RSS

Czy warto?

03 Gru

Ktoś może uznać mnie za nudziarza, ale chcę jeszcze raz poruszyć kwestię bezpieczeństwa używanych przez nas płynów.
Wyobraźmy sobie taką sytuację: idziemy na spacer po parku. Nagle podchodzi do nas zupełnie nieznany człowiek i wyciąga rękę ze szklaneczką, w której jest jakiś bezbarwny płyn.
– Napijesz się?
– A co to jest?
– Wódeczka, dobra, sam robiłem. Mocna i smaczna – spróbuj.

Kto z PT Czytelników zdecyduje się spróbować? Osobiście na pewno bym nie zaryzykował, nawet gdybym miał ochotę na jednego głębszego w promocji. I nie miałoby znaczenia, czy oferujący darmowy poczęstunek ma wygląda menela czy też jest eleganckim facetem w garniturze od Armaniego.
Przełóżmy teraz tę sytuację na nasze e-liquidy. Kupujemy je u naszych dostawców, czasami też robimy je sami, korzystając ze składników oferowanych przez sprzedawców krajowych lub zagranicznych.
Czasem jednak można się spotkać z sytuacją, gdy ktoś niespecjalnie nam znany chce nam zaoferować jakieś własne mieszanki. Ot tak, do testów… bo zrobił i chce, aby jeszcze ktoś to sprawdził. Jeśli taka osoba jest nam znana i wiemy, że zna się na rzeczy, możemy oczywiście spróbować. Sam testowałem płyny stworzone przez różnych znajomych z tego towarzystwa. Jednak wątpię, abym się zdecydował na testowanie czegoś, co zrobiła osoba, której nie znam, a która na jednym czy drugim forum zademonstrowała, że tak naprawdę nie ma zielonego pojęcia o mieszaniu, o składnikach, o możliwych interakcjach pomiędzy nimi.
Oczywiście wiem, że każdy jest dorosły i sam decyduje. Czułem jednak potrzebę, aby podzielić się z Wami moim punktem widzenia.

 
4 komentarzy

Opublikował/a w dniu 3 Grudzień 2010 w ogólne

 

Tagi:

4 responses to “Czy warto?

  1. marekn57

    3 Grudzień 2010 at 17:42

    To chyba ta paskudna zima wpływa na gorsze samopoczucie Starego Chemika. Chciałbym zauważyć, że oprócz niewiadomego pochodzenia liquidów o zupełnie niewiadomym składzie przez nikogo niesprawdzonym („nie” z przymiotnikami to naprawdę zaraza) , zdarza się nam spożywać właściwie codziennie inne produkty niewiadomego pochodzenia o nieustalonym składzie chemicznym. Weźmy na ten przykład pomidora sprowadzonego z Hiszpanii, który po rozkrojeniu śmierdzi jak wiadro z odpadami chemicznymi. Taka na przykład sałata lodowa z supermarketu, której woń wywołuje mdłości. Wspomnieć należny również o mięsku ze świnek i kurczaczków i wyrobach z niego, karmionych na fermach takimi cudeńkami, że włos się jeży. Kiedyś świnka do masy ubojowej rosła sobie w spokoju ok. 12 m-cy, dzisiaj 6, a więc smacznego moi mili czytelnicy. Całe dzisiejsze żarcie to jedna wielka tablica Mendelejewa ale wszyscy jedzą i niewielu marudzi chyba, że ma za mało.
    Tak więc wracając do liqidów musimy wierzyć, że nikt nas nie chce otruć. Stracił by przecież stałego klienta i źródło dochodów. Osobiście bardziej wierzę naszym rodzimym producentom liqidów ponieważ pakują go do buteleczek z zabezpieczeniem, natomiast Chińczycy w butelki , które można swobodnie odkręcić i zakręcić bez naruszania ich struktury i dodać do nich co dusza zapragnie. Tez musimy im wierzyć, że tego nie robią. I wierzymy bo kupujemy bez większego zastanowienia.
    Stary Chemiku, wobec Twoich wątpliwości chciałbym zaproponować współpracę aby to co inhalujemy było pewne co do pochodzenia i możliwie najmniej szkodliwe. Ja jako rolnik z kawałkiem ziemi będę uprawiał tytoń, można nawet ekologicznie bez sztucznych nawozów i środków chemicznych, a Ty jako chemik zajmiesz się ekstrakcją nikotyny z tych liści. Zrobimy z tego liquid ekologiczny, poczęstujemy jednego i drugiego znajomego, ci swoich znajomych i tak dalej. Nasza emerytura zbliża się nieubłaganie i trzeba coś dorobić, na rząd i ZUS nie mamy co liczyć. A właśnie jeśli chodzi o rząd i jego pracowników w odpowiedzialnych urzędach. Czy za tą naszą produkcję nie dołożą akcyzy, koncesji czy jakiegoś innego podatku? Trzeba by się dowiedzieć.
    Ale najlepiej rzucić palenie, tylko jak to zrobić?
    Pozdrawiam.

     
    • StaryChemik

      6 Grudzień 2010 at 18:21

      W zasadzie zgodzę się z tym, że wszelakie jedzenie jest napchane chemią w wielkim stopniu. No ale to nie ten temat…
      Co zaś do rodzimych producentów liquidów – nie mam nic przeciwko nim i nie o nich ten wpis powstał. Ja pisałem o domorosłych „tfurcach”, którym się wydaje, że potrafią zrobić najlepszy płyn na świecie, a tak naprawdę nie mają podstawowej wiedzy. Ba, sami zetknęli się z tematem e-papierosów ledwie 2-3 tygodnie wcześniej. Ponieważ zetknąłem się z kilkoma takimi osobami, wolę uczulić innych na tego typu sprawy.
      Oczywiście nie mamy też 100% pewności, że żółci bracia swoimi małymi łapkami wlewają tam tylko dobre rzeczy, cały czas zastanawiam się, jak zrobić, abyśmy jako użytkownicy mieli większą pewność co do tego, co inhalujemy.
      Może warto coś z tym zrobić…
      Aha – pomysł na dorobienie do emerytury jest w zasadzie fajny, ale… wydaje mi się, że trzeba by mieć straszny nawis inflacyjny, aby w to zainwestować. Nikotynę o czystości farmakologicznej oferują dobre firmy (oczywiście nie da się tego kupić na wolnym rynku), a skarbówka i inne stosowne służby zaraz by nas namierzyły i przyłożyły podatek, akcyzę i inne opłaty. A jak już wyssaliby wszystko, to nakaz zamknięcia firmy jest jak w banku. I z emerytury nici.

       
      • marekn57

        6 Grudzień 2010 at 20:28

        Wszystko jasne. Tak sobie cierpko zażartowałem. Miałem niedobry dzień i humor mi się zbiesił.
        A propo liquidów i ich sprzedaży. Córka mnie dzisiaj zaskoczyła, pracuje w jednej z koszalińskich aptek. Przyszedł jeden klient i pytał czy kupi tutaj płyn do e-papierosa. I co Pan na to StaryChemiku. Tak dzisiaj było. Tym razem nie żartuję, chyba że ten gość sobie zakpił. Pozdrawiam.

         
        • StaryChemik

          6 Grudzień 2010 at 20:47

          HA! Tak naprawdę to jest to coś, o czym naprawdę marzę. Legalny płyn dostępny w aptece. Niech nawet kosztuje ze 2* więcej, ale można wtedy spokojnie go używać, wiedząc że jest to coś sprawdzonego.
          Tyle, że wątpię, aby taka sytuacja nastąpiła wcześniej niż za 10 lat, znając nieruchawość instytucji europejskich i podobnych. Już prędzej zakażą niż dopuszczą.
          A Twój żart nie był wcale taki zły – też wolałbym w 100% wiedzieć, co inhaluję. Teraz przynajmniej wiem, że samoróbki, które robię, są oparte na porządnej nikotynie, a nie na jakiejś taniej śmieciówce mieszanej 800 km od Pekinu w wiadrach.

           

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: