RSS

Fukushima przypomina o sobie

21 Sier

W ostatnich dniach pojawiły się znowu informacje dotyczące elektrowni jądrowej w Fukushimie. Katastrofa miała miejsce 2,5 roku temu i temat zszedł z pierwszych stron mediów. Teraz wrócił, ponieważ ujawniono, że Japończycy znowu mają kłopoty. Co gorsza, zarząd firmy TEPCO, czyli operatora elektrowni, mówiąc językiem popularnym rżnie głupa, próbując kolejny raz zamieść sprawę pod dywan.
A takiej sprawy nie da się zamieść, bo za bardzo świeci. Dosłownie świeci, chociaż nie jest to światło widzialne (a szkoda). Wiadomości z ostatnich dni mówią o tym, że ze zbiorników, w których gromadzona jest radioaktywna woda służąca wcześniej główne do chłodzenia basenów ze zużytymi prętami paliwowymi, wyciekło około 300 ton tej cieczy. Dużo to czy mało? Biorąc pod uwagę, że łącznie zgromadzone tam jest 350 tysięcy ton (obrazowo: 6 tysięcy cystern po 60 m³ każda), wydaje się, że to niewiele, ale… no właśnie, diabeł tkwi w szczegółach.
Woda, która wycieka jest silnie promieniotwórcza. Tzw. moc dawki wynosi 100 mSv/h (milisiwertów – to jednostka dawki). I znowu – porównajmy to z czymś. Jeśli ktoś byłby tam przez godzinę, przyjmie dawkę promieniowania dopuszczalną dla osób pracujących w elektrowni atomowej (lub równoważnym miejscu) sumarycznie przez 5 lat.
Nieco więcej o dawkach, mocach dawki i dopuszczalnych wartościach możecie sobie przeczytać tutaj. Warto zajrzeć, bo to pouczająca lektura.
Obrazowo przedstawiono to także na tej grafice.

Jeśli ktoś jest zainteresowany, skąd konkretnie sączy się ta woda, powinien zajrzeć np. tutaj. Zbiorniki, w których gromadzona jest ta woda są na zdjęciu w górnej lewej ćwiartce (białe okrągłe). Oczywiście wyśle się tam sprzęt i ludzi, którzy to posprzątają i wpakują do kolejnego zbiornika. Tylko, że to jest rozwiązanie tymczasowe. Za jakiś czas znowu usłyszymy o przecieku. A rozwiązania systemowego jak na razie nie ma.
Obecny incydent w Fukushimie określono na 4. stopień na skali INES. Dla porównania – sama katastrofa jak też pamiętny Czarnobyl osiągnęły 7 stopień.
Niestety, promieniotwórczość ma to do siebie, że nie da się jej zdezaktywować. Możemy wszystko zebrać, wepchnąć gdzieś pod ziemię i czekać. Długo czekać. Co będzie dalej z Fukushimą? Podejrzewam, że mało kto byłby w stanie teraz coś prognozować. Obawiam się, że Japonia też nie ma jeszcze pomysłu na rozwiązanie tego kryzysu.

No dobra, a co z nami tu w Polsce? Mamy tym razem szczęście, ponieważ w przeciwieństwie do Czarnobyla Fukushima jest odległa od nas o wiele tysięcy kilometrów. Jednak musimy pamiętać, że wszelkie izotopy trafiające do oceanu mają też wpływ na organizmy żywe, które tam się znajdują. Czy nasze sałatki z tuńczykiem będą świecić w nocy? Ano, zobaczymy…

 
2 komentarzy

Opublikował/a w dniu 21 Sierpień 2013 w ogólne

 

Tagi:

2 responses to “Fukushima przypomina o sobie

  1. Leszek

    21 Sierpień 2013 at 16:03

    W Polsce mamy sporo przeciwników elektrowni jądrowych… Sam zastanawiam się nad tym czy chciałbym mieszkać w pobliżu takiej budowli i wydaje mi się, że jednak nie. Biorąc pod uwagę fakt, że potrafimy wszystko spieprzyć, strach pomyśleć co będzie, gdy naszym, starym zwyczajem ogłosimy przetarg, wybierzemy najtańszego wykonawcę, albo tego który będzie miał „większą siłę przebicia (czyt. dadzą większą łapówkę)”. Nie wiem czy Polska dorosła do takich technologii.

     
    • Janusz

      21 Sierpień 2013 at 17:10

      Polska nie dorosła do budowy autostrad, a co dopiero mówić o elektrowniach atomowych. Poza tym przetargi w których wygrywają nie najlepsi a najtańsi nie wróżą niczego dobrego.

       

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: