RSS

Igrzyska w Tokio w radioaktywnym blasku Fukushimy

09 Wrz

Międzynarodowy Komitet Olimpijski ogłosił właśnie, że igrzyska w 2020 roku odbędą się w Tokio. Odpadli kontrkandydaci – Madryt i Stambuł. Ale ja nie chcę pisać o sporcie, bo słabo znam się na tym temacie.
Dla mnie od jakiegoś czasu słowo Japonia kojarzy się automatycznie z nazwą Fukushima. Pisałem tutaj kilka razy na ten temat. Należę do pokolenia, które dokładnie pamięta kwiecień 1986 roku i nazwę Czernobyl. Prawdopodobnie stąd moje zainteresowanie tym, co się zdarzyło w marcu 2011 roku w elektrowni jądrowej w Fukushimie. Tym, co się zdarzyło i nadal trwa. Bo chociaż ta katastrofa na razie zniknęła z czołówek w mediach dość szybko, proces destrukcji w Japonii trwa.
Ktoś może powiedzieć – ale przecież igrzyska dopiero za 7 lat, do tego czasu oni tam posprzątają. To jest Japonia, lider technologiczny, da sobie radę.
No właśnie – wydawało się, że lider technologiczny nie będzie miał z tym problemu. Tymczasem wygląda na to, że nie dość, iż borykają się tam z problemami czysto technologicznymi (o czym za chwilę), to na dodatek tak naprawdę nie wiedzą, co powinni z tym wszystkim zrobić.
A sytuacja jest nieciekawa, choć chwilowo stabilna. Podstawowym problemem jest brak informacji o tym, co tak naprawdę dzieje się w środku elektrowni. Ludzi wysłać tam nie można, ponieważ poziom promieniowania jest tam prawdopodobnie tak wysoki, że byłoby to czyste samobójstwo. Próbowano zastosować roboty, ale i one były w stanie spenetrować tylko niewielką część ruin – potem przestały działać. Układy elektroniczne też nie są odporne na silne promieniowanie.
Japończycy twierdzą, że reaktory są wygaszone, ale tak naprawdę mało kto jest co do tego przekonany. Co gorsza, w uszkodzonych basenach będących częścią elektrowni przechowywane są zużyte pręty paliwowe, które wymagają przez długi czas chłodzenia. Codziennie 300 metrów sześciennych skażonej radioaktywnie wody musi być odbierane i składowane. Wybudowano olbrzymie zbiorniki, w których ta woda jest przechowywania. Problem w tym, że już w tym roku w listopadzie zabraknie wolnego miejsca w tych zbiornikach. A na dodatek zaczęły one już przeciekać. Promieniowanie mierzone lokalnie osiąga poziom 2 Sv/h (siwertów na godzinę). Co oznacza ta liczba? Mówiąc skrótowo tyle, że człowieka nie można tam wysłać na dłużej niż kilka minut, bo nie będzie w stanie przeżyć. A morska woda w połączeniu z pierwiastkami promieniotwórczymi oznacza korozję. Co dalej? Nie wiadomo… Nie wiemy też jakie są przecieki z samej elektrowni do wód gruntowych czy też bezpośrednio do Pacyfiku. Wiemy, że niestety są.

Chciałbym, aby igrzyska w 2020 były bezpieczne, ale obawiam się, że sytuacja może być zupełnie inna. I pojawią się nowe dyscypliny olimpijskie, np. bieg w ołowianej zbroi i masce przeciwgazowej. Ciekawe, jak będzie w takich strojach wyglądać skok o tyczce czy też pływanie. Zaoszczędzą za to na oświetleniu, ponieważ sama publiczność będzie świecić – wszyscy będą rozpromienieni – sektorami – alfa, beta, gamma. Tylko od razu muszą zrobić jakieś kadmowe przegrody między ludźmi, aby nie przekroczono masy krytycznej.
OK, wiem że to czarny humor, ale innego w tym momencie na stanie nie posiadam.

(c) by Mirosław Dworniczak
Jeśli chcesz wykorzystać ten tekst lub jego fragmenty, skontaktuj się z autorem.

 
2 komentarzy

Opublikował/a w dniu 9 Wrzesień 2013 w ogólne

 

Tagi: ,

2 responses to “Igrzyska w Tokio w radioaktywnym blasku Fukushimy

  1. halibutt

    10 Wrzesień 2013 at 16:44

    A czy nie jest przypadkiem tak, że Fukushima w skali Japonii to jednak problem lokalny? O ile pamiętam przewidywania WHO, nawet w prefekturze Fukushima wzrost zachorowań na nowotwory tarczycy, białaczkę i tym podobne choroby związane z podwyższoną radioaktywnością jest znikomy. Nawet niedawne przecieki skażonej wody mogą stanowić bezpośrednie zagrożenie co najwyżej dla najbliższego otoczenia, nie dla całej Japonii.

    Oczywiście problemy ekologiczne, technologiczne, polityczne itd występują w o wiele większej skali, ale nie mają bezpośredniego przełożenia na bezpieczeństwo sportowca w Fukuoce czy turysty w Tokio. Choć przyznaję, wizja rozpromienionej publiczności mnie ucieszyła i przypomniała wizje Lema, ale to jednak czyste science-fiction.

     
  2. skyref

    22 Listopad 2013 at 19:55

    około 300 ton skażonej radioaktywnej wody na dzień jest wypuszczane do Pacyfiku (oficjalne dane) + to co przecieka – ile nie wiadomo. Fukushima to już problem globalny, ale prawie nikt o tym nie mówi.

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: