RSS

Stefan Sękowski (1925-2014) – in memoriam

27 Maj

Dziś rano dowiedziałem się o Jego śmierci. Przyznam, że ciężko pozbierać myśli, gdy odchodzi ktoś, kogo od ponad 40 lat traktowało się jak przewodnika i towarzysza podróży przez świat chemii. Zacznę może jednak od osobistego wspomnienia samego początku tej zdalnej znajomości.
Było to na przełomie lat 60. i 70. ubiegłego wieku. Mój nieżyjący już Tata (notabene – też Stefan) miał w zwyczaju zaglądać w drodze z pracy do księgarni. Pewnego dnia wróciwszy do domu rzucił „wiesz, zajrzyj do księgarni, jest tam książka, która może cię zainteresować. Autor – Stefan Sękowski, zielona, mały format”. Oczywiście jeszcze tego samego dnia popędziłem tam, żeby ją zobaczyć. Po kilku minutach wyszedłem lżejszy o parę złotych dumnie trzymając w ręku małą książeczkę „Moje laboratorium” z charakterystyczną zieloną okładką. Przeczytałem ją jednym tchem. I w zasadzie od tego dnia wiedziałem już na pewno, że chcę zostać chemikiem.
Następnego dnia wydobyłem z piwnicy płytę pilśniową, przygotowałem ją zgodnie z instrukcją, założyłem dziennik laboratoryjny i byłem gotowy do wielkich odkryć😉 A książkę znałem niebawem prawie na pamięć.
Oczywiście w ciągu krótkiego czasu zdobyłem wszystkie dostępne książki pisane przez pana Sękowskiego, a każda była kolejną intelektualną przygodą i inspiracją do nowych działań. Podziwiałem styl, w jakim były pisane. Traktował czytelników jak młodszych kolegów-chemików, a nie głupawych nastolatków. Radził, a nie nakazywał. Było widać, że zależy Mu na tym, abyśmy doskonale się bawili, ale zachowali zdrowie i życie. I jestem przekonany, że właśnie dzięki tym mądrym tekstom uniknęliśmy wielu nieszczęść – mamy wszystkie palce, dwoje oczu, jesteśmy bez ran i blizn.
W umyśle nastolatka Stefan Sękowski jawił się jako ktoś, kto ma w domu wielkie i wspaniałe laboratorium, siedzi sobie tam cały dzień i obmyśla doświadczenia. Robi je potem i opisuje. Normalnie raj. I dopiero po jakimś czasie przeczytałem (chyba w którymś numerze Młodego Technika), że normalnie pracował na etacie, a tym wszystkim zajmował się w czasie wolnym, poza godzinami. I nie miał żadnego wielkiego laboratorium. Doświadczenia prowadził w przyczepie kempingowej na działce. Autentyczny tytan pracy. Byłem w szoku. A jeszcze później dowiedziałem się troszkę o Jego poza osobistym życiu i wtedy moje zdumienie jeszcze wzrosło.
Urodził się 26 maja 1925 roku we Lwowie. Jego ojcem był legionista, Stanisław Sękowski, więc dość oczywiste było, że dom był patriotyczny. 14-letniego Stefana wojna zastała na Lubelszczyźnie. Tam dość szybko trafił do miejscowego, hrubieszowskiego ZWZ (później AK). Na tajnych kompletach kontynuował naukę szkolną, ale jednocześnie uczył się rzemiosła wojskowego w podchorążówce. Bierze udział w akcjach dywersyjnych, do których konstruuje własne bomby zapalające. Zajmuje się też przygotowaniem farb poligraficznych wykorzystywanych w tajnych drukarniach. Pod koniec wojny przedostaje się do Warszawy, gdzie bierze udział w powstaniu. Ranny, potem szpital, niewola w Niemczech, pod granicą holenderską. Uciekł z obozu i dostał się do armii generała Maczka. Wojenne wspomnienia można przeczytać tutaj. Naprawdę polecam, bo to barwna, choć czasami strasznie smutna opowieść.
W 1947 wrócił do Polski. Dzięki temu, że w armii Maczka zdał maturę, mógł rozpocząć studia chemiczne na uniwersytecie. Wspominał, że studiował z późniejszym profesorem Adamem Hulanickim i dzielili się czasem pracą w taki sposób, że Hulanicki chodził na wykłady, a Sękowski zdobywał sprzęt na pracownię. W tamtych czasach taki był standard studiów.
Jeszcze na studiach zaczął pracować w Głównym Urzędzie Miar i Wag, zajmując się badaniami powłok. Potem przeniósł się do Instytutu Mechaniki Precyzyjnej, gdzie stworzył Pracownię Badania Powłok. Tej dziedzinie pozostał wierny aż do emerytury, a nawet kilka lat dłużej. Z przerwą. Po wydarzeniach 1976 roku związał się z opozycją, a konkretnie z KOR-em. Na działce prowadzi podziemną drukarnię. W 1978 został aresztowany przez UB, a konsekwencją tego było wyrzucenie z pracy. Na całe szczęście po dwóch latach nadchodzi Sierpień ’80, pracownicy Instytutu żądają natychmiastowego powrotu Stefana Sękowskiego do pracy i ich żądanie zostaje spełnione. Pracuje tam jeszcze 15 lat, ostatnie pięć już na emeryturze.
Napisał ponad 40 książek popularnonaukowych, które były wielokrotnie wznawiane („Galwanotechnika domowa” 15 razy!). Jest też autorem 5 książek naukowych, ponad 60 publikacji, 12 patentów. Wraz z grupą pracowników wykonuje złocenia odbudowywanego Zamku Królewskiego.
Piękna postać, wielki Człowiek.
Odszedł 24 maja, na dwa dni przed 89. urodzinami.

Dla mnie był zawsze Mistrzem. Nie miałem niestety okazji poznać Go osobiście. Jako nastolatek nie miałem też śmiałości napisać do Niego, aby podziękować za te wszystkie książki i artykuły. Za to, że w zasadzie On pokazał mi kierunek, w którym warto iść. Dlatego niech ten tekst będzie moim skromnym osobistym podziękowaniem.
Rodzinie Pana Stefana Sękowskiego składam serdeczne wyrazy współczucia.

I jeszcze jedno na sam koniec: napisałem ten tekst od serca, na gorąco, bez specjalnych przygotowań. Jest szansa, że niebawem dostanę pewne dodatkowe materiały na temat pana Sękowskiego. I na pewno wtedy jeszcze coś napiszę.

 
8 komentarzy

Opublikował/a w dniu 27 Maj 2014 w ogólne

 

Tagi:

8 responses to “Stefan Sękowski (1925-2014) – in memoriam

  1. Daniel

    3 Czerwiec 2014 at 11:33

    Dziękuję z całego serca za ten wpis. Stefan Sękowski był dla mnie również ikoną i drogowskazem po nastoletnim hobby, które jest moją słabością do dziś. Gdyby nie ten wpis, w ogóle nie dowiedziałbym się o śmierci Mistrza. Przykro, że odszedł.

     
  2. Piotr Müldner-Nieckowski

    11 Czerwiec 2014 at 22:53

    R.I.P. Mój przewodnik po chemii nieorganicznej przez niemal całe życie. Mam prawie wszystkie Jego książki, zwłaszcza rewelacyjną „Galwanotechnikę”, z której uczyli się studenci chemii i medycyny (tak, tak!) i zaliczali ćwiczenia na celująco. Jest też na półce register z wycinkami z prasy z artykułami Mistrza, m.in. z Młodego Technika i Horyzontów Techniki. Wielka strata.

     
    • StaryChemik

      12 Czerwiec 2014 at 09:26

      Zgadza się. „Galwanotechnika” to niesamowita pozycja, aż dziw, że nie jest dalej wydawana, bo w zasadzie się nie zestarzała.

       
  3. Robert Modzelewski

    13 Czerwiec 2014 at 11:22

    trafiłem tu przez przypadek przyciągnięty nazwiskiem autora książek, które w dzieciństwie były dla mnie osnową rozwoju wiedzy, tworzenia młodzieżowego laboratorium i pasji do chemii. 40 lat temu jako dziecko napisałem do p. Sękowskiego i dostałem mądrą odpowiedź. Atmosfera jego książek to było wprowadzenie w magiczny świat odkrywczej przygody…

     
    • StaryChemik

      13 Czerwiec 2014 at 12:03

      Tak, ostatnie zdanie jest esencją tego wszystkiego.
      Przy okazji – będzie co najmniej jeszcze jeden wpis na temat p. Sękowskiego – czekam na ciekawe materiały.

       
  4. Gaweł

    22 Czerwiec 2014 at 17:11

    Czy przypadkiem zespół profesora Sękowskiego nie był autorem grubościomierzy powłok serii GIL w latach 70-tych?

     
    • StaryChemik

      24 Czerwiec 2014 at 08:59

      Całkiem możliwe – to była naprawdę dobra grupa badawczo-wdrożeniowa.
      Jedna tylko uwaga – Stefan Sękowski nie był profesorem, choć za wszystkie dokonania taki tytuł mu się bezsprzecznie należał.

       
  5. Miecz

    29 Lipiec 2014 at 19:29

    Wielki smutek i żal. Podobnie, jak dla wszystkich piszących tutaj był to idol czasów mojej młodości.

    To jedyny „celebryta” do którego napisałem list. I zdziwienie – dostałem wspaniałą odpowiedź, nawet ze zdjęciem! Do dzisiaj przechowuję ten list jak relikwię🙂

    Pozdrawiam

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: