RSS

Niespójna publikacja z Singapuru

07 Gru

Dzięki uprzejmości jak zawsze niezawodnego Michaela Siegela miałem możliwość zapoznać się z artykułem opublikowanym w Tobacco Control, a dotyczącym oczywiście e-papierosów – w tym przypadku widzianych z perspektywy Singapuru.

Co ciekawe, we wspomnianym Singapurze używanie e-p jest zakazane. Skąd więc materiał badawczy? Ciekawostka – wszystko pochodziło z przemytu, ale oczywiście to nie naukowcy przemycali. Zatrzymane na granicy e-p oraz płyny i kartrydże zostały przekazane do badań jednostce afiliowanej przy Health Sciences Authority. Nie chcę tu odnosić się do konkretnych marek e-p, ale z 20 rodzajów, które były badane, znane nazwy nosi tylko kilka.

Poza omówieniem opisów na opakowaniach, komentującym brak informacji na wielu z nich o tym, że nikotyna jest uzależniająca itp. wykonano kilka analiz. Badano zawartość nikotyny, PG oraz VG, stosując klasyczną technikę chromatografii gazowej z detektorem płomieniowo-jonizacyjnym. Nieco zastanawiające jest może to, że zamiast typowych standardów chromatograficznych używano odczynników klasy cz.d.a., które zasadniczo mają gorszą czystość, ale to taki szczegół.

Kilka słów o wynikach analitycznych – co dla nas ważne, w żadnej próbce nie znaleziono nitrozoamin (TSNA) ani wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych (WWA – ang. PAH). Te związki są, jak wiadomo, kancerogenne. W większości próbek zawartość nikotyny była w miarę zgodna z deklarowaną, choć zdarzały się odstępstwa w obie strony. Przykładowo, w próbce mającej zawierać 12 mg znaleziono ledwo niecałe 3 mg. Badania wykazały obecność PG i VG (no, to brzmi prawie jak sensacja naukowa ;)), ale niestety autorzy nie pokusili się o ich porównanie z deklaracjami producentów co do proporcji PG/VG. Tak czy inaczej – nie stwierdzono jakichś straszliwych niebezpieczeństw – raczej pokazano, że niektórzy producenci nieco oszczędzają na nikotynie, choć jej jakość jest w zasadzie dobra (brak TSNA).

Rację ma Michael Siegel komentując na swoim blogu, że część „dyskusja” w tej publikacji sprawia wrażenie, jakby była kompletnie oderwana od całej reszty. Niestety, autorzy wyciągają dość dziwne wnioski. Zamiast uznać, że badania nie wykazały żadnych specjalnych niebezpieczeństw (w granicach tego, co w ogóle badano), nagle wyciągają znane Wam, stare raporty FDA mówiące o glikolu etylenowym i związkach kancerogennych. Ponadto dokonują epokowego odkrycia, że liquidy zawierają spory procent PG i VG. Toż to panie szok! Liquidy zawierające te dwa związki – niezwykła sprawa. A na poważnie – dlaczego nie ma w tekście informacji, że PG/VG to nośnik? No i zdanie, które pojawia się jak królik z kapelusza: używanie e-p promuje używanie tytoniu.

No, chmurzyciele – jak to jest? Im więcej używacie e-p tym więcej też palicie tytoniu? Przyznajcie się!

No i tak wygląda, gdy najpierw się pisze wnioski, a potem dokłada do tego jakieś wyniki analiz. Jest publikacja, wynik idzie w świat i przeciwnicy e-fajek mają się na co powoływać, bo przecież nie będą się męczyć z czytaniem całości.

 
5 komentarzy

Opublikował/a w dniu 7 Grudzień 2012 w ogólne

 

Tagi: , , ,

5 responses to “Niespójna publikacja z Singapuru

  1. neciu007

    8 Grudzień 2012 at 01:33

    Ja odkąd używam e-p, czyli już prawie półtora roku, raz wziąłem „macha” analoga od kolegi. Myślałem, że zwymiotuję. Więc tytoniu raczej nie używam więcej z powodu mglenia e-p.😉

     
  2. Pucek

    8 Grudzień 2012 at 12:43

    A to Ci dziwne. U mnie jest dokładne na odwrót w porównaniu do tego co Panowie z Singapuru i nie tylko chcą udowodnić. Im dłużej używam e-p tym mniej mnie „ciągnie” to zwykłych papierosów. Dla mnie e-p to chyba najlepsze co mogło mi się przydarzyć i pomóc w końcu w rzuceniu okropnego nałogu tytoniowego. Pozdrawiam!

     
  3. LukaRato

    15 Grudzień 2012 at 00:37

    Mnie odrzucało od analoga już po tygodniu palenia e-p.
    Całkiem niedawno (ćmię elektryka od około miesiąca) miałem „przygodę” w postaci skończenia się liquidu daleko od źródeł i sklepów. A palić się chciało. Z pomocą przyszli koledzy z „normalnymi fajkami”. Po dwóch „chmurach” zrozumiałem czemu moja córcia (5 lat) aż tak dziękowała mi że rzuciłem fajki i palę e-p – śmierdziałem w jednej chwili – ręce, oddech, ciuchy – koszmarne uczucie. Nigdy nie paliłem w domu – no dziecko przecież – ale przynosiłem ze sobą smród do domu. Teraz, gdy nastąpi awaria elektryka, trudno. Wiem, że bardzo trudno będzie mnie namówić na śmierdziela.

     
  4. megaloose

    2 Styczeń 2013 at 23:43

    U mnie podobnie – już po tygodniu lub dwóch palenia e-p nie mogłam wytrzymać analogowego dymu: zawroty głowy, zieloność lica i ten niesmak w ustach przez całą resztę dnia. Nie palę analogów od ponad 3 m-cy i zamierzam tak trzymać. Po 25 latach jarania ja, a moja mateczka, której natychmiast podrzuciłam ten cud – po prawie 50 latach! Obie się trzymamy i nigdy nie miałam tak silnego przekonania, że to już na zawsze, chyba że… ano właśnie.
    Chciałam opisać niezwykłe reakcje otoczenia na moje e-palenie. Początkowo wszyscy zachwyceni: nareszcie nie śmierdzisz i nie masz żółtych palców, nareszcie nam nie szkodzisz, nie wychodzisz na balkon w zimie, to się nie przeziębisz i w ogóle ach i och, pełne wsparcie i podziw.
    Po jakimś miesiącu coś się zaczęło zmieniać: a w sumie to czemu nie rzucisz tego całkiem? a wiesz, że to jednak szkodzi – i to bardziej?! ej, no ale w pokoju to tego nie pal, bo mnie to strasznie dusi i jestem biernym palaczem. Ty za dużo tego palisz, zamulasz się tym i mózg Ci wysiądzie (analogi paliłam prawie co godzinę, e-p jakieś 5 razy dziennie). Zauważyłam, że Ci się bardzo popsuła cera od tego, straszne zmarszczki Ci się robią. Ordynarnie kobieta z tym wygląda – jakby paliła cygara. A wiesz, że już nie można tego palić w miejscach publicznych? – zakaz jest! Jak to wdychasz, to mi się wydaje, że palisz i prawie czuję dym jak przy papierosach, to innych prowokuje do palenia… i tym podobne, i tak dalej. Nie wiem, co się stało, co się zmieniło? Podobno były jakieś „uświadamiające” artykuły w necie. Tych o badaniach dra Sobczaka jednak jakoś nikt nie zauważył.
    Nie o to chodzi, żebym sobie bardzo brała to do serca – wiem swoje, ale to jednak takie przykre, jak się traci wsparcie nawet nie wiedząc dlaczego. W końcu zmieniłam nawyki nie tylko ze względu na siebie – także ze względu na komfort osób z otoczenia. Gdybym mogła wybierać, to wolałabym nie być uzależniona od nikotyny, ale jestem i e-p jest i tak moim dużym sukcesem – ilość nikotyny w organiżmie nieporównywalnie mniejsza (systematycznie obniżam jej stężenie w e-liquidach), czuję się lepiej, niczym nie cuchnę, zresztą co będę pisać – sami wiecie. Więc skąd ta negacja?
    Też tak macie? Jak myślicie – dlaczego? „Kochane otoczenie” informuje mnie też, że w wielu krajach e-p są zakazane i nie może się doczekać kiedy i u nas będzie też „jak wszędzie na świecie”. Dla mnie to byłby dramat – nie jestem jeszcze gotowa na całkowitą wolność od nikotyny, a do analogów nie chcę już wracać😦

     
    • StaryChemik

      3 Styczeń 2013 at 00:04

      U mnie akurat reakcja otoczenia była jak najbardziej pozytywna. Moja żona jest uczulona na dym papierosowy – powoduje u niej łzawienie i kaszel. Mgiełka z e-fajka jest dla niej obojętna. Czasem komentowała jakiś zapach, ale raczej pozytywnie.
      No ale z tym bywa różnie, bardzo różnie.
      A Ty się nie daj – to Twój świadomy wybór, a kobieta z analogiem wygląda (i cuchnie) zawsze gorzej niż ta z e-papierosem.
      Powodzenia życzę!

       

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: