RSS

Zaproszenie do dyskusji – myślę, że istotnej

25 Wrz

Zastanawiałem się, kiedy należy rozpoczynać dyskusję na ważny temat. I w zasadzie wyszło mi, że nie ma dobrego czasu – zawsze jest albo za wcześnie albo za późno. Z drugiej strony oznacza to, że każdy czas będzie równie dobry. Dlaczego więc nie dziś?

O co chodzi? Wielu z Was na pewno dobrze wie, że moim podstawowym hasłem jest „bezpieczeństwo”. To chyba dość oczywiste, zważywszy na fakt, że jestem chemikiem, starym zresztą. Jest to na pewno jedna z dziedzin, w których kwestia bezpieczeństwa odgrywa istotną rolę.
E-palenie zadomowiło się w Polsce już na dobre. Mamy coraz lepszy sprzęt, w zasadzie teraz są w nim dokonywane tylko kosmetyczne poprawki technologiczne. No i mamy liquid… Właśnie – jaki on jest? Co o nim tak naprawdę wiemy?
Oczywiście można uwierzyć w zapewnienia np. sprzedawców z Alle*, gdzie czytamy, że oferują oni liquidy spełniające wszystkie normy UE. No super hiper extra de luxe.
Rzecz w tym, że takich norm nie ma, ponieważ liquid tak naprawdę jest czymś nieokreślonym. Ani to środek spożywczy, ani też (bój się Boga!) leczniczy. Czym on w takim razie jest? No cóż – może mnie jakiś prawnik czy inny specjalista poprawi, ale moim zdaniem jest to po prostu typowa mieszanina chemiczna.
Jeśli tak jest, powinna podlegać wszelkim przepisom, jakim podlegają substancje/preparaty chemiczne. Nie będę tu wchodził w szczegóły, bo to nie ma znaczenia dla tzw. ostatecznego użytkownika.
Wróćmy jednak do magicznego słowa „bezpieczeństwo”. I tu właśnie dochodzimy do sedna sprawy. Chciałbym rozpocząć ogólną dyskusję dotyczącą tego, czy Wy, szacowni wchłaniacze oparów, chcielibyście, aby te kwestie zostały w jakiś sposób uregulowane.
Nie ma przepisów UE (ani też USA, Kanady czy innego kraju), ale jeśli myślimy o tym, aby ucywilizować do końca e-palenie, to prędzej czy później takie normy/przepisy muszą się pojawić. I tu mamy wybór – albo poczekamy aż ciocia Unia nam sama coś wymyśli albo to my jako społeczność zrobimy pierwszy krok.
Jaka byłaby z tego korzyść? Ano taka, że moglibyśmy mieć jakiś wpływ na kształt tych  przepisów. Są wśród nas specjaliści wielu dziedzin – począwszy od medycyny, technologii żywności czy chemii przez fachmanów od kwestii norm i systemów zapewnienia jakości aż do prawników. Jestem przekonany, że można z nich stworzyć zespół, który może obmyślić choćby zarys takich norm.
Oczywiście trzeba mieć na uwadze, że wprowadzenie tego typu norm spowoduje jakiś ruch cenowy na rynku liquidów – rzecz jasna w górę. No ale zapewnienie bezpieczeństwa zawsze kosztuje. Tego typu zmiany cen to jednak melodia przyszłości, ponieważ zbudowanie systemu zawsze trwa. Ba, sama dyskusja o tym zapewne też jakiś czas potrwa.

Myślę, że dość jasno wyłożyłem wszystkie kwestie. Jestem bardzo ciekawy Waszych opinii na ten temat. Spierajmy się, wykładajmy swoje racje. Każdy na pewno ma jakieś własne zdanie.

No to co – podyskutujemy?

 
9 komentarzy

Opublikował/a w dniu 25 Wrzesień 2011 w ogólne

 

Tagi: ,

9 responses to “Zaproszenie do dyskusji – myślę, że istotnej

  1. lesmie

    27 Wrzesień 2011 at 18:22

    Dopóki mniejsza szkodliwość e-palenia nad paleniem tytoniu nie zostanie naukowo oficjalnie potwierdzona, trudno będzie wymagać opracowania i uznania norm jakościowych. Owszem, dla naszego dobra (zdrowia) dobrze by było aby takie normy pojawiły się już wcześniej. Sądzę że najbliżej opracowania takich norm jest Wielka Brytania, skoro na szczeblu rządowym już zastanawiają się tam nad uznaniem e-papierosów jako mniej szkodliwą alternatywę dla palenia tytoniu.
    Na pewno nad takimi normami nie będą pracować firmy farmaceutyczne, bo to nie jest w ich interesie, chyba że po oficjalnym potwierdzeniu mniejszej szkodliwości e-palenia i jego oficjalnym uznaniu,jako mniej szkodliwą alternatywę dla palenia tytoniu, podejmą się jednak produkcji e-liquidu i też będą na tym zarabiać. To samo dotyczy koncernów tytoniowych.
    Jeśli mamy mieć jakiś wpływ na te normy, to możemy na początek zastanawiać się co one mają obejmować.
    Moim zdaniem takie normy e-liquidów na pewno powinny obejmować:

    1. Czystość składników, chemiczną i mikrobiologiczną.
    2. Jakie składniki chemiczne są dozwolone, a jakie zabronione.
    3. Maksymalna zawartość nikotyny w gotowych e-liquidach, jak i tych przeznaczonych do rozcieńczania przy ich samodzielnym sporządzaniu. W zasadzie mamy wstępnie już to ustalone, 18 mg/ml w gotowych e-liquidach i 36 mg/ml w e-liquidach bazowych, czyli przeznaczonych do samodzielnego sporządzania gotowych e-liquidów.
    3. W jakich warunkach i przez kogo e-liquid może być produkowany, tzn w co powinien być wyposażony zakład je produkujący i jakie kwalifikacje powinne mieć osoby odpowiedzialne za taką produkcję oraz pracownicy.przy ich produkcji.

     
  2. StaryChemik

    28 Wrzesień 2011 at 22:34

    Zgadzam się z Tobą, lesmie. W zasadzie powinno to iść taką drogą, jak piszesz. Rzecz jednak w tym, że bez ustalenia norm nikt raczej nie będzie przeprowadzał badań zdrowotnych – bo zawsze będzie można zarzucić, że badania z różnych ośrodków są nieporównywalne (bo na liquidach o różnym, nieustalonym składzie).
    Co do tego, co piszesz o normach – zgadzam się. Skład, substancje niedozwolone (limity dla nich) i to, o czym większość zapomina – technologia produkcji.

    A przy okazji – miałem cichą nadzieję, że jednak będzie tutaj nieco więcej dyskutantów i opinii. Wygląda na to, że ludziom specjalnie nie zależy na takich sprawach. Nieco mnie to dziwi, ale cóż… takie jest życie.

     
  3. ArnoldBuzdygan

    29 Wrzesień 2011 at 13:30

    Czy jest możliwość kontaktu z Panem telefoniczna , emailowa lub przez gg?

     
    • StaryChemik

      30 Wrzesień 2011 at 18:59

      Proponuję e-mail – znajdzie go Pan na mojej stronie osobistej. – w linkach po prawej.

       
    • Michał Gołuński (@migol)

      11 Październik 2011 at 10:03

      Ooo, pan Buzdygan i tutaj się pojawił. Ciekawe jakie teraz zabawy z prawami autorskimi będą🙂

       
  4. slawol8

    12 Październik 2011 at 07:20

    Mam nadzieję że firmy farmaceutyczne się za to nie zabiorą…
    Jeśli za e-liquid będzie trzeba płacić tyle samo co za plastry/pastylki itp… Chociaż jestem prawie pewien że cena liquidu, w porównaniu do plastra czy pastylki, będzie o wiele wyższa.
    Z tego względu że przeznaczony on jest do inhalowania, co oznacza, że zaspokaja też motoryczne uzależnienia palacza tytoniu, więc jest skuteczniejsze. A jeśli dochodzi do tego dymek, to uhuhu !
    Nie pozostaje nic innego jak tylko cenę jeszcze troszkę podnieść. Bo czy widział ktoś dymiące plastry, lub pastylki nikotynowe które pozwalają na puszczanie dymka ?

    Mniejszym złem byłoby, gdyby zabrały się za to firmy tytoniowe, chociaż i tak ostro oszukują palaczy tytoniu, z tego względu, że papierosy są bardzo mocno wzbogacane o różne dziwne rzeczy. W pociągu rozmawiałem z człowiekiem, który pracował w zakładzie zajmującym się produkcją papierosów, tytoń jest podobno spryskiwany czymś co po kilku zabiegach powoduje że jest go więcej, coś jak dodatki w „szynkach” za 4,99zł/kg. Z resztą gdzieś przeczytałem, że pierwszy e-papieros, który wyszedł na rynek wyprodukowany był przez firmę „Phillip Morris”, z tego co mi wiadomo zajmują się produkcją papierosów. Cena też oczywiście by wzrosła.

    Zastanawiam się, czy w tym wypadku bazy też znikną (PG itp. z zawartością nikotyny).

    Moim zdaniem, powinny utworzyć się firmy, które specjalizowałyby się w produkcji naszej benzynki🙂. Podlegałyby wszelkim zaostrzeniom jak laboratoria chemiczne, oraz kontroli jakości przez osoby z zewnątrz.

    Nie podoba mi się pomysł akcyzy, bo w sumie nie ma takowej na pastylki, czy plastry z jej zawartością.

    Za to pomysł zalegalizowania konopi indyjskiej, opodatkowanie tego i oakcyzowanie, bardzo.
    Po prostu politycy brzydzą się tym co powszechne i nielegalne (nie oszukujmy się, palących tą roślinę z zawartością THC jest znacznie więcej, niż nas e-palaczy!), że wolą zostawić zyski mafii, a akcyzę zostawić dla nas, tych którzy nie łamią prawa używając gliceryny czy glikolu, nikotyny i szczypty aromatu. [Rozumiem, że dziwne porównanie, ale nie moja wina, że tak myślę😉 ]

    Moim skromnym zdaniem, powinni zostawić, to tak jak jest obecnie. Jeśli ktoś nie będzie stosował skażonego jakimiś dziwnymi rzeczami glikolu/gliceryny, to będzie dobrze.

     
    • StaryChemik

      12 Październik 2011 at 23:34

      HA! Ano właśnie – kontrola jakości, konkretne wymagania normatywne. O tym mówię i piszę od bardzo dawna. Płyny nie podlegają takim badaniom, bo takich norm nie ma.
      Co gorsza – nie widać, aby jakiś zdecydowany odsetek użytkowników był tym poważniej zainteresowany. Może kiedyś to się zmieni, choć przestaję w to powoli wierzyć.

       
      • slawol8

        13 Październik 2011 at 01:45

        Hmm, ale jednak firmy sprzedające bazy przedstawiają jakieś badania, które potwierdzają minimalne cz.d.a.
        Więc kupując „gotowca” kupujemy kota w worku, bo nie wiemy jakiej czystości była baza zanim to wszystko u siebie wymieszali i po przelewali do buteleczek.

        Dobrze mi się wydaje ?

        W sumie sam się dzisiaj zdziwiłem odklejając do końca sreberko ze 100ml pudełka z liquidem że na dole są jakieś małe czarne farfocle… Chociaż niewykluczone że sam zanieczyściłem liquid przy wkładaniu igły do pojemniczka, co wydaje mi się mało prawdopodobne z tego względu że sreberko naddarłem minimalnie tak żeby wygodnie mi się w jednym miejscu operowało igłą, a zawsze przecierałem igłę o kawałek papieru toaletowego, żeby nie pomieszać resztek z tego co jest na igle z liquidem… Ostatnie 30ml po przelewałem do mniejszych buteleczek…

        Swoją drogą byłem święcie przekonany, że kontrola jakości musiała być, bo przecież my to wprowadzamy do naszych organizmów, prawda ?

        Wiem, że badań nie ma które potwierdzają, że e-palenie jest zdrowsze, ale myślałem, że chociaż są normy które określają czystość liquidu…

        Dlaczego ludzie nie są tym zainteresowani ? Wydaje mi się, że dlatego, gdyż żyjemy w czasach w których nawet źle uszyte spodnie nie trafiają na pułki sklepowe, tylko są cofane już na linii produkcyjnej do poprawy. Z resztą co tutaj dużo mówić… Polacy są największymi ignorantami w Europie, żeby nie szukać daleko przykładu, wystarczy wpisać w googla „polacy nie czytają warunków umowy”.
        Niektórzy nie czytają nawet umów podczas sprzedaży domu !
        To co ich ma to obchodzić co inhalują ?!
        Niektórzy do tej pory są święcie przekonani, że to co jest wydychane przy „paleniu” e-papierosa to jest para wodna.

        Nie zmienia to jednak faktu, że jestem nowy w świecie e-papierosów, z resztą przeżyłem dopiero osiemnaście wiosen i mogę w wielu kwestiach się mylić.

         
  5. Pingback: Anonim

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: