RSS

Cenne wyniki zespołu prof. Sobczaka

05 Mar

Kilka dni temu miała miejsce prezentacja wyników kilkumiesięcznych badań zespołu kierowanego przez znanego już z wcześniejszych wypowiedzi prof. Andrzeja Sobczaka ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego oraz Instytutu Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego. Prezentacja odbyła się w ramach inauguracji działalności eSmoking Institute.
Wydaje się, że jest to istotny krok w dziedzinie badań nad e-papierosami, a konkretnie nad chemią liquidu oraz, co bardzo ważne, generowanego w e-papierosie aerozolu.
W pierwszej części prezentacji przedstawione są syntetyczne dane dotyczące papierosów konwencjonalnych – związki rakotwórcze i toksyczne oraz ich negatywne działanie na organizm człowieka.
Prof. Sobczak bardzo silnie podkreśla, że analiza liquidu oraz aerozolu nie może być prowadzona w oderwaniu od istniejącej rzeczywistości. Dlatego każdorazowo istotne wyniki porównywane są z tymi, które uzyskano dla papierosów tytoniowych, zwanych w tej prezentacji papierosami referencyjnymi.
Warto podkreślić, że badano nie tylko sam liquid, ale też aerozol, czyli to, co chmurzący wciąga do płuc. Analiza była wykonywana metodą chromatograficzną – jedną z najdokładniejszych i najbardziej kompleksowych metod analizy chemicznej.
Co pokazują prezentowane wyniki? Ano – pokazują wiele. W aerozolu nie ma na przykład węglowodorów typowych dla dymu tytoniowego – takich jak choćby rakotwórczy benzen. Wykryte ilości prostych związków karbonylowych (formaldehyd i acetaldehyd) są niewielkie, zbliżone do występujących w powietrzu miejskim czy też w domu. Ilości acetonu i akroleiny są też niewielkie, przy czym tutaj oznaczana była suma tych dwóch związków.
Bardzo ciekawe są dane dotyczące nikotyny – okazuje się, że na 30 zaciągnięć (papieros tytoniowy to zwykle ok. 15 zaciągnięć) wciągamy do płuc nie więcej niż 0,8 mg tego związku (dla stężeń liquidów 14-18 mg/ml).
Ciekawa jest też tabela porównująca ilość związków karbonylowych w aerozolu z e-papierosa oraz dymie z papierosa tradycyjnego. Okazuje się, że podejrzewanego o działanie rakotwórcze formaldehydu wdychamy 7 razy mniej niż z analoga. Podejrzewam, że jedna wizyta w sklepie meblowym „ładuje” nas formaldehydem w takiej ilości, jak chmurzenie przez rok. Akroleiny i acetonu (łącznie) wdychamy ponad 40 razy mniej niż analogowcy. Podejrzewam, że nawet minuta spędzona podczas smażenia w kuchni czy też kilka zjedzonych frytek powoduje wchłonięcie większej ilości akroleiny.
Swoją drogą – byłoby ciekawe zobaczyć wyniki dotyczące liquidów no-name ze znanego serwisu aukcyjnego.
Reasumując – prezentowane wyniki napawają optymizmem. Prof. Sobczak dał społeczności chmurzących poważne naukowe argumenty na rzecz przewagi e-fajek nad analogami. Bo tylko takie porównania warto robić. Nie ma sensu porównywać aerozolu z liquidu z czystym górskim powietrzem z Himalajów, a takie porównania usiłują robić ci, którzy z sobie tylko znanych powodów walczą z e-p.

 
14 komentarzy

Opublikował/a w dniu 5 Marzec 2013 w ogólne

 

Tagi: ,

14 responses to “Cenne wyniki zespołu prof. Sobczaka

  1. Mareckimt

    5 Marzec 2013 at 18:35

    Odniosę się tylko do tzw. papierosa referencyjnego, cóż to takiego jest? Otóż papieros referencyjny produkowany jest gdzieś w USA i rozprowadzany na cały świat, na życzenie badaczy zgłębiających jego tajniki. Zawsze jest taki sam pod względem użytego tytoniu i kto by go nie badał, zawsze ma do czynienia z identycznym produktem.
    Papieros referencyjny nie jest taki sam jak papieros kupiony w sklepie!!! Na to warto zwrócić uwagę. Ten kupiony w sklepie jest „uszlachetniony” różnymi dodatkami, wzbogacony, dosmaczony, no sami możecie domyślać się co może mieć jeszcze poza tytoniem i w jakim celu…😉

     
  2. Joanna

    5 Marzec 2013 at 21:49

    A teraz to wydrukuję i zmuszę do czytania każdego co to „swoje wie” i próbuje oświecić mnie zasłyszanymi/przeczytanymi rewelacjami w stylu: „a nie słyszałaś, że to gorsze od fajek !?”…
    Stary Chemiku… Świetna robota !

     
    • StaryChemik

      5 Marzec 2013 at 22:22

      Joanno – świetna robota to dzieło zespołu prof. Sobczaka. Moja zasługa w tym wszystkim jest żadna. Ja tylko sprawozdaję.

       
    • Agnieszka

      6 Maj 2013 at 14:03

      Robię to samo:)

       
  3. Joanna

    6 Marzec 2013 at 09:48

    Otóz to !… SPRAWOZDAJESZ. Rzetelnie, na bieżąco, czerpiąc z wiarygodnych żródeł.
    To własnie nazywam świetną robotą
    Serdecznie pozdrawiam…. e-paląc😉
    Joanna

     
  4. halibutt

    8 Marzec 2013 at 12:57

    Dzięki za linka i opis, sam się zastanawiałem czym się eSmoking Institute będzie zajmował, mam nadzieję, że podobnych badań będzie więcej. Inna rzecz, że w prezentacji zabrakło dość ważnej dla mnie informacji, mianowicie woltażu/oporności grzałki, a w konsekwencji temperatury, jakiej poddawany jest liquid w parowniku. Na ile znaczący może to mieć wpływ na efekt końcowy (a więc zawartość rozmaitych związków w mgiełce).

     
  5. Czachas

    9 Marzec 2013 at 15:50

    Nudy! Naucz nas puszczać kółka z dymu!😀

     
  6. dlaczego_ja?

    10 Marzec 2013 at 18:44

    Bardzo bym prosił o wytłumaczenie pewnej kwestii bo sam chemikiem nie jestem. Z badań wynika – o ile dobrze rozumiem -że wchłaniamy około 50% nikotyny zawartej w liquidzie.
    Co dzieje się z resztą nikotyny?
    Z pewnością niewielka jej ilość, przekształcać się może do nitrozoamin. A co z resztą?

    I takie moje małe ale. „Palaczbot” zasysał tak jak analogi – przez 2sec., a e-paląc zaciągamy się przynajmniej (tak myślę) przez 4sec. I wtedy, teoretycznie (to moje domysły) po pierwsze: wchłaniamy więcej szkodliwych sobstancji. Po drugie: grzałka porządnie się nagrzewa, przekraczając temp 280 o’C przez te (przynajmniej) 4sec i może wytworzyć się więcej szkodliwych substancji.
    Co Pan o tym sądzi?
    Podkreślam jeszcze raz, nie jestem chemikiem.

     
    • StaryChemik

      11 Marzec 2013 at 10:06

      Dokładniej rzecz biorąc ok. 50% nikotyny wychodzi z ustnika. Ile z tego wchłaniamy? Podejrzewam, że większość, co wynika z kolei z badań niemieckich, o których kiedyś pisałem.
      Co z resztą? Przekształcanie się w nitrozoaminy jest mało prawdopodobne – to nie te warunki. Zresztą wtedy badania wykryłyby nitrozoaminy,
      Nikotyna jest w tych warunkach związkiem dość reaktywnym – można podejrzewać, że część z niej wchodzi w skład tego, co określamy jako nagar na grzałce. Ale to tylko teoretyczne rozważania – byłoby ciekawe zobaczyć wyniki analizy tego nagaru.
      Co do czasu zaciągania – 2 sekundy to może być trochę za mało, ale 4 to już sporo. Proszę sprawdzić zaciąganie patrząc na zegarek. To też warto byłoby sprawdzić.
      Czy grzałka może osiągnąć taką temperaturę jak 280 stopni? Nie wiem – to też byłoby dobrze zbadać, chociaż łatwe to nie jest. Wiadomo, że im wyższa temperatura tym więcej produktów rozkładu.

       
  7. dlaczego_ja?

    11 Marzec 2013 at 20:23

    Dziękuję Chemiku za odpowiedź.
    Tak sobie myślę, że część nikotyny znajdować się może w skroplinach w kanale powietrznym. Ale to wciąż nie jest 50%.

     
  8. Agnieszka

    7 Maj 2013 at 09:42

    Dziękuję

     
  9. Agnieszka

    7 Maj 2013 at 09:50

    Tak na marginesie ,to na logikę też mi to nie pasowało, ale czasem wolę się upewnić że mam rację i nie tylko ja tak myślę.

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: