RSS

Dziś z innej beczki – afera solna a etyka dziennikarska

01 Mar

Nie jest to temat związany z e-papierosami, ale jako chemik czuję się w obowiązku skomentować najświeższe doniesienia prasowe związane z tzw. aferą solną.
Chodzi mi konkretnie o niektóre wręcz histeryczne doniesienia o „rakotwórczej soli”, którą dodawano do produktów spożywczych.
Na wstępie jednak uwaga ogólna – oczywiście wielką grandą jest to, że w ogóle taki proceder miał miejsce. Cała sprawa obnażyła nędzę systemu kontroli i weryfikacji produkcji spożywczej. Teoretycznie rzecz biorąc, każdy z zakładów stosujących wspomnianą sól podlega nadzorowi kilku instytucji – przede wszystkim inspekcji weterynaryjnej, a także oddziałowi higieny żywności sanepidu. Ba – każda z tych instytucji jest dwustopniowa, ponieważ kontrola jest na poziomie odpowiedniego powiatu, jak też województwa. Obie instytucje kontrolują zakłady niezależnie od siebie. Firmy mają obowiązek mieć wdrożony system HACCP, a więc także prowadzić szczegółową kontrolę wewnętrzną. I co? I nic… przez wiele lat pchano do kiszki lewą sól. Nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności.
No ale teraz chcę napisać kilka słów o podejściu dziennikarzy do sprawy. Oczywiście chwała im za to, że ujawnili sprawę i ją stosownie nagłośnili. Tyle że media natychmiast postanowiły zrobić wszystko, aby ludzi straszyć dodatkowo – nie wiem na ile wynika to ze zwykłej dla nich żądzy sensacji, a na ile jest to też zwykła głupota piszących i brak wiedzy na poziomie licealnym. No i teraz czytamy sobie w doniesieniach o „soli odpadowej”. Gdzieś tam, panie pisma.. dziennikarzu, dzwoniło, ale nie wiadomo w którym kościele. Sól z Anwilu, o której jest tak głośno, to sól wypadowa (PT dziennikarze – biegusiem na jakiś wydział technologii chemicznej, aby dowiedzieć się co to jest). Drobna różnica w nazwie, ale… odpadowa lepiej pasuje do obrazka. Jak ma być horror, to odpadowy. To prawda, że jest ona w pewnym sensie odpadem, ale jest to odpad technologiczny. Uwierzcie, że jest różnica.
Co jest w tej soli? No cóż… głównie sól, czyli NaCl. Niestety, zawiera też inne substancje, przede wszystkim siarczan sodu (ok. 4%). Nie jest to związek szczególnie toksyczny (doustna dawka śmiertelna LD50 dla myszy to 6 g/kg masy ciała), ale nie powinno go być w soli spożywczej. Doniesiono też o tym, że znaleziono azotan potasu – (saletra potasowa – KNO3) i opatrzono komentarzem, że związek ten, w reakcji z aminami obecnymi w mięsie, może powodować powstawanie nitrozoamin, które są rakotwórcze. No i mamy gotowy tytuł: rakotwórcza sól!
Czego panowie pismacy nie napisali: ile znaleziono saletry, czy była ona w próbkach „zwykłej” soli czy też w tzw. peklosoli (bo taką też analizowano, a w niej z definicji znajduje się saletra).
Żeby zaoszczędzić im pracy napiszę – saletra jest związkiem dopuszczonym do obrotu, znajduje się na wykazie dopuszczonych do obrotu konserwantów mięsa jako E 252. Ba, związek ten jest naturalnie obecny w warzywach.
Nie będę wchodził w chemiczne szczegóły – po nie panów dziennikarzy (i panie dziennikarki, aby zachować parytet) odsyłam do specjalistów od technologii żywności.
Mnie znacznie bardziej interesuje, co jeszcze znajdą w tej soli. Szczególnie ważna jest obecność zanieczyszczeń organicznych, takich jak dioksyny – a one mogą się tam teoretycznie znajdować, ponieważ sól wypadowa była uzyskiwana w procesie elektrolitycznego otrzymywania chloru.
Tu uwaga do żądnych sensacji pismak … tfu,  dziennikarzy. Nie pisać zaraz o otruciu Juszczenki ani o katastrofie w Seveso. To zupełnie inna bajka.

Reasumując – cała sprawa jest wielkim świństwem i mam nadzieję, że wszyscy winni pójdą siedzieć – najlepiej jakby podczas odsiadki byli karmieni odpowiedno solonym mięsem. Żądza kasy zaślepia straszliwie. Jednak wszechobecne dziennikarskie żerowanie na sensacji i dodatkowe straszenie ludzi też jest nieetyczne.

 
12 komentarzy

Opublikował/a w dniu 1 Marzec 2012 w ogólne

 

Tagi: ,

12 responses to “Dziś z innej beczki – afera solna a etyka dziennikarska

  1. Jacek *jalens* Jóźwiak

    1 Marzec 2012 at 18:41

    Cóż, to jest swoista zabawa w głuchy telefon. Obecnie do napisania artykułu nie jest przyjęte docierania do źródeł czy ekspertów – chyba, że są to eksperci typu medialnego i ekskatedralnego w rodzaju koalicji, o której pisałeś ostatnio… Na sól „odpadową” też zwróciłem uwagę. Po raz pierwszy chyba to określenie padło w którymś w wielkich portali informacyjnych. No i poleciało – taka jest już potęga internetu – jeden rżnie od drugiego. A temat przecież dobry na rozpadówkę… Tfu, rozkładówkę.

     
  2. jaceka

    1 Marzec 2012 at 19:00

    Z tym nadzorem to nie jest tak łatwo.
    Należy zawiadomić daną firmę o kontroli. Kontrola może nastąpić nie wcześniej jak 7 dni od zawiadomienia i nie później niż przed upływem 30 dni od dnia doręczenia. Siedem dni na „pozamiatanie”😉

     
  3. wg108

    1 Marzec 2012 at 20:35

    Niezależnie od tego czy kontrole były zapowiedziana czy nie, to szokujący jest fakt, że nikt z sanepidu nie zapytał się „a z czego państwo robicie tę sól?”. W siedem dni to można uzupełnić książeczki sanitarne personelu, ale nie da się zafałszować faktur zakupu surowca.

     
  4. Tomba

    2 Marzec 2012 at 10:15

    Stary Chemiku, system HACCP nie wymusza jakiś szczególnych badań laboratoryjnych surowców.
    Firmy zlecają takie badania, ale raczej jest to oparte na jakimś wewnętrznym planie badań, który wynika ze statystyk oraz potencjalnego ryzyka. Przyjęło się bazować na specyfikacjach jakościowych dostawców (producentów) i atestach potwierdzających te specyfikacje. Mało kto wpadłby na pomysł badania tak podstawowego surowca i to jeszcze w szerszym zakresie.
    W związku z powyższym, nie winiłbym tu bezpośrednich odbiorców, którzy i tak najbardziej na tym ucierpią (oprócz konsumentów). Urzędom nadzoru też nie jest tak łatwo wykryć tego typu machloje, ale jak widać udało się (po długim czasie, ale jednak). Za jajca powiesiłbym natomiast osoby, które wpadły na pomysł sprzedaży tej soli – tak dla przykładu. To oni musieli fałszować dokumenty.
    Co do pismaków, to nie komentuję. Poziom dziennikarstwa jest tak żenujący, że szkoda klawiatury.
    Zauważcie jedno (już Jalens zwrócił na to uwagę) jeden coś odkrywa, a potem te same informacje powielane są wszędzie. Jeden zrobi gafę, to rozejdzie się po wszystkich stacjach. Ogólnie to mam wrażenie, że wszystkie programy informacyjne robione są przez ten sam zespół ludzi – niezależnie od wydawców.

     
  5. maniak

    2 Marzec 2012 at 10:59

    Odnośnie poziomu dziennikarstwa w PL – http://pl.wikipedia.org/wiki/Hiena_Roku
    Polecam zwrócić uwagę na lata 2010-2011…

     
  6. dzizas

    3 Marzec 2012 at 02:28

    Witam. Dla mnie bardzo interesująca w tym kontekście jest kontrola jakości gotowych produktów. Czasem oglądam programy typu „Jak to jest zrobione” czy „Galileo” gdzie pokazywane są kontrole produktów spożywczych na wielu etapach produkcji. I tu bym wymagał od kontrolerów sprawdzenia wyników takich badań (zakładam, że przy produkcji spożywczej kontrole jakości są obligatoryjne przed wypuszczeniem danej partii na rynek). Ponieważ jeśli w trakcie produkcji i w gotowych produktach nie przekroczono żadnych norm to tak naprawdę może oznaczać to dwie rzeczy: 1. Albo normy są złe 2. albo afera jest rozdmuchana. Przypuszczam, że do produktów spożywczych dodawanych jest wiele innych „ulepszaczy” zgodnych z prawem, które nas powoli (lub nawet szybko) zabijają.
    Pozdrawiam

     
  7. uziq

    3 Marzec 2012 at 14:15

    prawda jest taka, że w dzisiejszych czasach nie ma produktów naturalnych, ‚zdrowych’. Wszytko jest naszpikowane emulatorami, chemią, i czego byśmy się nie tknęli, może nam zaszkodzić.
    Powstawanie nowotworów uzależnione jest nie od genetyki, a od tego co się je. Dla przykładu – jeśli ktoś zje produkt z nadmiernym stężeniem jakiegoś szkodliwego składnika jeden raz, nic mu sie nie stanie. Jezeli będzie miał pecha i zje takich produktów więcej, pojawia się problem.
    Tego typu nadmiary substancji w produktach są przypadkiem na który każdy może się nadziać.

     
  8. ZXCV

    4 Marzec 2012 at 23:13

    Po chemicznym można się porzygać , ale po genetycznym to … . To czas pokaże .
    Jednak ludzi trzeba czymś nakarmić .

     
  9. Mareckimt

    6 Marzec 2012 at 17:57

    Zaczyna się prostowanie skrzywionego…. Teraz wszyscy będą powtarzać jak papugi
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Sa-juz-pierwsze-wyniki-badan-soli,wid,14308595,wiadomosc.html

     
    • StaryChemik

      6 Marzec 2012 at 21:33

      Standard, Marku… cała załoga na lewą burtę!!! A za chwilę – cała załoga na prawą burtę!!!
      A my spokojnie poczekajmy. Byliśmy testowani ponad 10 lat. Kilka dni nic nie zmieni.
      A to, że nikt nie pójdzie siedzieć, jest dla mnie tak pewne jak to, że istnieje grawitacja.

       
  10. Tomba

    6 Marzec 2012 at 19:04

    No i cóż? Okazało się, że opisywana sól jest cacy. Pewno ma jeszcze właściwości lecznicze🙂🙂🙂

     
    • StaryChemik

      6 Marzec 2012 at 21:31

      Tomasz – nie, nie – nie jest cacy. To świństwo, że cały proceder miał miejsce, ale histeria była kompletnie nieuzasadniona. Właśnie skończyłem czytać wyniki analiz. Wygląda na to, że w tej soli nie ma nic specjalnego. Nawet te siarczany są w mniejszej ilości niż w polecanej „ekologicznej soli morskiej”, bo ona ma do 6%.
      Czekam jeszcze na wyniki z Puław – tam będą badane m.in. dioksyny.

      Teraz proroctwo: zaraz poczytamy, że jest tam żelazocyjanek potasu, więc – uwaga – CYJANEK!! Tym hitlerowcy truli w Oświęcimiu. Komu zależało na tym, aby Polaków otruć?

       

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: