RSS

Myśleliście, że e-fajki pomogły wam rzucić analogi? Mylicie się!

17 Sty

Być może zaskoczył was ten tytuł notki. Pozwolę sobie wyjaśnić. Otóż kilka dni temu zabrał głos na ten temat sam mistrz, guru antynikotynowców, profesor Stanton Glantz. We wpisie na blogu wytłumaczył wszystko naukowo i fachowo.
Odpowiada on tam na pytanie dlaczego nie publikuje na blogu świadectw tych ludzi, którym udało się rzucić analogi i przejść na chmurzenie.
Pan Glantz przypisuje działanie e-p efektowi placebo, znanemu oczywiście w medycynie. Ma to działać na zasadzie: mówią, że mogę rzucić dzięki temu analogi, więc pewnie to działa. Tak więc według pana uczonego firmy, które sprzedają e-fajki wywołują ten efekt, wmawiając, że są one efektywne. Wszelkie świadectwa efektywności należy więc wyrzucić do śmieci.
No i tu mamy realny problem. W pewnym sensie e-papieros ma być właśnie czymś w rodzaju placebo, ponieważ symuluje on działanie analoga tak, jak tabletka niezawierająca środka czynnego symuluje tabletkę z takim środkiem. Pan Glantz świadectwa chmurzących wyrzuca po prostu do kosza. To trochę tak, jakby zwolennicy e-papierosów robiąc badania eliminowali z tabel tych, którzy wrócili do analogów, znajdując jakieś tam „uczone” wyjaśnienia dla takiego postępowania.
Smutne jest też to, że profesor wyższej uczelni jawnie pisze o tym, że będzie cenzurował komentarze na blogu, ponieważ – powiedzmy to wprost – nie pasują mu do obrazka. Jeśli to ma być chłodne i obiektywne podejście naukowca, to ja chyba już się w tym wszystkim pogubiłem.
Chociaż w zasadzie można powiedzieć, że „w tym szaleństwie jest metoda”. Prof. Glantz silnie sprzeciwia się pokazywaniu palenia papierosów w filmach, ponieważ uznaje to za promocję palenia jako takiego. Nie wspomina przy okazji, czy pokazywanie w kinie zabójstw, szalonej jazdy samochodem, gwałtów czy choćby drobnych oszustw nie promuje tego wszystkiego. Ale mniejsza o to. Najważniejsze, że opisywanie sukcesów e-palaczy musi być niszczone w zarodku na blogu Stantona Glantza, ponieważ promuje to narzędzie szatana. A kysz!
A tymczasem warto popatrzeć na to wszystko nieco inaczej. Efekt placebo dotyczy leczenia choroby. Chmurzący są uzależnieni od nikotyny i e-papieros właśnie ma jej dostarczać, przynajmniej w pierwszej fazie. Tak więc nie jest to coś, co można nazwać lekiem. Można pokusić się raczej o nazwanie e-p substytutem papierosa. Wydaje się, że jest to substytut znacznie mniej szkodliwy. I tak naprawdę tylko o to chodzi w tym przypadku. Reszta to już kwestia interpretacji. Nie można jednak działać jak przedszkolak, który widząc coś strasznego zamyka oczy i jest przekonany, że to coś zniknęło.
A propos światła – doskonale obrazuje „podejście Glantza” na swoim blogu Carl V Phillips. Pisze on, że jeśli ktoś wchodzi do klasy pełnej uczniów i jest tam ciemno, to instynktownie szuka włącznika. Po pstryknięciu jest jasno i sprawa jest załatwiona. Podejście Glantza wyglądałoby tak: stanąłby w ciemnej klasie i czekał, aż ktoś przeprowadzi długoterminowe badania na bazie kilkuset klas, a nawet gdyby okazało się, że jasność w klasie jest powodowana przełączeniem pstryczka-elektryczka, to on by drążył dalej każąc sprawdzać czy do stworzenia jasności wymagana jest odpowiednia liczba ludzi w pomieszczeniu, pora dnia, wilgotność powietrza itp. Na ostateczny wynik czekałby zapewne do końca życia. W ciemności. I tu dedykuję panu Glantzowi słynne dwa słowa przypisywane Goethemu – Mehr Licht!

 
3 komentarzy

Opublikował/a w dniu 17 Styczeń 2013 w ogólne

 

Tagi: , ,

3 responses to “Myśleliście, że e-fajki pomogły wam rzucić analogi? Mylicie się!

  1. Tomszol

    17 Styczeń 2013 at 17:28

    Znam osobiście „DWIE” osoby, które nie palą analogów „dzięki” e-p.
    Reszta delektuje się „pseudo” smakami i ładuje w siebie w większych dawkach nikotynę lub / też podpala analogi (ok.50 osób).
    Innych podnieca technika stosowana w e-p, bardziej niż jego zastosowanie i przeznaczenie.

     
  2. Tomszol

    20 Styczeń 2013 at 22:40

    Powinno być :
    Znam osobiście “DWIE” osoby, które nie palą analogów “dzięki” e-p i porzuciły e-p.
    Nie palą i nie chmurzą…wolni od nałogu.
    E-chmurzących znam wielu i nie potrafią się tego pozbyć (w tym ja) .

     
  3. ToJa

    28 Styczeń 2013 at 15:38

    Tomszol -> paliłem paczkę najmocniejszych fajek dziennie. Teraz, pomimo tego że mam i używam e-p, „popalam” analogi – ta sama paczka starcza mi na 5 dni. Jest to moje trzecie, jak na razie najdłuższe, podejście do e-papierosa. Samego płynu zużywam sporo, podejrzewam że w przeliczeniu przyjmuję trochę więcej nikotyny ale za to przyjmuję również 20% tych substancji smolistych które przyjmowałem wcześniej. Btw. okres na jaki starcza mi paczka zwykłych fajek wciąż się wydłuża, mam coraz mniejszą potrzebę a i samego liquidu zużywam coraz mniej. To samo dotyczy mojego ojca który używa e-papierosa już od pół roku i wciąż jeszcze sięga po zwykłe papierosy ale, z tego co wiem, pali ich teraz 10 razy mniej niż przed rozpoczęciem korzystania z e-p. Znam też dwie osoby które używały e-p i wróciły do analogów po tym jak porzucili e-palenie. Z mojego doświadczenia wynika więc coś zupełnie przeciwnego niż z Twojego więc tym samym uznam że Twój argument jest inwalidą.

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: