RSS

O certyfikatach i „certyfikatach”

08 Maj

Już dawno miałem zamiar napisać nieco więcej na temat różnej maści „certyfikatów”, które prezentują nam niektórzy sprzedawcy – zarówno ci „sklepowi”, jak też tacy, którzy oferują towar na pewnym portalu aukcyjnym. Postaram się wyjaśnić nieco dokładniej, o co chodzi, posługując się fragmentami przykładowych dokumentów zaczerpniętych z sieci.

Jedna uwaga istotna – mój wpis nie jest w żadnym wypadku skierowany przeciwko jakiemukolwiek konkretnemu producentowi czy też dostawcy liquidów. Moim jedynym celem jest zwrócenie uwagi na najistotniejszą dla tzw. końcowego użytkownika kwestię, a mianowicie na sprawy bezpieczeństwa.

O co konkretnie chodzi? Przede wszystkim o tzw. dokumenty SGS, które bardzo często są prezentowane jako certyfikaty, mające świadczyć o jakości oferowanych liquidów. Nie wszyscy znają język angielski, nie wszyscy umieją wgłębić się w treść przedstawianych dokumentów. Zróbmy to może razem. Wykorzystamy tutaj wybrany losowo dokument SGS.

Rzućmy okiem na nagłówek:

No i mamy tutaj „SDS Report” – co to takiego? „Sprawozdanie SDS”, a więc sprawozdanie z przygotowania tzw. MSDS (Material Safety Data Sheet – Karta Charakterystyki Preparatu Chemicznego).

Czytajmy dalej:

No i tutaj też w ramce widzimy „usługa zlecona: karta charakterystyki produktu”.
Powyżej widzimy skład liquidu, ale tu trzeba wyjaśnić, że jest to skład deklarowany przez producenta. Ten dokument w żaden sposób nie potwierdza obecności tych składników ani też deklarowanej przez wytwórcę zawartości procentowej.
Karta charakterystyki substancji/preparatu chemicznego to tak naprawdę coś w rodzaju dokumentu bezpieczeństwa, a więc zbiór informacji o jego właściwościach fizycznych i chemicznych, działaniu na organizm człowieka, postępowaniu w przypadku zatrucia, pożaru czy też uwolnienia się produktu do środowiska. Z mocy prawa każda substancja czy też mieszanina musi posiadać taką kartę udostępnianą przez sprzedawcę na życzenie kupującego.

Tak, jak napisałem – karta charakterystyki nie jest dokumentem laboratoryjnym i nic nie mówi o rzeczywistym składzie mieszaniny. Niestety – takimi właśnie kartami jako „certyfikatami” posługuje się większość producentów – wciskając je naszym importerom, którzy z kolei prezentują je klientom. A klient wszystko łyknie, bo przecież napisano „mamy CERTYFIKAT SGS!”.

Myślę, że powoli czas kończyć okres partyzancki w kwestii handlu liquidami. Trzeba zdać sobie sprawę, że tak naprawdę stawką w tej grze jest nasze zdrowie.
Oczywiście, jeśli ktoś chce po prostu kupić sobie jakiś liquid jak najtaniej, to jest to jego/jej indywidualna sprawa. Stara rzymska maksyma mówi volenti non fit iniuria, czyli „chcącemu nie dzieje się krzywda”.

Dzisiejszy wpis jest niejako wstępem do czegoś, co chcę opublikować być może jeszcze w ten weekend. Będzie to rodzaj apelu do importerów, sprzedawców, jak też do klientów. Jestem ciekawy Waszych opinii na ten temat.

 
7 komentarzy

Opublikował/a w dniu 8 Maj 2010 w ogólne

 

7 responses to “O certyfikatach i „certyfikatach”

  1. Kambria

    9 Maj 2010 at 08:46

    Witam🙂
    bardzo cenna inicjatywa Stary Chemiku:). Ja właśnie należę do osób, dla których te certyfikaty, świadectwa itp. stanowią swoistą „czarną magię” i to z dwóch powodów: niestety moja znajomość języka angielskiego jest na poziomie ” ja mieć marchewka” , z chemią też nie jestem za pan brat😦 i przebrnięcie i zrozumienie słowa pisanego na ten temat jest sporym problemem. Czytam polskie dostępne materiały, ale czytać to nie wszystko- osobiście potrzebuję przełożenia z polskiego na „nasze”🙂 .
    Dotychczas kupowałam gotowe liquidy od dostawcy cieszącego się zaufaniem wielu e-palaczy, obecnie sporządzam własnoręcznie samoróbki w oparciu o komponenty z dwóch firm, którym ufam , choćby ze względu na to, że w badaniach komponentów jednej z nich sam byłeś konsultantem. Samoróbki staram się robić z zachowaniem podstawowych zasad bezpieczeństwa i higieny. Skład ich jest więc w podstawowej formie znany mi- wiem ile dałam bazy nikotynowej , ile dodałam PG i VG oraz ile i jakiego aromatu dodałam aby uzyskać smak. I to tyle😉. Czekam na rozwinięcie tematu i bardzo dobrze , że jest ktoś- czyli Ty :)- któremu chce się drążyć problem – dziękuję:)

     
  2. Itsumo

    9 Maj 2010 at 09:57

    Jestem za🙂
    Koniec z partyzanktą. Dzięki za poruszenie tematu i daję Ci moje pełne poparcie w tej sprawie.
    Itsumo

     
  3. syci

    9 Maj 2010 at 20:09

    Dzięki za temat. Czy prawdą jest to że produkt chemiczny wprowadzany na Polski rynek musi mieć polska wersję Karty charakterystyki? Jeśli tak to może to jest początek.

     
    • StaryChemik

      9 Maj 2010 at 20:37

      Tak, oczywiście że musi mieć – na życzenie odbiorcy wprowadzający do obrotu winien taką kartę charakterystyki w języku ojczystym udostępnić.

       
  4. krzysztofsf

    10 Maj 2010 at 22:08

    Ciekawe rzeczy pisze dzis na zielonym forum przedstawiciel RM1 o liquidach Boge.
    W odpowiedzi na zapytanie mailowe dotyczace znacznych roznicy smakow tych samych liquidow w roznych partiach, otrzymali odpowiedz, ze smak partii zalezy od „inzyniera” kierujacego dana produkcja.
    Obecnie wyjasniaja sprawe i podadza informacje uzyskane od producenta na forum.

     
    • StaryChemik

      11 Maj 2010 at 11:17

      Tak, czytałem ten wątek. Muszę przyznać, że ta odpowiedź brzmi… hmmm… mało przekonująco.
      OK, rozumiem, że jest kilku majstrów na produkcji, ale… na Boga (chińskiego!) – skład raz stworzonej mieszanki jest stały, różnice w produkcji mogą być śladowe. Taka odpowiedź mówi mniej więcej tyle: odczepcie się, towar będzie taki, jaki uda nam się zmieszać. Jak nie chcecie, to nie kupujcie. Inni przyjdą i kupią a potem wystawią na A****.
      Może najwyższa pora zacząć kupować płyny robione w Polsce?

       
      • krzysztofsf

        12 Maj 2010 at 01:03

        Moze Boge zaczela liquidy nieudane wypychac do sprzedazy w duzych opakowaniach , dla konfekcjonowania wlasnego, nie pod ich marka?
        Sporo firm z roznych branz stosuje podobne rozwiazanie, tworzac osobne, tanie linie produktu gorszej jakosci, niesprzedawane pod macierzysta marka .

         

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: