RSS

Diabelski sposób myślenia

03 Gru

Zaskakująca publikacja ukazała się kilka dni temu w jednym z najważniejszych amerykańskich czasopism medycznych – New England Journal of Medicine. Dotyczy ona zależności pomiędzy podatkami nakładanymi na papierosy (analogowe oczywiście) a budżetem federalnym USA. Tekst otwiera konstatacja, iż jeśli będzie kontynuowana aktualna polityka fiskalna rządu, to za 10 lat dług wewnętrzny będzie praktycznie równy dochodowi narodowemu brutto, a potem będzie jeszcze znacznie gorzej.
Patrząc na aspekt zdrowie-podatki-wydatki wiadomo, że poprawa zdrowia społeczeństwa skutkuje mniejszymi wydatkami na leczenie, ale z kolei większymi na emerytury i renty. Z drugiej strony zdrowsze społeczeństwo pracuje wydajniej, a więc przynosi większy dochód także państwu. Wszystko jest z sobą silnie sprzężone i analiza takiego modelu musi być wielowymiarowa. OK, dość ekonomii, teraz o fajkach.
Biuro Budżetu Kongresu USA zrobiło analizę, w której badano politykę zmniejszenia palenia przy pomocy podwyżki akcyzy na papierosy o 50 centów/paczka. Nie będę próbował opisywać samego modelu ani go komentować, ponieważ nie mam zielonego pojęcia o ekonomii. Zaskakujące są jednak wnioski, które wyciągają autorzy analizy.
Wyliczono, że do 2085 roku (tak, tak… analiza obejmuje ponad 70 lat) samo podniesienie akcyzy spowoduje, że 3 miliony ludzi rzuci palenie, co z kolei przełoży się na 200 000 ludzi, którym to rzucenie palenia uratuje życie. Efektem po stronie budżetu będzie zmniejszenie wydatków w ciągu najbliższych 10 lat, ale potem wydatki budżetowe (dłuższe emerytury itp.) przekroczą zyski. Wniosek jest oczywisty: nie należy podnosić akcyzy, ponieważ przedłużenie życia ludzi nie leży w interesie budżetu federalnego.
Trudno nie dziwić się prof. Siegelowi, który w swoim komentarzu nazywa ten tekst „najbardziej perwersyjną analizą polityki fiskalnej, jaką widział w czasopiśmie medycznym”. To prawda – pomysł przekładania kwestii zdrowotnych tylko na pliki banknotów jest nie tylko perwersyjny, ale także przerażający. No przecież wygląda na to, jakby tę analizę polityki fiskalnej pisano wprost pod dyktando firm tytoniowych. No dobrze, niech i nawet taka analiza powstaje, ale (tu też zgadzam się z Michaelem) na Boga – publikowanie czegoś takiego przez jedno z najstarszych czasopism medycznych w USA jest szokujące.
A tymczasem statystyki są zaskakujące. Okazuje się, że w 2012 roku 80% zdiagnozowanych przypadków raka płuca dotyczy osób niepalących. Zastanawiające, prawda?

 
16 komentarzy

Opublikował/a w dniu 3 Grudzień 2012 w ogólne

 

Tagi: ,

16 responses to “Diabelski sposób myślenia

  1. Nielubiepapierosow

    3 Grudzień 2012 at 08:04

    „A tymczasem statystyki są zaskakujące. Okazuje się, że w 2012 roku 80% zdiagnozowanych przypadków raka płuca dotyczy osób niepalących. Zastanawiające, prawda?”

    A owe 20% które paliły to akurat odsetek osób palących w całym społeczeństwie. Prawdopodobnie, gdyby nie paliły także miałyby raka płuc. Gdzieś czytałem komentarz na ten temat, dość „ciekawej” osobowości z USA.

     
  2. R4di

    3 Grudzień 2012 at 08:15

    Mirku jeśli to nie problem to na następną notkę proponuję analizę tekstu z ostatniego linku. Tego dotyczącego Radonu jako przyczyny raka. Cieszę się że blog wrócił do normy🙂

     
  3. krzysztofsf

    3 Grudzień 2012 at 08:38

    Kilka lat temu czytalem na ktoryms z polskich portali opis podobnej analizy, chyba holenderskiej, opartej na danych statystycznych dotyczacych kosztow opieki medycznej nad palaczami i niepalacymi. Wnioski mieli podobne – palacze daja szybki wzrost kosztow opieki na kilka lat a potem juz nie….. natomiast osoby prowadzace zdrowy tryb zycia, zyja o wiele dluzej i generuja wzrastajace wysokie koszty zwiazane z kolejnymi chorobami wieku starczego. Nie udalo mi sie juz pozniej odnalezc tego artykulu – zniknal z sieci.

     
  4. Ewunia

    3 Grudzień 2012 at 09:20

    A moze dwa wnioski z tego by wyciagnac:

    1. zaden rzad nie ma bezdennej skarbonki na zdrowie, wiec musi przeliczac choroby na pieniadze

    2. rzad to nie nianka i nie powinien sie wtracac do tego co obywatele robia (od przestepstw jest sadownictwo), a podatki powinnym byc sciagane sprawiedliwie, czyli od tych co moga placic

    Takie moje madrosci za dwa centy🙂

     
    • Mateusz Minoru Soboń

      22 Luty 2013 at 19:12

      co prawda nie ma bezdennej skarbonki, ale to nie ich pieniądze, tylko nasze, podatników więc niech raczej postarają się je lepiej zagospodarować lub zmniejszyć podatki o 50% by każdego było stać na prywatne leczenie:)

       
  5. Mareckimt

    3 Grudzień 2012 at 11:21

    „w 2012 roku 80% zdiagnozowanych przypadków raka płuca dotyczy osób niepalących”
    Zaczyna mi się kołatać myśl po głowie; kto i dla kogo robił te badania? Bo jeśli pójdziemy dalej, to może okazać się, że „przebadane papierosy” wcale tak szkodliwe nie są… Choć z drugiej strony, nie wiem czy uwzględniono w badaniach, lwia część z tych 80% to ofiary palenia biernego.

     
    • krzysztofsf

      3 Grudzień 2012 at 12:07

      “w 2012 roku 80% zdiagnozowanych przypadków raka płuca dotyczy osób niepalących”

      Ale pytanie ile w liczbach bezwzglednych bylo tego raka pluc wtedy, gdy dominowali palacze a obecnie?
      Jesli liczby bylyby zblizone (a nawet wyzsze obecnie, uwzgledniajac wzrost liczby ludzi), to chyba swiadczyloby o tym, ze papierosy u wielu ludzi byly jednym z wielu czynnikiem przyspieszajacym, a nie wywolujacym raka pluc?
      Moze rowniez palacze, w zwiazku z ogolnym negatywnym wplywem palenia na uklad oddechowy i problemami w oddychaniu, zglaszaja sie do lekarza, ktory wykrywa raka pluc – i to we wczesnym etapie – ktory bywa niewykrywany u nieuskarzajacych sie na problemy z oddychaniem osob niepalacych, byc moze zabijanych dopiero przez przerzuty do innych narzadow z nieoperowanego, niewykrytego raka pluc?

       
  6. palesobie

    3 Grudzień 2012 at 12:14

    Analiza jest pozornie tylko poprawna. Nie bierze pod uwagę poprawy wydajności gospodarki (wzrostu PKB) dzięki poprawie stanu zdrowia i dłuższej możliwości pracowania – tylko tzw. oszczędności na leczeniu.
    To ostatnie – oszczędności budżetu na leczeniu – to coś takiego jakby pisać o leczeniu zwierzątek albo niewolników. Bo przyjęto założenie, że państwo leczy swoich niewolników, a przecież to ludzie się leczą i za to płacą. Zwłaszcza w USA, gdzie publiczna służba zdrowia raczkuje z oporami i jest szansa, że „obamacare” zostanie obalona.
    Podobnie w tej „analizie” potraktowano świadczenia emerytalne (dokładnie jak wydatki państwa na leczenie: napisano „federal health care and retirement benefits”).
    A przecież państwowe emerytury to atrybut państwa socjalistycznego. Autor analizy jest z pewnością „demokratą” czyli socjalistą i głosował na Obamę.
    W rzeczywistości ludzie w trakcie swojego życia zawodowego zbierają środki na swoje emerytury w funduszach emerytalnych lub na kontach emerytalnych, a państwowe emerytury są zupełnym marginesem i dotyczą żołnierzy, agentów i innych urzędników państwowych, ewentualnie ludzi ubogich i bezdzietnych.
    Podsumowując: wykształcony na socjalistycznych uczelniach autor przyjął błędnie założenia i wszystkie jego wnioski są fałszywe.

     
  7. refurbished

    3 Grudzień 2012 at 13:20

    O jednym się nie doszukałem – co ze zmniejszonym popytem na analogi i w związku z tym zmniejszeniem produkcji. Przecież koncerny tytoniowe zatrudniają pracowników, którzy również płacą podatki (lub zasilają grono bezrobotnych klientów opieki społecznej). To dodatkowy moim zdaniem aspekt tego kontrowersyjnego opracowania. VAT i podatek od firm pewnie policzono.
    Dla pełnej informacji – państwo jako instytucja musi mieć świadomość finansowych konsekwencji zachowań prozdrowotnych. Ktoś o tym napisał. A NEJM nie zamiótł pod dywan, szacunek dla redaktorów.

     
  8. goniec

    3 Grudzień 2012 at 13:30

    „A tymczasem statystyki są zaskakujące. Okazuje się, że w 2012 roku 80% zdiagnozowanych przypadków raka płuca dotyczy osób niepalących. Zastanawiające, prawda?”

    Jeszcze w latach osiemdziesiątych budowano w Polsce toksyczne domy. Tu gdzie mieszkam, od ponad dwudziestu lat, na podstawie nakazu sanepidu, remontowane są mieszkania, w blokowiskach z wielkiej płyty. Lecz mało osób o tym wie i liczba zgłoszeń jest niewielka (gdyby nawet było ich więcej, brakuje mieszkań zastępczych na czas remontu). Tynki azbestowe też były bardzo powszechne, choć na szczęście zostały przykryte ociepleniami.

    Absolutnie nie bronię papierosów, ale często podciąga się pod nie przypadki zachorowań, spowodowanych innymi czynnikami środowiskowymi.

     
  9. Tomszol

    3 Grudzień 2012 at 17:50

    Najgorszy wpis Panie Chemiku.
    Przedruk z jakiejś bulwarówki.
    Bardzo proszę trzymać poziom i nie wpisywać tłumaczeń z idiotycznych …
    Ogólnie bełkot i pieprzenie „kotka za pomocą młotka”…
    Fajnie jakby Pan wydębił więcej z badań prof. Sobczaka i coś tu napisał.

     
    • neciu007

      3 Grudzień 2012 at 22:17

      No raczej nie przeamalizował Pan tego wpisu wnikliwie. Gazeta określająca się jak najstarszy dziennik medyczny na świecie wydawany nieprzerwanie to IMHO raczej nie bulwarówka. Choć sam arykuł pozostawia wiele do życzenia, ale to już w większości wyżej zostało zauważone.

       
    • StaryChemik

      3 Grudzień 2012 at 22:28

      Ojjj… prof. Sobczaka nie było na świecie, gdy NEJM już publikował. To NIE jest bulwarówka, tylko stary żurnal medyczny. Proszę jeszcze raz przeczytać to dokładnie.

       
      • Tomszol

        3 Grudzień 2012 at 23:18

        Może i tak Panie Chemiku, ale… „Trudno nie dziwić się prof. Siegelowi, który w swoim komentarzu nazywa ten tekst “najbardziej perwersyjną analizą polityki fiskalnej, jaką widział w czasopiśmie medycznym”. To prawda – pomysł przekładania kwestii zdrowotnych tylko na pliki banknotów jest nie tylko perwersyjny”
        Ja tylko sobie tak dywaguję i „bulwarówką” nazwałem, bo… jednak nie widzę różnic jakoś…
        Pozdrawiam serdecznie.

         
  10. refurbished

    3 Grudzień 2012 at 22:56

    z Wikipedii:
    „New England Journal of Medicine – recenzowane naukowe czasopismo medyczne, wydawane przez Massachusetts Medical Society. Jedno z najbardziej uznanych, renomowanych czasopism medycznych o wysokim impact factor – najstarsze nieprzerwanie wydawane pismo medyczne na świecie.

    Czasopismo założył dr John Collins Warren w roku 1812 i początkowo wydawał pod tytułem The New England Journal of Medicine and Surgery jako kwartalnik. W 1828 pismo zaczęło być wydawane co tydzień jako The Boston Medical and Surgical Journal; sto lat później przyjęło obecną nazwę.”

    impact factor – miara oddziaływania – czyli jak ważne jest zamieszczenie tam artykułu, jak często będzie on cytowany przez innych autorów

    A artykuł kończy się tak:
    „Konsekwencje dla budżetu federalnego są tylko jednym z czynników, które stanowiący prawo mogą wziąć pod uwagę rozwijając politykę promocji zdrowia. ”

    Jeden z czynników, które muszą wziąć pod uwagę, co ja rozumiem – muszą znaleźć środki na pokrycie tej dziury, muszą spodziewać się, ze taki deficyt powstanie. Po to są przeze mnie wybierani, aby takie konsekwencje przewidywali i przeciwdziałali im.
    Gdyby tak działać, nikt nie leczyłby i utrzymywał przy życiu noworodków z wadami, które uniemożliwiają normalne funkcjonowanie (statystycznie oczywiście). Opieka na oddziałach intensywnej opieki medycznej kosztuje krocie, i patrząc z takiego punktu widzenia są to pieniądze zmarnowane. Żaden lekarz nie zaprzestanie takiej terapii. Polityk zresztą też nie strzeli sobie w kolana.
    Natomiast zacietrzewienie prof. Siegela nie pozwala mu dostrzec rzeczywistego przesłania artykułu, którym jest – zdrowie nie przekłada się na korzyści dla budżetu, zdrowie społeczeństwa MUSI kosztować.

     
  11. wkoorwiony Piotr z Wa-wy

    4 Grudzień 2012 at 15:28

    Witam – ja napiszę trochę „od czapy”… Wiem, że nie w tym miejscu, ale nie wiem gdzie. Otóż w radio usłyszałem, że miasta Łódź, Warszawa ,Poznań nie wiem w jakiej kolejności kto i co, ale zabroniły używania e-papierosów w środkach komunikacji miejskiej. O.K. jestem za.
    Ale teraz kuriozum owej decyzji. W dwóch miastach zabroniono na chmurzenie pasażerom i kierowcom. W trzecim sic.!!! kierowcom, bo o pasażerach trzeba uskutecznić dyskusję zakończoną głosowaniem!!!. Dalej. Usłyszałem wypowiedź jakiegoś ważnego Pana, że kierowca to zawód, zawód na dokładkę odpowiedzialny i taki delikwent potrzebuje obu rąk do kierowania pojazdem. Pojmuję, że zawód odpowiedzialny, tym bardziej, że przewozi nie tylko siebie w ruchu ulicznym, ale także inne żywe istoty, czyli pasażerów. Ludzie!!! a co z decyzją zezwalającą prywatnym kierowcom na palenie TYTONIOWYCH papierosów??? Zaważyło zdanie ze wszech miar słuszne KIEROWCA ZDENERWOWANY TYM ŻE NIE MOŻE ZAPALIĆ JEST BARDZIEJ NIEBEZPIECZNY OD KIEROWCY KTÓRY PALI!!! Pasażerom zabrońmy bo jeden pufa kawę, a inny anyżek, co przy mocnym stężeniu aromatu jest wyczuwalne i dla innych współpasażerów może być niekomfortowe. A od kierowcy się odpieprzmy. Siedzi biedak w zamkniętej kabinie i tak od pętli do pętli. Nawet niech się tam onanizuje, a nie tylko e-pali, byleby miał komfort pracy i dowiózł wszystkich bezpiecznie do celu!!!

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: