RSS

Marzy mi się…

22 Paźdź

Nie, nie – nie będzie tutaj katalogu osobistych marzeń związanych z wyprawą na wyspy Pacyfiku czy podobnych. Staram się ściśle trzymać tematyki na tym blogu.

Co więc mi się marzy? Tak naprawdę moje marzenia są od dłuższego czasu takie same, a dotyczą przede wszystkim kwestii bezpieczeństwa e-palenia. Marzy mi się więc, że jakaś polska uczelnia (na przykład poważny uniwersytet medyczny) podejmie kompleksowe badania dotyczące wpływu e-palenia na zdrowie człowieka. Wiem skądinąd, że zarys projektu takich badań jest gotowy. Niestety, jak na razie leży w szufladzie u pewnego doskonałego fachowca i czeka na nieco lepsze czasy, na normalniejszą atmosferę wokół e-papierosów i e-palenia.
Wiadomo, że takie badania potrwają dość długo. Może warto by je zacząć już teraz, nawet jeśli porządne i akceptowalne przez świat naukowy wyniki uzyskano by dopiero za kilkanaście) lat.

To takie duże marzenie… ale są też mniejsze.
Mniejsze dotyczą jakości używanych  płynów. Byłoby super, gdyby użytkownicy e-fajek wiedzieli, które płyny są dobrej jakości a które lepiej sobie darować. To jest marzenie dość ogólne, ale gdy się przyjrzymy dokładniej tej kwestii, zauważymy, że diabeł tkwi w szczegółach.
Bo co tak naprawdę oznacza magiczne słowo „jakość”? Zwykle chodzi o to, że jakiś produkt spełnia określone normy, nie zawiera substancji niedozwolonych/niezdrowych itd. itp. I tu mamy jeden z tych diabelskich szczegółów – nie można określić jakości płynów, bo nie mamy odpowiednich norm. No fajnie, to może warto takie normy stworzyć?
Jasne, że warto – pozostają kolejne „drobne” szczegóły – kto ma to stworzyć? Jakimi kryteriami należy się  przy tworzeniu norm kierować? No i jeszcze, last but not least, kto na to wyłoży kasę? A kasa zapewne musiałaby być spora, bo stworzenie norm to nie jest li tylko praca teoretyczna. Trzeba przygotować konkretne opisy analiz, ustalić ich warunki i oczywiście wykonać sporo żmudnych prac typowo laboratoryjnych, mądrze zwanych walidacją. Analiza zawartości nikotyny czy też metali ciężkich to drobiazg, ale niestety na tym nie da się skończyć testów. Trzeba przecież badać liquid na obecność glikolu etylenowego (trucizna!), dwuacetylu (o tym będzie osobny wpis) i innych możliwych zanieczyszczeń chemicznych, na obecność bakterii i Bóg jeden wie czego jeszcze… A na to wszystko trzeba jeszcze czasu, choć na pewno tego czasu potrzeba mniej niż na wspomniane nieco wyżej badania medyczne.
Tak sobie myślę, że fajnie by było wiedzieć, że płyny, które inhalujemy, są OK – nie tylko dlatego, że mają cudny aromat i dają imponujące chmury.  Ot, takie marzenia starego chemika…

Jak myślicie  – jest szansa, że takie marzenia mogą się spełnić w tej pięciolatce?

 
3 komentarzy

Opublikował/a w dniu 22 Październik 2010 w ogólne

 

3 responses to “Marzy mi się…

  1. eser

    22 Październik 2010 at 12:47

    Oj, Chemiku ! Są duże pieniądze, są wspaniałe laboratoria, są wybitni naukowcy, są znakomite metody i możliwości, ……a jednak analogi ani o trochę nie stały się zdrowsze !
    Marzenia, marzenia, marzenia….
    Sympatyczne pozdrowienia

     
  2. marekn57

    23 Październik 2010 at 21:54

    Trzeba by też sprowokować badania zawartości Lactobacillus w serze i śmietanie w zależności od producenta i miejsca na kuli ziemskiej oraz zawartość Coli w wyrobach mięsnych, mięsie i wodzie pitnej w wodociągach. Nikt tego nigdy nie zrobi, zwłaszcza w dobie dzisiejszej gospodarki. Powiem tak: Komuno WRÓĆ. ONI dali by radę z tym problemem. Mnie aktualnie interesuje jaki wpływ na moje kiepskie zdrowie (12 miesięcy temu bypass’y) ma podstawowy składnik e-liqidu, mianowicie glikol. Powszechnie stosowany w kosmetyce na przykład, ale jednak na skórnie a nie bezpośrednio do płuc. Jaki ma wpływ glikol na występowanie raka płuc czy przewlekłą obturacyjną chorobę płuc. W sferze palenia tytoniu zrobiono już wiele i wiadomo, że szkodzi w sferze e-liqidu jeszcze nic. Kurczę, daję na początek 300 zł na badania dla odważnego, który się podejmie wyjaśnienia moich wątpliwości. Możę prościej: NIE PALIĆ. Tylko jak to zrobić?
    Pozdrawiam wszystkich e-palaczy a Starego Chemika w szczególności

     
  3. miaziol

    15 Marzec 2011 at 01:09

    Powiem tak troszke smigam jako kierowca z roznymi rzeczami mam do czynienia z glicerynka w duzych ilosciach glikolem itd mialem dostep do konkretnych dokumentow analiz produktu itd. Do czego zmierzam każda firma produkująca coś do spożycia czy też kosmetyki nie weżmie produktu bez przeprowadzenia analizy dodatkowo cześć półproduktów przechodzi również kontrole bakteriologiczną. Nie widzę tutaj małej firmy która np robi taką analizę i potrafi puścić produkcję po czym czekać na wyniki analiz i jeśli coś się wykluje przeznaczyć gotowy produkt do utylizacji. Wszystko przychodzi gotowe o tak naprawde nie zbadanym składzie. Musimy tutaj wierzyć na słowo małym chińskim ludziom. Dużo już było afer związanych ze stosowaniem wszelkiego rodzaju niedozwolonych i groźnych dla zdrowia substancji.

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: