RSS

Historia pewnej piaskownicy

01 Kwi

W pewnym mieście na placu zabaw małego osiedla była sobie piaskownica. Spora. Codziennie bawili się w niej dwaj mniej więcej sześcioletni chłopcy, nazwijmy ich T. oraz F. (prawdziwe imiona znane redakcji). Tak naprawdę pierwszy był w niej tylko T. i rządził niepodzielnie, ale po jakimś czasie musiał ustąpić nieco miejsca F. Dlaczego? Bo okazało się, że F. też był silny i miał sporą metalową łopatkę, którą bardzo zgrabnie potrafił wywalczyć sobie przestrzeń do zabawy. Chcąc nie chcąc T. musiał się nieco wycofać, choć i tak miał bardzo dużo miejsca i mógł budować swoje zamki i inne budowle. Czasami obrzucali się piachem, czasem burzyli sobie nawzajem babki, ale to było takie przekomarzanie, ponieważ każdy z nich miał starszego brata, kilkunastolatka. A wiadomo, że z takimi lepiej nie zadzierać.
I wszystko byłoby niewarte opowiadania, gdyby nie to, że któregoś pięknego dnia pojawił się w rogu piaskownicy nowy mały mieszkaniec osiedla. Nazwijmy go W. Trochę inny, bo mający lekko skośne oczy, no i zdecydowanie mniejszy, bo miał chyba niewiele ponad dwa latka. Prawdopodobnie pochodził z dość biednej rodziny, bo łopatkę miał małą i plastikową, a wiaderko powgniatane i chyba nawet pęknięte. Ciuchy też miał takie jakieś lumpeksowe, a nie markowe, jak pozostali dwaj. Była jeszcze jedna, bardzo zadziwiająca różnica – W. pachniał, podczas gdy T. zwyczajnie śmierdział, a F. też rozsiewał jakiś podejrzany zapach.
Nieco przestraszony W. wszedł do piaskownicy i usiadł w samym narożniku. Skulony zaczął się bawić, dbając o to, aby za bardzo nie podnosić wzroku. Trzymał się z dala od budowli T. i F., bo instynktownie czuł na sobie groźny wzrok dwóch małoletnich bazyliszków, którzy samym spojrzeniem chcieli przestraszyć intruza. Nikt tak naprawdę nie wie, dlaczego tak patrzyli. Piasku w piaskownicy było sporo, a W. był w kąciku i zajmował niewiele miejsca.
Aliści po kilku dniach dwaj starsi zauważyli, że W. zaczyna sobie coraz odważniej poczynać. Już nie siedział w kąciku, tylko zaczął zagarniać do siebie trochę więcej piasku. Miał jednak krótkie łapki, marną łopatkę i nie sięgał daleko, tak więc duże zamki T. i F. były nadal poza jego zasięgiem. Ci dwaj jednak poczuli się chyba zagrożeni i postanowili powiedzieć o intruzie starszym braciom, zwłaszcza że zauważyli, iż W. rośnie szybciej, niż im się pierwotnie wydawało. Oni z kolei poskarżyli się rodzicom. Nietrudno się domyślić, że rodzice T. i F. byli znacznie bardziej wpływowi na osiedlu niż nowi lokatorzy, rodzice małego W. Zapałali świętym oburzeniem i postanowili działać. Wykonali kilka telefonów w kilka miejsc i któregoś dnia na tablicy przy piaskownicy zawisło ogłoszenie Rady Osiedla, w którym stało co następuje: „Od maja 2016 w piaskownicy bezwarunkowo mają prawo się bawić T. oraz F. Jeśli ktoś inny będzie chciał skorzystać z piaskownicy, będzie musiał uzyskać zgodę rady osiedla, o którą należy wystąpić na pół roku przed planowanym wejściem na plac. Ponadto będzie musiał wykonać badania bezpieczeństwa wiaderka i łopatki i uzyskać na nie atest, który kosztuje 10 tysięcy złotych. Atest obowiązuje tylko na konkretny egzemplarz wiaderka i łopatki. Każda zmiana konstrukcji wiaderka (np. wymiana uchwytu) wymaga uzyskania kolejnego atestu. Pojemność wiaderka ograniczona jest do 10 ml.”
I tak od maja 2016 w piaskownicy bawili się tylko T. i F. Ktoś może spytać: a co się stało z małym W.? Opuścił oczywiście piaskownicę, bo rodziców nie było stać na atesty. Niektórzy mówią, że skombinował skądś trochę piasku i bawi się gdzieś w swoim pokoju czy też w piwnicy. W każdym razie T. i F. mogą spać spokojnie. Rada Osiedla będzie czuwać, aby nikt im nie zmącił spokoju.
Powiecie pewnie, że to nieszczególna bajka. No niestety, radosne bajki były w innych czasach, gdy nie było jeszcze Rady Osiedla. Tam, gdzie rady osiedla rządzą, nie ma wesołych miasteczek, są tylko smutne miasteczka.

Uwaga: wszelkie podobieństwo do sytuacji rzeczywistych jest całkowicie przypadkowe. I tej wersji będę się trzymał, Wysoki Sądzie. Taka jest moja opinia i ja się z nią zgadzam.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

15

 
14 komentarzy

Opublikował/a w dniu 1 Kwiecień 2015 w ogólne

 

Tagi: ,

14 responses to “Historia pewnej piaskownicy

  1. Darcik

    1 Kwiecień 2015 at 00:44

    Jak zwykle celnie i dowcipnie 😉
    I niestety prawdziwie.
    A tak przy okazji, ciekawe jaką kwotą trzeba by dysponować, aby przebić tamtych braci 😈

     
  2. szczuro

    1 Kwiecień 2015 at 07:47

    Rewela przekaz. Reszta juz nie taka piękna. BTW tez juz odstawiłem w kąt epka i tego stanu rzeczy będę się raczej 3mał, czego wszystkim chmurzącym też życzę.

     
  3. Meant

    1 Kwiecień 2015 at 09:25

    Mam nadzieję @Szczuro, że „odtsawienie w kąt epka” nie oznacza , że znów skumałeś się ze śmierdzącym T ani przemądrzałym i oszukańczo zdobyta kasą szastającym F.

     
  4. Adam

    1 Kwiecień 2015 at 11:56

    Fajna i celna bez pouczającego morału bajka, no ale jak wyciągnąć taki morał z niemoralnej bajki:)
    Nasuwa mi się na myśl dopisany tekst na tablicy w zwierzęcej farmie G.Orwella „Wszystkie zwierzęta są równe, ALE NIE KTÓRE SĄ RÓWNIEJSZE” i nawet rasa zwierząt jest trafna która to dopisała🙂

     
  5. Mirek Kornaszewski

    1 Kwiecień 2015 at 12:00

    Zmienić radę osiedla. Jeśli tylko T. i F. mogą się bawić w piaskownicy osiedlowej, to rada jest skorumpowana i trzeba ją zmienić na walnym zgromadzeniu. To mieszkańcy decydują. Jeśli każdy usadzi dupę w domu bo „nie warto” albo „nic się nie da zrobić” tudzież „to wszystko jedna mafia”, to mieszkańcy mogą mieć pretensje tylko do siebie. Problem z T. i F. da się rozwiązać, tylko trzeba zacząć. Na początek…

     
  6. szczuro

    1 Kwiecień 2015 at 18:02

    Na lekkim offie, w zadnym wypadku nie wrocilem do smierdzieli, w tym roku byloby 6 lat na epku za niedlugo, ale nie bedzie. Mirek dolaczam do Twojego klubu🙂

     
    • StaryChemik

      1 Kwiecień 2015 at 20:17

      Przyznam, że zaskoczyłeś mnie bardzo. Pamiętam te Twoje 36-tki. Z ciekawości – zmniejszałeś stężenie czy ot tak walnąłeś wszystko w diabły?

       
      • szczuro

        1 Kwiecień 2015 at 20:25

        Hej, tez pamietam te moje 36😀 , nawet calkiem niedawno probowalem 36 jakiego ma kopa. Ogolnie to w zeszlym roku sobie postanowilem, ze w ciagu 2 lat rozstane sie z epkami, a teraz to byl spontan, 2 dni jechalem na ZERO, a nastepnego dnia rano wymyslilem sobie, ze koncze zabawe, fajke i osprzet schowalem do szafy i tak juz tam zostala. Tak samo bylo, jak stwierdzilem prawie 2 lata temu, ze nie pije kawy. Ogolnie troche mi brakuje samej czynnosci chmurzenia, anizeli milabym odczuwac jakas potrzeba dostarczania nikotyny. Po 12 dniach bez chmurzenia, nie odczulem zadnych zmian na PLUS lub MINUS.

         
        • szczuro

          1 Kwiecień 2015 at 20:29

          ostatnio uzywalem, gdzies tak 14-18, na oko mieszalem, wiec ciezko podac dokladnie

           
          • StaryChemik

            1 Kwiecień 2015 at 20:32

            Czyli jesteś kolejnym realnym dowodem na to, że w zasadzie bardziej chodzi o behawioryzm – trzymanie czegoś w łapie, puszczanie chmury itd.
            Ta cała nikotyna to ściema😉
            Chylę czoła i gratuluję!
            Mam nadzieję jednak, że bloga nie przestaniesz odwiedzać. No, chyba że czytanie o chmurzeniu też jakoś kusi…🙂

             
            • szczuro

              1 Kwiecień 2015 at 20:39

              Mirek, blog czytam od samego poczatku, a ze lubie Twoj styl, wiec bede czytal go dalej. Najbardziej samej czynnosci brakuje mi wieczorem do piwka🙂 Wiec zdrowko Twoje, Wasze i Moje. KOMUNIKAT – nie jest to wpis w zwiazku z dzisiejsza primadata, wiec ten stan rzeczy trwa realnie.

               
              • StaryChemik

                1 Kwiecień 2015 at 20:52

                🙂 A propos piwka… nie uważasz, że byłby czas kiedyś znowu zasiąść nad szklanicą, aby pogadać o starych czasach?

                 
                • szczuro

                  1 Kwiecień 2015 at 21:53

                  Mirek, jak najbardziej. Lato za niebawem, wiec zimne piwko w doborowym towarzystwie nie jest zle.

                   
  7. marek

    3 Kwiecień 2015 at 13:34

    szkoda bo zaczalem lubic epki a tu zaraz koniec ehh

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: