RSS

Tag Archives: media

Reklamy e-papierosów – za czy przeciw?

Urodziłem się na tyle wcześnie, że pamiętam jeszcze reklamy papierosów tytoniowych. Ludzie z mojego pokolenia też na pewno pamiętają Marlboro Mana czy dawne reklamy Cameli oraz Lucky Strike. Szczególnie ciekawa jest historia tego pierwszego – poszukajcie, bo warto poczytać. Istotą tej kowbojskiej reklamy było wypromowanie marki Marlboro, która pierwotnie była kierowana do kobiet. Papierosy te miały bowiem filtr, co uznawano za cechę fajek tylko dla kobiet. No i działania reklamowe zrobiły swoje. W ciągu dwóch lat sprzedaż tej właśnie marki wzrosła o 300% – liczba ta naprawdę szokuje. Miłośnicy F1 na pewno pamiętają też reklamy firm Big Tobacco na bolidach – one także zniknęły, a F1 jeździ nadal, ale teraz reklamuje inne rzeczy.
Aktualnie reklamy papierosów tytoniowych w prasie, radio i telewizji są zakazane prawie na całym świecie. Co ciekawe – są kraje, w których reklamy są zakazane od ponad 50 lat (Włochy), a procent palaczy nadal jest tam bardzo duży i zakaz niespecjalnie wpłynął na tę wartość.
No, ale teraz do rzeczy. W ostatnich latach można zobaczyć reklamy e-papierosów. Jak wiadomo, nie są one sklasyfikowane jako wyroby tytoniowe, dlatego mogą się pojawiać w mediach. Pierwsze próby były dość nieśmiałe, ale teraz powstaje ich coraz więcej. Jeśli ktoś chce sobie obejrzeć, wystarczy w YouTube wpisać hasło „e-cigarette advertisement (albo ‚commercial’)” – pojawi się co najmniej kilkadziesiąt pozycji. Nie wszystkie są szczytem produkcji reklamowej, ale podejrzewam, ze dopóki nie pojawi się klarowny zakaz, powstanie ich jeszcze sporo. Na rynku krajowym też już są reklamy. Jedna nawet była bardzo sławna, chociaż chyba nie ukazała się w TV. Może i dobrze… ;)
Ja tymczasem chciałbym spytać PT Czytelników tego bloga o to, co sądzą w ogóle na temat reklamowania e-papierosów. Czy uważacie, że takie reklamy powinny być dopuszczalne? A może lepiej byłoby, aby ich zakazać? Z jednej strony to mniej szkodliwa alternatywa, więc chyba warto ją propagować. Z drugiej – to nadal jest nałóg i wdychanie uzależniającej nikotyny. Ktoś powie – można przecież reklamować e-fajki z „zerówkami” – one nie uzależniają. No tak, pamiętamy jak w czasach zakazu reklamy piwa powstały klipy z „bezalkoholowym… oczywiście”, uzupełnione sugestywnym przymrużeniem oka.
Jestem bardzo ciekawy Waszego zdania oraz argumentów za lub przeciw.

 
14 komentarzy

Posted by w dniu 21 Listopad 2013 w ogólne

 

Tagi: ,

List otwarty, kodeks branży – działania stowarzyszenia STEP

W dniu 15 listopada miała miejsce konferencja prasowa stowarzyszenia STEP, na której zaprezentowano m.in. list otwarty do wicepremiera Janusza Piechocińskiego oraz propozycję kodeksu etycznego branży e-papierosów.
Podstawowym przesłaniem konferencji była próba zwrócenia uwagi rządzącym na to, że branża zajmująca się e-papierosami jest w chwili obecnej zagrożona, ponieważ nadal próbuje się sklasyfikować je (konkretnie rzecz biorąc liquidy) jako produkty medyczne. Jest to o tyle dziwne, że projekt dyrektywy przegłosowany w październiku wykluczył takie rozwiązanie. Przypominam, że w ramach tej dyrektywy ma obowiązywać maksymalne stężenie nikotyny na poziomie 30 mg/ml, podczas gdy niektórzy krajowi legislatorzy z uporem maniaków próbują tę wartość obniżyć do 4 mg/ml, a nawet do 2 mg/ml. Miejmy nadzieję, że pan wicepremier i minister gospodarki weźmie to sobie do serca i przekona też innych decydentów, szczególnie z ministerstwa zdrowia.
Na stronie STEP można też zapoznać się z proponowanym kodeksem etycznym branży. Odnosi się on między innymi do bardzo istotnych kwestii, takich jak konieczność zapewnienia jakości liquidów (obejmuje ona też zakaz stosowania w nich substancji zabronionych), odpowiedniego przeszkolenia sprzedawców, jak też zakazu sprzedaży sprzętu oraz liquidów osobom nieletnim. Zobowiązuje także podmioty, które ten kodeks przyjmą, do prowadzenia wśród dzieci i młodzieży kampanii antytytoniowej i antynikotynowej.
Generalnie chodzi tu o to, aby jak najwięcej firm przyjęło takie zasady, ponieważ wtedy branża e-papierosowa będzie miała szansę na bycie lepiej postrzeganą w społeczeństwie. Wiemy, że duże i poważne firmy zajmujące się produkcją i dystrybucją e-papierosów i liquidów takie zasady stosują już od dawna. Byłoby dobrze, aby dołączały do nich kolejne podmioty.
Jaki będzie oddźwięk – czas pokaże.

 
5 komentarzy

Posted by w dniu 18 Listopad 2013 w ogólne

 

Tagi: , , ,

E-papierosy w polskich mediach – nieco bardziej obiektywnie

W ostatnich dniach pojawiło się trochę nowych doniesień o e-papierosach w mediach. Tym razem mamy nieco bardziej obiektywny obraz, co może tylko cieszyć.
Na początek może kilka słów o artykule Margit Kossobudzkiej o dość znaczącym tytule „E-papierosy mogą ocalić miliony istnień ludzkich?„. Co prawda mamy tam na końcu znak zapytania, ale i tak jest znacznie lepiej, niż gdy widzimy tytuły typu „E-papierosy gorsze niż prawdziwe” – podawane jako pewnik, bez żadnego znaku zapytania.
Artykuł napisano częściowo na bazie doniesień z pierwszego poważnego zjazdu naukowego poświęconego właśnie tej tematyce, który odbył się kilka dni temu w Wielkiej Brytanii.
Nie odmówię sobie skomentowania pewnego fragmentu artykułu:
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) na wszelki wypadek wydała oświadczenie, że osoby chcące skorzystać z e-papierosów powinny się wstrzymać do czasu, aż zostanie ostatecznie udowodnione, że są bezpieczne. WHO wskazuje na to, że istnieje potencjalne „nieokreślone ryzyko” ich stosowania.

Ano właśnie – to jest idealny przykład zastosowania słynnego paragrafu 22 z powieści Hellera. Wstrzymajcie się z używaniem, aż się udowodni, że e-fajki są bezpieczne. Super, kochani „miszczowie” z WHO – a jak można udowodnić, że są bezpieczne, jeśli nie będą używane przez ludzi?  Przecież to naprawdę szansa na historyczny eksperyment medyczny – wiemy, że zwykłe szkodzą, więc korzystamy z tego, że miliony ludzi podjęło decyzje o byciu królikami doświadczalnymi. Eksperyment trwa od kilku lat – nie słychać o jakichś chorobach, problemach itp. Jasne, że może to wyjść po latach, ale jestem jakoś dziwnie spokojny, że e-p nie będą nawet w 10% tak szkodliwe jak zwykłe.

No i na koniec – radio. Zostałem zaproszony do wzięcia zdalnego udziału w audycji dotyczącej e-papierosów. Fakt, nie jest to stacja wiodąca typu Jedynka czy Trójka, ale ważne, że w ogóle publiczna stacja zdecydowała się zrobić o tym audycję. Myślę, że wyszło nie najgorzej, choć dość męcząca była tzw. zwrotna, czyli to, że słyszałem w telefonie swój własny głos z opóźnieniem ok. sekundy. To potrafi rozproszyć. Tak czy inaczej – dziękuję redaktorom za zaproszenie i za obiektywność przekazu. Jeśli ktoś chciałby wysłuchać audycji, znajdzie ją na stronie radia – link wyżej. Można ten link też przekazać tym, którzy wątpią – może ten przekaz ich w jakimś stopniu przekona.

Żeby jednak nie było aż tak różowo – dla przeciwwagi można sobie posłuchać pani prof. Ewy Florek, która też postanowiła się wypowiedzieć dla radia. Jak widać (czy raczej słychać), podejście pani Florek nie zmieniło się nawet na jotę. Teraz tylko wymyśliła sobie, że do liquidów dodaje się substancji, które uzależniają. Ciekawe skąd ma takie informacje, pewnie od prof. Jędrzejko. ;)

 
4 komentarzy

Posted by w dniu 17 Listopad 2013 w ogólne

 

Tagi: ,

Zamiast sprawozdania z konferencji

W tym tygodniu planowałem, podobnie jak w 2012, napisać tu trochę na temat konferencji „Tytoń a zdrowie”, która po raz 14. odbywa się w Poznaniu. Rok temu organizatorzy, a konkretnie Wydział Zdrowia Urzędu miasta Poznania, nie widzieli nic dziwnego w obecności dziennikarza naukowego. W tym roku niestety moja prośba o akredytację spotkała się z odmową. Zostałem poinformowany, że jeśli chcę uczestniczyć w konferencji, nawet jako obserwator, muszę wnieść pełną opłatę konferencyjną. Jest to niebagatelna suma 800 złotych. Oczywiście w ramach tej kwoty są jeszcze spotkania, poczęstunki, uroczysta kolacja, materiały zjazdowe itp. Pisząc prośbę o akredytację zaznaczyłem wprost, że nic z tego mnie nie interesuję – chcę tylko uczestniczyć w samych wykładach/dyskusjach, a więc nie będę generował żadnych kosztów dla organizatorów. Ot, trochę wygniecionego krzesła i wdychanego powietrza. Wydaje mi się, że cena 800 złotych za używanie krzesła przez kilka godzin to jednak ciut za dużo.
Napisałem do głównego organizatora, którym jest Uniwersytet Medyczny w Poznaniu. Odpowiedź była dokładnie taka sama – regulamin stanowi, ze trzeba płacić.
Z przykrością informuję, że nie będzie sprawozdania z tego spotkania. Za jakiś czas zajrzę zapewne do „Przeglądu Lekarskiego”, w którym mają być opublikowane materiały z tej konferencji. Być może wtedy coś napiszę na ten temat, ale jednak to zupełnie co innego niż sytuacja, w której człowiek na żywo uczestniczy w obradach – widać reakcje sali, czasem mają miejsce ciekawe dyskusje, które nie znajdują potem odbicia w materiałach zjazdowych. No trudno.
I taka refleksja ogólna. Przypominam sobie zjazdy i konferencje, w których uczestniczyłem w czasie mojego życia uczelnianego. Imprezy duże i małe, także takie, w których przygotowaniu sam uczestniczyłem jako organizator. Na wielu z nich byli dziennikarze – z mediów ogólnych, jak też dziennikarze naukowi. Zawsze byli mile widziani a akredytacje otrzymywali oczywiście bezpłatnie (jeśli nie zamierzali uczestniczyć w imprezach towarzyszących). Nawet do głowy by nam nie przyszło, aby kogoś z nich obciążać kosztami takimi, jakie ponoszą uczestnicy. Cieszyło nas, że ktoś się interesuje wynikami naszych badań i chce je popularyzować. Szkoda, że organizatorzy poznańskiej konferencji nie myślą podobnie.

 
2 komentarzy

Posted by w dniu 13 Listopad 2013 w ogólne

 

Tagi: ,

Z ostatniej chwili! Rada Beverly Hills odrzuciła projekt zakazu e-papierosów

Chmurzący w Beverly Hills mogą na razie spać spokojnie. Jak podaje Beverly Hills Courier, rada odrzuciła projekt zakazu sprzedaży e-papierosów. Na posiedzeniu zjawiło się sporo zainteresowanych, z których większość wypowiedziała się przeciw zakazowi. Za zakazem był tylko jeden głos z sali.
Rada liczy pięcioro członków. Aby zakaz wszedł w życie, musiałyby za nim zagłosować minimum 4 osoby (80%). Tymczasem projekt poparła tylko jedna osoba. Biorący udział w dyskusji burmistrz, John Mirish, stwierdził, że nie widzi możliwości zakazu e-papierosów, jeśli nie będzie zakazu analogów.
Sam wniosek został zaproponowany przez członka rady, Juliana Golda, anestezjologa. I tylko on głosował za.
No, to bardzo dobra wiadomość, chociaż sam pomysł będzie pewnie wracał, ponieważ został skierowany teraz do komisji zdrowia i bezpieczeństwa. Zapewne za jakiś czas znowu o nim usłyszymy. Tymczasem mieszkańcy BH mogą cieszyć się ze zwycięstwa rozsądku.

 
4 komentarzy

Posted by w dniu 6 Listopad 2013 w ogólne

 

Tagi: , ,

Cień nad Beverly Hills

Beverly Hills… obiekt westchnień marzących o słonecznej Kalifornii. Przepych, bogactwo, gwiazdy filmowe. Rodeo Drive oraz Santa Monica Boulevard. A do tego problem, który spędza sen z powiek burmistrzowi oraz radzie miasta.
Tym problemem są oczywiście e-papierosy. No bo ludzie w Beverly Hills, zachęceni reklamami kupują te „fake cigarettes” i, o zgrozo, używają. Wygląda na to, że problem narasta, skoro rada na czele z burmistrzem postanowiła wnieść pod obrady w trybie ekstraordynaryjnym projekt zakazu sprzedaży tego diabelskiego urządzenia, jak też używania ich w tysiącach miejsc. Projekt idzie tzw. szybką ścieżką legislacyjną, czyli omija typową kolejkę uchwał. Jeśli uchwała wejdzie w życie, sprzedawcy dostaną dwa tygodnie na pozbycie się zapasów. Po tym czasie wprowadzone będą kary – grzywna do 1000 dolarów lub nawet do 6 miesięcy w więzieniu. Oczywiście twardy sędzie może skazać na obie kary jednocześnie. A co… przecież najważniejsze jest zdrowie obywateli.
Skąd taka nagła troska? Ano – sprawa jest chyba jasna i znana nam od dawna. Nie wiadomo, jaki wpływ na zdrowie mają te „sztuczne papierosy” – tak napisano w uzasadnieniu. Nie muszę chyba dodawać, że „prawdziwe papierosy”, w odróżnieniu od tych wstrętnych sztucznych, będą nadal radośnie sprzedawane tak jak dotychczas. Tu mamy sytuację klarowną, bo wiemy, jakie one mają wpływ na zdrowie, prawda?

I tak oto nad słonecznym miasteczkiem Beverly Hills pojawił się cień. Spory cień. Nie trzeba się specjalnie przyglądać, aby wiedzieć, że jest to cień wielkiej góry noszącej nazwę Big Tobacco. Amerykańscy chmurzący z Kalifornii organizują akcję przeciw temu projektowi. Trzymam za nich kciuki.
Jak śpiewa Budka – „tylko czasem zamyślenie…”

 
2 komentarzy

Posted by w dniu 6 Listopad 2013 w ogólne

 

Tagi: , ,

WAŻNE! W USA Big Tobacco bez wazeliny włazi FDA w… no, wiadomo

Mniej więcej pół roku temu media obiegły wieści dotyczące konkretnego zaangażowania Big Tobacco w biznes związany z e-papierosami. Potem sprawa nieco przycichła, ale aktualnie zaczyna znowu pojawiać się na pierwszych stronach gazet i czołówkach portali.
W czym rzecz? Najwięksi producenci analogów zanotowali dość istotne spadki sprzedaży zwykłych papierosów, więc postanowili załatać dziurę budżetową e-papierosami. W zasadzie można by powiedzieć – świetnie, bo jeśli wielcy gracze wejdą na rynek, to nie da się z niego już tych e-p wyrzucić.
Musimy jednak pamiętać, że wielcy gracze, tacy jak Big Tobacco i Big Pharma, mają jedną wspólną cechę. Nie lubią, gdy mali konkurenci plączą się im pod nogami. Patrzą na ten rosnący tort i chcą go w całości zabrać dla siebie, a przynajmniej zarządzać tym, jak zostanie rozdany. Nie inaczej jest i w tym wypadku. Takie firmy nie są znane z sentymentów. Tak naprawdę przecież nie chodzi im o zdrowie, ale zwyczajnie o kasę. Jak najszybciej i jak największą.
Nic więc dziwnego, że trzy tygodnie temu jeden z największych graczy na rynku tytoniowym – Altria Group (należy do nich m.in. Philip Morris) – wystosował list do FDA, w którym sam proponuje objęcie e-papierosów nadzorem i sporymi ograniczeniami (zwróćcie uwagę na „premarket review requirement” oraz na „user fees”, czyli na konieczność inspekcji przed wejściem na rynek (rzecz jasna kontrolować będzie FDA), jak też opłaty od chcących sprzedawać liquidy) . Cały ten list jest napisany w tonie zdecydowanie służalczym. Altria zwyczajnie podlizuje się FDA składając w ich ręce nadzór nad całością produktów, które mają jakikolwiek związek z tytoniem. Czytając to pismo miałem naprawdę chęć wysłać im wiaderko wazeliny, aby łatwiej im było wśliznąć się agencji w pewien otwór, którego nazwy tu nie wymienię. No ludzie… brak słów.
O co w sumie chodzi? Ano – sprawa jest prosta. Wyszedł sygnał – słuchajcie tam w FDA… dogadamy się spokojnie jak wielki z wielkim, wygnieciemy małych, my będziemy mieli wzrost sprzedaży, a i wam coś się z pańskiego stołu skapnie. Zasponsorujemy parę konferencji, przygotujemy kilka ciepłych etatów. Wicie, rozumicie…
Bill Godshall (Smokefree Pennsylvania) założył wątek na ECF, w którym cała ta sprawa jest dyskutowana. Myślę, że warto do niego zaglądać, bo będą tam nowe wieści w temacie.
Jestem bardzo ciekawy dalszego rozwoju sytuacji. Trzeba będzie się temu przyglądać z wielką uwagą. Co prawda władza FDA na całe szczęście nie rozciąga się na Europę, ale tutejsi legislatorzy bardzo lubią czerpać z pomysłów amerykańskich. No i w Europie też mamy Big Tobacco…

 
Dodaj komentarz

Posted by w dniu 4 Listopad 2013 w ogólne

 

Tagi: , ,

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 294 obserwujących.