RSS

Egzemplarze promocyjne książki o liquidach dla czytelników bloga

07 Gru

Zgodnie z tym, co pisałem wcześniej, chciałbym zaoferować czytelnikom bloga pewną liczbę promocyjnych egzemplarzy nowej książki o mieszaniu liquidów – „Jak zrobić własny e-liquid. Poradnik dla początkujących.” Książka jest w formacie A5 (taki sam, jak poprzedniej pozycji), liczy 60 stron, okładka kolorowa foliowana, oprawa broszurowa.
Są to egzemplarze autorskie, sprzedaż będzie w kolejności zgłoszeń aż do wyczerpania zapasów.
Informacje podstawowe: cena za 1 egzemplarz to 9 PLN (brutto), do tego dochodzi przesyłka – zwykła ekonomiczna 2 PLN, zwykła priorytet 3 PLN, polecona ekonomiczna 4,20, polecona priorytet 5,20. Polecone są oczywiście bezpieczniejsze (co tu dużo tłumaczyć, znacie naszą Pocztę), ale to każdy sam zdecyduje, jaki rodzaj przesyłki sobie życzy.

Zamówienia przyjmuję tylko drogą mailową – na mój klasyczny adres starychemik na poczcie gmail.com
W mailu proszę o informację dotyczącą adresu, na który mam wysłać książkę (koniecznie!) oraz o wybranym  rodzaju przesyłki (też ważne!) oraz ewentualne inne prośby, jeśli ktoś np. chce, abym mu coś nagryzmolił (uprzedzam – pismo mam równie paskudne jak charakter). Proszę także o podanie nicka z forum.
Uwaga – bardzo proszę o to, aby w temacie maila napisać słowo liquid – pomoże mi to przy sortowaniu poczty. W odpowiedzi otrzymacie dane dotyczące konta do przelewu.

Wysyłkę książek rozpocznę w poniedziałek.

Dodane 8.12:
W związku z pytaniami informuję, że:
– nie realizuję wysyłek za zaliczeniem pocztowym (zbyt duży koszt, za dużo z tym pracy)
– nie przewiduję w najbliższym czasie wersji elektronicznej (ze zrozumiałych chyba względów)

 
6 komentarzy

Opublikował/a w dniu 7 Grudzień 2011 w ogólne

 

6 responses to “Egzemplarze promocyjne książki o liquidach dla czytelników bloga

  1. BlueSpirit

    19 Grudzień 2011 at 11:48

    Zakupiłam i przeczytałam od deski do deski i oto co stwierdziłam z pozycji świeżaka, który mało bo mało, ale już coś tam w swojej karierze ukręcił🙂

    Pierwsze wrażenie – bardzo dobre. Myślałam że dostanę typowo domowy wyrób, a tu miłe zaskoczenie🙂

    Co do zawartości – ogólnie napisane bardzo prosto i przystępnie. Kilka ciekawych rad, kolejnosć mieszania składników, sposób obchodzenia się z poszczególnymi składnikami. Info co sie dzieje w liquidach, jak przechowywać.
    Zabrakło mi jednak paru rzeczy. Piszesz o maltolu i etylomaltolu. Ale dostępne są równiez poprawiacze jakości, smaku i chmurki, jak kwas jabłkowy, Bitter Wizard, MTS Vape Wizard, regulator kwasowości – SHARP TASTE, czy tez ph Minus.
    Ani słowa o nich i tego mi właśnie brakuje. Co z czym mozna mieszac, czego z czym nie powinno się, Czy mogę dodac dwa lub trzy z tych poprawiaczy, czy tez pozostac przy jednym.
    Brakuje też informacji czy polepszacze można dodawac gdy miesza się gotową bazę z aromatami, czy jest sens je w ogóle dodawać, czy sobie odpuścic🙂 Tym bardziej, że są ogólnie dostepne na rynku.

    Kupując ten poradnik, miałam nadzieję że dowiem się jak dokładnie wymieszać swój liquid – i nie chodzi mi o smaki, bo te jak wiadomo kazdy odbiera inaczej. Ale bardziej o poprowadzenia za rączkę w takim kierunku:
    np – aby uzyskać 100 ml liquidu o mocy np okolo 6 mg potrzeba tyle i tyle składników podstawowych, takie i takie ulepszacze w ilości…. i do tego oczywiście aromat – tutaj to juz wolna amerykanka.

    Takiego właśnie działu mi osobiście brakuje w tym poradniku🙂

    Mimo tych drobnych „niedoróbek”😛 pozycja jak najbardziej przydatna, żeby odjąć strach przed mieszaniem tym wszystkim, którzy mają na to chęć, ale i stracha co z tego wyjdzie🙂

     
    • StaryChemik

      19 Grudzień 2011 at 13:27

      Dzięki za recenzję. To prawda, nie napisałem o wielu dodatkach, które można stosować przy mieszaniu. Zastanawiałem się nad tym dość długo i był to świadomy wybór. Założeniem było stworzenie poradnika dla kogoś, kto raczkuje w tym temacie – taki swoisty poradnik dla zupełnie początkujących – stąd też tytuł. Dodawanie składników typu kwasowego, „polepszaczy” i modyfikatorów smaku to już jest co najmniej jeden poziom wyżej. Być może powstanie też i taki poradnik, chociaż wiem skądinąd, że ci, którzy używają czy chcą używać tych dodatków, zwykle szybko znajdują informacje na rozmaitych forach czy też u dostawców.
      Co do kwestii obliczeniowych – wydawało mi się (a także moim recenzentom), że podawanie konkretnych liczb nie ma specjalnego sensu. To jest dawanie ryby, a nie wędki. Pokazałem prosty sposób obliczeń. Jeśli ktoś tego się obawia, to zostaje odesłany do kalkulatorów online.
      Trudno bowiem wrzucić tam tabelę – bo jeden będzie chciał 20 ml, inny 40 ml, a jeszcze ktoś będzie potrzebował 100. Ktoś zachce mieć liquid 6 mg/ml, inny 10 czy 18, a jeszcze inny 24.
      Jeśli będzie to 10 objętości i 5 mocy liquidów, to mamy już 50 zestawów. Do tego 5 (co najmniej) różnych stężeń aromatów i już mamy 250. Wychodzi książka podobna do starych tablic logarytmicznych. Może ktoś się pokusi o wydanie czegoś takiego, ale obawiam się, że musiałby na takie wydawnictwo zdobyć dotację.
      Co zaś do pytań o „poprawiacze” – czy jest sens dodawać jeden, dwa czy więcej. No cóż – to mniej więcej tak, jak z ludźmi. Jeden woli chude brunetki, inny puszyste blondynki. Ktoś lubi smaki owocowe, inny tytoniowe. Ba – dwie osoby mogą mieć zdecydowanie różne zdanie o danej mieszance z „poprawiaczem” – dla jednej będzie widoczna zmiana smaku, dla innej – wcale.
      Niestety – na tym poziomie nie ma uniwersalnych reguł. Dlatego zachęcam do wszelkich eksperymentów. Jeśli chodzi o możliwość mieszania dodatków, to trzeba się kierować wskazówkami sprzedawców – jak do tej pory nie zauważyłem, aby pojawiły się szczególne zakazy mieszania różnych substancji.
      Jest jeszcze jeden aspekt – z chemicznego punktu widzenia trudno wyrokować w wielu sprawach, ponieważ rzadko mamy możliwość zajrzenia do składu tych mieszanek.
      Rozpisałem się nieco, ale chciałem pokazać mój punkt widzenia. Wiem, że książka nie jest doskonała, ale właśnie odzew ze strony czytelników zmotywuje mnie do tego, aby ją zmodyfikować, jeśli będzie planowane drugie wydanie.
      Jeszcze raz dziękuję za wnikliwą recenzję. Pozdrawiam.

       
  2. Zglanowany

    21 Grudzień 2011 at 21:41

    To może ja zamieszczę swoje przemyślenia🙂
    Zawartość poradnika da się w większości zagadnień znaleźć na forach, ale zdecydowanie najlepiej mieć wszystko w jednym miejscu. Co prawda jeszcze nie miałem okazji go zastosować, (mam jeszcze zapas płynu), ale już widzę błędy, które postaram się poprawić przy następnej okazji.

    Autor jest też wykładowcą, więc miałem pewne obawy, że poradnik będzie napisany jak dla studenta, a nie dla człowieka🙂 Na szczęście martwiłem się na zapas. Wszystko ładnie i przejrzyście opisane. Nie miałem żadnych problemów ze zrozumieniem tekstu.
    Niestety nie jestem asem z matmy – jestem zwolennikiem teorii ” jeśli Bóg chciałby, żeby każdy umiał dokładnie liczyć, nie wymyśliłby kalkulatora”. Zauważyłem małe błędy w „swojej” matematyce, które udało mi się wyeliminować.

    Tak jak zostało napisane wyżej, zabrakło mi tylko większej ilości przykładów, ale mam nadzieję, że jeśli będę miał z czymś problem, to Stary Chemik jakoś mailowo, w miarę swojego czasu i możlowiśc, pomoże🙂

     
  3. StaryChemik

    21 Grudzień 2011 at 22:09

    Dzięki za sympatyczną recenzję. Co do „bycia wykładowcą” – teraz akurat uczę duże dzieciaki (21-35 lat), ale w swojej karierze uczyłem ludzi w wieku od 8 do mniej więcej 65, tak więc staram się zawsze jakoś ten język i aparat pojęciowy dopasować.
    Powiem szczerze, że większość tekstów typowo akademickich zawsze mnie nudziła. Szlachetnym wyjątkiem był cykl wykładów z fizyki Feynmana, ale kto to dziś pamięta…

     
    • marek

      20 Styczeń 2012 at 11:26

      Ja pamietam Feynmana😉. Doskonałe pozycje.

       
  4. Kaszuba

    14 Marzec 2012 at 09:33

    Witam serdecznie;
    Obiecałem Panu doktorowi, że jak ogarnę nową dla mnie rzeczywistość, skreślę kilka drobnych słów o niniejszym podręczniku (używam tego określenia świadom jego znaczenia).
    W mojej opinii, niniejszą publikację z powodzeniem można nazwać właśnie „podręcznikiem”. Zgodzę się z wcześniejszymi opiniami, że informacje w niej zawarte można odnaleźć w e-mediach, ale tu są wyjątkowo uporządkowane: otrzymujemy na kilkudziesięciu stronach przedstawiony swoisty tryb postępowania metodycznego przy tworzeniu płynów do e-papierosa, wykaz sprzętu niezbędnego do stworzenia własnego, domowego laboratorium (opracowany na kieszeń każdego Kowalskiego), zasady bezpieczeństwa. Warto podkreślić, że w opracowaniu, skądinąd pracownika naukowego, odnajdujemy trudno spotykaną w środowisku akademickim umiejętność chłodnego, przyziemnego spojrzenia na kwestie „zabawy w laboranta” – autor nie każe nam zamykać się w sterylnym, wykafelkowanym pomieszczeniu, zakładać fartucha, stosować do czyszczenia narzędzi ultradźwięków. Szczególnym odzwierciedleniem takiego racjonalnego podejścia jest komunikat pozwalający nam używać buteleczek od odparowanych już płynów, oczywiście po ich uprzednim, prostym przygotowaniu.
    Niezbędna dawka wiedzy chemicznej podana jest w sposób tak przyjazny, że z jednej strony wpływa na poczucie głębszej świadomości tego, co się w naszej buteleczce dziej, z drugiej wzbudza wręcz zainteresowanie procesami chemicznymi, albo odświeża kiedyś przyswojona wiedzę – kto by pomyślał, że jeszcze kiedyś przypomnę sobie równanie, w którym występują substraty, produkty i reagenty…
    Z minusów tylko powtórzę już wyrażaną opinię – zabrakło szerszych informacji tak teoretycznych, jak i wskazówek praktycznych związanych z ulepszaczami smaku takimi jak, ph-, kwas jabłkowy itp.
    Na koniec wrócę do wątków chemicznych. Do momentu otrzymania publikacji mieliśmy z żoną takie powiedzenie: przegryzanie – najbardziej tajemniczy proces chemiczny. Przytaczaliśmy je przy wielu czynnościach kulinarnych – żona lubi gotować, ja pędzić nalewki. Dotychczas wyśmiewaliśmy się z owego „przegryzania”, utożsamiając je wręcz z utrwalonym kulturowo zabobonem. Dziś już wiemy, na czym ten proces polega – dr Dworniczak odczarował go dla nas. Trochę jednak szkoda, bo uszczupliło to katalog naszych rodzinnych powiedzonek😉
    Podręcznik zdecydowanie polecam początkującym, mając jednocześnie świadomość, że nawet po wymieszaniu litrów płynu można w nim znaleźć wiele ciekawych informacji i wskazówek.
    Dziękuje i pozdrawiam.
    Kaszuba

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: