RSS

Historia pewnej zbyt długiej znajomości, czyli – żegnaj, pani N.

06 Paźdź

Złota polska jesień to czas zadumy, a więc pozwólcie, że i ja trochę powspominam pewien szalony związek – z niezwykłą panią N.
Wszystko zaczęło się w sumie bardzo niewinnie – randka raz na kilka dni, krótka, szybka, ukrywana przed najbliższymi. Potem częściej, a po kilku tygodniach już codziennie, bez przerw, bez opamiętania. Od rana do wieczora – zawsze obok, zawsze blisko – na wyciągnięcie ręki.
No cóż – trzeba przyznać, że pani N. była bardzo pociągająca. Genialnie potrafiła odczytać moje potrzeby i zaspokoić je. Czasem działała stymulująco, innym razem dawała relaks i ukojenie. Bardzo często powodowała, że kręciło się w głowie, ciśnienie się podnosiło, a serce zaczynało walić w rytmie cha-cha. Bywało, że powodowała nawet akatyzję, ale kto by się wtedy tym przejmował. Najważniejsze, że była – zawsze bliska i gotowa do współdziałania. Zawsze gotowa pomóc.
Nie da się ukryć, że pani N. była też podstępna. Nigdy nie ujawniła, że ma swoich cichych sojuszników, którzy razem z nią osaczają ofiarę i tak naprawdę oplatają ją delikatną siecią. Stopniowo, krok po kroku. Konsekwentnie.
Tak bardzo konsekwentnie, że całe to zaplątanie z poplątaniem trwało straszliwie długo. Bo na pewno sami przyznacie, że 38 lat to sporo czasu, szczególnie jeśli są to lata – nie wstydźmy się tego nazwać po imieniu – szaleństwa. U mnie w tym momencie oznacza to 2/3 życia. Nadszedł czas najwyższy, aby powiedzieć – dość!
Ja też podszedłem ją sprytnie – najpierw pozbyłem się tych jej cichych sojuszników. Nie zorientowała się od razu i to już był spory sukces. Myślałem, że potem wszystko pójdzie szybko, ale jednak ostateczne zerwanie zajęło mi prawie trzy lata. Właśnie dziś mijają cztery tygodnie od chwili, gdy ją rzuciłem.

Mam nadzieję, że już nigdy do mnie nie wrócisz, kusząca i zwodnicza pani N. Postaram się wytrwać bez ciebie. Masz wielu zniewolonych na swoim koncie, więc zapewne będziesz uwodzić kolejnych, ale liczę na to, że nie dadzą się złapać.

(c) by Mirosław Dworniczak
Jeśli chcesz wykorzystać ten tekst lub jego fragmenty, skontaktuj się z autorem.

 
19 komentarzy

Opublikował/a w dniu 6 Październik 2012 w ogólne

 

Tagi:

19 responses to “Historia pewnej zbyt długiej znajomości, czyli – żegnaj, pani N.

  1. szczuro

    6 Październik 2012 at 00:12

    no to gratki Mirku i co zrobisz ze sprzetem teraz🙂

     
  2. Mareckimt

    6 Październik 2012 at 07:07

    Podniecająca historia🙂 Bardzo się cieszę, że Twój związek rozpadł się. Tym bardziej, że dla Ciebie na pewno bezboleśnie.
    A sprzęt? Po pani N nie warto trzymać pamiątek😉

     
    • StaryChemik

      9 Październik 2012 at 20:45

      Nie miałem zbyt dużo sprzętu ostatnio – ot, kilka bateryjek eGo (w większości starych – jedna prawie dwuletnia), 2 duże atomizery LR, 3 clearomizery. Część oddaję staremu kumplowi od brydża i dobrej muzyki rockowej, a jeden zestaw zatrzymuję – na wszelki wypadek.😉

       
  3. Andrzej Rychter

    6 Październik 2012 at 10:31

    Poeta z Pana.. :a nie Chemik ( Stary ! ) …. )))

    Witam Serdecznie, uczestniczyłem w Forach ( jednym ) przez jakiś czas. Poszukując? Wsparcia. W czym.? W rzuceniu nałogu, oczywiście? Prawie 40 lat z Panią „N”( Ten „, nałóg”, ależ Pan zrobił ” zajebistą” voltę!… już myślałem, Żeś Zakochany, Kochany….. ) Ok. Jest e-papieros drogą skuteczną do rozstania się z nałogiem! Od sierprnia nie palę „nic”. Ani papierosów, ani „e” papierosów, Proces wyjścia z nałogu palenia zajął mi 10 miesięcy… ” pi razy drzwi ” Stało się tak za sprawą Sprzedawcy ze sklepu „e-petów” w Warszawie ( ukłony, Dziewczynko zza Lady! ) Zrobiłem sobie prezent w listopadzie 2011 roku. Na Imieniny. Sam. Na Forum nie odnalazłem wątków, które zmierzałyby do wskazania, że „e-pet”, to terapia. Masa technicznych detali, ot weźmy z brzegu: opory, napięcia, watka, dziurki w rurce,mikstura, baniak, etc…. Znam handel i ten najprostszy, taki wieśniacki, „dyletancki” polski, Alibabaaaa,… ha, ha, ha…. Modlić się należy, aby polskiemu PT Sprzedawcy nie zdarzył się wypadek! Przy pracy. ma Pan rację. Z wykształconym chociażby „językowo” Chińczykiem… takie zderzenie… biznesowe… ?…. :Polak nie ma szans ! …. )))

    Papierosa elektronicznego trzymam , oczywiście. Pod pazuchą… na „zaś”! Tak ? Naładowany. Napeełniony. Lepszy od recepty na Tabex, czy Zyban… od konowała z przychodni. Zgadza się? Ciężka chwila nadejdzie, niech mi Pan wierzy. A wiemy o tym obaj, tak ?! Wiemy. Rozumiem, o czym Pan pisze. I to lubię.

    Pozdrawiam,

    Andrzej Rychter

     
  4. Janusz

    6 Październik 2012 at 12:06

    A ja nie rozumiem tych komentarzy. Stary Chemik pożegnał się z panią N. (tj. – Nikotyna), a nie z panem N (tj. – Nałóg). Czyli „nasz” Guru od e-p nie pożegnał się z e-papierosem, bo przecież można chmurzyć liquidy bez nikotyny? Dobrze kombinuję?-:)

     
  5. komedyjka

    6 Październik 2012 at 12:46

    Ja też rozumiem, że SCh przeszedł na zerówki. Gratuluję! Super! Związek z e-p bez Pani N może być udany i trwały. W moim przypadku trwa już 2 lata.🙂

     
  6. StaryChemik

    6 Październik 2012 at 12:47

    @komedyjka&Janusz – nie, nie – ja skończyłem zupełnie. Bez etapu zerówek.

     
  7. goniec

    6 Październik 2012 at 13:16

    Więc nas zostawiasz, kiedy zaczynamy obrastać w kilogramy sprzętu i nie wypróbowaliśmy jeszcze wszystkich smaków liquidów?🙂

    Wolność? Udało się? Do licha! Gratulacje!

     
    • StaryChemik

      9 Październik 2012 at 20:46

      Nie zostawiam – będę cały czas w okolicy. E-palacze to wesoła kompania.

       
  8. szczuro

    6 Październik 2012 at 14:22

    to ja tylko nadmienie, ze wapowanie zerowek to juz raczej do nalogu sie nie klasyfikuje🙂
    chyba, ze ktos ma nalog kupowania nowego sprzetu😉

     
  9. grania

    6 Październik 2012 at 19:45

    Cóż powiedzieć…gratulacje!!! obawiam się, że mnie się nie uda-do 3 lat brakują mi 4 miesiące ale chyba za bardzo to lubię , żeby pozbywać się jednej z nielicznych przyjemności…Życzę powodzenia!

     
  10. XPICK

    7 Październik 2012 at 00:40

    Człowieku który wplątałeś mnie w epalenie będzie mi Ciebie brakowało… W ostatnim hołdzie chciałbym Ci polecić dwie piosenki które podsumują Twój trud…Sam Cooke -Wonderful World … to tylko proza życia.. oraz Kings of Leon- Use Somebody mam nadzieję że przeczyta Pan tekst między wierszami. W każdym bądź razie mam nadzieję że Pan nas nie zostawi. Pewnie Pan wie że jest Pan naszym Guru Epalenia i liczymy na Pana. Panie Mirosławie do usłyszenia, poklikania bądź do zobaczenia… któż wie.

     
    • StaryChemik

      9 Październik 2012 at 20:51

      Ja tu zostaję – będę gdzieś w okolicy. Za piosenki dzięki – obie znam – fajne są, teksty budzące refleksje.

       
  11. eser

    7 Październik 2012 at 18:38

    Mam nadzieję, że inne nałogi pozostały😀

     
  12. Maria Sobczak

    9 Październik 2012 at 20:03

    Moje gratulacje Panie Mirosławie , mam nadzieję,że mimo zerwania z nałogiem będzie Pan nas dalej wspierał Swoją wiedzą🙂

     
    • StaryChemik

      9 Październik 2012 at 20:53

      Dzięki – tak, będę gdzieś tutaj w okolicy – wypatrywał pozytywnych chmur.

       
  13. Tomszo

    9 Październik 2012 at 21:25

    Zaskoczenie wielkie, ale i …wielki podziw.
    Taki krok jednak trzeba sobie dobrze w głowie ułożyć i …w czasie.
    Gratulacje 😀
    Ps.
    Czy był kontakt z panią Wioletą ?
    Pozwoliłem sobie uprzedzić tą panią telefonicznie i pozytywna odpowiedź była 🙂
    Bardzo proszę o mail.

     
    • StaryChemik

      13 Październik 2012 at 10:10

      Mail do p. Wiolety poszedł, ale jak na razie zero odpowiedzi.

       

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: