RSS

Krótki poradnik dyskutanta – część I

17 Maj

Dość często spotykamy się z ludźmi rzucającymi hasło: nie pal tego świństwa, to sama chemia i truje bardziej niż zwykłe fajki. Zapewne mieliście takie rozmowy, okraszone takimi czy innymi „solidnymi i naukowymi” dowodami.
No i tu pojawia się problem – co robić? Jakich argumentów używać w rozmowie z tymi, którzy od razu są na „nie”. Wiadomo, że nie uda się wszystkich przekonać, wielu ludzi jest głuchych na to, co będziemy mówić, nawet jeśli jest to podbudowane naprawdę solidną wiedzą. Jednak inni są po prostu niedoinformowani lub sięgali po wiedzę z dziwnych źródeł.
Dlatego też pomyślałem o tym, aby napisać krótki poradnik, w którym będą podstawowe argumenty, których można w takich dyskusjach używać.
Zacznijmy od stwierdzenia z pierwszego zdania:

Sama chemia…
Jasne, że to sama chemia. Ba, nawet najzdrowsza żywność i woda to też chemia. Tak się składa, że organizmy żywe składają się z atomów, te tworzą cząsteczki i całość jest jakoś tam zorganizowana. Aby żyć, musimy wprowadzać do organizmu związki chemiczne. Bez cząsteczek tlenu z powietrza też byłoby trudno przeżyć. No i warto dodać, że w liquidzie jest kilkanaście czy max. kilkadziesiąt związków. W analogach (tych prosto z półki) jest ich kilkaset, a zgodnie z dość świeżymi badaniami, w dymie tytoniowym jest ich ponad 100 tysięcy. To jest dopiero chemia…

No ale nie ma badań e-fajek…
Jeszcze 4 lata temu byliśmy bezradni słysząc taki argument. Teraz jednak można natychmiast rzucić konkretnymi nazwiskami naukowców, którzy się tym zajmują. W Europie jest prof. Riccardo Polosa, prof. Jean-Francois Etter czy dr Konstantinos Farsalinos. W USA sztandarową postacią jest choćby prof. Michael Siegel. Jeśli ktoś was spyta o badania – rzućcie te nazwiska. Niech dyskutant zajrzy do literatury, poczyta nieco. Nie warto uczyć się na pamięć odnośników do konkretnych publikacji, ale te nazwiska warto znać.

Przecież dzieciaki mogą tego próbować, a potem przerzucić się na analogi!
Próbować mogą i wiemy, że niektórzy próbują. I dzieje się tak pomimo tego, że rozsądni sprzedawcy odmawiają sprzedaży e-p nieletnim. Jednakowoż nie jest znany ani jeden udokumentowany przypadek małolata, który popróbował e-fajek i to zmobilizowało go do przejścia na analogi. Opowieści o takich konwersjach to typowa miejska legenda. Może warto bardziej walczyć z dzieciakami, które palą analogi? Jest ich zdecydowanie więcej niż chmurzących.

Sprzedawcy reklamują e-p jako zdrowe, a przecież tak nie jest.
Jeszcze kilka lat temu rzeczywiście używano takich argumentów. Obecnie jednak żaden szanujący się uczciwy sprzedawca nie napisze czegoś takiego. Owszem, spotkamy określenia „mniej szkodliwe” czy „zdrowsze” (osobiście wolę to pierwsze), ale chyba nikt poważny już nie twierdzi, że e-fajki są nieszkodliwe czy zdrowe.

Ci e-palacze są bezczelni i używają e-fajek w kinie/autobusie/tramwaju.
No niestety, nie wynaleziono jeszcze liquidu, który mógłby wpływać na poziom kultury użytkownika.

ciąg dalszy nastąpi

 
16 komentarzy

Opublikował/a w dniu 17 Maj 2013 w ogólne

 

Tagi: , ,

16 responses to “Krótki poradnik dyskutanta – część I

  1. sawas

    17 Maj 2013 at 11:39

    Ładnie napisane. W niedługim czasie muszę rozpocząć dyskusję z napotkanymi chmurzącymi o szkodliwości efajek. Ciekawe ilu z nich wyrecytuje „Jednakowoż” w trakcie rozmowy😉.
    Koniec drwin, bardzo zacny tekst, na pewno wielu skorzysta. Pozdrawiam.

    p.s. Aż wierzyć się nie chce, że odstawiłeś nałóg. Tym bardziej gratuluję i sukcesu i dalszego zaangażowania.

     
  2. Vibovit

    17 Maj 2013 at 12:01

    Świetne i dla mnie na czasie. Odkąd pale mam wrażenie, że wśród znajomych jestem dziwniejsza niż wcześniej🙂 Więcej komentarzy chociaż powoli się przyzwyczają. I akurat ta chemia (nie wiesz co palisz jest najczęstszym komentarzem). I tylko jedna odpowiedź mi się nasuwa aby ironicznie odpowiadać – „ok wrócę do fajek będzie mniej chemii”.

     
    • J3

      18 Maj 2013 at 12:51

      ale przynajmniej jesteś w centrum zainteresowania🙂 a na pytanie „nie wiesz co palisz” odpowiedziałbym, że wiem więcej co palę niż wy wiecie co tak na prawdę jecie😉

       
      • J3

        18 Maj 2013 at 12:52

        miało być „…a na komentarz…”

         
      • Vibovit

        18 Maj 2013 at 14:28

        O to też dobre🙂 Zapamiętam aby przy następnej okazji z tej odpowiedzi skorzystać🙂

         
  3. SATRO

    17 Maj 2013 at 18:42

    Ostatni zarzut i „odpór” są boskie!!!🙂

     
  4. Royalowy

    17 Maj 2013 at 20:05

    Ciekawe info🙂 w kinie chmurze ale tylko jak nikt za mną nie siedzi. Do tej pory skarg nie było :p

     
  5. Historynka

    18 Maj 2013 at 00:30

    Ja ostatnio usłyszałam na rodzinnym spotkaniu, kiedy ktoś wykazał zainteresowanie: „ale nie wiadomo czy to nie jest szkodliwe, nikt tego nie badał”. Tu standardowa formułka że analogi przebadano, są szkodliwe i jakoś to rozmówcy nie odrzuca (bo właśnie z analogiem w ręce rozmówca stał). i wzmianka o tym że przebadano na ile to możliwe, w Sosnowcu, i nie stwierdzono nic szkodliwego.
    Koronny argument oponenta: „bo mi kardiolog powiedział że to może być gorsze! z opinią kardiologa też będziesz dyskutować?”- ano będę, i kardiologa, i księdza proboszcza i pana z warzywniaka na rogu. Bo lekarz ani sam nie miał styczności z ep, ani- głowę daję- nie edukował się specjalnie w tym temacie.
    Nie wiedzieć czemu, mój ep drażni ludzi, zwłaszcza palaczy, dużo bardziej niż kiedyś analog drażnił nawet niepalących. Tu trzeba dodać, że nikogo nie namawiam, nikt ode mnie nie słyszy „jak możesz palić to świństwo, spróbuj ep, to samo zdrowie a koszty niemalże zerowe”. Chętnie odpowiadam na pytania i dzielę się tym co wiem jeśli ktoś sam wykaże zainteresowanie, ale nie zwracam niczyjej uwagi na to co palę, bo jakby nie było- nałóg i nic chlubnego, czym się można chwalić.

     
    • Vibovit

      18 Maj 2013 at 14:35

      Papierosy stały się już chyba na tyle powszechne, że ludzie zapomnieli o ich szkodliwości – szczególnie właśnie Ci co sami je palą. Stąd pewnie e-papieros jako „nowość” , bo dzisiaj ta popularność jest dość spora powoduje u nich tą chęć krytykowania tego, bo należy jeszcze podkreślić, że sporo ludzi uwielbia krytykować innych nie patrząc na to co sami robią. Więc gdy tylko jest okazja to rzucają na lewo i prawo swoimi mądrościami poprawiając sobie tym samym samopoczucie🙂 Też miałam jedną z takich mądrych uwag od osoby, która obok mnie akurat paliła analoga🙂

       
    • Janusz

      18 Maj 2013 at 19:01

      Jest to bardzo dobre podejście.
      Gdy mnie ktoś pyta „czy to jest zdrowsze od papierosa” odpowiadam, że źle sformułował pytanie. W pytaniu jest słowo zdrowie, które możemy używać kiedy wdychamy np. morskie lub górskie powietrze. Widziany „dym” to mgiełka powstała na skutek podgrzania liquidu i porównanie jej z dymem palonych papierosów jest tak samo trafne jak porównanie jesiennej mgły ze spalinami samochodu.

       
      • Janusz

        18 Maj 2013 at 19:15

        Mój post wyżej był odpowiedzią na post Historynki. Niestety źle go umiejscowiłem,

         
  6. eser

    18 Maj 2013 at 06:17

    To w końcu, był ten zamach w Smoleńsku, czy nie?
    PS.
    Nie mogłem się powstrzymać🙂

     
  7. Joanna

    19 Maj 2013 at 09:44

    Stary Chemiku. Dzięki Tobie, my – szarzy e-palacze mamy zdecydowanie prosciej. Nie musimy pamietac nazwisk, dat i adresow stron www. My „dociekliwych” możemy odsyłać do twojego bloga… Ja tak robię🙂

     
  8. szczęśliwa niepaląca

    19 Czerwiec 2013 at 12:30

    Nie rozumiem dlaczego tak zawzięcie bronicie e-papierosów? W imię czego? Co wam one tak naprawdę dają? Są szkodliwe (czy mniej niż papierosy jest w tym momencie kwestią mało istotną), a niczego od nich nie uzyskujecie, tak samo zresztą jak i od zwykłych fajek. Podtrzymują one tylko wasze uzależnienie od nikotyny. Nikotyna nie uspokaja, nie wprawia w lepszy nastrój, nie poprawia nam samopoczucia. Nie daje nic, a zabiera wolność. Po co w to brnąć, skoro można zerwać z uzależnieniem raz na zawsze? Mi się udało i to bez żadnych problemów. Wystarczyła książka Allena Carra o rzucaniu palenia. Naprawdę poprzestawiała mi pewne rzeczy w głowie, wszystko to, co myslałam o papierosach okazalo się błdne. Dzięki temu zrozumiałam, że nie muszę palić w ogóle, ani papierosów, ani e-fajek, ani nie dostarczać nikotyny w żaden inny sposób. Na początku bałam się, że już nigdy nie będę szczęśliwa bez fajek, ale tak naprawdę wszystko poszło bezproblemowo i teraz jestem szczęśliwsza że nie muszę już palić.

     
    • StaryChemik

      19 Czerwiec 2013 at 14:07

      To, że nie rozumiesz, nie jest naszym problemem. Co do istotności szkodliwości – ma to jednak znaczenie, a jeśli i tego nie rozumiesz, to trudno.
      Tobie może książka wystarczyła, ale spójrz łaskawie poza czubek własnego nosa. Żyj i daj żyć innym. Spróbuj uwierzyć, że są ludzie, którym wspomniana książka nie wystarcza. Gdyby była panaceum, nikt by nie używał gum, plastrów czy innych środków farmakologicznych. A jednak używają. Uznaj, że każdy jest dorosły i dokonuje wyborów.
      A może ktoś chce być dalej uzależniony od nikotyny? Czy Tobie to przeszkadza?
      Naprawdę nie wiem, co ten Twój wpis ma wnosić, ale zostawiam go.

       
  9. Zoś

    17 Lipiec 2013 at 10:57

    Dzięki za nazwiska naukowców. Na pewno będę szperać dalej, żeby dostarczyć argumentów mojemu przyjacielowi, żeby jednak odstawił te e-fajki. Oboje zamieniliśmy normalne papieroski – przy czym ja rzuciłam przez wspomnianą książkę A. Carra a on wybrał e-p. Powodzenia!

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: