RSS

Karboksyhemoglobina – trudne słowo

15 Wrz

Omawiając badania dotyczące abstynencji od palenia tytoniu, często możemy zobaczyć skrót HbCO lub nazwę karboksyhemoglobina. Chciałbym w kilku słowach przybliżyć ten temat, ponieważ wydaje mi się, że warto trochę o tym wiedzieć.
Zacznijmy jednak od samej hemoglobiny. Tę nazwę prawie każdy zna, ponieważ jej poziom oznaczany jest przy prostym badaniu krwi. Hemoglobina to chemicznie bardzo złożony związek. Rozłóżmy więc tę nazwę na czynniki pierwsze. Hem to część hemoglobiny będąca samym centrum reakcji chemicznych. Nazywamy ją grupą prostetyczną, czyli niebiałkową. W samym środku tej cząsteczki znajduje się atom żelaza, a dokładniej rzecz biorąc – dwudodatni kation. To właśnie z nim wiąże się cząsteczka tlenu, która potem jest transportowana z płuc do komórek organizmu. Hem jest częścią hemoglobiny, która nadaje jej charakterystyczną czerwoną  barwę. „Reszta”, która tak naprawdę jest znacznie większa i bardziej złożona, to białka, którymi nie będę się tu zajmował.
W płucach hemoglobina reaguje z tlenem z powietrza, które wdychamy, i tworzy się oksyhemoglobina. Połączenie to jest dość nietrwałe, dlatego kilka chwil później cząsteczka tlenu odłącza się od hemoglobiny i przenosi do tkanek, a konkretnie do mioglobiny, z którą się na jakiś czas wiąże.
W drodze powrotnej do płuc cząsteczki hemoglobiny przenoszą zabrane z tkanek cząsteczki dwutlenku węgla, który potem wydychamy. Zaiste – piękny mechanizm.
No ale wracajmy do tematu. Czasami do naszych płuc trafia tlenek węgla (CO). Prosta pozornie cząsteczka, która potrafi nieźle namieszać. Dlaczego? Ano ponieważ też świetnie się łączy z hemoglobiną – wtedy właśnie powstaje karboksyhemoglobina. Wiązanie to jest mniej więcej 240 razy silniejsze, a sama reakcja jest wielokrotnie szybsza. Stąd te wszystkie komunikaty o zatruciach czadem. Człowiek się po prostu dusi, ponieważ wyłącza się, albo przynajmniej silnie ogranicza system transportu tlenu.
W przypadku palenia analogów mamy też podobną sytuację. Tlenek węgla wydziela się podczas niepełnego spalania substancji organicznych. Wchłonięty do płuc łączy się z hemoglobiną i blokuje częściowo przenoszenie tlenu. I dlatego tak naprawdę palacz tytoniu ma bardzo upośledzone funkcje oddechowe. Karboksyhemoglobinę bardzo trudno „przerobić” z powrotem na dobrze funkcjonującą hemoglobinę.
Badanie poziomu HbCO pozwala na sprawdzenie, czy ktoś, kto deklaruje, że nie pali, mówi prawdę. Chemii nie da się oszukać – taki ktoś będzie miał podniesiony poziom tego związku, nawet po kilku dniach od wypalenia ostatniego papierosa.
Życzę więc jak najniższego poziomu HbCO.
Aha, na koniec ciekawostka – organizmy takie jak mięczaki czy stawonogi też oczywiście mają układ krwionośny, ale ich krew ma kolor niebieski lub niebieskozielony. Nie ma tam hemoglobiny, ale za to jest nieco inny związek – hemocyjanina. W związku tym nie ma żelaza, jest natomiast kation miedzi, co powoduje, że krew ta ma barwę niebieską lub zielonkawą. Efektywność przenoszenia tlenu jest znacznie niższa niż u ssaków, ale dla nich to jest wystarczające. To jednak już zupełnie poboczny temat – ślimaki znacznie rzadziej palą analogi, nie korzystają też raczej z e-papierosów.

(c) by Mirosław Dworniczak
Jeśli chcesz wykorzystać ten tekst lub jego fragmenty, skontaktuj się z autorem.

 
2 komentarzy

Opublikował/a w dniu 15 Wrzesień 2013 w ogólne

 

Tagi: ,

2 responses to “Karboksyhemoglobina – trudne słowo

  1. goniec

    15 Wrzesień 2013 at 18:18

    I tu jest sedno sprawy, dlaczego „napalenie” e-p i analogiem się różni. Inhalując dawniej płyny o wysokim stężeniu nikotyny, nigdy nie osiągnąłem stanu jaki występuje przy wypaleniu analoga.
    Bardziej przypomina stan jaki osiąga się po wypiciu kilku mocnych kaw.
    Charakterystyczne przy analogach otępienie, osłabienie (bodźców) – nie wiem jak to nazwać – będzie pewnie sprawką tlenku węgla.
    Być może w sytuacjach bardzo stresowych, analog ma z tego względu jakąś przewagę, lecz nie wartą trucia się.

     
    • StaryChemik

      15 Wrzesień 2013 at 18:53

      Jest dokładnie tak, jak piszesz. To otępienie, o którym piszesz, to podstawowy efekt niedotlenienia mózgu. Dlatego tlenek węgla jest taki niebezpieczny – bodźce docierają znacznie słabiej, człowiek czuje się jak na haju, więc nie reaguje na niebezpieczeństwo.

       

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: