RSS

Warunki brzegowe, czyli o ręce w nocniku

10 Mar

Określenie „warunki brzegowe” pochodzi tak naprawdę z matematyki. Niektórzy może spotkali się z tym pojęciem w trakcie nauki. Nas uczono tego w liceum, ale to były inne czasy. Teraz, w epoce „pokoloruj drwala”, spotykają się z nimi tylko wybrani. Ale to tylko taki wtręt historyczny. Z matematyki warunki brzegowe przeniosły się do innych dziedzin. Mówimy teraz o nich wtedy, gdy możemy wymyślać różne rozwiązania, ale w zakresie pewnych ograniczeń. Warunki brzegowe pozwalają nam na autostradzie poruszać z prędkością nie mniejszą niż 40 km/h, ale nie większą niż 140 km/h. I nie ma co dyskutować o tym, co by było, gdybyśmy jechali wolniej lub szybciej, jeśli dyskutujemy o obowiązującym porządku prawnym.
Dlaczego o tym piszę w tekście związanym z e-papierosami? To proste – tu i ówdzie czytam o tym, co powinno być regulowane w polskim prawie dotyczącym chmurzenia, a co nie. I czytam, że stężenie nikotyny powinno być ograniczone do 36 mg/ml, a pojemność butelki bazy do 100 ml. Że nie powinno się ograniczać pojemników w sprzęcie do 2 ml… itd., itp.
Wszyscy, którzy piszą coś takiego, dokonują zbrodni, ponieważ zabijają warunki brzegowe. A one są, po prostu są. Zostały ustalone niemal rok temu, gdy wszechobecna Unia klepnęła Dyrektywę Tytoniową. I ograniczenie stężenia wynosi 20 mg/ml, pojemności butelki 10 ml (niezależnie od tego, czy to baza czy też nie – DT tego nie rozróżnia), a pojemnik w sprzęcie może mieć nie więcej niż 2 ml. Jest tego wszystkiego oczywiście znacznie więcej, ale po szczegóły odsyłam do innych miejsc.
Możemy się oczywiście wściekać, ale to nic nie da. Warunki brzegowe są ustalone i nasi krajowi legislatorzy na pewno nie będą ich kwestionować. Ba, oni są szczęśliwi, że w zasadzie nie będą musieli się z niczego tłumaczyć. W razie pytań odeślą do DT i już. Dokładnie to zrobili Duńczycy, o czym już pisałem.
Dlatego też każda nasza dyskusja o implementacji prawa musi zawsze uwzględniać wspomniane warunki brzegowe. Zostały one ustalone i w tym momencie nie ma innych możliwości, tylko poruszać się w ramach tego, co mamy. Oczywiście istnieje wiele spraw, które można dyskutować, jak choćby zakres badań liquidów, który ma obowiązywać czy też pewne rozwiązania dotyczące sprzętu. Można też dyskutować o możliwości nałożenia podatków na sprzęt/liquidy. Niestety, większość dostawców/producentów niespecjalnie się przejmowała tym wszystkim w czasie, gdy zaczęto rozważać kwestie dyrektywy. Nie wiem, jakie były ich motywacje, ale wiem jedno… teraz ręka już jest w nocniku. Po łokieć unurzana. I nie da się jej wyjąć i udawać, że nie jest pokryta żółtą cieczą czy też nawet inną materią, która w takim miejscu bywa.
I można tylko za Molierem powtórzyć: sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało!
Oczywiście warto też pamiętać, że każde prawo stanowione może podlegać zmianom. Dlatego na koniec…

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

12

 
2 komentarzy

Opublikował/a w dniu 10 Marzec 2015 w ogólne

 

Tagi: , ,

2 responses to “Warunki brzegowe, czyli o ręce w nocniku

  1. marquor

    10 Marzec 2015 at 16:03

    Przykro mi,choć nie jest to eleganckie określenie z tą ręką a raczej wpływ emocji,które wszyscy czujemy/podobnie jest z jakimikolwiek wyborami gdy ci co nie głosują choćby poszli, to – rozkład statystyczny sobie,oczywiście trzeba głosować ale system demokratyczny jest wypalony i nie skuteczny.Do tej pory nie wiem co było w interesie grupy CHIC,że nie byli zainteresowani inicjatywą przeciw dyrektywie może teraz żałują a może nie/to tylko interes /.Czy jakakolwiek organizacja łącznie z WHO zrobiła cokolwiek dla zdrowia populacji?Na zachodzie nie głosowali bo jest ich stać na trochę droższe buteleczki a w Polsce nawet wypalona demokracja jest już bardzo wątpliwa.

     
  2. sword

    10 Marzec 2015 at 20:51

    Witam Państwa
    Co nimi (dostawcami/producentami) kierowało – wiemy doskonale – małostkowość i postrzeganie świata przez pryzmat pieniążka – dziś zarabiam na tym jutro na czymś innym.
    Jednak to co jest ważne to dialog (rozmowa) a nawet jeśli miał by być to tylko monolog to warto próbować – powiem więcej trzeba koniecznie.
    To prawda, że mamy już określone ramy ale może trzeba w obecnej chwili podejść to tego problemu tak jak do obrazu. Mamy zagruntowane białe płótno w ramach jednak jaki obraz powstanie w „pewnej mierze” (raczej w mniejszej niż większej i pamiętając o tym, że do chwili publikacji w Dz.U jest szansa) zależy to od …Każdego z Nas🙂 (teoretycznie).
    Ale czy nie warto próbować ? co dzień od nowa ?
    Kropla drąży skałę.
    Pozdrawiam

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: