RSS

Jeszcze raz – prostym językiem – o wynikach, które wywołały burzę medialną

10 Lip

Trochę już opadł kurz bitewny po niesławnej depeszy PAP. Myślę jednak, że warto jeszcze raz wypunktować najistotniejsze sprawy, które wynikają z publikacji zespołu prof. Sobczaka.
Pierwszy i najważniejszy wniosek brzmi: jeśli używasz e-papierosa (standardowego eGo, jak w publikacji) ze zmiennym napięciem (uwaga dla lekko nierozgarnietych pismaków – napięcie w woltach (V), moc w watach (W)!), nie przesadzaj z podkręcaniem go do maksymalnych nastawów. Ale nawet jeśli to zrobisz, nie zginiesz marnie, jak wieszczą dziennikarze wysoce naukowego pisma FAKT, tylko zostaniesz skarcony przy pomocy tzw. bobra, czyli wyjątkowo ohydnego smaku spalenizny.
No dobrze, ale co z tym formaldehydem? Bać się go czy nie? Może wrócić do starych dobrych analogów?

Przeanalizujmy publikację jeszcze raz.
Przyrząd stosowany we wspomnianych badaniach (palaczbot) na pewno nie był koneserem smaku. Stąd wyniki takie a nie inne. Jeśli ktoś chce się nieco wgłębić, warto rzucić okiem na rysunek #1 w oryginalnej publikacji (nie mogę przekleić tutaj ze względu na prawo autorskie). Widać tam wyraźnie, że w przypadku formaldehydu, który jako jedyny z badanych związków jest kancerogenny, napięcie w zakresie 3,2-4,0 V nie widać specjalnej różnicy w jego poziomie. Dopiero powyżej tej wartości ilość formaldehydu rośnie. Podobny trend widać dla pozostałych związków karbonylowych.
Bardzo istotne jest też to, że zbadana średnia zawartość formaldehydu w chmurce z 15 zaciągnięć e-papierosem (przy napięciu 3,4 V) wynosi 0,06 μg, podczas gdy dla papierosa tytoniowego jest to 3,4-8,8 μg. Mówiąc prościej – używając e-papierosa wchłaniamy od 0,7-1,8% tej ilości formaldehydu, jaka wydziela się z jednego analoga. Mówiąc jeszcze prościej – jest go tam co najmniej 50 razy mniej.
Aha, w ramach ciekawostki – jedno małe jabłko (100 g) zawiera 2000 μg formaldehydu, czyli ponad 30 tysięcy razy więcej niż to, co wchłaniamy z chmurki z 15 zaciągnięć. Tyle samo formaldehydu jest w ziemniakach, a o 50% więcej w gruszkach.
Może więc pora napisać w końcu wprost – DOŚĆ HISTERII!

Mam nadzieję, że niebawem zobaczymy wyniki analiz dla nowszych modeli e-papierosów, choć musimy sobie zdawać sprawę, że tak naprawdę zdecydowana większość sprzętu na rynku to jednak nadal poczciwe eGo z prostymi clearomizerami.

Na koniec krótki darmowy poradnik dla wysoce rozgarniętych autorów artykułów w mediach. Oznaczenie μg czyta się „mikrogram”. Jest to 1/1000000 grama – jedna milionowa grama. Tam jest grecka litera μ – czyta się ją „mi”. I ona ma po lewej stronie zwisający ogonek, więc nie należy pisać „ug”, bo to nie to samo.
Koniec korepetycji.

 
10 komentarzy

Opublikował/a w dniu 10 Lipiec 2014 w ogólne

 

Tagi: , ,

10 responses to “Jeszcze raz – prostym językiem – o wynikach, które wywołały burzę medialną

  1. mike3

    10 Lipiec 2014 at 00:53

    Nie żebym bronił tych dziennikarzyn, ale „ug” jest dopuszczalnym zamiennikiem „μg”, ponieważ z tego co mi wiadomo, przy niektórych czcionkach (być może było to obecne tylko w zamierzchłych czasach) przykładowe „μg” jest zamieniane na „mg” i wtedy wychodzą jakieś absurdy

     
  2. justyna

    10 Lipiec 2014 at 08:42

    Użycie ug zamiast µg zajmuje również zdecydowanie mniej czasu – co w przypadku pseudo-redaktorów pewnie ma ogromne znaczenie… Oczywiście w dobie dysleksji to taki „mało istotny błąd”.
    Natomiast przypomniał mi się jeden profesor z moich studiów, który za każde użycie słowa „waga” zamiast „masa” lub „ciężar” stawiał dwóję. Nieodwołalnie, i nie do poprawienia. Tym sposobem cały mój rok ( i nie tylko) wiedział doskonale czym się różni masa, od wagi i ciężaru. A nie ma co ukrywać, wielu inżynierów ma teraz z tym problem.

     
  3. zibithebear

    10 Lipiec 2014 at 10:50

    Gdy chodzi o bardzo złożone zjawiska, to rzadko można jednoznacznie ustalić jakieś zależności – ale w przypadku e-papierosów zdecydowanie większy sens ma mówienie o zależności ilości jakiejś substancji w chmurce – od mocy grzałki, niż o zależności od napięcia podawanego na grzałkę. Przy 3,4V i clearomizerze 2,5ohm nie spodziewam się bobra (o ile parownik dobrze podaje liquid na grzałkę). Gdy jednak grzałka będzie miała oporność np. 1,0ohm – bóbr (intuicja podpowiada, że pewnie i więcej formaldehydu) prawie murowany. Przeglądnąłem sprawozdanie prof. Sobczaka i nie znalazłem tam informacji o oporności grzałki – tak jakby była ona obojętna dla rezultatów. Pewnie była ona znana i pewnie rozsądnie dobrana, ale bez tej informacji nie da się wyciągnąć żadnych praktycznych wniosków z wyników tych badań. Jeszcze inny ( i rewolucyjny!) sens miałyby one, gdyby dla każdego napięcia stosowano oporność tak dobraną, żeby moc była za każdym razem taka sama.
    W tym kontekście kwestia mili-/mikro- gramów – to pikuś😉

     
  4. Marcelo80

    11 Lipiec 2014 at 00:10

    Stary Chemiku jesteś też na YouTube? Znalazłem wzmiankę o twoim blogu na kanale E-papieros show i po przeczytaniu kilku tematów jestem wstrząśnięty. Czy naprawdę jesteśmy aż tak manipulowani na każdym kroku? Myślałem, że komuna dawno przeszła do lamusa a tu mamy ją dalej ale tym razem pod postacią medialnych papek. Palę e papierosa od miesiąca i to z regulacją napięcia i nie wyobrażałem sobie nawet, że jest na nie taka nagonka

     
  5. Rob

    11 Lipiec 2014 at 06:54

    Bardzo trafne i dające do myślenia są te porównania do artykułów spożywczych które spożywamy codziennie .
    Mnie juz nikt nie ” nawróci ” na analogi ktorych pozbyłem sie rok temu . Poprostu z e-fajkiem jest mi lepiej😉

     
  6. epap

    15 Lipiec 2014 at 07:44

    Tych pseudonaukowych publikacji (FAKT, WP..) większość społeczeństwa nie czyta. Problem jest w tytułach tych artykułów, które niczym natrętna reklama pozostają w głowach.:(

     
  7. edge78

    18 Lipiec 2014 at 12:49

    Nie wiem czy ma sens porównywanie zawartości formaldehydu w żywności do tej emitowanej podczas chmurzenia czy palenia. Chemikiem nie jestem, ale z tego co się orientuję, formaldehyd w żywności nie powoduję zagrażających efektów ubocznych u ludzi, natomiast jako gaz, jest silnie trujący. Drogi Panie Chemiku, bardzo proszę o komentarz.

     
    • StaryChemik

      19 Lipiec 2014 at 19:02

      Cząsteczka formaldehydu z żywności i z chmurki jest dokładnie taka sama. I to jest podstawowa sprawa. Formaldehyd jest silnie trujący, ale w dawkach znacznie przewyższających wspominane we wpisie – LD50 wynosi ok. 40 mg/kg masy ciała, czyli dla człowieka będzie to ok. 2,8 grama.
      Trzeba by więc zjeść 140 kg jabłek albo zaciągnąć się e-papierosem ok. 700 milionów(!) razy.
      Kolejny raz miał rację stary Paracelsus – tylko dawka stanowi o truciźnie.

      EDIT – 20.07 Z ciekawości przeliczyłem te 700 milionów zaciągnięć. Jeśli założymy, że zaciągamy się 1 s, robimy przerwę tylko 1 s i tak na okrągło, to aby wchłonąć dawkę śmiertelną, musielibyśmy się zaciągać ponad 40 lat. Przypominam, że warunki są ekstremalne i cały czas czujemy tzw. bobra.

       
      • edge78

        19 Lipiec 2014 at 20:25

        Wszystko jasne!🙂
        Piękne dzięki!

         

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: