RSS

Spotkanie

21 Sty

Jutro w Brukseli zapadają kolejne decyzje w sprawie dyrektywy. Proces legislacyjny zbliża się powoli do końca. W tej chwili trudno przewidzieć ostateczny efekt, ale wiele się dzieje i będzie działo. Dziś nie chcę pisać nic o polityce, przynajmniej bezpośrednio. Zdecydowałem się jednak zaprezentować tekst, który już od jakiegoś czasu chodził mi po głowie. Mam tylko cichą nadzieję, że nie okaże się proroczy.

###########################################################

Spotkanie

utwór dedykuję Januszowi A. Zajdlowi – mistrzowi dystopii

Gdzieś w Polsce, pewien jesienny czwartek 2016 roku

Tym razem szedł z bijącym sercem. To był ten dzień. Przygotowywał się do niego już dawno. Od dwóch tygodni co drugi dzień chodził na spacer tą samą trasą. Zawsze rozglądał się dyskretnie, obserwował otoczenie. Starał się ubierać tak, aby nie zwracać uwagi. Szare nijakie spodnie, szarobura kurtka. Żadnych znaków szczególnych. To było ważne, bardzo ważne. Żeby nikt nie przyglądał się za bardzo.
Spokojnie przeszedł przez park mijając spacerowiczów, ludzi z psami, młodych rolkarzy. Przeszedł obok stawu i dotarł do bocznej ścieżki. Mgła ścieliła się nad trawą i między drzewami. Idealny dzień. Przystanął na chwilkę, udając, że szuka czegoś w kieszeniach, jednocześnie rzucając okiem w lewo i prawo. Odetchnął, okolica była czysta. W pobliżu byli tylko codzienni spacerowicze, których już rozpoznawał.
Ruszył dalej. To już ostatnie kilkadziesiąt kroków. Z daleka zobaczył umówiony znak – kawałek brudnej wstążeczki „przypadkowo” zawieszonej na gałęzi drzewa. „Dobra nasza” – pomyślał. „Już jest na miejscu”. Spokojnym krokiem podszedł do starej drewnianej szopy, ostrożnie otworzył drzwi i szybko wszedł do środka. – No, jesteś – usłyszał. – Świetnie. Czysto w okolicy?
– Tak, żadnych problemów. Nikogo podejrzanego.
– Masz?
– HA! Jasne, że mam – odpowiedział z uśmiechem, poklepując się po kieszeni kurtki.
– Dawaj, nie mamy za dużo czasu.
Wyjął z kieszeni małą nieoznakowaną buteleczkę i zaprezentował przyjacielowi. Ten wziął ją ostrożnie, odkręcił i ostrożnie powąchał.
– Tytoniowy?
– Jasne. Dwudziestka czwórka. Mocna rzecz.
– No, musiałeś nieźle za to zapłacić – odrzekł przyjaciel wyciągając z kurtki sprzęt.
– Przyjemność kosztuje – stwierdził filozoficznie, chowając lewą rękę do tyłu. Gest ten nie uszedł jednak uwadze przyjaciela.
– Ej, pokaż rękę… gdzie twój piękny zegarek?
Zmieszał się trochę i uśmiechnął nieco bezbronnie. Odparł cicho:
– E tam, nieważne. Mam za to 40 mililitrów. Stary, to przecież bardzo dużo. Po co mi zegarek?
Zmontowali sprzęt, ostrożnie zakroplili bezcenny płyn. Ręce im trochę drżały z emocji i oczekiwania na pierwsze zaciągnięcie. Po chwili szopę zaczęły wypełniać delikatne chmurki. Milczeli rozkoszując się smakiem liquidu. Każde zaciągnięcie się wywoływało zmrużenie oczu i uśmiech.
– Dobre, niesamowicie dobre.
– I mocne jak diabli – dodał cicho przyjaciel.
– Nirwana, stary, po prostu nirwana…
Głośny trzask brutalnie wyłamywanych drzwi szopy przerwał ciszę. Próbowali niezgrabnie zareagować, odrzucając od siebie sprzęt i butelkę z zakazanym płynem. Na nic się to nie zdało. Mężczyźni w ciemnych mundurach błyskawicznie znaleźli dowody przestępstwa.
– Na ziemię, ręce na głowę – wydarł się jeden z nich, najpewniej dowódca.
Posłusznie padli i przyjęli nakazaną pozycję.
– Tu jest ich sprzęt, panie komisarzu – rzucił jeden z zamaskowanych.
– I butelka – dodał drugi.
– No, skurwysyny, nie wyłgacie się – dowódca patrolu europolicji był wyraźnie zadowolony.
– Ale… jak… jak nas namierzyliście?
– Możemy ci powiedzieć, gnojku. To proste jak drut. Widzisz to urządzenie?
– Tak, widzę – odrzekł. – Co to jest?
– Czujnik promieniowania beta, debilu. Wykrywa izotopy promieniotwórcze. Możemy wam teraz powiedzieć, bo i tak nie wygadacie. Od roku wszystkie uprawy tytoniu są szpikowane izotopem ameryku 242. On zostaje nawet w ekstrahowanej nikotynie. No i jest potem w liquidzie, w sporych ilościach. Szliśmy spokojnie ciepłym śladem, dupki żałosne. I mamy was.
– A skąd pewność, że nie rozpowszechnimy tej infor…
Nie dokończył. Dwa przytłumione strzały oddane z bliskiej odległości dopełniły dzieła.

Nazajutrz… piątek. Wiadomości TVN42
Z ostatniej chwili: W dniu wczorajszym w szopie na terenie lokalnego parku ujawniono zwłoki dwóch mężczyzn w średnim wieku. Wydaje się, że są to ofiary porachunków gangsterskich. Jak dowiadujemy się nieoficjalnie, europolicja nie wyklucza, że w grę wchodził handel materiałami promieniotwórczymi.
A teraz wiadomości biznesowe: akcje koncernów tytoniowych oraz farmaceutycznych biją kolejne rekordy. Analitycy przewidują, że trend rosnący potrwa jeszcze dość długo.

(c) by Mirosław Dworniczak
Jeśli chcesz wykorzystać ten tekst lub jego fragmenty, skontaktuj się z autorem.

 
9 komentarzy

Opublikował/a w dniu 21 Styczeń 2014 w ogólne

 

Tagi:

9 responses to “Spotkanie

  1. grania

    21 Styczeń 2014 at 12:03

    Oj! zdenerwowalam sie,nie lubie horrorow!!!

     
  2. Ceberebek

    21 Styczeń 2014 at 15:04

    Przypowiastka bombowa😉
    I nie daj Bóg,żeby do tego doszło… ;-(((

     
  3. Piotr

    22 Styczeń 2014 at 08:13

    Aż mi włosy dęba stanęły, toż to jak Orwell 1984 tylko jeszcze straszniejsze. brrr!!!

     
  4. irys

    22 Styczeń 2014 at 09:05

    aż dreszcz mnie przeszedł pod koniec tekstu. Ojjj SCH powinieneś Pan horrory pisać .. lub bajki dla niegrzecznych dzieci🙂

     
  5. imprimis

    22 Styczeń 2014 at 09:07

    Tragiczna wizja ale niestety realna, a podpisów poparcia dla EFVI nadal wolno przybywa ………..

     
  6. dziq

    22 Styczeń 2014 at 09:44

    Czyta się to jak dobry thriller, ale niestety wizja czegoś takiego jest jeszcze bardziej smutna😦
    A podpisów bardzo wolno przybywa, zwłaszcza u Nas. Niemcy potrafili się jakoś zmobilizować i to ich głosów jest najwięcej. Niby to dopiero początek, parę dni od rozpoczęcia zbierania.

     
    • imprimis

      22 Styczeń 2014 at 12:13

      Masz rację, ale zauważmy, że zanim EFVI zbierze,lub nie zbierze wystarczającą ilość podpisów, u Nas może być już „pozamiatane”😦

       
      • Robert M

        25 Styczeń 2014 at 01:27

        Ba!. Nawet odkurzone!
        Nie myślałem, że na starość będę musiał w czarny rynek się bawić…No cóż,- nieznajomość historii (np. prohibicja w USA) = popełnianie tych samych błędów.

         
  7. refurbished

    27 Styczeń 2014 at 17:01

    Napisz jeszcze. To było zdecydowanie za krótkie. Pióro masz lekkie, dasz radę.
    Złym prorokiem nie będziesz, damy radę.

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: