RSS

Zatrucie nikotyną u niemowlaka – zanim zacznie się nagonka w mediach

08 Czer

Wszyscy wiemy, że nic tak nie ożywia mediów jak nieszczęście. Najlepiej jakby był trup, ale nie zawsze można liczyć na taką okazję. No ale zatrucie też może być fajne, szczególnie jeśli: a/ dotyczy dziecka, b/ dotyczy produktu, któremu się robi kampanię negatywną.
Postanowiłem wyprzedzić ruch medialny, który zapewne się zacznie, gdy ktoś wytropi ten artykuł w New England Journal of Medicine. Spełnia on oba powyższe „kryteria fajności”.
Jestem przekonany, że zaraz się pojawią teksty o tym, jakie to wszystko szkodliwe, niebezpieczne i najlepiej zakazać, zabronić, a posiadaczy wsadzić prewencyjnie, oczywiście w trosce o ich dobro.
Przyjrzyjmy się jednak opisanemu przypadkowi. Otóż w jednym z amerykańskich szpitali został przyjęty jako pacjent 10-miesięczny chłopiec, który łyknął jakąś ilość liquidu. Nie wiadomo do końca ile tego było, ale wiemy, że stężenie wynosiło 18 mg/ml. Bez odpowiedzi pozostaje też sprawa podstawowa. Jak, u diabła, dziecko mogło mieć w zasięgu rąk otwartą butelkę z liquidem. Ale o tym jeszcze trochę za chwilę.
Podstawowe objawy, jakie wystąpiły, to wymioty i tachykardia (przyspieszenie akcji serca). No i właśnie ten pierwszy objaw jest bardzo istotny w tym przypadku. Mówiąc skrótowo – co weszło, to wyjdzie. Owszem, część nikotyny zostanie zaabsorbowana, ale reszta zniknie z organizmu w miarę naturalnie. To jest niesamowicie istotna sprawa, ponieważ, jak widać, organizm sam się broni przed wchłonięciem trucizny. Dlatego też dawka toksyczna nikotyny w przypadku połknięcia nie może być rozpatrywana na poziomie dziesiątek, ale raczej setek miligramów. Pisałem o tym już jakiś czas temu.
I taki sam mechanizm samoobrony miał miejsce w tym przypadku. Lekarze nie zdecydowali się podać dziecku żadnego antidotum, pozostawili je na obserwacji. Sześć godzin później uznali, że wszystkie istotne parametry dziecka są już zupełnie w normie, więc można było je wypisać.
To jest istota opisywanego przypadku. Reszta artykułu to już klasyka: opowieść o tym, że zatrucie nikotyną może w skrajnych przypadkach spowodować problemy z układem oddechowym, a w konsekwencji nawet śmierć. I o tym, że łyżeczka liquidu 18 mg/ml może być dawką śmiertelną dla osoby ważącej 90 kg. Swoją drogą – ciekawe po co takie informacje w artykule o 10-miesięcznym dziecku. Na koniec jest nieśmiertelny już akapit o tym, że liquidy nie są ujęte w przepisach FDA itd.
A tak naprawdę przynajmniej jeden akapit powinien być poświęcony czemuś innemu, a mianowicie temu, że karygodną sprawą jest brak rozumu u rodziców/opiekunów dziecka. I to oni powinni trafić do lekarza, ale nie internisty, tylko takiego od głowy.
Na koniec jeszcze jeden drobiazg. W artykule wspomniano, że jednym ze składników liquidu był salicylan metylu, a dokładniej „oil of wintergreen”, czyli olejek eteryczny z występującej w Ameryce Północnej rośliny zwanej golteria rozesłana. Przyznam, że nie bardzo rozumiem stosowanie salicylanów w liquidzie, ale na całe szczęście nie muszę rozumieć wszystkiego.

 
7 komentarzy

Opublikował/a w dniu 8 Czerwiec 2014 w ogólne

 

Tagi: ,

7 responses to “Zatrucie nikotyną u niemowlaka – zanim zacznie się nagonka w mediach

  1. Pierdziu

    9 Czerwiec 2014 at 14:24

    A o co chodzi z tymi salicylanami? Ten użyty ma jakieś przydatne właściwości/zapach/smak? Czy nie ma sensu używać go w liquidzie?

     
  2. sawas

    9 Czerwiec 2014 at 18:58

    Salicylany w układzie oddechowym będą niszczyć nabłonek, prowadząc do jego perforacji. Czyli będą dziury w oskrzelikach. Krwawiące, dodajmy, dziury. Prawda?

     
  3. Ewunia

    10 Czerwiec 2014 at 09:14

    „Lekarze nie zdecydowali się podać dziecku żadnego antidotum, pozostawili je na obserwacji. Sześć godzin później uznali, że wszystkie istotne parametry dziecka są już zupełnie w normie, więc można było je wypisać.”

    W sumie to chyba pozytywny artykul. Jest wiele chemikaliow w kazdym domu, do ktorych dziecko moze sie dobrac przy tym poziomie nadzoru rodzicielskiego, i kazdy z nich doprowadzilby do ciezkiego okaleczenia lub smierci. A tu nic – wystarczy poczekac pare godzin …

     
    • StaryChemik

      10 Czerwiec 2014 at 11:15

      Oczywiście, że tak, Ewo! Ale sama doskonale wiesz, jak można odczytać dowolny tekst. Dlatego postanowiłem to wszystko opisać.

       
  4. goniec

    11 Czerwiec 2014 at 02:05

    Za Wikipedią:
    „Wintergreen is a common flavoring in American products ranging from chewing gum, mints and candies to smokeless tobacco such as dipping tobacco (American „dip” snuff) and snus. It is also a common flavoring for dental hygiene products such as mouthwash and toothpaste.”

    Czytając ECF można znaleźć wiele niekonwencjonalnych pomysłów, więc nawet mnie to nie dziwi…

     
    • StaryChemik

      11 Czerwiec 2014 at 08:43

      Zgadza się, ale te wszystkie zastosowania dotyczą jednak drogi pokarmowej a nie oddechowej.
      No ale każdy jest dorosły i truje się tym, czym chce. Volenti non fit iniuria.

       
  5. refurbished

    13 Czerwiec 2014 at 07:54

    Tak naprawdę nieostrożny rodzic wyczerpał przesłanki określone w art 160 Kodeksu karnego, $$1,2 i 3. Obserwacja psychiatryczna owszem, ale najpierw przydałby się mu adwokat.

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: