RSS

Kilka myśli o e-paleniu w miejscach publicznych

20 Gru

Od kilku tygodni działa już ustawa antytytoniowa. Tym samym rozpoczął się dla nas pewien nowy etap, moim zdaniem bardzo istotny. Jest on dla nas ważny z kilku względów. Przede wszystkim – istnienie e-fajek będzie bardziej zauważane. To zresztą już się dzieje, jak wynika z informacji ludzi bywających często w miejscach publicznych.
Posiadamy swoistą wolność – nie dotykają nas ograniczenia, które krępują od 15. listopada palaczy analogów. Myślę jednak, że warto powiedzieć wyraźnie, że wolność to jedna sprawa, natomiast istnieje też coś takiego, jak zasady współżycia społecznego oraz pewne reguły, zwane czasem kindersztubą, czy też z francuska savoir-vivre.
To właśnie nasza szansa, aby pokazać, że e-palacz to człowiek kulturalny. Formalnie można używać e-fajki w tramwaju, w kinie czy też w operze. Ale na Boga – czy koniecznie trzeba się z tym obnosić? Czy jest sens iść na zderzenie z innymi ludźmi?
Moim zdaniem zdecydowanie nie. OK, rozumiem sytuację taką, że idziemy do lokalu i chcemy sobie pochmurzyć. To właśnie kindersztuba powinna nam podpowiedzieć, że warto poinformować o tym panią kelnerkę czy pana barmana. W razie wątpliwości wyjaśnić, wytłumaczyć, ewentualnie porozmawiać z przełożonym tej osoby.
Jeśli jednak czytam czy słyszę tu i ówdzie, że ktoś demonstracyjnie wsiada do tramwaju czy autobusu miejskiego i puszcza chmury, to robi mi się jakoś tak dziwnie. Jak się paliło analogi, to człowiek wytrzymywał te kilkanaście minut w środkach komunikacji publicznej, a teraz? Myślę, że takie działanie przynosi więcej szkody niż pożytku naszemu środowisku.
Ja na przykład mam kłopot z wytrzymaniem bez zaciągnięcia się podczas długich zakupów w jakimś centrum handlowym. Dlatego też e-fajek jest zawsze na podorędziu, ale na takie okazje wypełniony płynem z mniejszą zawartością gliceryny, zwykle mentolowym. No i zasysam sobie co jakiś czas, ale staram się robić to dyskretnie, bez zwracania na siebie uwagi otoczenia. Nie wyobrażam sobie jednak inhalowania w kinie czy teatrze – naprawdę da się bez tego wytrzymać. W pociągu – podobnie jak w lokalu – wypada poinformować współpasażerów o tym, że chcemy użyć elektronika i uzyskać ich zgodę. Przy okazji zawsze jest szansa na to, że kogoś uświadomimy.
Myślę, że warto się zastanowić nad tym wszystkim. Jesteśmy ludźmi i żyjemy wśród ludzi. Pokażmy, że społeczność e-palaczy posiada coś, co można by nazwać kulturą chmurzenia. Chyba warto…

 
4 komentarzy

Opublikował/a w dniu 20 Grudzień 2010 w ogólne

 

4 responses to “Kilka myśli o e-paleniu w miejscach publicznych

  1. Riccardo

    23 Grudzień 2010 at 10:14

    Zgadzam się z Tobą. Sam nie inhaluję w miejscach, gdzie wcześniej tego nie robiłem. Oprócz auta, z racji braku smrodu, lubię sobie pochmurzyć w nim. Ale jak piszesz, puszczanie mgiełki w miejscach objętych zakazem, choćby nawet zwyczajowym, palenia, może przynieść skutek odwrotny. Ludzie którzy są nieświadomi idei e-papierosa, zwłaszcza, że nasz naród raczej mało tolerancyjny jest dla rzeczy których nie rozumie, mogą przyczynić się do większych restrykcji w używaniu inhalatorów. Lub wręcz zakazie ich sprzedaży. Przyłączam się więc do apelu o chmurzenie z głową, bez zbytnej nonszalancji.
    Ric

     
  2. mojżesz

    31 Grudzień 2010 at 14:54

    Bardzo trafnie Stary Chemiku, prawo prawem, ale kultura to kultura.

     
  3. slodkit

    10 Styczeń 2011 at 10:09

    Witaj Stary Chemiku
    To mój pierwszy wpis w Twoim blogu, zatem wypada się przywitać – witam uniżenie.
    Całkowicie zgadzam się z Twoimi opiniami zawartymi w tym wpisie. Zawsze warto zachować elementarne zasady kultury i współżycia z otoczeniem – po co kogoś drażnić?
    Dlaczego drażnić? – otóż nietrudno sobie wyobrazić sytuację kiedy w restauracji dajmy na to siedzą osoby palące analogi – muszą wychodzić na zewnątrz chcąc zaspokoić swoje potrzeby związane z głodem nikotynowym – czy też jeśli ktoś łaskaw tak to określić z potrzebą puszczenia „dymka” – a my palimy sobie spokojnie przy stole – prawda, że potrafi takie zachowanie wzbudzić rozdrażnienie?
    Ja osobiście pracuję z ludźmi i kiedy wychodzą na zewnątrz na dymka zwykle im towarzyszę z moją e-fajeczką i wszystko jest ok.
    Pozdrawiam Cię Stary Chemiku serdecznie.

     
  4. Jurko

    16 Styczeń 2011 at 03:07

    Tak sobie myślę – paląc analogi nie robiłem tego w miejscach, gdzie palić nie było wolno, więc i teraz mogę się powstrzymać z e-papierosem. Ale nie muszę truć się (nadmiernie) z innymi, wychodząc na e-fajeczka z miejsc gdzie do tej pory można było spokojnie palić, do strefy wydzielonej dla analogów. I tu pojawia się dylemat – stać twardo przy e-papierosie i prawie, że to co nie jest zabronione jest dozwolone? Co w takich przypadkach robić? Cóż, odpowiedzią na ten dylemat jest, IMHO, kultura osobista i przyszłość e-palenia w naszym k-raju. Każdy e-palacz musi decydować sam, zależnie od okoliczności…

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: