RSS

WAŻNE ŹRÓDŁO! Dyskutując o e-papierosach – pytania i odpowiedzi (z blogu Batesa – po polsku)

16 Czer

Niedawno wspominałem o istotnym wpisie na blogu Clive’a Batesa, w którym zebrał on bardzo cenny zestaw standardowych pytań związanych z e-papierosami, na które dał bardzo wyczerpujące odpowiedzi.
Ponieważ jest to temat bardzo ważny, stwierdziłem, że warto, aby cały ten tekst został także przełożony na język polski, aby poszerzyć krąg odbiorców. Otrzymałem zgodę Clive’a, aby tłumaczenie opublikować na blogu. Dziś właśnie otrzymałem to tłumaczenie (dzięki za solidną pracę!) i zamieszczam je poniżej. Myślę, że warto się z nim zapoznać, aby bez problemu mieć argumenty do dyskusji.

Przypominam, że działamy na podstawie prawa prasowego, dlatego informuję, że:
© tekst oryginalny – Clive Bates
© polskie tłumaczenie – zespół eSmoking Institute

Tak więc jeśli ktoś chciałby wykorzystać ten tekst albo jego fragmenty, proszę o kontakt.

Dyskutując o e-papierosach – pytania i odpowiedzi

Znajdziecie tu zestaw pytań i odpowiedzi dotyczących wiedzy i nauki na temat e-papierosów, oraz regulacji i polityki. Korzystajcie proszę z komentarzy żeby zasugerować także inne pytania, lepsze odpowiedzi albo poprawić to, co napisałem.

  1. Co znajduje się w wydychanym aerozolu i czy jest on szkodliwy dla innych osób?

W wydychanym aerozolu znajduje się baza liquidu („substancja pomocnicza” taka jak glikol propylenowy), a także trochę nikotyny, para wodna i aromaty nadające smak e-paleniu. Mogą się tam znajdować także pewne produkty rozpadu oraz śladowe ilości zanieczyszczeń. Substancje wzbudzające obawy w strumieniu dymu tytoniowego podczas tzw. biernego palenia nie występują w e-paleniu, bądź są niewykrywalne lub też obecne w bardzo niskich stężeniach. Do tej pory, najbardziej wszechstronna ocena stwierdza, że przy aktywnym e-paleniu ryzyko jest znikome, a efekt biernego palenia zmniejsza się o kilka rzędów wielkości.

Aktualny stan wiedzy na temat składu chemicznego płynów i aerozoli związanych z e-papierosami powołując się na standardy bezpieczeństwa pracy [czyli naszego BHP – przyp. tłum] wykazuje brak dowodów, jakoby e-palenie narażało na wdychanie zanieczyszczonego aerozolu, co byłoby podstawą do obaw o zdrowie. Niemniej jednak aerozol powstający podczas e-palenia (zarówno zanieczyszczenia jak i deklarowane składniki) naraża e-palaczy. Usprawiedliwia to utrzymywanie nad e-palącymi nadzoru zdrowotnego, połączonego z badaniami mającymi na celu utrzymanie na jak najniższym poziomie niekorzystnego wpływu e-palenia na zdrowie. Narażenie osób postronnych jest znikome, co sprawia, że nie powinno być ono traktowane jako powód do obaw.

Burstyn I, http://www.biomedcentral.com/1471-2458/14/18/abstract : Zaglądając przez mgłę: systematyczny przegląd tego, co chemia zanieczyszczeń w elektronicznych papierosach mówi nam o zagrożeniach dla zdrowia.

  1. Czy nikotyna powoduje raka albo wpływa inaczej na zdrowie?

Nie. Nie ma dowodów na to, aby nikotyna powodowała raka – pragnę to podkreślić szczególnie dla tych, którzy próbują udowodnić, że jest inaczej. Dla chorych na raka nikotyna prawdopodobnie nie będzie najbardziej pomocna. Największe szkody powoduje sam dym – cząsteczki tlącego się materiału organicznego i gorących, toksycznych gazów. Profesor John Britton, dyrektor UK Centre on Tobacco And Alcohol Studies oraz szef Grupy Doradczej ds. Wyrobów Tytoniowych Royal College of Physicians, porównuje ryzyko zdrowotne jakie niesie używanie nikotyny, do kofeiny.

Nikotyna sama w sobie nie jest szczególnie niebezpieczną substancją – mówi profesor John Britton, który przewodzi Grupie Doradczej ds. Wyrobów Tytoniowych w Royal College of Physicians.

To coś [skutki używania nikotyny – przyp. tłum.], co można porównać do efektów spożywania kofeiny.

Jeśli wszyscy palacze w Wielkiej Brytanii przestaliby palić zwykłe papierosy i zaczęli korzystać z papierosów elektronicznych, ocalilibyśmy 5 milionów osób. To ogromny potencjał dla zdrowia publicznego. http://www.bbc.com/news/uk-21406540

Podobnie jak kofeina, nikotyna wpływa na układ sercowo-naczyniowy: podwyższa tętno oraz ciśnienie krwi. Istnieje także obawa, że może mieć wpływ na rozwój płodu. Szkody spowodowane paleniem bywają często mylone z rezultatami używania nikotyny, ponieważ badanie wpływu samej nikotyny na palących jest niezwykle trudne. Palący są narażeni na wpływ wielu różnych substancji w tym samym czasie.

Na szczęście, prowadzono już na szeroką skalę badanie ryzyka zdrowotnego korzystania z samej nikotyny, ponieważ jest ona jednym ze składników licencjonowanych produktów medycznych nikotynowej terapii zastępczej.

Grupa Doradcza ds. Wyrobów Tytoniowych Royal College of Physicians na podstawie przeglądu literatury w 2007 roku (RCP, Redukcja szkód w uzależnieniu od nikotyny) podsumowała wyniki badań dotyczących nikotyny wykorzystywanej w celach medycznych:

  • Bogate doświadczenie z nikotynową terapią zastępczą w badaniach klinicznych i obserwacyjnych dowodzą, że nikotyna wykorzystywana w celach medycznych jest bardzo bezpieczną substancją.

  • Niekorzystne efekty są głównie miejscowe i zależne od zastosowanej metody dostarczenia nikotyny do organizmu.

  • Nikotynowa terapia zastępcza nie wydaje się wywoływać ostrych reakcji sercowo-naczyniowych, nawet u osób z chorobami układu sercowo-naczyniowego.

  • Nie ma bezpośrednich dowodów, żeby nikotynowa terapia zastępcza była kancerogenna lub podwyższała ryzyko wystąpienia chorób będących powszechnym następstwem paleniem tytoniu.

  • Bezpieczeństwo stosowania środków nikotynowej terapii zastępczej podczas ciąży jest dowiedzione jedynie częściowo. Sugeruje się, że nikotynowa terapia zastępcza nie podnosi ryzyka wystąpienia poważnych anomalii rozwojowych czy obniżonej wagi urodzeniowej. Nikotynowa terapia zastępcza może zwiększać ryzyko występowania drobnych anomalii układu mięśniowo-szkieletowego. Dla jednoznacznego potwierdzenia tych wniosków, konieczne są jednak dalsze badania.

  • Brakuje dowodów na bezpieczeństwo długofalowego stosowania nikotynowej terapii zastępczej, brakuje jednakże również podstaw do podejrzewania, by miało ono wywoływać znaczne, niekorzystne skutki zdrowotne w perspektywie długoterminowej.

  • Niezależnie od okoliczności, stosowanie nikotynowej terapii zastępczej jest wielokrotnie bezpieczniejsze od tradycyjnego palenia.

Korzyści zdrowotne? Istnieją dowody na to, że nikotyna może korzystnie wpływać na zdrowie, na przykład pomaga redukować masę ciała, chroni przed chorobą Parkinsona i poprawia koncentrację – patrz strona CASAA: http://casaa.org/Nicotine_Effects.html

Negatywne skutki odwyku i potrzeby zapalenia papierosa. Odstąpienie od używania nikotyny może być uciążliwe i nieprzyjemne, a jako takie, ma ono niekorzystny wpływ na zdrowie oraz samopoczucie. Dlatego stosowanie nikotyny u osób, które rzuciły palenie daje pozytywne efekty zdrowotne, ponieważ pozwala uniknąć przynajmniej części negatywnych symptomów związanych z potrzebą zapalenia papierosa. To jeden z powodów, dla których e-papierosy są obiecującą perspektywą: dostarczają dostrzeżonych w zwykłych papierosach korzyści, przy jednoczesnym ograniczeniu negatywnych skutków zdrowotnych, a także nieprzyjemnych efektów związanych z całkowitym odstawieniem nałogu. Dla osób palących, to alternatywa o nieprzerwanie wzrastającej wartości.

  1. Czy wprowadzenie e-papierosów zwiększa popularność palenia?

Nie. Nie istnieją dowody na poparcie powyższej tezy. Przeciwnicy e-palenia usiłują zasugerować, że e-papierosy – nieporównanie mniej niebezpieczne od zwykłych papierosów – mogą stać się w pewien sposób nawet groźniejsze, ponieważ powstrzymują palaczy przed rzuceniem nałogu. Podobna grupa używała podobnych argumentów, żeby w 1992 zakazać w Unii Europejskiej korzystania ze szwedzkiego snus, choć zagrożenia płynące z jego używania są o 98-99% mniejsze niż w przypadku zwykłych papierosów. Zakaz snus nie obowiązuje w Szwecji – kraju o zdecydowanie najniższym odsetku palaczy i chorób związanych z paleniem tytoniu w Unii Europejskiej. W Szwecji używano snus by rzucić palenie, jako alternatywę papierosów zarówno dla ich aktywnych i nowych użytkowników (patrz list ekspertów: Dlaczego UE zakazuje najskuteczniejszej alternatywy dla palenia? http://www.clivebates.com/?p=1561).

Na podobne rezultaty wskazują obecnie także inne źródła – chociażby raport The Guardian z badań ASH (Wielka Brytania) – http://www.ash.org.uk/files/documents/ASH_891.pdf

Badanie przedstawione przez ASH, prowadzone przez YouGov sugerują, że osoby używają e-papierosów przede wszystkim po to, by uwolnić się od nałogu tytoniowego, nie zaś w celu rozpoczęcia palenia.

Gwałtowny wzrost użytkowania elektronicznych papierosów w ciągu ostatnich czterech lat wskazuje, ze palacze coraz częściej korzystają z tych urządzeń, żeby ograniczyć lub rzucić palenie. Co istotne, korzystanie z e-papierosów wśród niepalących pozostaje znikome – mówi Deborah Arnott, dyrektor ASH-a. http://www.theguardian.com/society/2014/apr/28/e-cigarette-users-triple-ash-survey (the Guardian).

  1. Czy e-palenie może być drogą do rozpoczęcia palenia przez dzieci?

Nie. Pomimo ogromnego szumu z USA, fakty mówią coś innego. Zauważalny wzrost korzystania z e-papierosów wśród młodzieży szkolnej nie dowodzi niczego złego, a po prostu odzwierciedla tendencje panujące wśród pełnoletnich. Odpowiedź na pytanie, czy jest to niebezpieczna sytuacja zależy od tego, co naszym zdaniem wydarzałoby się gdyby e-papierosy nigdy nie powstały. Wydaje się całkiem możliwe, że e-papierosy wypierają wśród młodzieży palenie zwykłych papierosów. Może być to przejaw decydowania się na alternatywę palenia wśród chcących zacząć palić. Dla zaistnienia realnego zagrożenia, niezbędne byłoby pokazanie, że uczniowie zaczynają e-palić i przez to wpadają w nałóg zwykłego palenia. Prawdę mówiąc w danych przedstawionych przed USA pojawiały znacznie bardziej zachęcające opcje, a użytkowanie e-papierosów stanowiło jedynie niewielki ułamek wskaźnika palenia wśród uczniów. Wzrost korzystania z e-papierosów jest zbieżny z dużo większym spadkiem palenia tradycyjnego; należy też dodać, że użytkowanie e-papierosów było skoncentrowane wśród osób już palących. Pełny obraz przedstawia poniższy wykres.

Szerzej o efektach przejścia możecie przeczytać w moim liście do naukowców usiłujących usprawiedliwiać to oszustwo „Cease and desist” (http://www.clivebates.com/?p=2053) i w dyskusji o „efektach przejścia”: Musimy porozmawiać o dzieciach: efekt przejścia zbadany –http://www.clivebates.com/?p=1262

US-NYTS-data

  1. Czy e-papierosy „oswajają” zwykłe papierosy?

Orędownicy niniejszej tezy powinni należycie przeanalizować i uzasadnić swój tok myślenia, szczególnie kwestię w jaki sposób produkty tytoniowe mogą być „oswajane” przez swoje zamienniki. Bardziej prawdopodobne byłoby założenie, że – przy braku dowodów zaprzeczających takiej tezie – e-palenie oswaja samo siebie, jako alternatywę dla palenia, czyli tym samym e-palenie oswaja nie palenie. Takie stwierdzenie popiera jeden z ekspertów w rzucaniu palenia, bazując zresztą na badaniach z Wielkiej Brytanii.

Także pogląd, jakoby e-papierosy osłabiały kontrolę wyrobów tytoniowych czy oswajały zjawisko palenia, stoją w opozycji do istniejących dowodów – e-papierosy mogą mieć udział raczej w zmniejszeniu popularności palenia poprzez podwyższanie ilości osób, które skutecznie zerwały z nałogiem tytoniowym.

(Profesor Robert West: Trendy w użyciu e-papierosów, prezentacja na Europejskiej Konferencji: Tytoń albo zdrowie)

http://www.rjwest.co.uk/downloadfile.php?filename=uploads/Trends%20in%20ecigarette%20use%20in%20England%20Mar%202014%20c.pptx

  1. Czy e-papierosy mogą „ratować życie”?

To kwestia prostej logiki. Jeśli palenie jest niebezpieczne i może potencjalnie zabić miliard osób w XXI wieku, to korzystanie z substytutów, które nie zawierają kluczowych, niebezpiecznych substancji (produktów spalania w wdychanym dymu), może znacząco obniżyć niebezpieczeństwo. Dokładne określenie poziomu ryzyka, jakie niesie ze sobą e-palenie w porównaniu z tradycyjnymi papierosami jest niezwykle trudne. Dla niektórych niejasne jest przede wszystkim dokładne określenie, które czynniki palenia mogą doprowadzić do zgonu. Jedna z wieloaspektowych analiz eksperckich określa zagrożenie zdrowotne na poziomie 1% (lub 3% jeśli dodajemy „nałóg” do czynników zwiększających ryzyko, co zresztą pozostaje kwestią dyskusyjną). W podobny sposób porównywane są także inne produkty nikotynowe – Nutt D et al, 2014http://www.karger.com/Article/FullText/360220

W ENDS (Elektroniczne Systemy Dostarczania Nikotyny) zawarto także e-papierosy.

Screen-Shot-2014-04-04-at-12.28.42

Pięćdziesięciu trzech naukowców i innych ekspertów w liście z dnia 26 maja 2014 roku do Margaret Chan, dyrektora generalnego WHO, pisze:

W chwili obecnej dokonuje się gwałtowny rozwój produktów nikotynowych, które skutecznie i przy niewielkim ryzyku dla zdrowia, mogą zastępować zwykłe papierosy. Są nimi m.in. e-papierosy i inne produkty o podobnym sposobie działania, bezdymne produkty tytoniowe o małej zawartości nitrozoamin, takie jak snus czy inne niepalne nikotynowe lub tytoniowe produkty o niskim wskaźniku potencjalnego ryzyka, które w przyszłości mogą stać się faktycznymi alternatywami dla zwykłego palenia. Powyższe rozwiązania mogą w 2025 roku – zebrane razem, jako obniżające poziom rozpowszechnienia i palenia papierosów – stać się ważnym elementem spotkania ONZ poświęconemu chorobom niezakaźnym.

[…]

Potencjał dla produktów redukujących ciężar naprawiania szkód płynących z chorób dotykających palaczy tytoniu jest niezwykle wysoki. Produkty to mogłyby być jedną z kluczowych innowacji prozdrowotnych XXI wieku, prawdopodobnie pomagając ocalić setki milionów ludzkich istnień. Dlatego też powinno się powstrzymać zapędy do ich kontrolowania i stłamszenia jako produktów tytoniowych, na rzecz wprowadzenia przez WHO odpowiednich regulacji pomagających odpowiednio zrealizować potencjał tychże rozwiązań.

  1. Czy e-papierosy pomagają rzucić palenie?

Wygląda na to, że tak! Również w prawdziwym świecie – nie tylko w wyidealizowanym świetle badań klinicznych. W rzeczywistości e-papierosy wydają się być bardziej skuteczne niż produkty nikotynowej terapii zastępczej. Ostatnie badania wykazały, że podczas rzucania palenia użytkownicy e-papierosów mieli 60% większą szansę na osiągnięcie sukcesu.

Jak pokazują nowe badania opublikowane w Addiction, wśród osób niewykorzystujących profesjonalnej pomocy podczas próby zerwania z nałogiem tytoniowym, wykorzystanie do tego celu e-papierosa zwiększało szansę powodzenia o 60% względem produktów nikotynowej terapii zastępczej (np. gum lub plastrów nikotynowych) czy siły woli.

http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/add.12623/abstract;jsessionid=FABC3C490FE9D15395A1543AF57F43AF.f04t04

Brown, Broda, Kotz, Michie & West, „Skuteczność e-papierosów w celu wspomagania zaprzestania palenia w świecie rzeczywistym – badanie przekrojowe populacji”, Addiction, maj 2014.

Badania ASH z 2014 roku wykazały, że około 1/3 użytkowników e-papierosów, to obecnie ex-palacze – ok. 700.000 osób w Wielkiej Brytanii (7% populacji palących). Tym samym wyniki badań wskazują, że wiele osób używając e-papierosa z powodzeniem rzuciło swój nałóg.

  • Szacuje się, że obecnie w Wielkiej Brytanii około 2.1 mln dorosłych korzysta z e-papierosów

  • Koło 1/3 użytkown.ików to byli palacze, 2/3 są aktualnymi palaczami [zwykłych papierosów – przyp. tłum.].

  • Obecni palacze jako główny powód korzystania z e-papierosów podają chęć zmniejszenia ilości wypalanych papierosów, ex-palacze zgłaszają natomiast, że używanie e-papierosów pomogło im rzucić palenie.

Wiele osób powinno podjąć trud wysłuchania tysięcy wyznań osób opowiadających o swoich doświadczeniach związanych ze zmianą sposobu palenia. Relacje te są często odrzucane jako anegdoty, powtarza się jednak w nich ten sam przekaz.

Oto przykład:

Paliłem przez 45 lat, a następnie próbowałem wszystkich możliwych produktów nikotynowej terapii zastępczej, jednak żaden z nich nie działał. Paliłem nawet wtedy, gdy pogarszał się mój stan zdrowia, co zaowocowało przewlekłą obturacyjną chorobą płuc i codziennym używaniem tlenu. We wrześniu 2011 roku odkryłem e-papierosy i one zadziałały. To było dla mnie jak cud. W niecały tydzień przestałem palić zwykłe papierosy i od tamtej pory ani jednego nie zapaliłem. Chciałbym, żeby parlamentarzyści i eurodeputowani zechcieli zrozumieć, jak bardzo e-papierosy pomogły tysiącom osób takich jak ja.

Zobacz wiele innych świadectw: Gdzie jest empatia, gdzie jest pokora? http://www.clivebates.com/?p=1221

  1. Czy osoby, które przeszły na e-papierosy dążą do całkowitego rzucenia palenia [także w wersji elektronicznej – przyp. tłum] czy też kontynuują e-palenie?

Z odpowiedzią na to pytanie niestety będziemy musieli jeszcze poczekać, ponieważ e-papierosy są stosunkowo nowym produktem dla większości użytkowników. Lepszym pytaniem byłoby, czy ma to w ogóle znaczenie? Skoro korzystanie z e-papierosów wiąże się ze znacząco mniejszym ryzykiem zdrowotnym niż zwykłe palenie, wówczas istotne staje się przejście od palenia, do nie palenia. Drugorzędne jest to, czy opisana sytuacja wiąże się z kontynuowaniem e-palenia czy też całkowitym odstawieniem nikotyny. Jedną z zalet elektronicznego palenia jest to, że łatwiej na nie przejść niż kompletnie rzucić palenie. To z założenia prostsze, ponieważ nie wymaga pokonania uzależnienia od nikotyny, co zmniejsza negatywne efekty odstawienia i nikotynowego głodu. Może to także redukować prawdopodobieństwo powrotu do zwykłego palenia.

  1. Minister Zdrowia nie jest przekonany o bezpieczeństwo e-papierosów – co teraz?

Prawdopodobnie jest dokładnie tak jak w nagłówku: Minister Zdrowia faktycznie nie jest przekonany. Nie znaczy to jednak, że dokonał on pełnej oceny sytuacji stosując takie same standardy, jakimi ocenia się inne zagrożenia z tej samej grupy.

Najlepiej byłoby, gdyby Minister jasno określił co by go przekonało. Nic nie jest w pełni bezpieczne – zazwyczaj określa się próg ryzyka oceniając potencjalne korzyści oraz popyt na produkt. Dla porównania – zastanawiam się, czy Minister Zdrowia jest przekonany o bezpieczeństwie przykładowo warenikliny (lek pomagający w rzucaniu palenia sprzedawany jako Champix lub Chantix). Nie twierdzę, że ludzie nie powinni go używać, jednak bezpieczeństwo jego używania oceniono na podstawie analizy ryzyka i korzyści.

Na pewno nie można nazwać go „bezpiecznym”.

Lista znanych i występujących skutków ubocznych jest długa i nieprzyjemna:

Skutki uboczne Varenicline Tartrate za Narodową Służbą Zdrowia – National Health Service (Wielka Brytania):

http://www.nhs.uk/Conditions/Smoking-%28quitting%29/Pages/MedicineSideEffects.aspx?condition=Nicotine%20Dependence&medicine=Varenicline%20tartrate

Lista poważnych obaw, swoistych znanych-niewiadomych jest dość niepokojąca. Obawy pozostają nierozwiane, jak wykazują dokumenty amerykańskiej Agencji Żywności i Leków (FDA):

Amerykańska Agencja Żywności i Leków: Ryzyko zdarzeń neuropsychiatrycznych: http://www.fda.gov/Drugs/DrugSafety/ucm276737.htm

Amerykańska Agencja Żywności i Leków: Ryzyko niekorzystnych zdarzeń sercowo-naczyniowych – http://www.fda.gov/drugs/drugsafety/ucm330367.htm

Minister powinien zgodnie ze swoim sumieniem zdecydować czy wszystkie jego wątpliwości i obawy w istocie nie zniechęcą ludzi do sięgnięcia po e-papierosy, tym samym wspierając dalsze palenie zwykłych papierosów. Jest możliwe, że zupełnie nieświadomie uczynił się on jednym z najpotężniejszych przyjaciół i sojuszników przemysłu tytoniowego. Forsował w Radzie Europejskiej, by e-papierosy regulowano jako leki. Zniszczyłoby to istniejący przemysł, pozostałości przekazując firmom Big Tobacco. Z mojego punktu widzenia, ministrów zdrowia pod przewodnictwem Jamesa Reilly z Irlandii cechuje postawa cynicznego zaniedbania. Zobacz: Zaniechania w polityce tytoniu. (http://www.clivebates.com/?p=1284). Ten sam krytycyzm może zostać skierowany także wobec pozostałych instytucji zdrowia publicznego – niezmiernie beztroskich, przykładających zbyt dużą uwagę do pomniejszych lub hipotetycznych zagrożeń i wykazujących obojętność wobec ogromnego potencjału korzyści zdrowotnych.

  1. Organizacje zdrowia twierdzą: „po prostu nie wiemy, co w nich jest” – czy naprawdę wiemy tak mało?

Elektroniczne papierosy są na rynku od 2008 roku, mamy rok 2014. Co robiono w tej sprawie przez cały czas? W rzeczywistości istnieje sporo dowodów na temat e-papierosów (zob. serwis PubMed), jeśli tylko chciałoby się tam spojrzeć zachowując przy tym otwarty umysł. Polecam tę opinię: Świeże spojrzenie na redukcję szkód w przypadku elektronicznego papierosa, Polosa i wsp. 2013 [http://www.harmreductionjournal.com/content/10/1/19]. Krytycy powinni zacząć czytać recenzje, dla przykładu: Igor Burstyn. Patrząc przez mgłę [http://www.biomedcentral.com/1471-2458/14/18] – radzę każdemu, kto zostaje wplątany w debatę pełną ignorancji, zapytać co myślą na temat recenzji Burstyna. Nic z poniższych stwierdzeń nie ma na celu dowiedzenia, że nieuzasadnione jest wprowadzenie podstawowych regulacji i standardów czy podniesienie zaufania konsumentów [do tej grupy produktów – przyp. tłum.]. Problem polega na tym, że wielu twierdzi „nie wiem” podczas gdy w rzeczywistości nie zamierzają się dowiedzieć. Wykorzystują ignorancję – podstawę strachu, by na bazie strachu zbudować politykę przymusu.

  1. Czy osoby, które chcą rzucić palenie nie powinny używać licencjonowanych leków, takich jak produkty nikotynowej terapii zastępczej?

Nikotynowa terapia zastępcza może być pomagać niektórym osobom, ale co z ludźmi, którzy nie chcą rezygnować z nikotyny albo wybierają niekorzystanie z produktów nikotynowej terapii zastępczej czy innych medykamentów? W korzystaniu z e-papierosów nie chodzi o rzucanie, tylko o kontynuowanie palenia – w tym przypadku o zachowanie możliwości korzystania w sposób legalny i znacznie mniej ryzykowny dla zdrowia z przyjemnej używki, jaką jest nikotyna. Właściwym porównaniem jest palenie papierosów, a nie nikotynowa terapia zastępcza. Powinniśmy pamiętać, że snus, który przynosi ogromne korzyści dla palaczy w Szwecji – choć nie został przez nikogo zatwierdzony czy ściśle uregulowany – jest tak bardzo skuteczny, ponieważ doskonale zastępuje palenie. Uznanie tego typu produktów za leki definitywnie by je zabiło – przez systematyczne podnoszenie cen, zduszanie w zarodku możliwych innowacji, niszcząc ich popularność oraz do minimum ograniczając gamę dostępnych produktów. Podstawowym skutkiem wprowadzenia tego typu regulacji, byłoby zniszczenie większości przemysłu [e-papierosowego – przyp. tłum.], przy jednoczesnym dopełnieniu i tak już grubych portfeli przemysłu tytoniowego. Posiadamy już dowody na to, znacznie łatwiej rozstać się z paleniem osobom używającym e-papierosa, niż tym, którzy wspierali się nikotynową terapią zastępczą. Dlaczego więc nadal etyczni, profesjonalni lekarze polecają mniej efektywne rozwiązania?

  1. Czy nie powinniśmy po prostu zabronić e-palenia w zamkniętych miejscach publicznych [puby, bary, restauracje, hotele, lotniska itp. – przyp. tłum.], tak jak zrobiliśmy to ze zwykłym paleniem?

Nie. Przynajmniej dopóki – jeśli w ogóle – nie znajdziemy dowodów szkodliwości e-palenia, nie byłoby właściwym prawne wprowadzanie tego typu restrykcji. Jeśli ktoś pragnie otworzyć bar, w którym e-palacze będą mile widziani, jedynym powodem, dla którego prawo miałoby zabronić e-palaczom przebywania w takim miejscu, byłaby sytuacja, w której e-palenie szkodzi osobom postronnym – w tym przypadku nie istnieje nawet perspektywa istotnego ryzyka. Prawo nie powinno być wykorzystywane żeby wpływać na wybory konsumentów, ich poczucie smaku, zapachu czy estetyki. Wiara, zakaz e-palenia we wnętrzach publicznych zamiecie e-papierosy pod dywan aż całkiem znikną z widoku, jest absurdalny – ludzie będą częściej przebywać na otwartej przestrzeni niż w zamknięci w budynkach. Jako najlepiej przygotowani do oceny potrzeb społecznych i gospodarczych swoich klientów to właściciele i zarządcy lokali powinni być zdolni do podjęcia decyzji [o zabronieniu e-palenia lub zezwoleniu na nie na terenie swojego lokalu – przyp. tłum.]. Należy również zdać sobie sprawę z tego, że przyzwolenie używania e-papierosów może nieść za sobą pozytywne skutki zdrowotne, przekonując palaczy zwykłych papierosów do zmiany nałogu, a także zapobiegając powracaniu e-palaczy do tradycyjnego palenia. To znacznie podnosi wartość e-papierosów względem ich zwykłych odpowiedników.

  1. Reklamy e-papierosów są kierowane do dzieci i powinny zostać zabronione.

Nie, nie są. I jest to najwyższej rangi zniesławienie połączone z pomówieniem. Żaden z producentów e-papierosów nie kieruje swoich reklam do dzieci (a jeśli ktoś to robi, można powiedzieć że mu nie wyszło, patrząc na to, jak mało dzieci e-pali). Dzieje się tak z dwóch podstawowych powodów: (1) jeśli któryś z producentów spróbuje, będzie to samobójczo głupie, (2) nie ma absolutnie żadnej korzyści w narażaniu reputacji e-palenia – branży, której wartość nie przekracza 1% z wartości rynku tytoniowego (szacowanego na ok. 700-800 miliardów dolarów). Propozycja producentów e-papierosów ma największą siłę rażenia dla obecnych palaczy, którzy chcą zmiany lub zaczynają coraz silniej obawiać się o skutki zdrowotne palenia. Zakaz reklamy wyrobów tytoniowych w Unii Europejskiej wprowadzono, ponieważ palenie papierosów zabija w UE rocznie ok. 500.000 osób. Zakazu reklamy e-papierosów nie da się umotywować w ten sam sposób. W zasadzie bardziej prawdopodobne, że e-papierosy odwrócą tę tendencje, zbawiennie wpływając na palaczy tytoniu. W świecie e-papierosów reklama jest kluczowym czynnikiem, a znaczącą jej częścią jest silna perswazja przeciw zwykłemu paleniu. Komunikacja z palaczami jest niezbędna – do zachęcania, słuchania potrzeb i wprowadzania na ich postawie innowacji, budowania zaufania wobec marek, kreowania szumu medialnego – to wszystko pomaga przyciągnąć palących do e-papierosów.

To oczywiście możliwe, że niektórzy niepalący przekonają się do e-papierosów albo osoby, które już rzuciły nałóg wrócą do niego w wersji elektronicznej. Byłoby głupotą zapewnianie, że takie sytuacje są niemożliwe. Generuje to jednak bardzo niewielkie zagrożenie zdrowotne, powinno być też zawsze porównywane z ogromnymi korzyściami, jakie może przynosić palaczom, którzy przejdą na e-papierosy. W tej sprawie nie istnieją pewniki – wszystko sprowadza się do wyważenia między ryzykiem a korzyściami.

  1. Nikotyna jest silną trucizną i jako taka powinna być ściśle kontrolowana lub zakazana

Wzrost” ilości zatruć nikotyną odkryty przez New York Times zapoczątkował wielki szum:

 liczba zatruć związanych z liquidami w ciągu jednego roku odnotowała 300% wzrost – do 1.351 w roku 2013. Według informacji National Data System (New York Times, 23 marca 2014), również w tym roku liczba ta prawdopodobnie się podwoi.

Tak, to brzmi źle. Tylko, że ów szybki wzrost jest tak naprawdę bardzo niewielki w porównaniu z danymi o innych zatruciach w USA:

poison2

Fakty są następujące:

-Liczba zgłoszeń nie odpowiada liczbie faktycznych zatruć – rejestrowane są także telefony od osób, które podejrzewają u siebie zatrucie nikotyną. Obawy podsyca szum medialny i nieprzychylne podejście mediów do tematu, a także tendencję do panikarstwa w dyskursie dotyczącym zdrowia publicznego.

-Obawy odnośnie toksyczności nikotyny sięgają XIX wieku. Poddano to zresztą niedawno ponownej ocenie (patrz Mayer B see Mayer B: How much nicotine kills a human? Tracing back the generally accepted lethal dose to dubious self-experiments in the nineteenth century? http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3880486/). Na podstawie powyższego źródła można stwierdzić, że nikotyna jest 10-20 razy mniej szkodliwa niż powszechnie przyjęto.

-Połknięcie nikotyny prawie zawsze wywołuje wymioty – faktyczne ciężkie bądź śmiertelne zatrucia są niezwykle sporadyczne oraz trudne do jednoznacznego stwierdzenia.

-W każdym domu znajduje się wiele niebezpiecznych produktów: wybielacze, płyny czyszczące, płyny łatwopalne, leki itd. Specjalne oznaczenia, opakowania, ostrzeżenia oraz zabezpieczenia na tych produktach pozwalają kontrolować ryzyko użycia niezgodnego z przeznaczeniem.

-Dla tego typu produktów istnieją i obowiązują standardy opakowań, w tym m.in. zabezpieczenia przed dziećmi [http://www.bsigroup.co.uk/LocalFiles/en-GB/consumer-guides/resources/BSI-Consumer-Brochure-Child-Resistant-Packaging-UK-EN.pdf] czy rozporządzenie Unii Europejskiej CLP [http://ec.europa.eu/enterprise/sectors/chemicals/classification/index_en.htm].

  1. Przemysł tytoniowy jest zaangażowany w zmuszaniu palących, by utrzymali swój nałóg.

Zatrważajca przeszłość sektora Big Tobacco powinna wzbudzać obawy – ale nie do stopnia zaślepienia i paranoi. Firmy w tej branży są zainteresowane przejęciem udziałów rynkowych i zysków zarówno z produktów tytoniowych, jak i e-papierosów. Z dużym zadowoleniem przejęliby cały możliwy potencjał rynkowy e-papierosów. W obronie businessu, firmy tytoniowe potrzebują opracować produkty jak najwyższej jakości zanim ktoś ich ubiegnie. Ich pobudką nie jest ochrona samego palenia, lecz zachowanie klientów, nawet jeśli miałoby to oznaczać, że przestaną palić zwykłe papierosy [rozpoczynając e-palenie – przyp. tłum.]. Jak stwierdził Jonathan Fell, były analityk sektora tytoniowego w Merrill Lynch, Morgan Stanley i Deutsche Bank, w debacie z lobbującymi przeciwnikami e-palenia [http://blogs.bmj.com/bmj/2014/03/20/simon-chapman-why-is-big-tobacco-investing-in-e-cigarettes/#comment-1374882078]:

Pomysł by firmy tytoniowe sprzedawały produkty, których używanie jest obarczone mniejszym ryzykiem może wydawać się niektórym wręcz obraźliwy, ale co innego miałby zrobić odpowiedzialne kierownictwo czy zarząd? Efektywną strategią służb zdrowia publicznego było swego czasu demonizowanie całej branży tytoniowej. Obecnie wielu zwolennikom kontroli produktów tytoniowych zagraża faktyczna wiara we własną propagandę. Zarządzający przemysłem tytoniowym nie są inni od zarządzających innymi branżami konsumenckimi. Potencjalnie korzystny produkt sprzedawany przez daną firmę nie staje się zły tylko dlatego, że sprzedaje go ktoś, kogo nie lubimy.

Osoby, które nie lubią firm Big Tobacco nie mają obowiązku czegokolwiek od nich kupować. Jedynym co może im pozwolić na zawłaszczenie rynku są regulacje, na przykład podniesienie bariery wejścia na tyle, że tylko oni będą w stanie im sprostać, co jednocześnie daje kontrolę. To sytuacja, którą Big Tobacco usilnie próbuje przeforsować.

  1. Zamierzamy ukrócić korzystanie z e-papierosów w szpitalach.

To problem instytucji medycznych, a nie e-papierosów. E-papierosy nie są lekami i Health Survey for England upierając się w mówieniu o nich, jakby należały do tej grupy produktów, jest po prostu w błędzie. HSE powinno mieć na względzie przede wszystkim dobro ludzi w szpitalach, w których mogą przebywać właśnie ze względu palenia papierosów. W rzeczywistości mogłaby to być świetna okazja do przekonania tych osób do wyboru czegoś mniej niebezpiecznego, wykorzystując zarówno prewencyjną interwencję w ich nałóg, a także sprawiając, że poczują się lepiej [e-paląc – przy. tłum.] również podczas pobytu w szpitalu. Dopuszczenie e-palenia w placówkach i instytucjach zdrowotnych dla nałogowych palaczy – dokładnie tych, których spotykamy w szpitalach – może sprawić, że zrezygnują z papierosów na rzecz ich elektronicznych odpowiedników. Nie ma powodu aby w tej kwestii być bardziej zapobiegawczym niż w kwestii tradycyjnego palenia.

  1. Lekarz twierdzi, że nikotyna jest tak uzależniająca jak crack, a tytoń to jedynie strzykawka dla nikotyny

Ten lekarz nie ma żadnych podstaw do porównywania nikotyny z crackiem. Crack zawiera czystą kokainę. Zresztą nawet dla kokainy w innej postaci, powyższe stwierdzenie zostało obalone ponad 20 lat temu.

…rozważamy kilka linii dowodowych, włączając w to wzór śmiertelności, potencjał do uzależnienia fizycznego, a także skłonności do uzależnienia farmakologicznego. Dla każdej opcji porównujemy nikotynę z kokainą. Powołując się na zgromadzone do dnia dzisiejszego dowody możemy stwierdzić, iż nikotyna nie może być uznana za bardziej uzależniającą od kokainy. Obydwie substancje są silnie uzależniające, a model ich używania jest zależny od czynników takich jak dostępność, cena, presja społeczna oraz istniejące regulacje prawne, jak również określona charakterystyka farmakologiczna (Henningfield et al 1991 Is nicotine more addictive than cocaine?).

Nikotyna sama w sobie nie jest tak silnie uzależniająca – liczy się szybkość, z jaką dostarczamy ją do organizmu i czy w trakcie tej czynności występują dodatkowe odczucia lub czynniki behawioralne. Palenie tytoniu może również wprowadzać inne substancje psychoaktywne oprócz nikotyny. Bardziej precyzyjne byłoby stwierdzenie, że to czynność palenia jest uzależniająca. Jeden z czołowych ekspertów w dziedzinie nikotyny, Karl Fagerström, wyjaśnia to we wpisie na swoim blogu z dnia 9 maja 2014 roku następująco:

Tak jak istnieje ciągłość szkodliwości produktów nikotynowych [im dłużej organizm przyjmuje nikotynę, tym większe szkody ona wyrządza – przyp. tłum], tak samo istnieje ciągłość uzależnienia. Jest ono oczywiście częścią całkowitej szkody.Nie znamy przypadków użytkowania plastrów nikotynowych wśród osób, które nigdy nie paliły, które doprowadziłoby do ich kompulsywnego wykorzystywania tj. uzależnienia. Istnieją przypadki (tylko kilka), gdy używanie gum nikotynowych wśród osób niepalących, doprowadziło te osoby do nałogu lub rozpoczęcia palenia tytoniu. Dlatego więc produkty nikotynowe, beztytoniowe, wydają się mieć potencjał uzależniający bliski napojom kofeinowym.

[…]

Spodziewałbym się tego, że e-papierosy będą na ogół słabiej uzależniające niż zwykłe papierosy, ponieważ zazwyczaj dostarczają one nikotynę do organizmu wolniej i bez udziału innych substancji psychoaktywnych. Spodziewałbym się też, że będą one bardziej uzależniające od innych produktów nikotynowych, gdyż zakładają w swojej istocie powtarzalną aktywność i odczucia łączone dotychczas z paleniem.

Nawet jeśli, pytanie będące tytułem tego punktu nie jest najważniejsze. Tym, co wzmiankowany wcześniej lekarz powinien przede wszystkim zrozumieć, jest fakt, iż nikotyna może być uzależniająca – a w przypadku, gdy jest spalana nawet bardzo uzależniająca– jednak nie jest tak szkodliwa jak się powszechnie przyjmuje. Nie powoduje zatruć, ani nie wywołuje wysokiej tolerancji, wymuszającej przyjmowanie coraz większych dawek. W formie spalanej nikotyna jest wysoce szkodliwa dla zdrowia w perspektywie długofalowej. Więc jeśli ludzie używają nikotyny – legalnej, powszechnie dostępnej substancji – to o wiele lepiej korzystać z niej pod postacią e-papierosa, niż tradycyjnego papierosa tytoniowego.

Inni lekarze są bardziej życzliwi:

<tweet dr Jessena>

Podobnie Dr Chris Steele poruszający temat e-papierosów w jednej z telewizji śniadaniowych (warto włączyć dźwięk!):

http://www.youtube.com/watch?v=bDT8-_uRA4U

18. Długofalowe skutki korzystania z e-papierosów nie są znane. Czy do chwili, w której nie dowiemy się jakie są skutki ciągłego używania e-papierosów nie powinniśmy ograniczyć ich dostępności?

To oczywiste stwierdzenie, że długoterminowe skutki nie są znane – nie mogą być znane do czasu, aż zgromadzimy obszerny materiał do badań. Przełomowe badanie na temat palenia i zdrowia nie bez przyczyny nosi tytuł: Śmiertelność w stosunku do palenia: 50 lat obserwacji na brytyjskich lekarzach płci męskiej – tyle bowiem czasu zajęło stworzenie kompleksowego spojrzenia na sytuację. E-papierosy są w użyciu zaledwie od kilku lat, a korzystanie z nich ciągle się zmienia, ewoluuje. Nie wiemy nawet czy przetrwają przez następne kilka dekad jak zwykłe papierosy. Brak wiedzy na temat przyszłości to codzienność kreowania polityki. Polegajmy na tym co już wiemy, a co jest dalekie od całkowitej ignorancji, zamiast wciąż narzekać, że nie mamy o niczym pojęcia. Przeciwnicy e-palenia mówią o e-papierosach jakby te dopiero co przywieziono z Marsa, choć w rzeczywistości naprawdę wiemy już sporo. Z tego, co ustaliliśmy, można już rozsądnie oceniać ryzyko. Do tej pory możemy powiedzieć, że:

  • Jesteśmy pewni, że nie występuje spalanie. To najważniejsza różnica, ponieważ podczas procesu spalania powstaje wiele niebezpiecznych substancji, które zawarte są w dymie papierosowym.

  • Niezależnie od tego, ile i w jaki sposób szukamy, toksyczne substancje odpowiedzialne za występowanie poważnych chorób [po latach palenia zwykłych papierosów – przyp. tłum.] nie występują w e-papierosach bądź pojawiają się w minimalnych ilościach, dopuszczalnych w miejscach pracy.

  • Nie pojawiły się żadne gwałtowne czy przenikliwe dolegliwości (wiedzielibyście gdyby tak było). Większość użytkowników już po krótkim czasie zgłasza natomiast znaczną poprawę zdrowia i samopoczucia.

  • Nie chodzi o to, żeby traktować e-papierosy całkowicie beztrosko – moglibyśmy na przykład dokładniej zbadać dwa potencjalne źródła ryzyka: (1) produkty rozpadu wynikające z wysokiej temperatury; (2) skład chemiczny naturalnych aromatów. Do tej pory nie pojawiły się jednak w powyższych kwestiach żadne informacje, które byłyby zarazem wiarygodne i alarmujące czy dające podstawy do jakichkolwiek obaw.

Wiemy z całą pewnością, że palenie jest szkodliwe. Istnieje wielkie niebezpieczeństwo, że ograniczając dostęp do e-papierosów ze względu na niepewność, wrócimy do tradycyjnego palenia, które jest szkodliwe – na pewno. Dlatego tak zwana zapobiegawczość (omówiona szerzej tutaj: http://www.clivebates.com/?p=2100#pp) powinna koncentrować się nie tylko na zagrożeniach jakie mogą płynąć z używania e-papierosów, ale także ryzyka, które niesie za sobą ograniczenie do nich dostępu. To ostatnie potencjalnie może skutkować wzrostem ilości osób palących, co sprawia, że nie jest to już rozwiązanie tak bezpieczne i zapobiegawcze jak by się wydawało. Właściwym sposobem na poradzenie sobie z długoterminową niepewnością jest:

  • Kontynuowanie badań z dziedzin fizyki i chemii dotyczących e-papierosów i liquidów.

  • Testowanie w jaki sposób i które elementy mogłyby okazywać się szkodliwe.

  • Podtrzymywanie badań epidemiologicznych wśród użytkowników.

  • Wyznaczenie standardów produktowych, które zapewnią normy bezpieczeństwa i wysoką jakość produktów [dopuszczonych do użytku – przyp. tłum.].

  • Elastyczność i gotowość do zmiany polityki jeśli pojawią się problemy – w tym do wprowadzenia niezbędnych ograniczeń.

  • Umiejętność rozgraniczenia, że niektóre problemy, jakie mogą się pojawić, mogą dotyczyć wybranej grupy produktów – określonych smaków czy urządzeń, a nie całej kategorii. Dlatego regulacje powinny być dopasowane do stwarzających problemy produktów, nie zaś całej branży.

  • Świadomość tego, że ograniczenia wobec e-papierosów mogą generować wzrost popularności palenia tytoniu, co sprawi więcej szkody niż dobrego.

19. Uznanie e-papierosów za produkty medyczne będzie gwarantować ich bezpieczeństwo i skuteczność

To prawdopodobnie najgorszy pomysł, na jaki ktokolwiek wpadł zastanawiając się, jak uregulować kwestię e-papierosów. Podstawowym problemem jest to, że wypracowane standardy dopasowano do kontroli jakości, bezpieczeństwa i skuteczności działania leków. E-papierosy nie są lekami, a alternatywną drogą do korzystania z szeroko rozpowszechnionej i legalnej substancji jaką jest nikotyna, tyle że przy zachowaniu lepszej jakości w porównaniu do zwykłych papierosów. Do podstawowych problemów jakie generuje taki punkt widzenia należałyby:

  • Ograniczenie swobody wyborów konsumenckich. Dramatyczne skurczenie zakresu i ilości dostępnych na rynku produktów ze względu na wysoki koszt i trud spełnienia wymogów [jakie musiałyby spełniać e-papierosy żeby zostały dopuszczone do obrotu – przyp. tłum.].

  • Zignorowanie potrzeb konsumentów. Konsumenci nie zgłaszają takiej potrzeby – postulat uznania e-papierosów za produkty medyczne wychodzi zawsze od prozdrowotnych aktywistów. Tym, czego chcą konsumenci jest przyjemność, lekkość i pociągające produkty, które będą wystarczająco bezpieczne.

  • Zakłócenie i zniszczenie sieci zaopatrzeniowej. Miałoby to ogromny wpływ na sieć zaopatrzeniową, co wymuszałoby zaadaptowanie (i zaktualizowanie) standardów produkcji farmaceutycznych.

  • Zakazanie „zbyt skutecznych” produktów. Wielość produktów jest tendencją rynkową, jednak te najlepsze z perspektywy zdrowotnej produkty (jak mody czy tanki) stałyby się tymi absolutnie najgorszymi – w sytuacji uznania e-papierosów za produkty medyczne.

  • Zahamowanie innowacyjności. Innowacje stałyby się rzadsze i mniej nowatorskie ze względu na ostrożność producentów, a także konieczność uzyskania zgody na wprowadzenie zmian w produktach.

  • Porażające koszty. Wyższe koszty produkcji, niepotrzebne restrykcje i wysokie narzuty podniosłyby ceny, wymusiłyby wygląd produktów i odsunęły producentów od spełniania potrzeb konsumentów, na rzecz spełniania niezbędnych wymogów prawnych.

  • Popadanie w banał. Zakończyłaby się tendencja do wywoływania szumu i zainteresowania nowym produktem – wszystkie stałyby się jednolicie blade i nudne, jak choćby opakowania i sprzedaż produktów nikotynowej terapii zastępczej.

  • Odnowienie monopolu tytoniowego. Efektem byłoby zbudowanie wysokich barier wejścia, ograniczenie konkurencji i centralizacja branży jedynie u największych graczy.

  • Nielegalność. Zgodnie z prawem europejskim i amerykańskim e-papierosy nie wpisują się w definicje produktów medycznych, więc wymuszenie takich regulacji na producentach byłoby bezprawne.

Mógłbym o tym pisać w nieskończoność…

jeszcze tutaj: http://www.clivebates.com/?p=1252

i tutaj: http://www.clivebates.com/?p=1546

20. Co jeśli krytycy e-papierosów się mylą?

To pytanie, na które oni sami muszą odpowiedzieć. To osoby cieszące się zaufaniem i proszone o doradztwo. Jeśli opowiadają się przeciw e-papierosom na podstawie wątpliwego osądu sytuacji i bez faktycznych dowodów, ich działania mogą przyczynić się do nieodwracalnego wzrostu popularności palenia, chroniąc przemysł tytoniowy. Grupa 53 naukowców napisała niedawno do WHO sugerując dziesięć zasad http://nicotinepolicy.net/documents/letters/MargaretChan.pdf (patrz przewodnik mojego czytelnika do tego listu: http://www.clivebates.com/?p=2181). Trzecia zasada uwydatnia opisywane ryzyko:

3.Osoby wprowadzające regulacje, powinny zapobiegawczo wystrzegać się wspierania działań, które mogą przynosić odwrotny skutek w postaci przedłużenia konsumpcji papierosów.

Zasady, które będą nadmiernie restrykcyjne lub uciążliwe dla produktów o niskim poziomie ryzyka mogą niezamierzenie chronić zwykłe papierosy przed konkurującymi z nimi mniej niebezpiecznymi alternatywami, co w konsekwencji przyniesie nawet większe szkody. Wszelkie regulacje obejmujące produkty niskiego ryzyka, niespalajace nikotyny, należałoby oszacować mając właśnie owo ryzyko na względzie.

21. E-papierosy zawierają [trutkę na szczury] [środki chwastobójcze] [odmrażacze] [substancje rakotwórcze] [tu wstaw inne groźnie brzmiące substancje chemiczne].

Często pojawiają się stwierdzenia, że w e-papierosach znajduje się coś paskudnego i brzmiącego naprawdę groźnie. W rzeczywistości nic takiego nie ma miejsca – przynajmniej poza światem propagandy. To stwierdzenia bazujące na dwóch typach błędu:

1. Chemicznego analfabetyzmu – przykładem niech będzie mylenie glikolu propylenowego (składnika płynów do e-papierosów) z glikolem etylenowym (odmrażaczem).

2. Pomylenia niebezpieczeństwa z ryzykiem. Nikotyna jest naturalnym pestycydem, ale nie jest trująca w e-papierosach (ani w zwykłych papierosach). Kluczowe jest tutaj zrozumienie, że toksyczność zależy od dawki. To czy jakaś substancja jest niebezpieczna/toksyczna wynika z jej właściwości chemicznych. Czy zagrożenie chemiczne spowoduje uszczerbek na zdrowiu zależy od stopnia toksyczności oraz naszego na nie narażenia. Jesteśmy narażeni na toksyczne substancje cały czas – w gotowanym jedzeniu, otaczającym nas powietrzu, pitej wodzie. Weźmy kawę: to dokładny przykład na to, że nie mamy pojęcia co będzie w danym kubku. Proces spalania jest chemicznie niekontrolowany i wytwarza liczne nowe substancje, włączając w to mnogie kancerogeny. Jak stwierdza jeden z liderów w tej dziedzinie:

W palonej kawie zgłoszono ponad tysiąc różnych chemikaliów: ponad połowa z przebadanych (19/28) jest kancerogenna. W kubku kawy jest więcej substancji kancerogennych niż pozostałości kancerogennych pestycydów w średniej, rocznej diecie Amerykanów, choć nie przebadano jeszcze tysięcy substancji w palonej kawie.

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9677052

22. Docelowo, publiczna służba zdrowia dąży do całkowitego wykluczenia nikotyny.

Celem niektórych aktywistów jest całkowite wykluczenie używania nikotyny (więcej w tym artykule – http://www.scotsman.com/news/health/health-experts-back-e-cigarettes-to-quit-smoking-1-3437012). Istnieją cztery zastrzeżenia wobec tego rozumowania.

1. Libertariańskie. Nikotyna jest używką, z której wiele osób lubi korzystać. Nie szkodzi to innym, nie wywołuje zatruć i nie podnosi kosztów systemu opieki medycznej. Używanie nikotyny powinno zostać wyborem tychże osób, których „ostateczny cel” nie powinien być określany przez zarządzających służbą zdrowia.

2. Utylitarne. Nikotyna jest legalną używką, po którą z przyjemnością sięga wiele osób i za która często tęsknią dawni palacze. Jeśli jej użycie nie będzie tożsame ze szkodami zdrowotnymi wynikającymi z palenia tytoniu, to jakie są zastrzeżenia? Przez lata dążyliśmy do tego by zaczynać dzień z filiżanką mocnej kawy, a do obiadu sączyć lampkę wina. Nie dążymy do bycia społeczeństwem, które z gruntu odrzuca wszystkie używki. Korzystanie z nich jest raczej od tysięcy lat jednym z aspektów człowieczeństwa.

3. Pragmatyczne. Przejście ze zwykłego palenia na e-papierosy jest kluczowe dla zdrowia i zmniejszenia uszczerbku zdrowotnego. Dodatkowy krok między e-paleniem, a abstynencją skutkuje dodatkową, niewielką korzyścią zdrowotną, jest jednak obarczony wzrostem kosztów socjalnych, które będą pokrywać odstawienie, odwyk i dodatkowe zagrożenie jakim jest powrót do nałogu. W pewien sposób e-papierosy są „szczepionką” przeciw powrotom do palenia tytoniu.

4. Profesjonalne. Pieniądze publiczne są wydawane na służbę zdrowie przez NHS [National Health Service – Narodową Służbę Zdrowia – przyp. tłum.], władze lokalne i instytucje dodatkowe, jak ASH. Wydawanie publicznych pieniędzy powinno przechodzić przez dwa testy: „pieniądze za wartość” (wyniki, które usprawiedliwiają wydatki) oraz „test systematyczności” (gdy dana instytucja rozpoczyna jakieś działanie) [zobaczcie https://www.gov.uk/government/publications/managing-public-money]. Nie ma żadnych podstaw do finansowana celu, jakim byłaby abstynencja, dlatego gałąź NHS Stop Smoking Services nie powinna wydawać publicznych pieniędzy chętniej pomagając ludziom rzucać e-papierosy, niż zwykłe papierosy. To zależy od jednostki.

Jeśli finansowana ze środków publicznych służba zdrowia zamierza stać się ruchem wstrzemięźliwości, powinna zapewniać jakość wartą swojej ceny, zgodną z normami dla wydatków publicznych pokazując, że abstynencja [w zakresie używek – przyp. tłum.] prowadzi do zmniejszenia szkód. Jeśli dotyczy to ruchów charytatywnych (przykładowo fundacji dedykowanych rakowi czy chorobom serca) konieczne jest dowiedzenie, ze abstynencja będzie bardziej odpowiednim celem dla działań charytatywnych niż wspomniane choroby serca lub rak.

Dodatek. Jak Irlandia radzi sobie z tytoniem i zdrowiem?

Źle. Bardzo źle. Na 41 dostępnych miejsc, jest na 38. Irlandzkie instytucje zdrowia publicznego wespół z rządem mówią dla samego mówienia, z nuta wyższości twierdząc, że będą wolni od palaczy do 2025 roku. http://www.dohc.ie/press/releases/2013/20131003.html

W rzeczywistości, na 41 krajów ankietowanych przez OECD, Irlandia była na 38 miejscu http://www.keepeek.com/Digital-Asset-Management/oecd/social-issues-migration-health/health-at-a-glance-2013/adult-population-smoking-daily-2011-and-change-between-2000-and-2011-or-nearest-year_health_glance-2013-graph33-en#page1 (patrz: grafika na końcu wpisu).

Irlandzcy e-palacze nie powinni przyjmować od nich [czyli wyżej wymienionych instytucji – przyp. tłum.] żadnej krytyki. Irlandzkie instytucje nie podołały zadaniu, które same sobie narzuciły i w tym momencie zamiast pouczać, powinny słuchać. Irlandia ma jeden z najwyższych współczynników rozpowszechnienia palenia i jeden z najniższych współczynników jego rzucania (według OECD w latach 2000-2011). Powszechne jest stwierdzenie, że zwycięstwo nad wyrobami tytoniowymi jest tuż za rogiem, a e-papierosy mogą to wszystko zniszczyć. No cóż, nie do końca.

 

 
7 komentarzy

Opublikował/a w dniu 16 Czerwiec 2014 w ogólne

 

Tagi: , ,

7 responses to “WAŻNE ŹRÓDŁO! Dyskutując o e-papierosach – pytania i odpowiedzi (z blogu Batesa – po polsku)

  1. Piotr

    16 Czerwiec 2014 at 21:17

    Na razie doczytałem do punktu 5. Nawet jeżeli ktoś chce zacząć palić i zacznie od e-papierosa to nie sądzę aby przesiadł się na analogi i chciał mieć śmierdzące palce, włosy i ubranie. Kłopotać się o zapalniczki i popielniczki i wstydliwie odwracać twarz w trakcie rozmowy (bo zapomniał odświeżacza do ust). Zresztą jeśli zacznie od wapowania to żaden analog smakował mu nie będzie ).

     
  2. Ania

    17 Czerwiec 2014 at 10:00

    Nie do końca mogę się z Tobą Piotrze zgodzić. Analogi są banalne w użyciu, wystarczy kupić, odpakować i zapalić. Do e-palenia trzeba mieć trochę samozaparcia. Należy pamiętać, aby nasz sprzęt zawsze miał zapas energii i liquidy, a do tego raz na kilka dni trzeba się nim zająć (coś wyczyścić lub przepalić). Analogom nie trzeba poświęcać tyle czasu, wystarczy opróżnić popielniczkę. Niemniej jednak moim zdaniem e-palenie mimo, że wymaga poświęcenia czasu i uwagi niesie ze sobą więcej przyjemności.

     
    • td

      17 Czerwiec 2014 at 20:58

      Trzeba pamiętać o zapasie papierosów na każdą dłuższą podróż a przynajmniej sprawdzać ile w paczce zostało. Do tego dochodzi wychodzenie o różnych nieludzkich godzinach do całodobowego lub na stację w przypadkach, gdy nie było czasu by wyjść po fajki. Popieram też w 100% to co Piotr napisał o smaku. Sporadycznie popalam gdy ktoś poczęstuje (odmawiam jednak częściej) i po połowie papierosa mam zazwyczaj dość właśnie ze względu na smak. W mojej ocenie e-papierosy są znacznie wygodniejsze w użyciu. Czasu też wymagają mniej – policz sobie czas spędzony na kupowaniu fajek, wychodzeniu na dwór (nigdy nie paliłem w pomieszczeniach… poza pubami jak jeszcze było można🙂 ). Dodaj do tego częstsze u palaczy infekcje drug oddechowych i czas spędzony na chorowaniu. Z moich rachunków wynika, że z czasem jestem raczej na plus🙂. Dodać jeszcze trzeba obecne ceny papierosów… jeśli ktoś będzie przechodził na fajki to będą to w mojej opinii jednostki. Ludzie zbyt łatwo przyzwyczajają się do rzeczy dobrych😉

       
  3. Ewunia

    17 Czerwiec 2014 at 10:53

    A tymczasem ciemnogrod nie spi: http://tobacco.ucsf.edu/129-public-health-and-medical-authorities-31-countries-write-who-dg-chan-urging-evidence-based-appro

    Mam nadzieje, ze Dr farsalinos albo Clive Bates wystosuja odpowiednia riposte, bo jak nie to rece zalamywac i wlosy drzec z glowy …

     
    • Grzech

      22 Czerwiec 2014 at 16:39

      Należałoby gdzieś opublikować listę podpisanych pod tym listem osób jako „Kreatury, które chcą zamordować miliard osób w XXI wieku”

       
  4. p

    27 Czerwiec 2014 at 01:20

    Największy problem palaczy to ich całkowite nieliczenie się z dobrem innych a w szczególności tymi którzy nie chcą oddychać dymem i smrodem w pomieszczeniach. Ile czasu zajęło żeby przestali szkodzić innym w pokojach, korytarzach, sekretariatach, knajpach, WC itp.
    Teraz e-papierosy mogą zostać wykorzystane przez palaczy do trucia innych i zadymiania pomieszczeń pod pretekstem mniejszej szkodliwości. NIE MA NA TO ZGODY! Nie życzę sobie oddychać ani dymem ani e-dymem dla czyjejś satysfakcji albo dlatego że mu się nie chce wyjść.
    Dla wyjaśnienia: nie mam nic przeciw palaczom jeżeli trują tylko samych siebie. Czymkolwiek.

     
  5. MK

    25 Lipiec 2014 at 00:25

    Witam, czapki z głów za merytoryczna zawartość. Znalazłem tylko jeden błąd, ot zboczenie zawodowe: zarówno glikol propylenowy jak i etylenowy był\jest stosowany jako odmrażacz.

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: