RSS

Na ratunek nieudanym e-liquidom

16 Sier

Co jakiś czas zdarza się, że jakiś e-liquid (kupny lub przygotowany w naszym „laboratorium”), który zdecydowanie nam nie odpowiada. Wyczuwa się w nim jakieś dziwne posmaki, często nazywane „chemicznymi” czy też „plastikowymi”. Zawartość takich buteleczek często trafia po prostu do ścieku albo też gdzieś do szuflady w oczekiwaniu na cud.
Czy cud się może zdarzyć? No cóż – czasami po kilku tygodniach smak się poprawia. Wynika to z faktu, że niektóre liquidy dojrzewają dość długo. W roztworze następują powolne reakcje, proces dyfuzji jeszcze może też trwać. Często jednak już wszystko jest ustabilizowane, smak jest, mówiąc eufemistycznie, średni, i nie widać, aby coś się mogło jeszcze zmienić.
Można oczywiście liquid wylać, ale to jest rozwiązanie ostateczne. Jako rodowity Poznaniak nie mogę ot tak zaakceptować takiego marnotrawstwa. Na pewno zrozumieją moje uczucia bracia (i siostry) Krakusy oraz inni Szkoci (którzy tak naprawdę są Poznaniakami zesłanymi na wyspę za rozrzutność).

Co w takim razie można radzić w podobnej sytuacji? Zdecydowanie złym pomysłem byłoby zmieszanie takiego płynu z innym, posiadającym dobry smak. W taki sposób najczęściej uzyskamy tylko większą ilość liquidu, który nie będzie się nadawał do użytku.
Zwykle smak „chemiczny” związany jest z obecnością w płynie dość lotnych składników, najczęściej będących prostymi estrami. Jest szansa, aby się ich pozbyć w dość prosty sposób. Oto on: bierzemy buteleczkę z naszym niedobrym płynem, otwieramy ją (koniecznie!) i delikatnie ogrzewamy w tak zwanej łaźni wodnej, czyli po prostu w pojemniku z gorącą wodą. Warto zadbać, aby sobie nie poparzyć palców.
Najprościej wykonać wszystko w taki sposób: przygotowujemy średni pojemnik z gorącą wodą. Otwartą buteleczkę z liquidem delikatnie zanurzamy w wodzie, starając się zawartość delikatnie mieszać. Jeśli ktoś obawia się, że utopi przy mieszaniu buteleczkę, może zanurzyć ją na 5-10 sekund, następnie wyjąć z łaźni i ruchem okrężnym w powietrzu mieszać zawartość. Pozwoli to na pozbycie się części składników o najniższej lotności (mówiąc skrótowo). Zauważyłem, że w wielu wypadkach smak liquidu staje się zdecydowanie mniej „chemiczny”, a czasami efekt jest doskonały. Uczciwie powiem jednak, że gwarancji na sukces nie ma. Bywają jednak płyny oporne – tym najczęściej już nic nie pomoże.
Próbując ratować płyny przez odparowanie lotnych składników, starajmy się unikać  wdychania tego, co paruje z butelki. Ulatnia się bowiem wszystko, łącznie z nikotyną. Zachowujmy więc zasady bezpieczeństwa. Nigdy też nie ogrzewajmy takich płynów bezpośrednio w płomieniu – pamiętajmy, że liquidy są palne.
Dobrych eksperymentów życzę!

 
2 komentarzy

Opublikował/a w dniu 16 Sierpień 2011 w ogólne

 

2 responses to “Na ratunek nieudanym e-liquidom

  1. Tomba

    22 Sierpień 2011 at 18:40

    Miruś, dzięki za tę redę. Pozbyłem się szybko i skutecznie dość paskudnego zapachu.
    Liquidzik nie pójdzie do zlewek.
    Przy okazji pozdrowienia z Poznania.
    Tomba🙂

     
  2. Olala

    29 Sierpień 2011 at 22:16

    póki co nie mam na czym spróbować tej metody, ale dobrze wiedzieć:) BTW, piękne to o Szkotach:D

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: