RSS

E-papierosy. Dyrektywa. Implementacja. Panel dyskusyjny. Część I

14 Maj

pl01

-Tommy Black

Czasy nastały takie że już nic nie wiadomo. Nic nie jest pewne, śmierć i podatki wykluczamy. Pewne jest jednak to, iż zawsze warto rozmawiać, choćby po to aby móc wykluczyć jeszcze bezsens, głupotę, ignorancję i inne przypadłości dotykające najczęściej tzw. decydentów. Zapewne jest to już opisane w klasyfikacji ICD-10, więc nie będzie to przedmiotem naszych rozważań. Będzie nim sławetna dyrektywa tytoniowa i jej mgliście tajemnicza implementacja na grunt polskiego prawa. Ofensywa Aliantów w Ardenach była przygotowywana z mniejszą skalą poufności… Ale zacznijmy od samej dyrektywy. Mówimy o niej ciągle, ale mało kto tak naprawdę wie o co w niej chodzi, a kto ją czytał, to może lepiej nie pytać…Dyrektywę przybliży nam Stary Chemik:

-Stary Chemik
Cała dyrektywa tytoniowa (DT) to dość duży i złożony dokument, napisany językiem typowym dla prawa unijnego, a więc mgliście jak dla normalnego człowieka. Na szczęście nas interesuje tylko jej część dotycząca e-papierosów. Co tam mamy istotnego? Może najpierw o liquidach – maksymalne dopuszczalne stężenie nikotyny 20 mg/ml, maks. pojemność buteleczki – 10 ml. Czyli – koniec z bazami 36 mg/ml w butelkach 100 ml – typowych dla rynku. Składniki LQ będą musiały być zarejestrowane, badane pod względem toksykologicznym itp. Każdy nowy liquid (i sprzęt) musi zostać zgłoszony władzom 6 miesięcy przed wprowadzeniem na rynek! To samo dotyczy importu – pół roku karencji.

Co do sprzętu – będzie musiał być tzw. tamperproof, czyli bez możliwości rozbierania. Chyba każdy rozumie, że to pożegnanie z obecnym sprzętem, z wyjątkiem prehistorycznego, jak też jednorazówek. Żadnych modów, żadnych składaków. Żegnajcie, wymienne grzałki – przecież nie da się wymienić bez rozbierania I napełnianie też musi być rozwiązane tak, aby uniemożliwić wycieki. Jak to zrealizować? Ktoś wie? I koniec z dużymi baniaczkami – maksymalnie 2 ml. Ciekawe czy wyobrażacie sobie realizację takich przepisów.

Odpuszczę w tym momencie różne inne szczegóły, jak np. konieczność poinformowania o dawce nikotyny wydzielanej i wchłanianej w trakcie standardowego użycia. A to wymaga badań farmakokinetycznych. Koszt takiego pojedynczego badania to kilkaset tysięcy złotych. A systemy ze zmiennym napięciem/mocą trzeba by badać na kilku nastawach. Jest jedno uregulowanie, z którym się zgadzam – zakaz sprzedaży nieletnim. To może tyle na początek, aby nie zanudzać. Reszta pewnie wyjdzie w dyskusji.

-Tommy Black

No to już mamy jakieś pojęcie i punkt odniesienia,czy raczej punkty, a jak tę dyrektywę widzi codzienny użytkownik, czy ma jakieś obawy?

-Mastertext

To po prostu grozą wieje. Ja rozumiem, że cały Euroland ma problemy budżetowe, i że, jak słusznie zauważył Alexis de Tocqueville, „Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy”, ale to nie jest zwykłe przegięcie lecz kupczenie na całego moim zdrowiem i życiem przez urzędników i lobbystów pigularsko- tytoniowych. Jestem konsumentem, który używa wyłącznie liquidów VG gdyż innych nie toleruje mój organizm, a korzystam z e-papierosów ponieważ, jak dowodzą badania, jest to mniej szkodliwa forma uprawiania nałogu niż konsumowanie w tradycyjnej formie tradycyjnych papierosów. Do tej pory nie miałem problemów z zakupem odpowiednich dla mnie płynów, choć są praktycznie niedostępne w polskich sklepach. Obecnie nie bardzo wiem gdzie je będę kupował, po ile będę za nie płacił i jakiej będą jakości, gdyż ma zostać zakazana ich sprzedaży przez internet. Nie wierzę w zbawczą moc pieczątki i podpisu, jestem natomiast święcie przekonany, że tak samo jak są fałszowane papierosy, paliwa, czy inne towary akcyzowe, tak samo zaczną być fałszowane liquidy, których ceny wzrosną. Przed wprowadzeniem państwowych regulacji nikt tego nie robił bo się nie opłacało, ale teraz pojawiły się sprzyjające warunki do takich działań. Tylko patrzeć jak usłyszymy o zgubnych, popartych dowodami, skutkach wapowania różnych bazarowych wynalazków, a na koniec się dowiemy o aferach przebijających pod względem wartości alkoholową, czy tę z solą drogową sprzedawaną jako spożywcza. Widać problem ze starzejącym się społeczeństwem i niedomykaniem się budżetu jest już tak wielki, że samo podnoszenie wieku emerytalnego nie wystarcza i próbują nas jeszcze wytruć. Powodzenia, i tak koszt utrzymania urzędników „stojących na straży dobra ogólnego” będzie wyższy niż podatki, którymi nas złupicie.

-Tommy Black

Stary Chemik zapytał: – I koniec z dużymi baniaczkami – maksymalnie 2 ml. Ciekawe czy wyobrażacie sobie realizację takich przepisów. Oczywiście że sobie wyobrażamy, na pewno też lepiej wyobrażają sobie Ci pamiętający Milicję Obywatelską, teraz będzie po prostu Policja Waperska. Szanowny Obywatelu , Aspirant Leszcz, proszę okazać do kontroli swój baniaczek! No dobra, Mrożek się w grobie przewraca a Tocqueville tamże triumfuje. MT słusznie się obawia szarej strefy? Czarnego rynku, nie tylko z powodu podatków, czyli de facto cen, ale z powodu ograniczonej dostępności baz i liquidów? A z punktu widzenia lekarza? Czy takie restrykcje nie spowodują zatruć i innych dolegliwości? W końcu ludzie nie mając odpowiednich składników, będą używać, mieszać co się tylko da? To pytanie do chemika raczej, ale i chemik się wypowie…

-refurbished

Zakładamy przebieg rzeczy podobny do podziemia alkoholowego. Istnieje “księżycówka”, uświęcona poniekąd tradycją, produkowana nieraz z dużą ilością “fuzli”, których obecność stwierdzamy po koszmarnych objawach dnia następnego. Niedoświadczeni potrafią zrobić również samogon o pewnej zawartości metanolu (przedgon). Są miliony pomysłów na odzyskiwanie etanolu z różnych produktów.

W przypadku płynów zawierających nikotynę nie będzie to proste – bazy będą niedostępne oficjalnie. Natomiast nie można wykluczyć importu. Aktualnie obawy budzi import baz z nieznanego źródła, w sytuacji nielegalnego importu obawy mogą tylko wzrosnąć.
Czego się boję? Nieznanego stężenia nikotyny i obecności innych, toksycznych substancji. Glikol propylenowy czy etylenowy to dla małych braci podobne substancje (dodali kiedyś do pasty do zębów).
Same restrykcje maja na celu ograniczenie niebezpieczeństwa. Ale po poczytaniu wypowiedzi na forach “poradzę sobie”… pomysłowość nie zna granic.
Kwestie bezpieczeństwa opakowań, czystości mikrobiologicznej czy daty przydatności do użycia możemy sobie podarować.
Tak, obawiam się pojawienia odpowiednika żula z fioletowym od denaturatu nosem, inhalującego pół tablicy Mendelejewa. I spróbuj wtedy ustalić przyczynę zatrucia, a co za tym idzie, postępowania z zatrutym.

-Stary Chemik

Właśnie! I tu wracamy do podstaw, czyli sensu tworzenia prawa, które będzie tak naprawdę w dużym stopniu martwe. Mówię tu o kwestiach sprzętu. Sklep nie będzie oferował czegoś o nazwie „e-papieros”, który nie pasuje do ustawy, ale określi to np. jako „inhalator osobisty”. Ba, sprzeda akumulator, rurkę metalową, grzałkę, trochę bawełny. Każdy z tych elementów jest poza ustawą, prawda? Zresztą, wielu jeszcze pamięta piwo „bezalkoholowe, oczywiście”. Wszyscy w zasadzie będą szczęśliwi, tylko to będzie zwyczajna fikcja. A może o to właśnie chodzi.

Gorsza sprawa z liquidami. Podobnie jak Mastertext i refurbished jestem przekonany, że pojawi się czarny rynek płynów. Poza wszelką klasyfikacją, poza kontrolą, robionych z technicznej nikotyny, gliceryny czy glikolu. A jak będą w nim pływać jakieś chachmęty, to się przesączy przez szmatkę albo chleb. Na efekty nie trzeba będzie długo czekać – media dostaną pewnie w miarę szybko pierwszego trupa, a jak wiadomo, to napędza czytelników. A lekarze będą mieli podobne problemy toksykologiczne do rozwiązania, jakie mają teraz z ludźmi po dopalaczach.

Natura nie znosi próżni, a niektórzy ludzie, widząc szansę bardzo łatwego zarobku, nie cofną się przed niczym. I to jest naprawdę groźne. Czy ustawodawcy nie zdają sobie z tego sprawy? Nie wierzę. Aż tacy głupi nie są. Na pewno zdaje sobie sprawę wiceminister zdrowia, Radziewicz-Winnicki, z którym rozmawiałem o tej sprawie osobiście w czerwcu zeszłego roku, w radiu TOK FM.

Ale mniejsza o to – teraz istotniejsze jest coś innego. Powiedzcie mi panowie czy widzicie w tym momencie jakieś wyjście z sytuacji. Mamy konkretne warunki brzegowe, czyli dyrektywę. Jak można ją implementować w taki sposób, aby chmurzący ponieśli jak najmniejsze straty?

-Tommy Black

Z czyjego punktu widzenia jak najmniejsze straty?

-Stary Chemik

Z naszego – tylko i wyłącznie. Jak opowiadał kiedyś na koncercie Andrzej Poniedzielski: „trzeba znaleźć ścieżkę pomiędzy młotem i kowadłem w momencie zetknięcia się obu tych przedmiotów”. One zetkną się za chwilkę, margines błędu jest nikły. Władza chce przepisać po prostu dyrektywę do ustawy, bo tak najprościej. Diabeł jednak tkwi w szczegółach, bo dyrektywa nie stanowi np. jakie badania trzeba robić dla LQ, kto ma je robić itd. A to może być kluczowe. Bo tak naprawdę tylko prof. Andrzej Sobczak ma pojęcie co należy badać. Tego nie zrobi pierwsze z brzegu laboratorium, nawet akredytowane. A co gorsza – o zakresie badań znowu zadecydują urzędnicy, którzy się na tym nie znają.

-refurbished

Dla liquidów wystarczy wymóg posiadania atestu PZH. Nie wymaga to przedstawiania wyników skomplikowanych badań, jest to tylko zgłoszenie składu proponowanego produktu. Biada temu, komu udowodnią odstępstwo. Nie jest to gwarancją, ale zdecydowanie zwiększa poziom zaufania. Tak są wprowadzane do obrotu suplementy diety. Oczywiście oznakowanie i opakowanie to odrębne przepisy.

-Mastertext

Oczywiście, że istnieje wiele możliwości implementacji dyrektywy w taki sposób by nowe prawo zbytnio nie zabolało waperów – wystarczy ściśle zastosować się do litery dyrektywy tzn. np. nie wprowadzać akcyzy, rozróżnić liquid jako produkt konsumpcyjny od jego nikotynowych składników nabywanych w charakterze surowców, dopuszczonych do rejestrowanego obrotu w większych opakowaniach, wprowadzić dla firm koncesje na produkcję liquidów z zamiarem sprzedaży, dopuszczając równocześnie wytwarzanie na rejestrowany użytek własny, nie zakazywać nabywania płynów do e-papierosów przez Internet, bądź tak te zakupy unormować by małoletni nie mieli szansy na ich dokonanie, etc.

Tak się jednak nie stanie, przynajmniej nie w Polsce – kraju w którym, przypomnijmy, poziom akcyzy na wyroby tytoniowe osiągnął w 2014 r poziom zaplanowany przez EU na rok 2018. Ustaliliśmy już, że władze zdają sobie w pełni sprawę ze szkód jakie nam mogą wyrządzić. Nazwijmy więc rzecz po imieniu – implementując dyrektywę tytoniową nasz rząd umyślnie sprzeda nas oraz nasze zdrowie zainteresowanym korporacjom, a potem złotouści zajmą się tłumaczeniem, że „nie chciał ale musiał”. Nam pozostanie nic innego niż, jak zwykle, „jakoś” sobie z tym poradzić. Nie wątpię, że i tym razem się uda.

-Tommy Black

Zabrałem Staremu Chemikowi pytanie z poprzedniej wypowiedzi. A zabrałem, ponieważ było mi potrzebne do zakończenia pierwszej części naszego panelu. Oddaję je zatem i od niego rozpoczniemy drugą część.

-Stary Chemik

Spytałbym może, jak dotrzeć do decydentów? Macie jakieś pomysły?

CIĄG DALSZY NASTĄPI!

 
11 komentarzy

Opublikował/a w dniu 14 Maj 2015 w ogólne

 

11 responses to “E-papierosy. Dyrektywa. Implementacja. Panel dyskusyjny. Część I

  1. Ezo

    14 Maj 2015 at 22:10

    Ale… to jest praktyczny ban dla epapierosów. Wiedziałem że jest źle, ale że aż tak? Dlaczego niby cloaromizery mają być bez możliwości rozkładania? Jeśli chodzi o napełnienie to akurat wymagało by to jedynie wprowadzenia mechanicznych części, ale czyszczenie i grzałki…

    No i bazy, badania. Absurd.

     
    • Ezo

      14 Maj 2015 at 22:19

      Jeśli to się stanie, trzeba będzie robić samemu liquidy od 0. Liczę że ktoś jak Stary Chemik powie jak. Nie powinno to być zbyt trudne… nie mogą zdelegalizować aromatów. Jeśli chodzi o bazę to może będzie można ją kupować jako coś innego niż składnik do tworzenia liquidu? W innym wypadku na pewno będzie można kupić składniki, tak? Glikol propylenowy, nikotyna, co jeszcze?

      Da się kupić czystą nikotynę? Wiem że to niebezpieczne, w takim razie da się kupić ją rozcieńczoną w czymś nadającym się do przetwarzania na składnik na liquid, by ominąć przepisy?

      Jaka jest szansa że te przepisy się zmienią / nie wejdą w życie? Z tego co wiem w 1/38 obywateli jest vaperami. Da się to jakoś zawetować?

       
  2. matatiti

    14 Maj 2015 at 22:15

    Brawo Panowie. Kawał dobrej roboty z Waszej strony. Prawdziwa kopalnia wiedzy, na temat czychających nas zagrożeń. Mam nadzieję, że Wasz przekaz trafi do jak największej rzeszy odbiorców i otworzy niektórym oczy, a kto wie, może nawet i umysły.

     
  3. kch

    15 Maj 2015 at 02:22

    Poraża fakt totalnej niemocy rządu i służb w stosunku do dopalaczy. Środki te nie muszą mieć żadnych badań, certyfikatów, czy innych zezwoleń. Wprowadzane są do LEGALNEGO obiegu tak długo, aż jakaś służba zleci badanie składu, jakiś urząd zakaże jakiejś substancji, czy związku. Potem skład jest lekko zmieniony i dopalacz jest znowu legalny…. Toż to typowa zabawa w kotka i myszkę. Mamy potem zatrucia, młodego człowieka czekającego na przeszczep wątroby, czy innych oszołomów biegających z siekierą po ulicy, czy strzelających samobója…
    Czy niemoc Państwa spowodowana jest brakiem wpływów – nie ma z tego kasy – nie ruszamy?
    Na koniec coś „śmiesznego” – na opakowaniu dopalaczy jest umieszczany napis informujący o tym, że dany środek nie nadaje się do spożycia przez ludzi… I już nie podlega ustawie…
    Za to sprzęt i LQ obwarowuje się księżycowymi warunkami, badaniem na pół roku przed…, mikropojemnością, bezrozbryzgowym dopełnianiem, czy brakiem możliwości dopełniania…
    Może niech minister wprowadzi obowiązek dopełniania w obecności policji, po badaniu alkomatem i złożeniu oświadczenia o pełni władz umysłowych? To są tak samo absurdalne pomysły, jak te przewidywane…
    Chore, to zbyt delikatne słowo

     
    • Tommy Black

      15 Maj 2015 at 07:46

      Tak,kch,to bardzo istotne spostrzeżenie! Od kilku lat próbuje się uregulować sprawę dopalaczy z katastrofalnym skutkiem.Pod każdym względem.Nawet „naginanie prawa” przez rząd nie pomogło,co już samo w sobie jest jakimś curiosum.Takim samym jak ilość idiotycznych i kłamliwych wręcz artykułów na temat e-p.Chyba czas pokazać pazurki…

       
  4. Meant

    15 Maj 2015 at 08:39

    W odpowiedzi na ostatnie pytanie z tekstu:
    1) W ciągu najblizszych 2 tygodni zasypać min. „Zdrowia” korespondencją mailową (i listową) tak aby im się skrzynki (obie) zapchały.
    2) 29 maja w Europie organizowany jest Protest Waperów. https://scontent-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-xat1/v/t1.0-9/11218781_663846687082285_5630324132726038252_n.jpg?oh=feff14608bfc1e17a02ce1c77a6a9a82&oe=55D817B9
    Do niedawna mało o nim u nas mówiono. Pora najwyższa mówić i skrzyknąć się.

     
  5. tom336

    16 Maj 2015 at 09:58

    Prawdziwy protest jest konieczny, choć nie ma się co oszukiwać brak nam jest bardzo mocnego choć jednego politycznego głosu, który by nagłaśniał te bzdury na forum UE. Oglądałem w ubiegłym roku film o walce z unijnymi przepisami dotyczącymi połowu i limitu odławianych ryb. Brytyjczycy potrafili się w tej kwestii zorganizować. Nie mogę niestety namierzyć tego materiału.
    Dla chcących wiedzieć jak się tworzy prawo w UE gorąco polecam:http://www.youtube.com/watch?v=S691yKqGy_g&sns=em

     
  6. Aga

    18 Maj 2015 at 09:51

    Wszystko wygląda dość ponuro. Czy sprzedaż samej bazy i osobno aromatów coś by zmieniło czy nie ma znaczenia czy będzie gotowy lq? Chodzi mi o to ze zmniejszy się ilość produktów koniecznych do przetestowania

     
  7. Aga

    18 Maj 2015 at 12:14

    Tylko jak rozumiem dalej obracamy sie w pojemności 10 ml maks.
    A jakie inne mozliwości będą mogły być zrealizowane? Jednorazówki to juz wiemy, tu tez beda pewnie ograniczenia smakowe, bo każdy jeden papieros to kolejny element do zarejestrowania.

     
  8. Aga

    18 Maj 2015 at 12:21

    Tak sobie siedzę i knuję i chyba nie wymyślę nic nowego ale po części chyba wygląda to tak że organizacje które chcą chronić zdrowie zaszczepiły w społeczeństwu lęk przez e-paleniem. NAtomiast kompanie tytoniowe wykorzystały ten trend na swoja korzyść. Jako społeczność vaperska chyba nie zdaliśmy egzaminu bo staliśmy z boku i przypatrywaliśmy się czekając na to co będzie. No i mamy. A właściwie nie mamy- nie będziemy mieć dostępu. A organizacjom którym zależy na ochronie zdrowia chyba tez nie o taki efekt chodziło. Bo raczej przy braku alternatywy spora grupa społeczeństwa wróci do analogów, a kolejna niemała będzie biernie narażona na skutki wdychania analogowego , przepraszam, „syfu”.
    Pozdrawiam

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: