RSS

Jak dobrać optymalne stężenie nikotyny w liquidzie?

01 Paźdź

Często jestem pytany w rozmowach osobistych czy też mailach o to, jakie stężenie nikotyny będzie dobre dla konkretnego człowieka rozpoczynającego  chmurzenie. Jest to rzeczywiście dość istotna sprawa, dlatego postanowiłem napisać o tym kilka słów.
Przede wszystkim należy sobie zdać sprawę, że nie istnieje jedna uniwersalna formuła, która pozwoli na takie pytanie odpowiedzieć. To nie jest tak, że jeśli ktoś palił przez 15 lat papierosy marki X, które zawierały Y mg nikotyny w jednym papierosie, to w tabelce może znaleźć, że dla niej/niego optymalnym stężeniem nikotyny będzie Z mg/ml. To nie takie proste.
Każdy z nas jest inny. Każdy będzie inaczej reagował na taką zmianę w życiu. Nie ma recepty uniwersalnej, tak jak nie da się odpowiedzieć w schematyczny sposób na pytanie: jakiej kobiety/jakiego mężczyzny mam szukać, aby spędzić z nią/nim resztę życia.
Moje osobiste rady oparte zarówno na doświadczeniu własnym, jak też rozmowach z doświadczonymi chmurzącymi, mogę streścić tak:
– najpierw należy wybrać sobie dobry, sprawny sprzęt. W tym celu warto posiłkować się pomocą kogoś już doświadczonego. Może to być ktoś znajomy (najlepiej) albo też dobry sprzedawca, który potrafi nam coś doradzić. To jednak temat na inną opowieść.
– wiadomo, że jeśli ktoś palił długo i dużo, będzie potrzebował dość wysokiego stężenia nikotyny, przynajmniej na początku. Nie da się jednak, co już napisałem, tego stężenia ustalić bez konkretnych własnych eksperymentów.
– dlatego też, jeśli rozpoczynamy chmurzenie, powinniśmy zaopatrzyć się w kilka różnych wersji liquidu (mówię o stężeniu nikotyny, a nie o smaku).
– trzeba nastawić się na obserwację własnych reakcji. Starym (stażem) palaczom mocnych fajek zaleciłbym test stężenia 12 mg/ml. Może się jednak szybko okazać, że nie da to spodziewanego rezultatu. UWAGA! Nie wolno w takim przypadku sięgać po analoga. W takiej sytuacji raczej sięgnij po płyn o stężeniu 16-18 mg/ml. Nadal za słabo? No to trzeba kupić 24 mg/ml. To już poważne stężenie i w zasadzie chyba tylko pojedyncze osoby będą potrzebowały jeszcze mocniejszych doznań.
– trzeba pamiętać, że rzucenie palenia wymaga choćby śladowej silnej woli. E-papieros nie jest urządzeniem magicznym. Gdyby takim był, nikt już by nie wracał do kopcenia analogów.
– pamiętajmy, że nie musimy się ograniczać do stężeń oferowanych przez sprzedawców. Czasem jest tak, że 12 mg/ml to dla nas za mało, ale z kolei 18 mg/ml daje zbyt silne odczucia. Wtedy możemy po prostu zmieszać takie dwa płyny pół na pół i już mamy 15 mg/ml.
– podstawową ideą na tym jest znalezienie najniższego stężenia  wystarczającego (NSW). Nie szukajmy niepotrzebnie mocniejszych doznań.
– gdy już uda nam się określić indywidualne NSW, trzymajmy się go, przynajmniej przez jakiś czas. Potem jest znowu czas na eksperymenty. U mnie znalezienie tego stężenia trwało kilka tygodni. Mniej więcej po 3 miesiącach postanowiłem sprawdzić, czy da się zmniejszyć to stężenie. Dało się.
– w ramach dalszych eksperymentów proponuję najpierw zastanowienie się, kiedy najbardziej potrzebujemy nikotyny. Jedni nie wyobrażają sobie jej braku zaraz po wstaniu, inni do kawy, jeszcze inni muszą ją mieć w przerwie w pracy. I wtedy warto sobie uszykować dwie wersje stężenia (np. w dwóch clearomizerach). Ja potrzebowałem dać sobie kopa rano – używałem wtedy 24 mg/ml – szybko okazało się, że wystarczą 2-3 wdechy. Przemontowywałem zestaw (wtedy jeszcze watkowy) i w ciągu dnia używałem 12 mg/ml. Gdy znowu potrzebowałem kopa, zmieniałem stężenie. To wymaga trochę mieszania ze sprzętem, ale chyba warto.
– Mniej więcej po następnym miesiącu znowu testowałem NSW. Okazało się, że spokojnie wystarcza mi 18 mg/ml. Potem NSW spadło już do 12 mg/ml, wtedy w dzień używałem 6 mg/ml. Ba, zacząłem eksperymentować z zerówką pod wieczór. Nie było problemu z zasypianiem.
– zmniejszanie NSW zwykle jest krokowe – i te kroki będą raczej małe – z 24 na 20, z 12 na 8. Każdy taki krok to sukces.
– warto pamiętać, że zwykle zmniejszenie stężenia spowoduje wzrost zużycia płynu. To też trzeba monitorować. Jeśli zauważymy, że nagle po zmniejszeniu NSW drastycznie skacze nam zużycie płynu (np. z 4 do 10 ml dziennie) to raczej warto wrócić do poprzedniego stężenia. Nic na siłę.

Podsumowując – obserwujmy własne reakcje, starajmy się eksperymentalnie dobrać NSW, potem eksperymentujmy dalej.
Pamiętajcie, że to są tylko moje osobiste rady – nie ma uniwersalnej recepty. Na pewno Wy też macie swoje obserwacje i przemyślenia na ten temat – podzielcie się nimi w komentarzach.

 
5 komentarzy

Opublikował/a w dniu 1 Październik 2013 w ogólne

 

Tagi: ,

5 responses to “Jak dobrać optymalne stężenie nikotyny w liquidzie?

  1. milo

    1 Październik 2013 at 08:38

    świetny artykuł, powinien być obowiązkowy dla każdego kto zaczyna przygodę z e-papierosem. Ze znanych mi byłych palaczy wszyscy używają obecnie płynów ~12, bo jest to już dość dużo żeby się „napalić” a jednocześnie bardzo ciężko jest przedawkować🙂 i można generalnie palić do woli. Ciekawe jest natomiast to że każda z tych osób (łącznie ze mną) przechodząc z analoga na e-papierosa rozumuje w podobny sposób czyli że elektroniczny to jednak nie to samo co prawdziwy, więc trzeba zacząć od maksymalnej mocy, tak żeby się nie rozczarować, żeby zgasić głód nikotynowy. To jest duży błąd dlatego że mocniejszy płyn jest też bardziej gryzący, duszący, zatykający – dla kogoś kto nigdy nie używał e-papierosa często te pierwsze wrażenia są więc bardzo raczej nie przyjemne (pewnie wynika to z faktu że płuca nie są przyzwyczajone do takiego rodzaju chmury).

     
  2. Piotr

    3 Październik 2013 at 18:31

    Witam,
    jednak zaczynajmy od najmocniejszych stężeń. Ja wypalając 40 sztuk analogów (grubych) dziennie zaatakowałem liquid 24.Był za mocny to 18. Potem 12. Tylko trzeba pamiętać o tym co pisał Mirek. Zaopatrzmy się w dobry sprzęt. Dlaczego buchałem tak wysokie stężenia? Ponieważ moim pierwszym e-papierosem był PEN. To był „najpoważniejszy” e-pap na rynku (zakup 18 stycznia 2010 roku). Potem INDULGENCE nazywany parowozem. Obecnie używam z tego samego źródła E-POWER firmy SMOK. Zawkup przed dwoma laty 2 sztuki. 175 i 170 za sztukę. Nie oszczędzajmy. Paliłem hybrydowo analogi (cienkie) ok. 10 sztuk dziennie. Obecnie zawsze mam przy sobie zawsze dwie sztuki o mocy 2!!! i 4!!!. I to mi wystarcza.
    Wróćmy do początku dlaczego warto zaczynać o mocy stosunkowo wysokiej.
    Może najpierw dlaczego nie od niskiej. Gdy zaczynamy od zbyt małej mocy e-palenie nie daje nam satysfakcji i możemy szybko się zrazić mając przy tym jakieś dziwne sny o budce z analogami.
    Kiedy zaczynamy od dużej mocy (Forumowicz Wojan palił 36 i 24) najpewniej wyda nam się takie stężenie za mocne. Jeśli tak to BRAWO ! O TO NAM CHODZI. Już wiemy że e-fajkiem można się napalić. Osobiście uważam, że jeśli wysokie stężenie nam odpowiada NIE ZMNIEJSZAJMY GO !!!. Chmurzmy i bądźmy szczęśliwi. Jeżeli zaczniemy zmniejszać nqa siłę wpadniemy w błędne koło i potem przez dłuższy czas sami nie będziemy wiedzieli co nam odpowiada. Jeżeli stężenie jest za wysokie obniżajmy stopniowo. Można np. z 18 na 16 czy 15 ale np. z 6 tylko powiedzmy najpierw na 5,5 ew. 5. Z 3 na 2,8 lub 2,5. jeżeli rozcieńczony liquid będzie za slaby to już wiemy w jakich widełkach się mieścimy.
    Jeszcze raz na koniec. JEŻELI MOC LIQUIDU NAM ODPOWIADA NIE EKSPERYMENTUJMY WIĘCEJ !!! a ilość zurzytego liquidu moim zdanie nie ma żadnego znaczenia.
    Pozdrawiam Ciebie Mirku, wszystkich chmurzących i siebie samego😉. Piotr.

     
  3. Danka

    6 Październik 2013 at 23:05

    Witam,
    Kiedy po 30 latach palenia, w maju 2009r. kupiłam pierwszego e-papierosa, zaczęłam od 18 i 16-tek. Ale nie mogłam ich wapować, dusiły mnie okrutnie. Kupiłam więc płyn 12mg. Faktem jest, że chyba nie w pełni mnie zaspokajał, bo przez niemal rok wspomagałam się cienkimi analogami 5-10 sztuk dziennie. Ponad trzy lata temu bez żalu porzuciłam analogi i stopniowo zmniejszałam moc liquidu. Od roku mieszam 6-tki z zerową bazą DNB i ta trójeczka w zupełności mi wystarcza. Może teraz i zerówka by wystarczyła, ale jeszcze nie próbowałam🙂
    Pozdrawiam. Danka

     
  4. Krasny

    14 Październik 2013 at 13:42

    W 100% się zgadzam, podstawa to sprzęt. Ze 3 lata temu zaczynałem od Mildowskich analogo-podobnych ołówków, przygoda trwała krócej niż pół roku. Mała chmura ciągłe zakraplanie mikro watek i ciągłe braki prądu. Na początku tego roku poszedłem od razu w mody najpierw sznurki potem mesh.
    Wcześniej paliłem 20-23 analogów light i zacząłem od 18 mg 3 ml na dzień było naprawdę wystarczająco. Po mniej więcej 1,5 – 2 miesiącach organizm sam zaczął negować 18 mg. Gryzienie / drapanie nikotyny w ustach stało się po prostu nie przyjemne szybko przeskoczyłem na 12 mg zostawiając zapasy 18 w szufladzie. Następnym etapem było mieszanie własnych liquidów i tu z 12 mg zeszło na 10.91 mg. W takim stanie trwam do teraz choć ze względu na używanie poważniejszych parowników mesh zużycie wzrosło do 4 – 5 ml. Nie wiem jak długo wytrzymam na tej mocy bo zaczyna mnie gryźć tak jak kiedyś 18 mg.

    Pozdrawiam i życzę wszystkim słyszenia co mówią doświadczeni, tak tak słyszenia a nie tylko słuchania. I oczywiście tej odrobiny silnej woli.

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: