RSS

Wisława Szymborska (1923-2012)

02 Lu

W wierszu „Kot w pustym mieszkaniu” pisała:

Coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

A teraz uporczywie nie będzie Pani Wisławy – poetki, noblistki, no i oczywiście palaczki (żeby nie było, że zupełnie bez związku z tematyką bloga piszę).

Dla refleksji jeden z mniej znanych wierszy:

Możliwości

Wolę kino.
Wolę koty.
Wolę dęby nad Wartą.
Wolę Dickensa od Dostojewskiego.
Wolę siebie lubiącą ludzi
niż siebie kochającą ludzkość.
Wolę mieć w pogotowiu igłę z nitką.
Wolę kolor zielony.
Wolę nie twierdzić,
że rozum jest wszystkiemu winien.
Wolę wyjątki.
Wolę wychodzić wcześniej.
Wolę rozmawiać z lekarzami o czymś innym.
Wolę stare ilustracje w prążki.
Wolę śmieszność pisania wierszy
od śmieszności ich niepisania.
Wolę w miłości rocznice nieokrągłe,
do obchodzenia co dzień.
Wolę moralistów,
którzy nie obiecują mi nic.
Wolę dobroć przebiegłą od łatwowiernej za bardzo.
Wolę ziemię w cywilu.
Wolę kraje podbite niż podbijające.
Wolę mieć zastrzeżenia.
Wolę piekło chaosu od piekła porządku.
Wolę bajki Grimma od pierwszych stron gazet.
Wolę liście bez kwiatów niż kwiaty bez liści.
Wolę psy z ogonem nie przyciętym.
Wolę oczy jasne, ponieważ mam ciemne.
Wolę szuflady.
Wolę wiele rzeczy, których tu nie wymieniłam,
od wielu również tu nie wymienionych.
Wolę zera luzem
niż ustalone w kolejce do cyfry.
Wolę czas owadzi od gwiezdnego.
Wolę odpukać.
Wolę nie pytać, jak długo jeszcze i kiedy.
Wolę brać pod uwagę nawet tę możliwość,
że byt ma swoją rację

Ot, tyle…
I pozostanie zaduma. I poezja, bo ona jest nieśmiertelna.

 
2 komentarzy

Opublikował/a w dniu 2 Luty 2012 w ogólne

 

2 responses to “Wisława Szymborska (1923-2012)

  1. Mareckimt

    2 Luty 2012 at 17:50

    Ja też wolę dużo z tego (może więcej?), co woli nieodżałowana Pani Wisława

     
  2. Aga

    8 Luty 2012 at 23:36

    Wzruszona zawodowo i prywatnie wspomnieniem o nałogowej palaczce Wisławie, tak mądrej i miłej pani, umiejącej jak nikt nazywać rzeczy tego świata, zastanawiałam się, czy ona o chemii coś pisała – prócz chemii miłości – i oto dodaję Ci tu jeszcze, Drogi Kuzynie, jej wiersz chemiczny! Co Ty na to? Znałeś?

    PROSPEKT

    Jestem pastylka na uspokojenie.
    Działam w mieszkaniu,
    skutkuję w urzędzie,
    siadam do egzaminów,
    staję na rozprawie,
    starannie sklejam rozbite garnuszki –
    tylko mnie zażyj,
    rozpuść pod językiem,
    tylko mnie połknij,
    tylko popij wodą.

    Wiem, co robić z nieszczęściem,
    jak znieść złą nowinę,
    zmniejszyć niesprawiedliwość,
    rozjaśnić brak Boga,
    dobrać do twarzy kapelusz żałobny.
    Na co czekasz –
    zaufaj chemicznej litości.

    Jesteś jeszcze młody (młoda),
    powinieneś (powinnaś) urządzić się jakoś.
    Kto powiedział,
    że życie ma być odważnie przeżyte?

    Oddaj mi swoją przepaść –
    wymoszczę ją snem,
    będziesz mi wdzięczny (wdzięczna)
    za cztery łapy spadania.

    Sprzedaj mi swoją duszę.
    Inny się kupiec nie trafi.

    Innego diabła nie ma.

    I tak na marginesie – blog z wielką klasą, chemia jest tu u Ciebie fascynująca, to mieszanie różnych intrygujacych substancji i takie cytaty, jak
    „lewoskrętna odmiana limonenu pachnie jak cytryna, prawoskrętna ma zapach pomarańczy. Lewoskrętny mentol ma zapach mięty (to akurat nie dziwi), podczas gdy prawoskrętny, co ciekawe, stęchlizny.”
    – tyle rzeczy na tym swiecie, o których człowiek pojęcia nie ma i mieć nie będzie (że się dziwię jak Szymborska)!…
    (I jeszcze dzięki za mojego ukochanego Wujka Stefana rysunek…).
    Zauważyłam, jak umiejętnie chemię z zainteresowaniami i talentami filologicznymi łączysz. W moim życiu też czasami udaje mi się to pożenić – ot, chociażby teraz, gdy w chorobie ratuje mnie wielka literatura narodowa, gdyż właśnie leczę się z anginki, płucząc sobie gardło rozcieńczoną wódką „Pan Tadeusz”! Mam też fascynujące lekarstwo „Umckaloabo” – z zioła jakowegoś, Niemcy reklamują jako zastępujące antybiotyk. Możliwe to według Ciebie? Ciekawe, czy liście prawoskrętne miało czy jakie…?
    Aga
    PS Jan odzywa się ze swojej grządki (skoro my tak o ziołach w środku mroźnej zimy), że prosi, byś dopisał, że „Łukasz Müldner-Nieckowski (lekarz psychiatra, psychoterapeuta – Uniwersytet Jagielloński)” ma tez wkład swój w językoznawstwo, jest współautorem słownika frazeologicznego!

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: