są wcale produktem wspomagającym rzucanie palenia.

Ludzie!!! Idzie nowe! :) Brawo dla tych Państwa. Czapki z głów.

 
Leave a comment

Posted by w dniu 2 Grudzień 2011 in ogólne

 

Tagi: , ,

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 71 other followers