RSS

O bezpieczeństwie nigdy dość

07 Maj

Sprawa śmierci tego nieszczęsnego dziecka w Fort Plain została w sensie prawnym zakończona.
Ciężko o tym pisać, naprawdę. W skrócie: w totalnie zabałaganionym domu, do którego wprowadzała się właśnie siostra mamy tego chłopca, na niskim stole (coś w rodzaju ławy) pozostała otwarta butelka z bazą. 100 mg/ml, czyli 10%(!!).
Otwarta butelka piekielnie stężonej nikotyny i 1,5-roczne dziecko. Efekt tragiczny. W domu była matka i jej znajomy. Właścicielki butelki nie było. Ot, zapomniała wziąć ze stołu, zamknąć i schować. Pewnie się spieszyła. Co ciekawe – zakrętki nie odnaleziono.
I nie ma tu znaczenia, czy butelka była wyposażona w zamknięcie chroniące przed dziećmi. Dorosła kobieta zostawiła ją otwartą w miejscu dostępnym bardzo łatwo nawet dla tak małego dziecka.
Inną kwestią jest stężenie tej bazy. Sprzedaż roztworów o stężeniu 100 mg/ml jest, moim zdaniem, kompletnie bez sensu. To naprawdę jest już przekroczenie cienkiej czerwonej linii pomiedzy rozsądkiem i szaleństwem. Niestety, to wydarzenie z grudnia 2014 jest tylko smutnym tego potwierdzeniem.
Nadal będę twardo twierdził – żadnych baz o stężeniu większym niż znane już 36 mg/ml. To nie jest też „bezpieczne stężenie”, ale na pewno znacznie mniej ryzykowne niż 100 mg/ml.
Mam do Was prośbę, drodzy chmurzący: zajrzyjcie do tego artykułu, nawet jeśli nie znacie angielskiego. Popatrzcie przez chwilę w oczy tego dzieciaczka – Eli Jamesa Hotalinga. Zapamiętajcie je. I przypomnijcie sobie, gdy będziecie mieszać liquidy. I piszę to nie tylko do tych, którzy mają dzieci w domu. Piszę do wszystkich. Zawsze może ktoś do was przyjść z dzieckiem, a wy nie macie prawa zapomnieć, że gdzieś w zasięgu małych rąk jest coś naprawdę niebezpiecznego.
Wiecie, że często piszę o bezpieczeństwie. I będę pisał, ponieważ jest to konieczne. Chcę jeszcze tylko zwrócić uwagę na jedną sprawę. To, że ten biedny dzieciak zmarł nie jest winą e-papierosów, liquidów, nikotyny, producentów czy sprzedawców. Winni są nieodpowiedzialni dorośli, którzy w domu nie zapewnili dziecku bezpieczeństwa. Równie dobrze zamiast liquidu/bazy mogła to być butelka Domestosu, opakowanie Kreta czy środka owadobójczego. Efekt byłby ten sam lub bardziej przerażający. Sprawa jest arcyboleśnie prosta – na dzieci trzeba uważać, bardzo uważać. Działań dziecka nie da się przewidzieć. I nie można zakładać, że ktoś inny nas wyręczy. Pamiętajcie o tym.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
3 komentarzy

Opublikował/a w dniu 7 Maj 2015 w ogólne

 

Tagi: ,

3 responses to “O bezpieczeństwie nigdy dość

  1. Piotr

    8 Maj 2015 at 21:02

    Tak to smutne, ale w Polsce 2 szanujące się firmy, które znam i w których się zaopatruję nie produkują bazy mocniejszej niż 36.
    I w Polsce niestety był przypadek rok cz 2 czy 3 lata wstecz, że dziecko w jakimś markecie odkręciło butelkę KRETA i zaczęło pić bo środek stojący zbyt nisko był w zasięgu jego rąk. Na szczęście ktoś w porę zauważył i wszystko zakończyło się dobrze.
    Myśleć, myśleć…
    Pozdrawiam.

     
    • StaryChemik

      8 Maj 2015 at 21:58

      No, z tym dzieciakiem od kreta niespecjalnie dobrze się skończyło. Nadal jest leczenie i rehabilitacja.

       
      • Piotr

        9 Maj 2015 at 18:13

        Tak, ale miałem na myśli że żyje )).

         

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: