RSS

Nikotynizm czy tytonizm?

30 Lip

Dziś chciałem kilka słów poświęcić pewnemu pomieszaniu pojęć, które są związane z nałogiem palenia tytoniu oraz chmurzeniem liquidów nikotynowych. Wpis ten dedykuję szczególnie pracownikom służby zdrowia, jak też dziennikarzom, którzy pisują na tematy związane z paleniem, e-papierosami i podobnymi.
Na pewno zauważyliście, choćby w przypadku bojów dotyczących słynnej ustawy z 2010 roku, że najczęściej była ona określana jako antynikotynowa. Oczywiście można tłumaczyć, że jest to swoisty skrót myślowy, ale w tym przypadku takie skróty są raczej szkodliwe, ponieważ zawierają oczywistą nieprawdę.
No, ale może zacznijmy od samego początku, czyli od palenia tytoniu. Jest to oczywiście choroba klasyfikowana w ramach Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób (znanej jako ICD-10) pod numerem F17.2. jako zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania spowodowane paleniem tytoniu (angielska wersja: Mental and behavioural disorders due to use of tobacco).
Już tutaj widać istotną różnicę w tekście – polska wersja jest uproszczeniem oficjalnej wersji międzynarodowej, ponieważ odnosi się tylko do palenia tytoniu, podczas gdy angielska obejmuje „używanie tytoniu”. Dziwi nieco przyjęcie takiej interpretacji, ale i tak od tego jeszcze daleko do nikotynizmu.
Wróćmy jednak do ustawy – nosi ona tytuł „USTAWA z dnia 8 kwietnia 2010 r.o zmianie ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych oraz ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej.” Jak widać – ani słowa o nikotynie. W tekście ustawy także nic o niej nie ma. Dlaczego więc popularnie nazywa się ją „antynikotynową”? Bo tak prościej? Moim zdaniem bez sensu.
Idźmy dalej – mamy wzorowany na Anonimowych Alkoholikach ruch Anonimowych Nikotynistów. Super, że coś takiego jest, ale… no przecież powinni się nazywać Anonimowymi Tytonistami, prawda? Byłoby to przecież bliższe prawdy.
Niestety, nawet portale traktujące o zdrowiu używają bezrefleksyjnie określenia „nikotynizm” traktując go jako synonim tytonizmu.
Ba, to samo dotyczy czasopism medycznych, które winny być jednak absolutnie precyzyjne, jeśli chodzi o nazewnictwo.
Powyższe dotyczy nie tylko języka polskiego – „nicotinism” jest także obecny w literaturze anglojęzycznej, w tym też naukowej. I tam też stosowany jest jako synonim tytonizmu.
Ktoś może pomyśleć – czy warto kruszyć o to kopie? Uważam, że tak, bo wrzucanie do jednego worka palacza analogów, użytkownika e-papierosów czy też kogoś stosującego plastry nikotynowe czy gumy zawierające ten alkaloid jest chyba jednak nieporozumieniem. Pamiętajmy o tym i prostujmy, gdy ktoś będzie te pojęcia mieszał.

Jedno ważne zastrzeżenie – powyższe dywagacje dotyczą li tylko nomenklatury. Porzuciwszy analogi dla liquidu zawierającego nikotynę nadal jesteśmy nałogowcami. I o tym musimy oczywiście pamiętać.
A może tak rzucić to wszystko w diabły i być zupełnie wolnym? Niektórym się to udało.

 
2 komentarzy

Opublikował/a w dniu 30 Lipiec 2012 w ogólne

 

Tagi: ,

2 responses to “Nikotynizm czy tytonizm?

  1. Mareckimt

    30 Lipiec 2012 at 21:50

    Oddzielenie nikotynizmu od tytonizmu to znamię nowych czasów, czyli zasadniczo wpływ na ów rozdział miało pojawienie się e-papierosa. Plastrami i gumkami nikt sobie głowy nie zawracał, bo tam jest „nikotyna terapeutyczna”, więc zapewne i lecznicza. A lekarstw nie kwalifikuje się do używek, chyba, że ktoś mocno się obkleja😉
    Dla nas, e-palaczy, ten podział jest oczywisty i całkiem uzasadniony. Ja mam świadomość, że nie używam tytoniu, nie palę go, nie żuję i nie wdycham tabaki. Nie jestem tytonistą. Ale za to lubię wdychać nikotynę, czuć delikatny szum w głowie który ona powoduje.
    A co do „rzucenia tego w diabły” mam swoje stanowisko; dopóki mi z tym dobrze, to nie odstawiam z rozmysłem, ale jak niegdyś potrafiłem obyć się bez analoga nie więcej niż godzinę, tak teraz nie czuję nawet zbliżonej potrzeby, gdy nie pociągnę z e-papierosa nawet i 4 godziny. Może to powolna droga by tak rozstać się z nikotynizmem? Bo tytonistą to już na pewno nie jestem od ponad 3 lat🙂

     
    • StaryChemik

      30 Lipiec 2012 at 22:04

      Masz w pełni rację – tak naprawdę sami nie byliśmy chyba do końca świadomi tego, że różnice są aż tak drastyczne. A są – i warto, aby ludzie zdawali sobie z tego sprawę.
      Co do rzucenia – mam podobne podejście jak Ty. I też często wystarcza mi świadomość, że sprzęt i płyn są pod ręką. Kiedyś wychodząc np. po zakupy rytuałem było wyciągnięcie papierosa zaraz po wyjściu z bloku. Teraz mam e-fajka na smyczy, idę po zakupy i dopiero po powrocie zdaję sobie sprawę, że ani razu go nie użyłem.
      Za czasów analogowych każdy przechodzący palacz powodował u mnie ssanie w dołku. Teraz staram się wyjść z zasięgu oddziaływania dymu, bo mnie odrzuca. Czyli – idzie ku dobremu.

       

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: