RSS

Trochę kolejnych informacji o chemii tytoniu i dymu tytoniowego

13 Sty

Przeglądam ostatnio ciekawą książkę – The Chemical Components of Tobacco and Tobacco Smoke (Rodgman, Perfetti – CRC Press 2009). Monumentalne dzieło – ponad 1200 stron. Muszę przyznać, że zawarte tam informacje są bardzo intrygujące. Kilkoma z nich chciałem się z Wami podzielić.
Do tej pory zwykle podawano, że zidentyfikowano około 4 tysięcy związków chemicznych w dymie tytoniowym. Okazuje się, że jest to liczba bardzo zaniżona. Autorzy książki piszą już o liczbie 8400 związków, ale jeszcze bardziej szokująca jest inna liczba. Zgodnie z danymi zebranymi przez autorów dym tytoniowy zawiera ponad 10 tysięcy, a prawdopodobnie nawet około 100000 (sto tysięcy!) różnych związków, z których większość nie została zidentyfikowana – i pewnie nieprędko zostanie zbadana.
Nie wiem, jak na Was, ale na mnie ta liczba zrobiła naprawdę duże wrażenie.

W pełni zgadzam się z autorami, że tytoń (roślinę) można uważać za niezwykle złożoną fabrykę chemiczną. Trzeba pamiętać, że tak naprawdę surowcami w tej fabryce są woda, dwutlenek węgla, światło i trochę substancji odżywczych (głównie jonów metali) wchłanianych z gleby.

Nie sposób w jednym wpisie umieścić choćby najistotniejszych informacji zawartych w tej biblii badaczy tytoniu. Myślę jednak, że jeszcze będę wracał do danych z tej książki. Najchętniej miałbym ją na swojej półce, aby móc zaglądać od czasu do czasu. Niestety, cena jest zdecydowanie zaporowa (niemal 1000 zł), więc pozostaje mi dostęp biblioteczny. Może kiedyś będzie jakaś promocja 95% w księgarni…😉

 
2 komentarzy

Opublikował/a w dniu 13 Styczeń 2011 w ogólne

 

Tagi: ,

2 responses to “Trochę kolejnych informacji o chemii tytoniu i dymu tytoniowego

  1. slodkit

    13 Styczeń 2011 at 20:37

    Co do liczby substancji – to faktycznie jest ona dość porażająca, ale nie jestem chemikiem i moja wiedza w tej dziedzinie jest mocno ograniczona, zatem nie mogę się do tej wiadomości odnieść. Jednak co do ceny książki już bardziej, będąc osobą zajmującą się zawodowo nauką muszę przyznać, że ceny większości poważniejszych i bardziej wartościowych publikacji są właśnie tak wysokie😦
    Biorąc pod uwagę fakt, że póki co nie zarabiamy porównywalnie do naszych kolegów z „zachodnich” ośrodków naukowych – to jak napisałeś pozostaje nam tylko korzystanie z pozycji bibliotecznych – jeśli mamy szczęście mieć do nich dostęp. Smutna prawda jest taka, że wielu uczelni w naszym kraju nie stać na regularne zakupy najnowszej literatury. Miejmy nadzieję, że to się jednak zmieni w niedługim czasie.
    Pozdrawiam Cię Stary Chemiku i życzę, abyś mógł bez problemu kupować sobie interesujące Cię książki.

     
    • StaryChemik

      13 Styczeń 2011 at 23:34

      Co do cen książek – wiem, wiem… pracowałem ponad 20 lat na uczelni. Teraz zresztą jest i tak nieco lepiej, bo ja pamiętam czasy, gdy „dolarowe” książki kupowało się tylko z puli ministerstwa. Nie napiszę o tym, co myślę o ilości pieniędzy przeznaczanych u nas na naukę – bo nie chcę się brzydko wyrażać.

       

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: