RSS

Dyrektywa – ciąg dalszy serialu…

10 Gru

Dziś w Brukseli kolejna odsłona walki w sprawie poprawki nr 170 do artykułu 18 znowelizowanej Dyrektywy Tytoniowej. Jak do tej pory (17.50) nie ma żadnych świeżych informacji, natomiast wyciekła kolejna wersja utajnionych dokumentów. Można je zobaczyć m.in. tutaj. Dokument jest długi, skomplikowany i niełatwy do analizy. Streszczę go tak: propozycja w stosunku do 3.12. nie zmieniła się praktycznie wcale, a tam gdzie są zmiany, to na gorsze. Nadal mamy zakaz sprzętu do własnego napełniania, limit stężenia 20 mg/ml i ilości w pojemniku 10 mg. Kolejna próba przykręcenia śrubki…
Clive Bates wystosował list otwarty do uczestników spotkania trójstronnego. Przeczytacie go tutaj.
Dla tych, którym nie chce się czytać – w skrócie: Clive rozprawia się punkt po punkcie z głównymi tezami propozycji, wskazując, jak niektóre z nich faworyzują Big Tobacco a inne z kolei Big Pharma. Wytyka pomysłodawcom marną analizę sytuacji, bezsensowne nadmierne straszenie tym, że działanie e-papierosów nie jest zbadane itd. Ze swej strony sugeruje, że dyrektywa winna być uchwalona teraz, ale z wyłączeniem z niej kwestii e-papierosów jako wymagającej zupełnie nowego projektu legislacyjnego.

Dziś nie ma żadnych przecieków zza zamkniętych drzwi. Jeśli tylko pojawią się nowe informacje, zamieszczę je tutaj bezzwłocznie (po weryfikacji).
I jeszcze raz informuję – szczególnie tych, którzy wietrzą podstępy (bo podobno 3.12. miało się wszystko wyjaśnić), piszą o robieniu kogoś w bambuko (tylko nie wiadomo kto, kogo i w jakim celu) itd. – dziś wcale nic nie musi się rozstrzygnąć. Kolejne podejście będzie 16-18 grudnia. Tyle, że z unią jest trochę tak jak z pszczołami u Kubusia Puchatka – nigdy nic nie wiadomo…

UWAGA! Zamykam możliwość komentowania w tym wpisie. Dyskusja odbiegła od tematu. Zrobię osobny wpis dotyczący badań/norm itp. W tych dniach mamy bardziej ogólny problem, więc myślę, że warto na spokojnie wrócić do tematu niebawem.
Jeśli będzie do czego wracać…

 
50 komentarzy

Opublikował/a w dniu 10 Grudzień 2013 w ogólne

 

Tagi: , ,

50 responses to “Dyrektywa – ciąg dalszy serialu…

  1. irys

    10 Grudzień 2013 at 20:29

    moje wrzody tego nie wytrzymają.. znów tyle stresu ..
    Ciężko mi sobie wyobrazić, ale muszę, jakie będzie zdziwienie szarych, nieświadomych zagrożenia, codziennych e-buchaczy.
    Aż mi się smutno robi jak pomyślę ilu z nich wróci do analogów. Ilu z nich wróci do kaszlu, braku smaku, smrodu itd.
    Aż się przysłowiowy nóż otwiera w kieszeni.

    Wszystkim nam życzę wytrwałości i niech skisną Ci co nam zagrażają.
    Dziękuję również Tobie Stary Chemiku za Twą pracę.

     
  2. aaaa

    10 Grudzień 2013 at 21:03

    sory ale cala ta dyrektywa to robienie ludzi w balona mialo byc juz jasne 3-cigo teraz niby 10-tego jakies jaja sa tu robione

     
    • StaryChemik

      10 Grudzień 2013 at 21:11

      Poczytaj ze zrozumieniem jak wygląda procedura uchwalania dyrektyw. Tyle na ten temat.

       
      • imprimis

        11 Grudzień 2013 at 10:48

        Witam ponownie Panie Mirosławie – zgoda, zostawmy osobiste utarczki nie są zbyt konstruktywne. Mój pomysł jest banalnie prosty. Większość importerów, bo ten temat najbardziej mnie interesuje, sprowadza liquidy i urządzenia od renomowanych producentów, Czy tylko z tego powodu, że nie pochodzą Oni ze strefy wpływów Wspólnoty europejskiej można a priori negować ich wiarygodność ??? Dlaczego nie można oprzeć się na badaniach prowadzonych w sposób ciągły przez Chińskich chemików, (bez nich chyba Pan jako specjalista przyzna, nie był by możliwy proces produkcji na tak dużą skalę) czy ich naukowa wiarygodność jest mniejsza od wiarygodności naukowców z innych krajów ??? Importerom pozostało by tylko uzyskać i ewentualnie przetłumaczyć na j. polski wyniki tych badań i cały temat się zamyka. Bardzo często media donoszą o wykryciu środków spożywczych zawierających nadmiar lub w ogóle szkodliwe substancje. Czy ktoś na tej kanwie próbuje narzucić rygory badań każdego produktu, czy też robi zakusy na likwidacje całego przemysłu spożywczego ??? Moim zdaniem należało by przyjąć prawną zasadę “domniemania niewinności”, uczciwy przedsiębiorca dba o to aby sprzedawane przez niego produkty pochodziły od wiarygodnych producentów, a tych uczciwych na pewno jest zdecydowana większość. Odnośnie “garażowych mięszaczy”, w tym celu – zwłaszcza w naszym kraju, utrzymujemy tak rozbudowany system kontroli, aby takich “wyłapywał” i wyciągał konsekwencje z ich szkodliwej działalności włącznie do ewentualnych konsekwencji karnych. W innym przypadku uczciwi przedsiębiorcy zostaną ponownie postawieni w obliczu przysłowiowego dowodzenia, że “nie są wielbłądami”. Mój pomysł zasadza się na nie przyznawaniu specjalistom z UE, wyższości nad innymi specjalistami tylko dla tego, że daliśmy się wmanewrować w chory od zarania, urzędniczy układ zwany Unią Europejską. Tak byłem przeciwny przystąpieniu do UE, głosowałem na nie w referendum, dzisiaj po prawie dziesięciu latach niewiele zaistniało by zmienić mój z tamtych czasów pogląd i głoszę go z godnością i dumą

        Serdecznie pozdrawiam RG

         
        • StaryChemik

          11 Grudzień 2013 at 11:11

          Problem polega na tym, że nie możemy pisać „większość sprowadza od renomowanych”. Niestety, setki ludzi sprowadza z najtańszych źródeł. Jakość tych produktów jest fatalna. Niewiele firm chińskich przedstawia jakiekolwiek wyniki, bo tak naprawdę produktowi musi towarzyszyć tylko MSDS, który można strzepać z sufitu. Problem polega na tym, że dla kogoś, kto chce zrobić na tym biznes, istotna jest tylko najniższa cena i jakikolwiek papier, który zaakceptuje polski urząd celny.
          Tylko kilkakrotnie spotkałem wyniki prawdziwych badań laboratoryjnych. Wszelkie „certyfikaty” chińskie analizowałem tu na blogu wielokrotnie. Żaden nie trzymał się kupy. A tu stawką jest zdrowie, to nie jest chyba błaha sprawa.
          Polskie duże firmy dystrybuujące liquidy z Chin najczęściej robią badania właśnie tutaj na miejscu. Firmy, które produkują na miejscu także w większości takie badania robią. Proszę uwierzyć, że ich cena nie jest taka wysoka. Szacunkowo: jeśli mamy partię 10 tysięcy butelek, a koszt badań wyniesie 1000 PLN, to podniesie to cenę o 0,10 PLN/butelkę. Załóżmy, że te 10 groszy podzielimy po połowie pomiędzy sprzedawcę i konsumenta, to dla użytkownika oznacza wzrost o 5 groszy na butelce, a więc kilka %. Sprzedawca wrzuci to sobie z kolei w koszty, a w najgorszym wypadku też będzie stratny 5 groszy na butelce, co chyba nie jest dramatem.
          Porównajmy tę kwestię choćby z badaniami mięsa czy jaj – każda partia podlega badaniom inspekcji weterynaryjnej od wielu, wielu lat – i nikt tego nie kwestionuje.
          Nie jestem zwolennikiem unii, ale nie mam wyjścia – muszę akceptować to, że w niej jesteśmy. Dlatego uważam, że w ramach tego, co jest faktem, musimy wygospodarować przestrzeń dla chmurzących.
          Od dawna proponuję, aby ten sektor sam wypracował własne zasady – tak, jak zrobiła to AEMSA w USA czy ECITA w Wielkiej Brytanii. Propozycja Farsalinosa jest logiczna, moim zdaniem.

           
          • imprimis

            11 Grudzień 2013 at 11:49

            Mam pewne podstawy przypuszczać, że importerom uda się „zmusić” chińskich producentów do wykonania i przedstawienia rzetelnych badań produktów, chyba, że założymy brak ich zainteresowania europejskim rynkiem zbytu, co w mojej ocenie było by założeniem co najmniej naiwnym. Problemem będzie wyłącznie przekonanie „wszechwiedzacych” urzędników Unii do zaakceptowania ich jako wiarygodne, ponieważ z dotychczasowego przebiegu e-papierosowej „euroawantury” wynika, że przypisują sobie monopol na wiarygodność. Do tego dochodzą jeszcze pomysły polskich ustawodawców i koło się zamyka. Chyba zgodzi się Pan z faktem, że obowiązujące u nas obecnie rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie oznakowania opakowań substancji chemicznych odbiega w sposób istotny od unijnego CLP, chociażby w kwestii utrzymania dotychczasowych, niezgodnych z CLP piktogramów identyfikujących zagrożenia. Taki przepisowy misz-masz, to tylko jeden z elementów umilania życia polskim przedsiębiorcom od e-palenia i w efekcie prowadzi do ciągłej walki z urzędnikami, dodatkowo w sposób dosyć dowolny interpretującymi ten gąszcz często sprzecznych unormowań. Mistrzem w tej dziedzinie jest np: SANEPID, który zamiast skutecznego systemu badań, posiada skuteczny system urzędniczych „represji” wobec przedsiębiorców. Z przytoczonych faktów właśnie, wynika moja obawa, że oddanie dodatkowo w ich ręce kontroli nad badaniami (a nic nie wskazuje, że może być inaczej), stanie się kolejnym narzędziem tych „represji” i zanim rynek unormuje zasady i warunki finansowe badań, wielu małych przedsiębiorców i ich pracowników powiększy i tak bardzo wysoki ok 14% poziom bezrobocia w Polsce, który unijni „dobroczyńcy” mają w „głębokim poważaniu”. Przyznaje temat jest trudny i szczerze mówiąc nie łudzę się, że nasze głosy wywrą jakiś istotny wpływ na poczynania „euromądrali”, o naszych euroPOsłach nawet nie warto wspominać, bo ich obowiązuje w miejsce zdrowego rozsądku partyjna dyscyplina. Nadzieja w parlamentarzystach Europy „A”🙂 – i w tym miejscu jakkolwiek nadal dostrzegam w tym pomyśle wiele zagrożeń dla polskich uczciwych przedsiębiorców, odwołuje moją nieco emocjonalną wypowiedź o dr. Farsalinosie, wywołaną wewnętrznym protestem w stosunku do nieustannego „rzeźbienia” w temacie wapowania.

             
            • StaryChemik

              11 Grudzień 2013 at 12:19

              Po kolei:
              piktogramy „nowe” mają jeszcze vacatio legis, o ile pamiętam. To w sumie drobiazg.
              Czy importerom uda się zmusić Chiny do badań? Może tak, ale czy to się nie będzie wiązało ze zmianą cen? Obawiam się, że przekonanie urzędników europejskich do akceptacji zewnętrznych badań będzie bardzo trudne, a właściwie niewykonalne. I stoimy w punkcie wyjścia.
              Zgadzam się co do represyjności systemu. Sanepid nie ma zielonego pojęcia o liquidach (skąd zresztą ma czerpać wiedzę), więc interpretuje wszystko tak, jak chce.
              A „rzeźbienie” w naszym temacie będzie cały czas. Co do tego nie mam wątpliwości. BT i BP nie odpuszczą. Niestety, nie podzielam nadziei pokładanej w parlamentarzystach starej EU.

               
              • imprimis

                11 Grudzień 2013 at 13:18

                Owszem mają vacatio legis, ale czy to oznacza, że nasi ustawodawcy nie mogli a priori ich uznać w polskim prawodawstwie ? Importerów czeka ponownie, jeszcze nie wiadomo czy w 1015 czy 2017 r., zmiana wszystkich etykiet. To kolejne koszty i kłopoty importerów, wybije urzędnicza godzina 0 i trzeba będzie prze etykietować posiadane zasoby towarów, sorry ale krasnoludki tego nie zrobią. Czy to nie kolejny element urzędniczej złośliwości na ministerialnym szczeblu ? A Unia daje im nieograniczoną pożywkę do niszczenia drobnego biznesu.

                 
              • imprimis

                11 Grudzień 2013 at 13:23

                A Karty charakterystyki, owszem można zrobić samemu pod warunkiem, że posiada się wystarczającą chemiczną wiedzę, a większość importerów to handlowcy a nie chemicy tak jak Pan szanowny Panie Mirosławie. Czy mam rozumieć, że zaoferuje Pan im bezpłatną pomoc w tym temacie ????

                 
                • StaryChemik

                  11 Grudzień 2013 at 13:48

                  Znam nie-chemików, którzy zrobili sobie całkiem dobre karty. Ale mniejsza o to. Koszt karty to ok. 300 PLN, więc chyba nie aż tak dużo, jeśli ktoś sprowadza tysiące butelek.

                   
                  • imprimis

                    11 Grudzień 2013 at 14:43

                    To bardzo uproszczona kalkulacja, 300 zł to pomnożone przez tylko 4 zawartości nikotyny (każda musi posiadać osobną), to juz 1 200 zł do tego dodajmy przynajmniej 2 producentów to już 2 400 zł, ups zapomniałem o liquidach 0 ml., one też o ironio muszą mieć osobne karty to już 3 000 zł niestety obawiam się, że netto + 23% VAT = 3 690 zł. A importerzy wcale kroci nie zarabiają😦, zwłaszcza, że polski system celny cli kwotę przelewu na rzecz chińskiego dostawcy, a nie rzeczywistą wartość faktury dostawy, traktując wszelkie rozbieżności jako przyczynek do wszczęcia postępowania celnego i generowania kolejnych kosztów. Nie zapomnijmy też o tym, że w przypadku zatrzymania transportu UC ma prawo naliczyć importerowi opłatę za koszty przechowywania do wysokości wartości celnej towaru, ten przepis „przemycono” do prawa celnego o ile dobrze pamiętam w 2012 roku. I tak można wyliczać w nieskończoność, dodajmy jeszcze bliżej na razie nie znane koszty badań i już importerze możesz „iść z torbami”

                     
                    • StaryChemik

                      11 Grudzień 2013 at 20:21

                      Nie musi posiadać osobnej. Wystarczą dwie karty – dla liquidu z zawartością do 1% nikotyny i od 1% nikotyny. Ale mniejsza o to – dyskusja jest akademicka. Najświeższe informacje mówią o tym, że jednak bedzie tak, jak chcą BT i BP. Chyba, że zdarzy się cud.

                       
              • imprimis

                11 Grudzień 2013 at 13:52

                Właśnie, SANEPID nic nie wie ale decyduje, kto nam zaręczy, że to się zmieni ? W powołanym w którejś wypowiedzi przypadku, rozpirzyłem w perzynę opinię gdańskiego SANEPIDU, posługując się tymi samymi przepisami na których jakoby została oparta. Taka jest polska rzeczywistość i dla tego uważam ten pomysł w naszych warunkach za szkodliwy. Prawo pisane jest niczym przy tendencyjnym, niewłaściwym jego stosowaniu. A nadzieję opieram na październikowym wyniku kolejnej próby upupienia europejskich waperów, obym się nie mylił

                 
                • StaryChemik

                  11 Grudzień 2013 at 13:59

                  Ależ przecież październikowe rozstrzygnięcie było tylko etapem, a nie wynikiem. Teraz mamy właśnie ciąg dalszy, bo diabeł jak zawsze tkwi w szczegółach.

                   
        • Janusz

          11 Grudzień 2013 at 17:11

          Proszę szanownych dyskutantów o jedno wyjaśnienie.
          Przede wszystkim nie wiem co się kryje pod nazwą “garażowa” produkcja.
          Załóżmy, że produkuję liquidy w pomieszczeniu 25 m2. Pomieszczenie wyłożone kafelkami. W pomieszczeniu sterylizator powietrza.
          Rękawice, maska, opakowania farmaceutyczne.
          Posiadam bazy i aromaty zakupione w znanych firmach. Do każdego aromatu i bazy osobny dozownik.
          Dodaję armat do bazy i gotowe. Oczywiście produkcja jest mała.
          Czy jest to garażowa produkcja? Chyba tak? Czy to oznacza, że “moje” liquidy są niebezpieczne?
          Czy moje liquidy mają być ekstra badane, jeśli zostały wykonane w odpowiednich warunkach z dopuszczonych składników?
          Firma, która produkuje nikotynę powinna posiadać wszelkie badania produktu. (Jakie? Nie wiem!) Firma, która produkuje aromaty, również. (Jakie? Nie wiem!)
          Itd. itd…
          Uważam zatem, ze sam liquid, jeśli został wykonany z komponentów (zbadanych i dopuszczonych) nie powinien być jeszcze raz badany.
          Jeśli chodzi o import liquidów z Chin to Chińczycy powinni np. z dostawą dostarczać europejskie wyniki badań baz i aromatów? Przesyłać wraz z liquidem próbki bazy i aromatów do zbadania? Badanie samych liquidów jedynie wyrywkowo na zgodność ze specyfikacją?

           
          • imprimis

            11 Grudzień 2013 at 19:26

            Nie jestem specjalistą w dziedzinie chemii, ale co do zasady nie popieram konfekcjonowania liquidów w warunkach innych niż laboratoryjne, to zawsze w mojej ocenie będzie budziło wątpliwości np: dotyczące zachowania czystości procesu. Ponadto nic Pan nie pisze na temat otoczki formalnej dołączonej do wyrobów w postaci Kart charakterystyki, czy oznakowaniu na etykietach produktów. Podkreślam, przepisom rozporządzenia REACH podlegają nie tylko składniki użyte do produkcji ale również produkty finalne czyli mięszaniny tych składników, a kolejne rozporządzenie CLP, chociaż jeszcze nie w pełni u nas obowiązuje, określa sposób klasyfikacji etykietowania i pakowania produktów. Jeszcze tylko wymogi dotyczące ochrony opakowań przed otwarciem przez dzieci i oznakowania o niebezpieczeństwie wyczuwalne dotykiem dla niewidomych i na razie lista się wyczerpuje🙂

             
            • Janusz

              11 Grudzień 2013 at 20:04

              Na całe szczęście jestem tylko konsumentem.:) Impulsem do zadania mojego pytania była mała firma w Niemczech, która wykonuje liquidy na życzenie klienta. Ma się bardzo dobrze. Dzięki prezentacji filmowej mogłem zobaczyć jak wygląda produkcja w tej małej firmie. Hmm..i jest zgodna z moim opisem. Może Stary Chemik znajdzie trochę czasu, aby się do tego ustosunkować.

               
              • StaryChemik

                11 Grudzień 2013 at 20:22

                Ja mianem firmy garażowej określam taką, w której robi się to w warunkach naprawdę prymitywnych. To, co opisałeś, to jak najbardziej profesjonalne podejście.

                 
            • Janusz

              11 Grudzień 2013 at 20:15

              w uzupełnieniu mojego wpisu podaje link do filmu przedstawiającego produkcję liquidu na zamówienie. Wprawdzie opis jest w j.niemieckim, ale obraz mówi sam za siebie.

               
              • imprimis

                11 Grudzień 2013 at 20:28

                Januszu, to jest właśnie przedmiot moich obaw o polski rynek, niemiecki urzędnik jakkolwiek ideałem nie jest, spełnia warunki czynnika pomocnego dla rozwoju drobnej przedsiębiorczości, polski jest tylko tubą interesów rządzącego układu i to powoduje niepokój w stosunku do pomysłu Farsangolisa. Polscy urzędnicy zrobią z niego gilotynę dla drobnych przedsiębiorców, bo taka jest ich natura. I to jak by powiedział samozwańczy Prof. mniemanologii stosowanej Jan Tadeusz Stanisławski „było by na tyle”

                 
                • StaryChemik

                  11 Grudzień 2013 at 20:30

                  Farsalinosa… Konstantinosa Farsalinosa.
                  Gilotyna dziś właśnie zapada w Brukseli – nasza dyskusja będzie raczej akademicka. Przy okazji – proponuję odpuścić dyskusję tutaj – tak naprawdę jest to jeden wielki off-topik, panowie.
                  Za 2-3 dni stworzę osobny wpis dotyczący właśnie tej tematyki – tam będziemy dyskutować.

                   
                  • Janusz

                    11 Grudzień 2013 at 20:39

                    Chciałem wkleić link, a „wkleił” się cały film. Można go usunąć. Przepraszam!

                     
                    • StaryChemik

                      11 Grudzień 2013 at 20:40

                      A niech będzie film. Nikomu to nie zaszkodzi. Będzie co powspominać…😉

                       
              • imprimis

                11 Grudzień 2013 at 20:30

                A nasz poczciwy Stary Chemik, nie umniejszając Jego zasług jakoś nie chce tego dostrzec !?!?😦

                 
                • StaryChemik

                  11 Grudzień 2013 at 20:37

                  Czego dostrzec?

                   
  3. rookie

    11 Grudzień 2013 at 11:27

     
    • StaryChemik

      11 Grudzień 2013 at 11:35

      No cóż – kolejny artykuł w stylu: no, niech tylko będą wyniki badań, to zobaczycie…
      Ano – zobaczymy. To nie pierwszy przypadek, w którym zlecane są badania. Znam co najmniej trzech importerów, którzy czemuś takiemu podlegali. Jak dotąd nigdy nie znaleziono nic, aby można było popadać w paranoję. No ale wojewoda chce pokazać, jak bardzo dba o ludzi.

       
    • Fomalhaut

      11 Grudzień 2013 at 12:20

      Ech, i to u mnie taki numery. Cóż, i tak póki co zaopatruję się w polecanych sklepach wysyłkowych…

       
    • Janusz

      11 Grudzień 2013 at 13:12

      Podobny artykuł pojawił się 28 listopada 2013 w Głosie Pomorza.
      http://www.gp24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20131128/SLUPSK/131129546
      Pisałem do autora, dziennikarzyny Piotra Kawałka. Bez efektów. Teraz widzę, że redakcja tej „szacownej” gazety usunęła pod artykułem link do komentarzy, które są tutaj.
      http://forum.gp24.pl/skontrolowali-e-papierosy-wyniki-nie-sa-dobre-t89432/
      Moje wypowiedzi sygnowane są „-jw-„.
      Jak macie jeszcze siły to dopiszcie proszę Wasze uwagi do tego wątku na GP. Po takim zabiegu temat jest windowany na forum wyżej. Niech i ta część jeszcze nieświadomych słupszczan dowie się „co w trawie piszczy”. Dziękuję!

       
  4. imprimis

    11 Grudzień 2013 at 12:15

    Niestety niedługo trzeba było czekać na potwierdzenie moich obaw, „urzedasy” już się odgrażają i bez wątpienia uczynią z badań kolejne, bezwzględne narzędzie represji. Jeszcze nie zakończyliśmy Panie Mirosławie wymiany poglądów w tym temacie a pierwsze „jaskólki” już lecą :))))))

     
    • StaryChemik

      11 Grudzień 2013 at 12:20

      Ale to żadna nowość – takie badania były zlecane (głównie przez urzędy celne) już w 2010, a może nawet w 2009.

       
      • imprimis

        11 Grudzień 2013 at 12:29

        Były to doskonale wiem, SANEPID-owi, który tak jak już pisałem nie posiada jakiejkolwiek struktury badawczej tylko, nieograniczony system urzędniczej nadinterpretacji niespójnych przepisów. Miałem okazję przeczytać SANEPID-owską tzw. opinię sporządzoną na zlecenie Urzędu Celnego nomen-omen w Gdańsku. Żenada to delikatne określenie😦

         
      • imprimis

        11 Grudzień 2013 at 12:36

        I to są właśnie pierwsze symptomy tego co zgotuje polskim importerom pomysł dr. Farsalinosa, niewątpliwie logiczny ale całkiem nie przystający do polskiej „logiki” urzędniczej

         
  5. imprimis

    11 Grudzień 2013 at 12:54

    Tutaj pytanie do Was Wszystkich drodzy blogowicze, jak Myślicie, komu jak nie SANEPID-owi jako umocowanemu ustawowo organowi RP, „oficjalne struktury” (Urzędy Celne) będą zlecały badania sprowadzanych liquidów ??? A ten nie posiadając własnej bazy za Wasze grube pieniądze szybko wyłoni z grona istniejących, nawet posiadających akredytacje jednostek badawczych te „prawomyślne” wydające opinie po myśli zleceniodawców. A wam pozostanie tylko po raz kolejny płacąc wykonywać przeciwstawne opinie prywatne i składać pozwy do Sądu o rozstrzygnięcie ich wiarygodności. Nadmieniam, że polskie Sądy nie przyjmują opinii prywatnych i w każdym przypadku są związane koniecznością powołania na koszt, skarżącego oczywiście, rzeczoznawcy z listy biegłych sądowych. Ile to może potrwać i jakie pociąga koszty tego już chyba nikomu z Was uświadamiać nie muszę. Proszę o wypowiedzi w tym przedmiocie !!!

     
    • StaryChemik

      11 Grudzień 2013 at 13:44

      Niestety – mylisz się w tym przypadku. Urząd Celny ma własne laboratorium i tam właśnie liquidy są badane.
      http://bip.warszawa.ic.gov.pl/index.php?option=com_content&task=blogcategory&id=63&Itemid=435

       
      • imprimis

        11 Grudzień 2013 at 14:03

        To że ma nie znaczy jeszcze, że z niego korzysta w opisanym mającym miejsce w tym roku przypadku, UC w Gdańsku przekazał do opinii SANEPID-owi i sam umył ręce. Nie omieszkał natomiast zamieścić na stronie Izby Celnej sensacyjnej o posmaku aferalnym, informacji o zatrzymaniu trzem importerom transportu liquidów, którą można było odebrać wręcz jak zorganizowaną przestępczość. Właściwie to nadawało się do Sądu ale importerzy odpuścili bo z KONIEM kopać się nie warto. Oni chcą importować, handlować, płacić podatki i spokojnie żyć a nie spędzać czas na rozprawach w polskich niezawisłych Sądach.

         
      • imprimis

        11 Grudzień 2013 at 14:09

        Mirku, bardzo przepraszam ale Ty posługujesz się teoretycznymi założeniami a ja zderzyłem się z twardą rzeczywistością. Pozwoliłem sobie zwrócić się do Ciebie po imieniu, ponieważ jak przypuszczam jesteśmy w zbliżonym wieku i łączy nas troska o przyszłość e-palenia. Właśnie z tego powodu trawestując Twój Nick posłużyłem się określeniem Stary Praktyk. Wierz mi rzeczywistość jest zasadniczo różna od teorii. Pozdrawiam

         
        • StaryChemik

          11 Grudzień 2013 at 14:58

          Posługuję się informacjami, które dostałem m.in. od kogoś, komu właśnie zatrzymano liquidy i odesłano do tegoż właśnie laboratorium. Wyniki okazały się zgodne ze specyfikacją. To też jest rzeczywistość, chociaż na pewno jest ona bardziej złożona.
          PS. Nie mam nic przeciw „tykaniu” – to jest tradycja internetowa od czasu, gdy tu jestem.

           
          • imprimis

            11 Grudzień 2013 at 15:24

            Ok. nie mam jakiegokolwiek powodu powątpiewać, próbuję tylko zasygnalizować fakt, że to dotyczy tylko importu a domorośli mięszacze nadal dobrze się mają. Co ich może powstrzymać przed podrabianiem etykiet uczciwych importerów i wprowadzaniem do handlu „chłamu” na ich konto ? Przecież nie ma sposobu aby objąć ich jakimikolwiek badaniami, a całe odium w przypadku wykrycia spadnie na uczciwego przedsiębiorcę. Są na rynku podmioty, które sprowadzają tylko komponenty a resztę robią „w garażu” jak ich skontrolować ??? Jestem przekonany, że w Polsce pomysł Farsangolisa uderzy przede wszystkim w importerów. Warto tez było by chyba uświadamiać społeczeństwo czym grozi używanie niepewnego pochodzenia tanich liquidów, w zamian za epatowanie go w mediach kłamliwą eskalacją zagrożeń. Wypowiedzi Prof. Sobczaka jakoś giną w powodzi kłamliwych i tendencyjnych „pseudoinformacji”. Niedawno jedna z telewizyjnych rozgłośni wyemitowała program jednoznacznie wskazujący sprzedawców e – papierosów jako następców dystrybutorów tzw. „dopalaczy” związanych ze światem przestępczym. Czy to przypadek czy czyjeś celowe działanie ?

             
          • e-dym

            11 Grudzień 2013 at 15:29

            Mogę potwierdzić wpis S.CH. Nam również zatrzymano liquidy i przesłano do rzeczonego laboratorium. Oczywiście, nie stwierdzono żadnych zagrożeń, stężenie nikotyny również było zgodne z podanym na butelce. Niestety, jednocześnie zatrzymali cały transport do czasów wyników z laboratorium, zamiast pobrać próbki, a to spowodowało, iż przez kilka miesięcy byliśmy nieźle……

             
            • imprimis

              11 Grudzień 2013 at 16:25

              I obawiam się, że tak będzie za każdym razem po wprowadzeniu projektu Farsangolisa, tylko jeszcze trzeba będzie za to zapłacić. A swoja drogą w doktrynie prawnej to podejrzanemu (bo tak importerów się traktuje) trzeba udowodnić winę, a nie On ma dowieść swojej niewinności. Pan Mirosław chyba zbyt przesadnie ocenia skalę nieuczciwych dostawców liquidów. Co o tym Myślicie ?

               
              • Dawid Olejniczak (liQuido.pl)

                11 Grudzień 2013 at 19:00

                Jeżeli widzę na znanym portalu aukcyjnym liquidy w cenie detalicznej 3,99zł to osobiście wolałbym aby były one przebadane tu na miejscu gdzie zapewne sa „rozlewane” tudzież „produkowane”. Sami m.in. sprowadzamy również płyny bezpośrednio od Hangsena, więc jestem pewien że liquidy znanych, renomowanych producentów nie możemy zaoferować końcowemu odbiorcy w cenie 3,99zł (z pobudek czysto ekonomicznych). Pytanie zatem skąd taka cena? Nie neguje, nie obwiniam, nie oceniam, ale z czegoś musi wynikać. Cieszy również rosnąca świadomość wśród e-palaczy, gdyż wspomnianych liquidów nikt nie chce kupować (jeden dzień do końca kilku aukcji i kupujących 0 ).
                Ja bym to widział tak: Lista zaufanych producentów (nie tylko w Chinach). Sprowadzane, zafoliowane ze wszystkimi wymaganymi certyfikatami i badaniami liquidy nie podlegają rygorystycznej, kosztownej (w czas i pieniądze) kontroli, jedynie próbki w celach weryfikacyjnych (wyrywkowo) – czyli tak jak jest dotychczas.
                To co jest produkowane, konfekcjonowane u nas, badania przed wprowadzeniem na rynek (oraz wprowadzenie danej firmy na w/w liste zaufaną wraz z późniejszymi wyrywkowymi badaniami weryfikacyjnymi). Czy w kwestii bezpieczeństwa (o które podobno chodzi), coś więcej potrzeba?

                 
                • Dawid Olejniczak (liQuido.pl)

                  11 Grudzień 2013 at 19:09

                  Edit: oczywiście chodziło mi o cenę 3,99zł/10ml.
                  Oraz wycofuję się ze stwierdzenia o rosnącej świadomości e-palaczy. Otoż na w/w portalu można rowniez znaleźć płyny w cenie 2,99/10ml i tam już kupujących jest kilkudziesięciu… naklejka z opisem smaku/stężenia oraz napisem MADE IN POLAND drukowana na drukarce (tak wygląda) … nie wiem jak skomentować (brak słów).

                   
                • imprimis

                  11 Grudzień 2013 at 19:36

                  Oczywiście racja Dawidzie, ale unijni spece będą to negować tylko z tego powodu, że Chińczyk jest Chińczykiem – czytaj elementem z gruntu niewiarygodnym – boooo jest Chińczykiem. Czy przypadkiem to nie zawiść, że to Chińczycy wymyślili e-papierosy ?????

                   
                  • StaryChemik

                    11 Grudzień 2013 at 20:25

                    Nie – dlatego, że możesz od Chińczyka kupić cokolwiek. Znasz na pewno serwis alibaba. Tam znajdziesz wszystko z dowolnymi papierami. Nawet z certyfikatem, że płyn jest zatwierdzony przez FDA.

                     
                    • imprimis

                      11 Grudzień 2013 at 20:35

                      I cała Europa to robi nie wyłączając tzw. markowych produktów i nikogo to nie wzrusza. Ciekawe dlaczego tak wzrusza e-palenie ????????????

                       
                    • StaryChemik

                      11 Grudzień 2013 at 20:39

                      Cała Europa kupuje na alibabie? Teraz to mnie załamałeś…

                       
                    • imprimis

                      11 Grudzień 2013 at 20:43

                      Ostatnio syn bliskiej mnie osoby, z dumą nabył w „renomowanym sklepie” za ponad 3000 zł. buty sportowe znanej (ze względów etycznych nie wymienię) firmy. Po kilkukrotnym użyciu tak „waliły” chemią, że trudno było w domu wytrzymać, ale to produkt „markowy” i stoi za nim wielki koncern, a zatem wiarygodny i nie do podważenia, bez badań oczywiście bo któż by śmiał. Mały nadruk wyprodukowano w Chinach oczywiście w tym przypadku nie ma znaczenia. Scyzoryk w kieszeni się otwiera !!!

                       
  6. Janusz

    11 Grudzień 2013 at 14:18

    Panie Mirku, ja tym razem z „innej beczki”.
    Pański wspaniały blog jest na serwerach WordPress-a? Niech Pan zapisze kopię blogu (lub przeniesie), bo jak coś dupnie to administracja WordPress może jednym kliknięciem usunąć blog.
    Przepraszam za to czarnowidztwo.
    Zazdroszczę tym co sobie chmurzą w niewiedzy. Będą żyli zapewne dłużej ode mnie.

     
    • StaryChemik

      11 Grudzień 2013 at 20:27

      Dzięki za ostrzeżenie. Zgrywam bloga nie rzadziej niż raz w tygodniu. Już kiedyś WordPress zablokował mi bloga – za jakiegoś linka – oczywiście bez sensu i totalnie głupio. Jak mnie stąd wyrzucą, wrócę z blogiem z jakiegoś bardziej demokratycznego miejsca, np. z Kuby.😉

       
 
%d bloggers like this: