RSS

Smaki liquidów a filozofia – co ma brzytwa Ockhama do ananasa

09 Maj

W gruncie rzeczy była to sprawa smaku…Z. Herbert – „Potęga smaku”

Być może niektórzy z czytelników bloga zapałają świętym oburzeniem, ale chciałem przedstawić swój pogląd na temat zyliarda smaków liquidów dostępnych na rynku.
Ananas, banan, malina, kawa taka, owaka, śmaka… nie mówiąc już o smaku „guma balonowa”. Dnia by nie wystarczyło, aby wszystkie wymienić. E-liquid o smaku gumy balonowej? No ludzie – dla kogo to ma być? Dla zdziecinniałych palaczy?
Przypominam tym, którzy już zapomnieli – analogi były tytoniowe, czasem przełamane mniej lub bardziej miętą. Nikt nie bawił się w dodawanie aromatów owocowych, kawowych czy „gumowych”. W krajach egzotycznych aromatyzowano fajki goździkami, ale to raczej było popularne tylko na tamtym terenie.
Celowo nie piszę o liquidach z dodatkami typu witaminy, bo to zupełnie inna historia, o której pisywałem już kilkakrotnie.
Powiedzcie mi – jaki jest sens tego? Smaki, smaczki, smaczusie… a zdaje się, że pierwotnie chcieliśmy wspomóc swoją wolę rzucenia palenia. A może się mylę?
Tymczasem hedonistycznie mnożymy możliwe smaki… ananasik z odrobiną mango, kawa z posmakiem lekko nadgniłej mandarynki.
A tymczasem stara zasada, zwana brzytwą Ockhama, głosi: Entia non sunt multiplicanda praeter necessitatem, co na polski przekłada się: nie należy mnożyć bytów ponad potrzebę.
Czy naprawdę potrzebne nam jest 200 smaków płynów? A może prościej w trakcie chmurzenia zjeść ananasa czy też wypić kawę. Guma balonowa? No ludzie… może do paczuszki z liquidem zacząć dodawać też historyjki obrazkowe z Donaldem, żeby można się było na dobre cofnąć w czasie.

Nie rzucę w nikogo kamieniem, bo sam nie jestem bez grzechu – zdarzało mi się na początku chmurzenia smakować czekoladę z miętą czy popróbować wiśni. Jednak po przemyśleniu odpuściłem sobie wszystkie wariacje smakowe. Paliłem tytoń, chmurzę tytoń. Przez ostatnie lata analogów paliłem mentolowe, czasem teraz popróbuję mięty (zwłaszcza, że wtedy mogę zdecydowanie zmniejszyć moc nikotyny).
Mam jeszcze jeden argument przeciw takiemu mnożeniu smaków, szczególnie owocowych. Dzieciaki znacznie chętniej mogą sięgnąć po e-fajki, jeśli będą one skojarzone z owocami czy też gumą do żucia. Wypuszczając kolejne wersje owocowych wariacji sami dajemy do ręki argument przeciwnikom chmurzenia.

Oczywiście nikomu nie będę niczego zakazywał czy nakazywał. Napisałem tylko to, co o tym myślę. A reszta, jak pisał nieodżałowany Herbert, to przecież „sprawa smaku, tak, smaku w którym są włókna duszy i chrząstki sumienia”.

 
23 komentarzy

Opublikował/a w dniu 9 Maj 2012 w ogólne

 

Tagi:

23 responses to “Smaki liquidów a filozofia – co ma brzytwa Ockhama do ananasa

  1. eser

    9 Maj 2012 at 18:55

    A wszystko to się bierze z poszukiwania liquidu o mistycznym smaku Amphory Red.
    Z innymi uwagami się zgadzam.

     
    • eser

      9 Maj 2012 at 22:42

      Errata*
      „liquidu o mistycznym smaku” – powinno brzmieć: „mistycznego liquidu o smaku”

       
  2. Maciejas

    9 Maj 2012 at 19:50

    Oj, będę się kłócił. A to dlatego, że jako miłośnikowi cygaretek wszelakich (choć, nie ukrywam, głównie bez dodatków smakowych) zdarzało mi się palić i wiśniowe, i kawowe, i winogronowe, i jeszcze sporo. Nie mówiąc już o tabace, którą do dziś z chęcią zażywam – tam smaków (zapachów) jest jeszcze kilka razy więcej – albo o tytoniach fajkowych.
    To raz. Dwa – i tak nie ma smaku tytoniowego. Najbliższe, co udało mi się znaleźć, to aromat starej popielniczki. Nawet Popularnych, czy innych Mocnych, nie udaje się dobrze odwzorować. Po co więc zadowalać się czymś, co z analogiem wspólną ma jedynie nazwę na buteleczce, skoro można pójść w zupełnie inną stronę?
    Poza tym, różnorodność jest lepsza od jej braku. A skoro można, to czemu nie? Zwłaszcza, że sprawni marketingowcy z łatwością obrócą to w kolejny zachęcający do e-petka argument – nawet jeśli ktoś zacznie i skończy na smakach analogowych, to sama możliwość wyboru sprawi, że spojrzy na tę alternatywę przychylniej.
    Co do dzieci – cena zestawu startowego odstraszy je chyba skutecznie. Zwłaszcza te, którym podoba się jeszcze guma Donald… Zresztą, nikt tego do dzieci nie kieruje. Raczej do byłych już dzieci – który współczesny ośmiolatek zjadłby ze smakiem taką np. gumę Turbo, mając do dyspozycji miliony innych, lepszych? To dla nas, sentymentalistów😉
    Tak więc hedoniści z nas. I mi z tym dobrze. Co byłoby ciekawego w e-paleniu, gdyby dostępny był tylko smak analoga i mentolu? Kolekcjonowanie modów? To dopiero hedonizm…
    Nie zgadzam się, ogólnie mówiąc, choć to moje zdanie. Nie ma nic złego w paleniu samych analogowych smaków – ale czemu zmuszać do tego innych? Ot, sprawa smaku, jak pisał Herbert, i prawo rynku – jeśli ktoś wypuści na rynek liquid o smaku zdechłych myszy i znajdzie nabywców, to jego sprawa.

    PS. Djarumy, choć ceną zwykle odstraszają, mają swoje grono zwolenników w Polsce. Nie tylko Indie dorzucają goździki do analogów🙂

     
  3. neciu007

    9 Maj 2012 at 22:22

    Ja za to wdam się tylko w delikatną polemikę. Jako, że chmurzę (wolę określenie „mglę”) dopiero od około 10 miesięcy, to prawdopodobnie moje aktualne przemyślenia są inne od tych, które mnie najdą za jakiś czas.

    Sam spróbowałem wielu smaków liquidów – kilku analogopodobnych, kilku owocowych i mięty. Pierwszy większy zakup (razem z zestawem startowym) liquidu padł na wiśnię. Kierowałem się tym, że swego czasu paliłem fajkowy tytoń wiśniowy – i to okazało się znakomitym wyborem, który pozwolił mi wyzwolić się z nałogu tytoniowego w miarę bezboleśnie. Ba! Na początku smaki analogopodobne w ogóle mi nie podchodziły.

    Skończyło się na trzech smakach, które mglę zamiennie – wiśni, mięcie (mentholu) i jednym analogopodobnym. Więcej mi nie potrzeba, ale gdyby nie wiśnia…

     
  4. wg108

    9 Maj 2012 at 22:54

    E-palę mniej więcej 200 dni. Kiedy przestawiałem się na e-palenie po ponad 30 latach palenia i dwóch paczkach mentolowych dziennie wybór był trudny. Mentol w płynie był zbyt smakowo odległy od analoga. Mentol tak wacikowy jak i bezwacikowy. Zapach i smak w ustach był zbyt aptekarski, sztuczny. Sam sobie usiłowałem wmówić, że tak mi kiedyś pachniały „zefiry”. Niestety, trudno się oszukiwać, może i jest w tym coś z dawnych „zefirów”, ale przecież kubki smakowe po latach też już nie te same.
    Przeleciałem różne smaki, fruit mix był najbardziej „neutralny”, ale też tak słodki, że kusił jak niedokończona tabliczka czekolady. Bardziej chce się go jeść niż palić. Wszyscy, którzy mają za sobą epizody rzucania palenia, wiedzą że inaczej smakuje papieros kiepowany jeden po drugim, a inaczej zapalony po choćby kilkudniowej przerwie. Staram się przestawić z mentoli na tytoniowe, kupować płyny tylko o smaku tytoniowym lecz trudno powiedzieć o satysfakcji. Wciąż często mam ochotę normalnie zajarać, siadam przy ludziach normalnie palących by wciągnąć dym analoga. Chyba by się przydał Chińczykom tester smaku liquidów z wieloletnim doświadczeniem palacza😉

     
  5. halibutt

    10 Maj 2012 at 03:19

    Ja też będę protestował. Za śmierdziuchowych czasów moimi ulubionymi fajkami (niestety, niedostępne w Polsce) były Calume, z kapitalną mieszanką tytoniów a’la fajkowych. Słodkie toto było, aromatyczne i zupełnie nie przypominało dostępnych u nas malborków czy laków. Ani to nie były moje pierwsze fajki, ani nie byłem wtedy dzieckiem. Ja bym to raczej przyrównał do gumy do żucia właśnie. Większość lubi miętowe. Inni lubią truskawkowe. I co, że truskawkowe powinni sprzedawać tylko osobom poniżej 14 roku życia? Kwestia gustu🙂

     
  6. zyzek - balonówka lower

    10 Maj 2012 at 03:21

    …a po co na rynku gazylion marek aut i ich modeli… skoro sami przez klika/kilkanascie lat jezdzimy jednym lub przywiazujemy sie do jednej marki…. bo kazdy ma swoje preferencje? bo twoja rzeczywistosc to nie moja rzeczywistosc? bo mamy wolna wole, wolny wybor i wolny rynek..? bo to co ty lubisz ‚I hate’ i odwrotnie? kiedys ten blog cos znaczyl kazdym wpisem. a teraz pan autor chyba ma przerost forma nad tresci marudzac ze wybor na rynku za duzy…? bueee nie podoba sie guma balonowa to prosze nie kupowac. a czemu guma balonowa (i podobne liquidy) sa w sprzedazy? noooo moze dla tego ze jest na nie popyt? reasumujac mnie osobiscie nie podoba sie ze ktos na sile chce byc bogiem e-palenia w polsce i zaczyna mowic innym co jest dla nich dobre a co nie.co smaczne a co nie, ty chmurzysz tytonie i jestes cacy, a ty juz nie bo lubisz balonowki….co to wogole jest?
    rynek e-palenia to ju znie to co bylo 3 ;lata temu. ewoluowal. ten blog i autor tez ale chyba w zlym kierunku.

     
    • neciu007

      10 Maj 2012 at 22:34

      Forma wypowiedzi pisemnej: poziom klasy trzeciej szkoły podstawowej.
      Emocjonalne nacechowanie wypowiedzi w skali od 0 do 10: 11.
      Kultura osobista: kompletny brak.
      Szacunek do autora komentowanej wypowiedzi: brak.

      Co do zawartości merytorycznej:
      prawdopodobnie nie udało ci (nie, nie wysilę się na wielką literę) się zauważyć, że p. Mirosław również tym wpisem kontynuuje swoją utartą ścieżkę. Ciągle nam przypomina, że przywiodła nas do e-palenia chęć zerwania z nałogiem. Równie konsekwentnie piętnuje traktowanie e-palenia jako wyrafinowanego hobby i przesadzanie z jego gloryfikacją, przypominając nam, że to wciąż nałóg. Zgadzam się z takim patrzeniem na ten nasz inny nałóg.
      Co do tego konkretnego wpisu swoją delikatną polemikę zamieściłem powyżej.

      Gdybyś swój komentarz ujął w ogólnie przyjęte w Polsce ramy obowiązujące przy tworzeniu wypowiedzi pisemnych, zrezygnował z ataków personalnych i skupił się zamiast na swoich emocjach na opiniach, które chcesz przedstawić; to prawdopodobnie zyskałbyś nie tylko mój szacunek. Zaproponowany przez ciebie sposób komentowania według mnie jest zupełnie niedopuszczalny. To nie jest Onet.

       
      • zyzek - balonówka lower

        11 Maj 2012 at 02:35

        @neciu007:
        nie o forme a o tresc wypowiedzi tu chodzi. w chwili gdy regulaminem komentowania tego blogu stanie sie wymog stosowania do cytuje ‚ogólnie przyjętych w Polsce ram obowiązujących przy tworzeniu wypowiedzi pisemnych’ ja komentujac blog sie do tych ram dostosuje. a jezeli takiego wymogu nie ma – pozwol ze bede wypowiadal sie tak jak ja chce – nie tak jak Ty chcesz. wolnosc, slowa, mysli i wypowiedzi, 13 poprawka….. etc, mowi Ci to cosnie obrazam, nie korzystam z wulgaryzmow, wyrazam opinie ktore czy Ci sie podoba czy nie – sa moimi opiniami i mam do nich prawo. to co tu dodajemu to komentarz – nie poklask. poklask sprzyja (zawsze). komentarz pochodzi od autora ktory jest jednostka indywidualna sama w sobie. wiec nie mow mi zebym nie skupial sie na emocjach, bo to one nami kieruja i kreuja swiatopoglad. a jako osoba ktora stawia sie ponad innymi i feruje proste i szybkie wyroki i oceny, czego nie omieszkales zrobic ‚na wejsciu’ masz sie zapewne za nadwyraz inteligentnego intelektualiste. wznies sie zatemczleku ponad poziomy, odrzuc ramy czy forme wypowiedzi autora – jesli Ci sie ona nie podoba – i dotrzyj do sedna sprawy czyli tresci. bo to tresc i przekaz a nie forma sa najwazniejsze.
        proponuje mniej zascianka w zamian za wieksza otwartosc na swiat i rozluznienie posladkow.

         
        • neciu007

          13 Maj 2012 at 00:13

          @zyzek:
          Rozbawiłeś mnie – przynajmniej to Ci się udało.🙂
          Ciągle mam wrażenie, że ktoś Ci wyrwał SHIFT-a (ale tylko jednego o dziwo) i prawego ALT-a z klawiatury. Dodatkowo odnoszę wrażenie, że nie bardzo panujesz nad treścią swojej wypowiedzi. Z jednej strony „Polska” z drugiej „13 poprawka”.

          A skąd rozbawienie? Gdyby twój powyższy post umieścić zaraz pod pierwszym, to sam doskonale byś siebie zrecenzował.😀

          Przepraszam p. Mirosława za kompletny OT. Próbowałem się powstrzymać… Naprawdę!

           
    • StaryChemik

      11 Maj 2012 at 10:03

      Porównanie z samochodami jest lekko od czapy. Mówimy tu o nałogu. Tak, NAŁOGU.
      To, że jest popyt nie jest (moim zdaniem) żadnym argumentem – jest też popyt na narkotyki. I co – wolny rynek?
      Nie mówię co jest dobre czy złe, nie mówię kto jest cacy a kto nie. Nie narzucam nikomu swojej woli. Twój tekst jest zdecydowanie napastliwy i w zasadzie miałem na niego nie odpowiadać. Inni, nie zgadzając się ze mną, potrafili to wyrazić w formie zdecydowanie bardziej kulturalnej, bez lekceważenia kogoś, kto ośmielił się mieć inne zdanie. Jak widać, nie tylko ja uznaję, że Twoja forma wypowiedzi jest niezbyt OK. Przykładowo – uwagi o rozluźnieniu pośladków nawet na Onet się nie nadają, najwyżej na forum marnego gimnazjum. Nie wspomnę już o tym, że wypadałoby pisać zgodnie z regułami języka polskiego.
      Napisałem trochę o własnych przemyśleniach – mam do tego prawo. Każdy ma prawo zgodzić się z tym lub nie. Może o tym napisać, ale powinien to robić w sposób kulturalny.

       
  7. Bartłomiej "Knak" Szczęśniak

    10 Maj 2012 at 14:56

    Ja dolacze do dziekujacych za smaki nie tytoniowe. Gdy zaczelem chmurzyc tytoniowe za nic mi nie podchodzily (bo nie smakowaly jak analogi). Glupim fatem sprubowalem plyn o smaku cappucino i jego zaczelem palic. Gdyby nie on podejrzewam, ze moja przygoda z e-fajem trwala by jakis dzien.

    A co do cen zaporowych dla dzieci. Osobiscie pracujac na stoisku jednej z firm z elektronikami widzialem juz 3 dzieciakow z ProVari. Wiec nie mowcie o cenach zaporowych jak ma sie bogatych rodzicow z karta kredytowa w szufladzie. A przynajmniej u mnie jesli podejdzie dzieciak z prosba o plyn to dostanie zawsze jedno pytanie – „Dowodzik mozna zobaczyc?”.

     
    • Maciejas

      11 Maj 2012 at 03:32

      o.O

      Hm, karta kartą, ale to mimo wszystko jest (i jest reklamowane jako) „e-PAPIEROS”, a nie „turboliquidowaporyzator 3000” – który rodzic pozwoli na to swojemu dziecku? Chyba, że wcześniej dzieciaki paliły analogi, a rodzice je z tego wyciągają – cóż, wtedy może i lepiej, że mają to ProVari niż po paczce Jin Lingów z azbestem…

      Co do dowodziku – hm, upewnij się, czy nie będziesz mieć problemów z tej okazji. Prawda, że generalnie sprzedawcy na stoiskach pytają o dowód, i w sumie dobrze (jeszcze dzieciak wypije), ale z drugiej strony to nieuzasadniona odmowa sprzedaży – regulacji prawnych na liquidy brak, a więc kupić wolno każdemu, za to są regulacje na odmowę sprzedaży (art. 135 KW).

      Kolego Zyzek – 13 poprawka to i nie ten kraj, i nie ten temat (chyba, że zmuszają Cię do niewolniczego pisania pochwalnych komentarzy😉 ). Poza tym, masz prawo nawet bełkotać – a że Twoje dobre wychowanie (i chęć przekazania jak najczytelniej informacji) powinny Cię przed tym powstrzymać, cóż… Twoja sprawa. To nie kwestia zaścianka – dadaiści też starali się być nowocześni, odrzucać zaścianek i otworzyć się na świat. I nikt nie rozumiał, co chcieli przekazać.

      I pal sobie balonówkę, nasz dyżurny Bóg e-palenia Cię raczej gromem z nieba nie porazi. Chociaż…

       
      • Bartłomiej "Knak" Szczęśniak

        12 Maj 2012 at 09:31

        Maciejas „ale z drugiej strony to nieuzasadniona odmowa sprzedaży – regulacji prawnych na liquidy brak, a więc kupić wolno każdemu, za to są regulacje na odmowę sprzedaży (art. 135 KW).”
        A pytanie – niepelnoletni moze mnie oskarzyc? Czy ze wzgledu na wiek musi to zrobic jego opiekun? Bo jesli tylko opiekun to chyba nie mam sie czego bac🙂

         
  8. szczuro

    10 Maj 2012 at 20:43

    to ja przypomne o takich papierosach CRAZY
    byly dwa smaki, jak dobbrze pamietam – malinowy i wisniowy

    po puszczeniu pol paczki z dymem, hmm moje samopoczucie nie bylo odpowiednie, po prostu mdlilo…..
    co do smakow liquidow – niech sobie beda, jeden lubi to, a drugi tamto – wybor powinien byc i tyle

    co do historyjek to jak dobrze pamietam, cos takiego sugerowalem🙂
    mi by tam historyjka doalczana do liquidu nie przeszkadzala

     
  9. Michal

    10 Maj 2012 at 21:25

    Witam.
    Odbiegne od tematu.
    Jestem barmanem w malym klubie. Jakis czas temu ktos mi podpowiedzial, ze dodawanie odrobiny alkoholu do soku z cytryny przedluza jego czas przydatnosci. Uslyszalem kilka opinii negujacych, jak i potwierdzajacych te porade. Z tego miejsca chcialbym prosic o potwierdzenie tej opinii badz jej obalenie. Jesli te pytanie wykracza poza pana zainteresowania, czy tez wiedze to bardzo przepraszam. Zamiescilem pytanie tutaj, gdyz jest to jedyny blog zwiazany z chemia, ktory udalo mi sie znalezc.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michal

     
  10. Irek

    11 Maj 2012 at 08:21

    Mirku. Mnie draźniło to że nasi klienci domagają się aromatu kopru włoskiego. Zastanawiałem się na jaką cholerę? Koper, potem śledzie, pieczony drób i inne cudactwa. Po co?

    Owiedził mnie niedwano kuzyn. 50 lat z analogiem. Sprezentowałem mu e-petka. Przyniosłem z pracy wszystkie e-liquidy tytoniowe. Po 24 mg/ml. Kręcił głową. Krzyku: to jest to, to jest to…. narobił przy e-liquidzie grappe. Winogron! Jako że e-liquid winogron jest w stadium sampli, musiałem mu zrobić 100 ml butlę. 24 mg/ml – za mocny. Zjechaliśmy do 12 mg/ml. Eureka. Wyjechał z Lublina bogatszy o 200 ml e-liquidy grappe. Dzisiaj wiem że facet po 50 latach z analogiem, ostatnio tylko skręty, zaspokaja się dwoma analogami dziennie. Pozostała dieta to właśnie winogron. Daj mu Panie Boże aby dzięki winogronowi zapomniał o papierosach.
    P.S.
    Czy czkało ci się wczoraj?
    Jestem w hotelu. Kilkanaście kilometrów od Helen.
    Wczoraj razem z Gabrysią zobaczyliśmy jak robi się nikotynę dla nas. Wspominałem cię co klikanaście kroków.🙂 Byłbyś w swoim żywiole.
    Pozdrawiam. Irek.

     
  11. halibutt

    11 Maj 2012 at 08:54

    @zyzek (i @rem), faktycznie, widzę problem w tym, że e-pykacze często nie czują, że są uzależnieni (choć przecież nadal jesteśmy nałogowcami i regularnie w sporych dawkach przyjmujemy substancję szkodliwą). Tyle że mam wrażenie, że dotyczy to w takim samym stopniu miłośników Zielonej herbaty co Mocnego Bucha czy Tabaco (swoją drogą skąd to się bierze, że większość liquidów ma takie byki w nazwach?). To nie w smakach jest problem, smak pseudotytoniowy ukrywa prawdziwy cel i znaczenie e-pykania równie skutecznie, co smak arbuza.

    I nie przemawia do mnie to, co pan Mirosław sugeruje między wierszami, że podejście „paliłem tytoń, chmurzę tytoń” jest bardziej szczere czy bardziej w porządku lub mniej zwodnicze.

     
    • neciu007

      13 Maj 2012 at 00:19

      @halibutt:
      E-palacze czują, że są uzależnieni, gdy: zabraknie energii w akumulatorku, braknie liquidów, wszystkie parowniki naraz odmówią posłuszeństwa! To coś jak z analogowcami, którzy czują, że są uzależnieni, kiedy braknie papierosów, a kiosk otwierają dopiero rano.

      Co do smaków, też się z p. Mirosławem nie zgadzam. Nawiązując do posta Irka (powyżej) – w moim wypadku synonimem tego winogrona była wiśnia.

       
  12. Olq

    14 Maj 2012 at 10:20

    Stary Chemiku!

    To, co napisałeś, powinno dotrzeć do jak najszerszego grona e-palaczy! Dobrze, że wreszcie ktoś tak ‚ex cathedra’ wyjasnił ogółowi, by powściągał swe gusta i nie szukał przyjemnej różnorodności
    w tym całym ‚chmurzeniu’. W głowie się kotłuje: smaki takie, śmakie i owakie.
    Tak nie moze być!
    I wypisują o tych swoich guścikach parcianą retoryką po różnych ‚forach’!
    Jeszcze komuś z trzydziestoletnim utrwalonym przyzwyczajeniem dla jakiejś (fuj!) ‚wisienki’ czy innej ‚pomarańczki’ zaświta groźna myśl, że może by tak stanęło się INACZEJ?
    I ktoś ten w zwidzie przyszłych uniesień wykaże się odrobiną niezbędnej odwagi i krzywiąc się wyjdzie z jakiejś budki z rurką na baterie i (fuj!) wisienką w recę zamiast tej paczki,
    co mu zawsze towarzyszką była.

    A jeszcze te różne prądowe tuby – kyrieelejszon…
    ‚Mody’ jakieś robią, szlifują, dziury wiercą – to jedna, dwie rury nie wystarczą???
    I guziczkując tymi swoimi tubalaskami porzucają przewonne tytonie, ślepi na
    budzące grozę wtargnięcia żon i dziatek w dotychczas skutecznie bronione terytoria
    ust, ubrań i gabinetów. A te powracające z wygnania marne istotki bezczelnie
    zaczynają sobie pozwalać na jakieś ‚o wanilia’, czy też, pożal się boże, ‚czekoladka’…
    Spotkałem nawet zwyrodnialca, który chełpił się zdradą tej, co to na sercu w koszuli kieszeni
    wierną trwała, bezczelnie twierdząc, że gdyby go lepiej i piękniej kuszono,
    to wiarołomstwo uprawiłby wcześniej… Zgubiony już człek ów posunął sie nawet do tego,
    że ogłosił w gronie równych sobie, iz gdyby miał moc sprawczą, to wszyscy neofici
    wdychaliby tylko (fuj!) wisienkę, porzeczkę i jabłuszko! Bo tytoniowe już były!
    Taki zacny był kompan i patrz, do czego nadmierna swoboda myśli i obyczajów go przywiodła.

    A dziateczki nasze, az żal popatrywać… Licealista sprosił znajomków, kilkanaścioro duszyczek i co? To nie ta glina już – jeden tylko z rzadka popalał jakieś cieniaski takie słabowite,
    a i to na dwór wychodził. Przepytani o nałogi, okazało się, że o tubach słyszeli gromadnie,
    ale jakoś zapału nie staje czy coś (mętnie prawili, może wstydząc się, że bez tytoniu
    żywot wiodą), tylko na rodzicieli co poniektórzy wskazywali, że jakieś tam arbuzy czy cytrynki inhalują.
    (Szczerze mnie zadziwili, za moich czasów to może jeden by nie palił. Ja już w przedmaturalnej klasie paliłem w domu, objawiajac młodszemu rodzeństwu swoją dojrzałość.)
    Okularnik tylko taki rzekł mi coś, co nie do końca pojąłem, coś o wolności wyboru, jakąś się łaciną podparł (chyba z biol-chemu był) i jeszcze jakimś ochamem (czy jakoś tak) mi wyjechał,
    któren to ponoć wykoncypował, że byty niedowiedzione nie istnieją, więc ten
    molowaty młodzian grzecznie poprosił, żebym nie sądził ich swoją miarą i wspomnieniem młodości, bo istnienia przymusu palenia czy ‚chmurzenia’ czającego sie w nich nie dowiodę, ano z tej błahej przyczyny, że go w nich nie ma.
    Cóż, zmilczałem, a i wskazywanie na tego z cieniaskami wydało mi się niespecjalnie wskazane, bo czym się miałem podeprzeć? Że wyjątki potwierdzają regułę? Żeby chociaż synio palił tatki wzorem, ale gdzie tam, kieszonkowe na jakieś głupoty wydaje.

    Kończąc już, wyrażam wdzięczność za Twój wpis, bo bardzo lubię podzielać poglądy
    kogoś znanego i cenionego,

    Olq

    PS.
    Miałem w ogólniaku Profesora od matematyki, który mawiał: ‚Jak się zagalopuję przy cosinusach, to wyjdźcie’. Nikt nigdy nie wyszedł.
    (Choć gdyby ‚zyzek’ wyszedł, nikt nie popatrzyłby na drzwi)

    PPS.
    Mirku, przy okazji tego , że się z Tobą w tym jednym, niedyskutowalnym tak naprawdę wpisie nie godzę (gdyż podejrzewam, że ze swojego smaku uczyniłeś większe wywody),
    dziękuję Ci serdecznie za wszystko, co dotychczas uczyniłeś z ‚chmurzeniem’
    i życzę samych dobrych dni.

     
  13. Olq

    14 Maj 2012 at 10:32

    Słowocowe hybrydy

    Prześliwimy złociście
    Morele w śliworele,
    Wyhodujemy brzoskwiśnie
    O jędrnym soczystym ciele.

    Melon zmelonić dał się,
    maliny go zmaliniły,
    i melodyjnym stał się
    malimelonem miłym.

    A już porzesty, agreczki
    Zrozumiesz bez wyjaśnień
    (Były tam zresztą sprzeczki
    Z powodu ostrych zakwaśnień).

    Poddana arbuzacji
    zbuntowała się gruszka,
    jak sądzę, nie bez racji,
    bo powstała garbuszka

    Pamiętacie to? Jakoś tak mi się skojarzyło😉

    Trzymcie sie wszyscy ciepło

     
  14. madzieas

    17 Maj 2012 at 23:49

    Guma balonowa… Hmmm.
    Sam używam… a dlaczego by nie? Nie uważam się za „zdziecinniałego e-palacza”. Po prostu lubię balonówki, a w moim wieku, nie wypada już by ciągle memlać gębą:) Owszem, e-papieros miał służyć porzuceniu nałogu… ale ile osób rzuciło całkowicie? Ile ma trwać ten „okres ochronny”? Bo z tego co widzę, niewielu się przerzuca na zero mg, tylko daje sobie ciągle czas..2… 3 lata i dłużej. Po prostu nie chce. Coś muszą chmurzyć, a smaki się nudzą.
    A ja, mimo, że używam gumy balonowej, po roku używam 0 mg.

     
  15. Sniffno1

    29 Listopad 2016 at 20:19

    Taa… jak ci sie nie podoba to wracaj na studia!

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: