RSS

Dwuacetyl – problem realny?

25 Paźdź

Od pewnego czasu przez anglojęzyczne fora e-palaczy przetacza się dyskusja dotycząca zawartości w e-liquidach związku chemicznego o nazwie dwuacetyl (diacetyl, butanodion, dwumetyloglioksal).  Wydaje mi się, że warto się przyjrzeć tej sprawie nieco dokładniej, nie ulegając atmosferze lekkiej histerii, którą można zaobserwować w dyskusjach naszych amerykańskich przyjaciół.
Czym jest ten tajemniczy dwuacetyl? Jest to związek z grupy dwuketonów, a wygląda tak:


Ciemnoszare atomy to węgiel, jasnoszare – wodór, a czerwone to tlen.

Dwuacetyl jest naturalnym produktem ubocznym procesu fermentacji.  Związek ten nadaje charakterystyczny smak maślany. Dlatego też dodawany jest do wyrobów „masłopodobnych”, aby nadać im charakterystyczny smak. W niewielkich ilościach znajduje się też w napojach alkoholowych, szczególnie w piwie.

Spytacie zapewne – skąd w takim razie hałas o dwuacetyl,  skoro jest niemal wszechobecny. No cóż, okazuje się, że wiele zależy od drogi wniknięcia związku w nasz organizm. Jeśli przyjmujemy niewielkie ilości drogą pokarmową, wszystko jest OK. Problem może jednak pojawić się wtedy, gdy diacetyl dostaje się do naszego organizmu drogą wziewną. Okazało się, że znacząca liczba ludzi pracujących w USA przy produkcji popcornu w ostatnim czasie zaczęła chorować na zarostowe zapalenie oskrzelików (bronchiolitis obliterans). Jest to poważna choroba dróg oddechowych, stąd takie nagłe zainteresowanie obecnością tego związku w e-liquidach.

Czy powinniśmy się bać dwuacetylu?
No cóż – na ten temat winni się wypowiedzieć raczej lekarze. Mam nadzieję, że to zrobią. Ja tradycyjnie spojrzę na to okiem chemika. Zgodnie z posiadanymi danymi na temat diacetylu w e-liquidzie, które znalazłem tutaj, w 1 mililitrze płynu może znaleźć się około 45 mikrogramów dwuacetylu. Porównajmy to z danymi dotyczącymi analogów. W pracy, której autorami są Fujioka i Shibamoto, można znaleźć, że w każdym analogu zawartość dwuacetylu wynosi co najmniej 300 mikrogramów, czyli 7* więcej niż w mililitrze liquidu (przy czym należy pamiętać, że tylko niektóre liquidy zawierają dwuacetyl). Jeśli więc ktoś używa płynów zawierających diacetyl i dziennie inhaluje 2 mililitry, to stanowi to równoważnik 1/3 analoga (pojedynczego papierosa, nie paczki).
Jak więc widać – palacz analogowy wchłania tego związku znacznie więcej niż my, inhalujący e-liquidy. Ciekawe, co na to wielcy eksperci z WHO… jak myślicie – zakażą analogów?

Oczywiście wiemy, że najlepiej jest być zupełnie wolnym od nałogów, ale to już całkiem inna bajka…

(c) by Mirosław Dworniczak
Jeśli chcesz wykorzystać ten tekst lub jego fragmenty, skontaktuj się z autorem.

 
7 komentarzy

Opublikował/a w dniu 25 Październik 2010 w ogólne

 

Tagi: ,

7 responses to “Dwuacetyl – problem realny?

  1. tombo33

    25 Październik 2010 at 14:41

    Może eksperci z WHO jako przykład brali przypadek tej Pani🙂 http://www.figa.pl/Prazona-kukurydza-nieodwracalnie-uszkodzila-jej-pluca-a593/3

     
  2. StaryChemik

    25 Październik 2010 at 15:47

    Nie, nie… zapewne nie ten przypadek zwrócił ich uwagę. W literaturze pojawiły się badania dotyczące pracowników fabryk produkujących popcorn – wyodrębniono zespół chorobowy zwany „popcorn workers’ lung”, czyli z grubsza „płuco popcornowe”. Oczywiście oni tam przebywają w ekstremalnych warunkach, więc moim zdaniem nie ma żadnego porównania z e-liquidami. Nadal jednak (po 20 latach badań) nie ma pewności, że jest związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy inhalowaniem dwuacetylu i bronchiolitis obliterans.
    A wspomniana pani szybciej zejdzie na choroby związane z otyłością niż z powodu diacetylu. Trzeba mieć nie po kolei aby przez 16 lat jeść 2 paczki popcornu dziennie.

     
  3. Michał

    3 Czerwiec 2016 at 17:12

    Witam,

    a jak wygląda kwestia, gdy producent określa zawartość dwóch składników jako:
    ‚Contains Acetoin and Acetyl Propionyl
    <0.5% of each'

    Jest to część składu aromatu znanej firmy. Wychodzi na to, że zakładając powiedzmy 0.4% dwuacetylu w 10ml aromatu, mamy go tam aż 0.04g (przy założeniu 1ml aromatu = 1g). W jednym mililitrze owego aromatu mamy więc 0.004g dwuacetylu, czyli 4000 mikrogramów. Czyli według Pana danych 13 razy więcej niż w analogu.
    Bardzo proszę o Pana wypowiedź, bo zasmakowałem ostatnio w miksach deserowych, gdzie większość aromatów zawiera właśnie ten związek (mleko,masło,sernik,śmietana,budyń itp..)

    Zastanawia mnie także drugi ze związków 'Acetyl Priopionyl' – nie mogę o nim nic znaleźć na Pana blogu.

    Tak na marginesie, wydaje mi się, że spośród gliceryny, glikolu i aromatów, to właśnie te aromaty są najbardziej szkodliwe przy inhalacji. W końcu dla uzyskania konkretnego smaku, producent może używać bardzo wielu związków (a dokładny skład w danym aromacie chyba nie jest jawny – kłóciłoby się to chyba z interesem firmy), które:

    1) po zmieszaniu ze sobą mogą tworzyć inne, niebezpieczne związki,
    2) po podgrzaniu mogą zachodzić jakieś reakcje, których wynikiem są nowe substancje,
    3) po prostu szkodliwie wpływają na organizm podczas inhalacji.

    Bardzo Pana proszę o odpowiedź na moje pytania, gdyż ma Pan duuuużo większą wiedzę w tej dziedzinie, a przyznam, że temat aromatów od dawna wprawia mnie w zakłopotanie.

     
    • StaryChemik

      3 Czerwiec 2016 at 17:16

      To oznacza dokładnie to, co napisali: zawiera acetoinę i acetylopropionyl. Nie bardzo rozumiem, w czym problem.

       
      • Michał

        3 Czerwiec 2016 at 17:25

        Czy jest widoczna cała treść mojego komentarza? Jest on dość długi🙂

         
  4. Michał

    3 Czerwiec 2016 at 17:24

    Zapomniałem o jeszcze trzeciej nurtującej mnie kwestii i także prosiłbym o odpowiedź.
    Jak wiadomo, większa moc/mniejsza rezystancja oznaczają większą temperaturę na grzałce (w tym samym czasie).
    Czy widział Pan jakieś badania lub mógłby mi przedstawić swoje zdanie na temat kwestii następującej – czy ‚lepiej/zdrowiej’ jest wapować na mniejszej mocy np. 10W, ale częściej, powiedzmy 3 zaciągnięcia pod rząd, czy przy powiedzmy 30-40W zaciągając się raz?
    Sumaryczna ilość ‚pary’ w obu przypadkach będzie pewnie podobna, ale jak z ilością potencjalnie szkodliwych składników ze względu na wyższą temperaturę?
    Mam dwie tezy:

    1) różnica temperatury przy 10, czy 30W w tych samych warunkach, jest na tyle niewielka, że nie ma to dużego znaczenia. I dopiero temperatura uzyskana przy 60/100/150/200W rażąco przyczynia się do zwiększenia wydzielania potencjalnie szkodliwych związków,

    2) Lepiej wapować na jak najmniejszej mocy, ale częściej, bo każde, nawet małe, zwiększenie temperatury przyczynia się do zwiększania wydzielania potencjalnie szkodliwych substancji.

    Bardzo proszę o przedstawienie Pańskiego zdania, pozdrawiam!!

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: