RSS

Nieefektywna nikotynowa terapia zastępcza?

11 Sty

W opublikowanym właśnie badaniu przeprowadzonym przez naukowców z uznanego ośrodka – Harvard School of Public Health – autorzy pokazują, że produkty zatwierdzone jako nikotynowa terapia zastępcza (NTZ) wcale nie są tak efektywne w działaniu, jak usiłuje to nam wmówić Big Pharma.
Publikacja, która pojawiła się w wersji online czasopisma medycznego Tobacco Control (to artykuły publikowane najpierw w sieci, a później ukazujące się drukiem) to tzw. prospektywne badanie kohortowe.
Objęło ono 787 dorosłych palaczy badanych na przestrzeni wielu lat (od 2001 do 2006). Prowadzący zespół badawczy Hillel Alpert stwierdził: „wyniki pokazują, że stosowanie NTZ nie jest bardziej efektywne niż podejmowane przez palaczy próby rzucenia nałogu bez stosowania tych środków”. W obu grupach mniej więcej jedna trzecia wracała po jakimś czasie do tytoniu.
Aha, warto dodać, że badania były finansowane m.in. przez amerykański National Cancer Institute, natomiast nie sponsorowały go firmy farmaceutyczne.
Czy to jest dla nas dobra czy zła wiadomość? Z jednej strony podważa to wszechobecne reklamy gum/plastrów i podobnych środków. Z drugiej – wygląda to na dość przekonujący dowód na to, że jednak nie tylko nikotyna uzależnia – równie ważne jest to, co znamy jako otoczkę behawioralną, a więc trzymanie czegoś w ręce, zaciąganie się, widok chmury.
Ciekawe, czy jest taki produkt, który dostarcza nikotyny w możliwych do kontroli dawkach, nie pozbawiając walczącego z tytonizmem wspomnianej otoczki behawioralnej. Zaraz, zaraz – gdzieś wspominano o czymś takim. Jak to się nazywa… hmm… MAM! Tak! E-papieros! Słyszeliście o nim?😉
No ale przecież FDA oraz WHO twardo polecają NTZ, natomiast potępiają e-papierosy. Może teraz zmienią zdanie?
Na koniec jeszcze jedno wyjaśnienie. W tytule wątku celowo użyłem znaku zapytania. Jedno badanie nie jest jeszcze odpowiedzią. Poczekajmy na kolejne.
Mam jednak nadzieję, że jest to coś, o czym mój ulubiony autor, Leonard Cohen, pisze w utworze Anthem: „there is a crack in everything, that’s how the light gets in” (luźne tłumaczenie: we wszystkim można znaleźć pęknięcie, tamtędy właśnie przebija się światło).
Mam nadzieję, że przebije się też do FDA, WHO i innych Bardzo Ważnych Instytucji.

 
8 komentarzy

Opublikował/a w dniu 11 Styczeń 2012 w ogólne

 

Tagi: , ,

8 responses to “Nieefektywna nikotynowa terapia zastępcza?

  1. kbn

    11 Styczeń 2012 at 21:26

    Fajna wiadomość. Może następnym krokiem badaczy będzie ocena wpływu e-papierosa🙂

     
    • maho

      12 Styczeń 2012 at 00:04

      Wpływu na co?🙂 Ja jestem badaczem sam dla siebie, na samym sobie (każdy może takim być), i stwierdzam, że wpływ mojego e-palenia sprowadza się do zdecydowanej poprawy mojego zdrowia i samopoczucia, oraz mojego budżetu. Będąc sam dla siebie królikiem doświadczalnym, mogłem poznać ten wpływ szczegółowo – wymiernie. Życzę każdemu palaczowi przeprowadzenia takiego autobadania. Autopsja jest tu niezastąpiona🙂

       
      • StaryChemik

        12 Styczeń 2012 at 12:46

        maho: niestety, sprawa nie jest taka prosta. Jesteśmy królikami doświadczalnymi – na własne życzenie. Ale dopóki nie będzie badań standaryzowanych, zgodnych z odpowiednimi procedurami przewidzianymi dla badań klinicznych, jest to tylko świadectwo pojedynczego człowieka.
        Może w końcu i u nas ktoś się za to zabierze. Na całe szczęście na świecie (Włochy, USA, Nowa Zelandia) badania kliniczne już trwają.

         
        • maho

          12 Styczeń 2012 at 21:49

          Racja, ale ta sprawa nie jest prosta dlatego, że ktoś chce ją skomplikować w jakimś celu. W jakim, można się tylko domyślać, i to dość precyzyjnie. Spójrz StaryChemiku na zagadnienie najprościej jak tylko można. Po prostu wprost. Gdy paliliśmy analogi organizm nasz otrzymywał nikotynę, i obecnie – gdy ją inhalujemy – również ją otrzymuje. Tam nikotyna, i tu nikotyna. Pomijam już substancje smoliste i resztę, tym bardziej że używając e-papierosa one po prostu nie występują. Pozostaje sama nikotyna. Nasz organizm ją nadal otrzymuje, a ilość jej otrzymywania dozujemy sami. I co? Z tego powodu należy przeprowadzać badania pod jakimkolwiek kątem? Po co? Nie wystarczy opinia e-palaczy? Mało tego, nie wystarczy sama domyślność? Tam nikotyna, i tu nikotyna. Tam w połączeniu z tysiącami dodatków powstających w szkodliwym procesie spalania, a tutaj czysta, lub w połączeniu z niewielką liczbą dodatków nie powstających w procesie spalania. Przecież na zdrowy rozum biorąc od razu staje się jasne, co jest zdrowsze (jeśli tak można to nazwać). Po co więc te badania? Sam proces otrzymywania nikotyny przez organizm nie ma znaczenia gdy w grę wchodzi tradycyjne palenie, lub inhalacja. Nikotyna jest znana od dawna, i skutki jej zażywania są znane. Do czego więc te badania potrzebne? Przecież to sztuczny problem.

          Moim zdaniem należy zostawić ludzi w spokoju. Gdy jakiś chemik wykryje w nikotynie coś nowego, to z pewnością da nam znać. Na razie to tylko nikotyna dostarczana do organizmu metodą inhalacji. Co tu badać? Nasze organizmy otrzymywały ją i nadal otrzymują. Jakie mogą być wyniki badań skutków istnienia tego faktu? Co złego może spowodować inhalowanie nikotyny (samej nikotyny) czego nie spowodowało jej wdychanie metodą spalania? Widzimy przecież, że nic złego. A czy coś złego powodowało przyjmowanie nikotyny poprzez palenie analogów? Również nic złego. Czy w ogóle przyjmowanie nikotyny coś złego spowodowało z wyjątkiem powstania nałogu? Jeśli nie, to czemu te badania mają służyć? Udowodnieniu, lub zaprzeczeniu, że taki nałóg może powstać w wyniku e-palenia? Przecież my już to wiemy! Albo może badania mają służyć udowodnieniu, lub zaprzeczeniu, że dzięki e-papierosom łatwiej można zrezygnować z palenia analogów, i w ten sposób poprawić swoje zdrowie, samopoczucie i budżet? Ależ przecież aby to stwierdzić nie potrzeba żadnych standaryzowanych badań. Wystarczy tylko chwilę popatrzeć i pomyśleć uczciwie. Przecież to sami e-palacze są żywymi przykładami i dowodami dla dosłownie każdego zainteresowanego tematem. Wystarczy tylko posłuchać co mają do powiedzenia i wyciągnąć wnioski. Badania nie są potrzebne absolutnie. E-palacze to najlepszy na świecie zespół badawczy w tym temacie, jak rónież pole do wygodnej obserwacji w celu wyciągania trafnych wniosków.

          Masz rację pisząc, że ponieważ jesteśmy jednostkami, nasze słowa mniej się liczą niż słowa zespołu „badaczy”, ale przecież my również możemy utworzyć taki zespół. Czy nie? Ustalmy standardy badania, i utwórzmy go, a może raczej zaakceptujmy już istniejący w postaci zbioru nas samych – zbioru wszystkich e-palaczy na świecie. Jak zauważyłem, na Twoim ciekawym i bardzo pożytecznym blogu zalążek składu dla takiego zespół już istnieje. Zakładając poprzedni temat, założyłeś ten zespół świadomie, zachęcając ludzi do uczciwych, ciekawych zwierzeń. Skład tego zespołu ustalił się sam, a przewodniczący mógł spokojnie działać w tle🙂 Czy potrzeba czegoś więcej? Ja naprawdę piszę poważnie. To wcale nie są żarty. Pytam: Czy trzeba czegoś więcej?

          A propos zakładania badawczego zespołu działającego w oparciu o jakieś ustalone standardy: Kto ma mieć prawo ustalać jego skład? Czy taki zespół może ustalić się sam? Czy mogą istnieć konkurencyjne zespoły, a jeśli tak, to który z nich potraktować jako wiarygodny?

          Mam też jeszcze jedno pytanie: Czy zespół badawczy do rozpracowania zagadnienia wpływu e-palenia na czlowieka (cóż za temat) będzie się składał jedynie z samych abstynentów, czy również z palaczy analogów, oraz e-papierosów? To moim zdaniem nie bez znaczenia z kogo taki zespół będzie się składał. Uprzedzenia również potrafią wpływać na wyniki badań.

          Jak widzisz, problem moim zdaniem leży gdzie indziej, i dlatego sprawa nie jest prosta. W rzeczywistości jest ona banalnie prosta, tylko ludzie mający skryte intencje chcą ją skomplikować. Trzymanie różnych nałogowców pod bacikiem różnych akcyz, i zarabianie na różnego rodzaju metodach odwykowych, to również biznes. Tylko że nie najuczciwszy moim zdaniem, w sytuacji, gdy istnieje zamiar pozbycia się konkurencji.

           
  2. Piotr_M

    13 Styczeń 2012 at 01:03

    A ja to mówię od 10 lat. NTZ nie może być efektywna – na zdrowy rozum, bo to nie nikotyna jest głównym czynnikiem uzależniającym.

     
    • maho

      16 Styczeń 2012 at 09:50

      Gdyby to nie nikotyna była głównym uzależniaczem, to e-palacze paliliby „zerówki”. Powiedz e-palaczom: To nie nikotyna uzależnia! Po co ją chmurzycie? Wystarczy sam glikol😀

       
  3. szczuro

    18 Styczeń 2012 at 14:24

    maho, no problem w tym, ze sam glikol nie da takiego kopa jak ten sam glikol z nikotyna i dla mnie to jest problemem, jezeli ktos wyprodukuje liquid, ktory bedzie dawal dobrego kopa i bedzie bez nikotyny to chetnie bede go uzywal

     
  4. hash

    20 Styczeń 2012 at 23:52

    E-pale od kilku miesięcy i zauważyłem poprawę kondycji. Kiedy paliłem paczkę, półtora forwardów dziennie, przepłynięcie basenu pod wodą sprawiało mi trudność, teraz jakoś nie muszę się specialnie wysilać. Zresztą używając e-kiepa mogę nie palić cały dzień, a stosując wynalazki różnych firm farmaceutycznych kończyło się tym, że zapas gumy kończył mi się po 2 dniach. Co do szkodliwości to jak mam się truć to wolę truć się bez akcyzy, a jak powszechnie wiadomo, jak nie wiadomo co co chodzi to chodzi o $.

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: