RSS

Artykuł w „Polityce” czyli tischnerowska trzecia prawda

30 Czer

Siedem miesięcy temu skontaktowała się ze mną pani redaktor Agnieszka Sowa z Polityki. Była zainteresowana konsultacją w sprawie e-papierosów. Porozmawialiśmy sobie dość długo telefonicznie, pytania były konkretne i było widać, że autorka była naprawdę przygotowana do tematu. W efekcie powstał całkiem rozsądny tekst pt. Zadymka.
Wczoraj w tej samej Polityce opublikowano artykuł pt. E-papierosy – szkodzą czy nie? 5 kluczowych pytań i wątpliwości. W zasadzie wystarczy przeczytać tzw. lead, czyli coś w rodzaju zajawki pod tytułem, aby mieć z grubsza pojęcie, jaki będzie wydźwięk całości. A całość przekazu jest raczej dość jednoznaczna – jeśli czegoś nie wiemy, zasiejmy wątpliwość. I najprościej jest to zrobić bez własnego przyjrzenia się tematowi. Ot, bierze się znaleziony w sieci artykuł sprzed kilku dni i wyciąga z niego niektóre informacje, uzupełniając od czasu do czasu własnymi dodatkami.

Przyjrzyjmy się zatem niektórym sformułowaniom.
„„Nie istnieją żadne badania, które prowadzono by w sposób długoterminowy” – tłumaczy Belluz. Nie wiadomo, jak zmienia się organizm po latach czy dziesiątkach lat chmurzenia.”
Nie ma tu oczywiście wyjaśnienia dla ludzi, którzy nie są w temacie – nie istnieją, bo z definicji istnieć nie mogą. Ale ten fragment już sugeruje, że albo nikt tego przez dziesięciolecia nie badał albo… no, nie wiadomo co.

I zaraz dalej:
„Sami chmurzący zresztą przyznają, że trudno z elektronicznym papierosem się rozstać – choćby dlatego, że nie wypala się jak klasyczny papieros, czynność może zatem trwać w nieskończoność.”
Naprawdę? A ja słyszę często od ludzi, że właśnie to, że nie wypala się jak zwykły papieros jest zaletą. Bo wielu z nas wystarczy jedno-dwa zaciągnięcia i możemy e-fajka odłożyć. A zwykły jest traktowany w zasadzie kwantowo – jak już zapaliłem, to wypalę do końca, bo żal zostawiać. Oczywiście, czynność może trwać w nieskończoność, ale ja zakładam, że chmurzący są wyposażeni w mózgi.

Kolejny smakowity cytat:
„Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne zauważa, że u zdrowych ludzi w zasadzie nie wykryto skutków ubocznych e-palenia. Mogą jednak szkodzić astmatykom i osobom z przewlekłą obturacyjną chorobą płuc.”
Zauważcie to sformułowanie – „w zasadzie nie odkryto”. No to – odkryto czy nie? W nauce nie ma pojęcia „w zasadzie”. Co do drugiego zdania… niedawno wróciłem z Global Forum on Nicotine, gdzie profesor Riccardo Polosa, specjalista chorób płuc, powiedział jednoznacznie (na podstawie badań swojego zespołu), że u chorych na astmę i POChP palaczy tytoniu, którzy przeszli na e-p, jednoznacznie stwierdzono poprawę kluczowych dla tych chorób parametrów.

Jedziemy dalej:
„Z badań Macieja Goniewicza z Roswell Park Cancer Institute, który przyjrzał się składom liquidów i zawartości oparów, wynika z kolei, że zawierają one znacznie mniej substancji toksycznych i rakotwórczych (w zależności od firmy – od 9 do 450 razy mniej). Na e-płyn składają się nikotyna i glikol propylenowy lub gliceryna roślinna. Substancje nieszkodliwe – choć ich działanie również wymaga wieloletnich badań. Niepokojące jednak, że niektóre firmy dodają do płynów substancje rakotwórcze: formaldehyd i aldehyd octowy.”

WTF? 9 do 450 razy mniej w zależności od firmy? Autor wyraźnie nie rozumie prostego tekstu, w którym te liczby odnoszą się do konkretnych związków i porównania chmurki z dymem tytoniowym. Zauważcie zresztą, że w tym zdaniu nie napisano od czego mniej. Ale jeszcze bardziej idiotyczne jest ostatnie zdanie z tego fragmentu. Imaginujcie sobie – niektóre firmy dodają substancje rakotwórcze. Myślę, że w normalnym kraju jeszcze dziś stowarzyszenie producentów pozwałoby takie pismo za pisanie totalnych kretynizmów (przepraszam, ale nie znam łagodniejszego słowa, które może to określić).

I dalej:
„Prowadzone w różnych miejscach badania – zauważa Belluz – nie są rozstrzygające. Ale niepokoją. Na przykład według naukowców z Clinical Cancer Research opary z e-papierosów wpływają na komórki tak jak dym z tradycyjnego papierosa, mogą się zatem przyczyniać do raka płuc.”

Chciałbym, aby ktoś, kto napisał te słowa wskazał mi, w którym miejscu cytowanego artykułu padają takie słowa. Ja, w przeciwieństwie do autora, przeczytałem to streszczenie.

Kolejny fragment:
„Niektórym to się faktycznie udaje, ale nie wszyscy badacze są co do tego przekonani. Belluz zaznacza, że trudno porównywać działanie e-papierosa z plastrami nikotynowymi – po te drugie należy pofatygować się do apteki, te pierwsze są nam dostarczane.”

Naprawdę? Ludzie!!! Gdzieś na świecie dostarczają e-papierosy! To jest dopiero rewolucja. Tylko dlaczego redakcja Polityki nie pisze, gdzie tak jest? Nie można ukrywać takiej wiadomości przed miłośnikami chmurki. To okrutne.

I, żeby nie zanudzać, ostatni fragment:
„Czy jednak – zastanawia się reporterka – e-palaczom ilość nikotyny zawarta w liquidzie wystarczy? Naukowcy szacują, że przez pięć minut e-palenia wydziela się 2/3 lub 3/4 nikotyny mniej niż po wypaleniu jednego zwykłego papierosa. Stąd być może bierze się potrzeba, by e-palić nieco dłużej.”

I znowu ktoś nie ma zielonego pojęcia, w czym rzecz. Istotą nie jest utrzymanie stałego poziomu nikotyny, ale początkowe „uderzenie”. Dlatego też często ludzie lubią najpierw użyć wyższego stężenia nikotyny, a potem bawić się tylko w puszczanie chmurki, często bez nikotyny. Ale aby to wiedzieć, trzeba choćby minimalnie znać się na temacie. Albo skonsultować z kimś, kto się zna.

Zauważcie jeszcze jedno – w omawianym artykule nie ma nazwiska autora – tekst podpisano „Redakcja”. Ciekawe dlaczego?

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
8 komentarzy

Opublikował/a w dniu 30 Czerwiec 2015 w ogólne

 

Tagi: ,

8 responses to “Artykuł w „Polityce” czyli tischnerowska trzecia prawda

  1. Remigiusz Balicki (@RemigiuszBalic1)

    30 Czerwiec 2015 at 09:58

    Dodam tylko że zablokowali także możliwość komentowania. Bardzo wymowna praktyka..

     
    • Wojtek

      1 Lipiec 2015 at 16:57

      Już odblokowali.

       
  2. Robcig_M

    30 Czerwiec 2015 at 11:28

    Popaprać ludziom w głowach i unikać odpowiedzialności. Autor: Redakcja czyli nikt konkretny.

     
  3. marquor

    1 Lipiec 2015 at 13:46

    Ale przynajmniej skonsultowała się z P.Mirosławem,uznając go jako eksperta.Pozdro.

     
  4. Dariusz

    2 Lipiec 2015 at 06:46

    Kompletnie nie interesują mnie żadne badania, żadne dowody naukowe, prasowe, etc. Ponieważ wzorcem badan jestem sam JA. Mam 57 lat, praktycznie od 16 roku życia, zacząłem palić już tradycyjne papierosy. W moich czasach studenckich, przesiadywanie w krakowskich kawiarenkach, przy a komponencie muzyki-fortepianu Marka Grechuty, w zadymionych pomieszczeniach, było czymś co było naturalne. A dziwny był ten, który nie palił. Paliłem równo 36 lat analogi, przez ten okres pobiłem chyba rekord Guinnesa, rzucając po 100 razy palenie, jednak nigdy nie trwało to dłużej, jak 8-10 godzin. Od 5 lat pale e-papierosy, do których zachęcił mnie lekarz, amerykański, (mieszkam w USA od 22 lat), przed ucieczką od grabarza. Nie mogłem już spać, bo świstało mi w płucach, a stopery w uszach niczego nie niwelowały. Stopy puchły mi wieczorami, ze niemożliwe było włożenie już obawia, by wyjść z pieskiem na wieczorny spacer. Z trudem wchodziłem na drugie piętro, a rano od kaszlu budziłem całą okolice w promieniu 1km. Czasami musiałem zjeżdżać z autostrady na bok, zaczerpnąć powietrza w pozycji pionowej, bo miałem trudności w oddychaniu. Kiedy zacząłem palic 5 lat temu e-papierosy, po około 6 miesiącach, dostałem ataku nad muszlą klozetową. Wypluwałem wszystko z płuc, dziwne sine płaty?, zawiesina z krwią!, wszystko co się zgromadziło w okresie 36 lat. Dosłownie byłem wystraszony i przerażony. Po tym ataku czułem się znowu, jakby ktoś mi dołączył, ze 2 butle tlenowe, za dużo tlenu w płucach. Gdzie nie byłem do tego przyzwyczajony, bo przez ostatnie lata oddychałem jak ryba, łapiąc świeże powietrze. Przestały mi puchnąc stopy, zacząłem odczuwać zapach okolicy, w której mieszkam, kwiaty, drzewa, kwiatki w domu, na które nigdy nie zwracałem uwagi, ze potrafią tak pachnąc. Cera na twarzy przez okres 3 lat mnie swędziła, bo robiła się gładka, bez porów i wągrów, wyjaśniała. I nie pamiętam już, kiedy ostatni raz kaszlałem. Nawet Policjant codziennie patrolujący moją okolice, pytał żonę na spacerze z pieskiem, co się dzieje z mężem?. Bo patrolując okolice nie słyszy mojego kaszlu. Dziś nie tylko mogę spokojnie wyjść na 2 piętro w domu, ale i pobiegać z pieskiem na spacerze. W okresie grypowym stale łapałem grypę i przeziębienia. Od 3 lat nie byłem chory na grypę, czy przeziębienia. Kiedy zaczynałem palić e-papierosy, kupowałem płyny-Liquid z zawartością 18mg nikotyny, stopniowo zmieszałem, na 16mg, 11mg, dziś pale tak zwane szóstki, (6mg) nikotyny. I pale bo lubię cos trzymać w ręce. Wielki jest ten człowiek dla mnie, który wymyślił e-papierosy. Myślę ze jeszcze długo grabarz na mnie nie zarobi. Jak czytałem w prasie amerykańskiej, w USA e-papierosy są kula u nogi wytworni papierosowych, i firmy produkującej plastry antynikotynowe. Nie pamiętam już, ale około kilkanaście milionów dolarów rocznie strat, z powodu e-papierosów, które na rynku amerykańskim mają największy w ostatnich latach rozkwit.

     
    • StaryChemik

      2 Lipiec 2015 at 09:55

      No właśnie – to jest jedna z tych historii, które niejaki Stanton Glantz nazywa „anecdotal”. A ja tych historii znam dziesiątki, jeśli nie setki. Szczególnie wymowne są te, które dotyczą ludzi w naszym wieku – bo jesteśmy z Dariuszem prawie rówieśnikami. I moja historia jest podobna, choć u mnie nie było tak drastycznego pozbywania się tego, co zalegało w układzie oddechowym. Ale zniknął zupełnie kaszel i już nie pamiętam, kiedy byłem przeziębiony. I też przeżyłem szok tlenowy, nie wspominając o poprawie smaku – teraz jedzenie smakuje zupełnie inaczej (podejrzewam, że u Ciebie też tak jest).
      Dzięki za „anecdotal evidence”😉
      I proszę ode mnie mocno uścisnąć prawicę rozsądnemu lekarzowi!

       
      • Dariusz

        2 Lipiec 2015 at 20:36

        StaryChemik, Jeśli chodzi o mojego lekarza, to po ostatniej wizycie w lutym, w wymaganych przez insurance-ubezpieczenie. Było o co się spierać. Mianowicie nie pasowało mojemu lekarzowi rodzinnemu, prześwietlenie płuc. Wyciągnął z koperty stare z przed 3-4 lat, i porównując spytał czyje to prześwietlenie?, bo to chyba nie pańskie!. Żadnych nieczystości nie widać na zdjęciu. Wiec mu przypomniałem, ze od 5 lat pale e-papierosy. Na jego polecenie!. Spytał mnie, czy wyrażam zgodę, na przesłanie całej mojej dokumentacji, zespołowi badających, gdzieś w Atlancie?, skutki palenia e-papierosów. Wyraziłem na to zgodę!.

         
        • StaryChemik

          2 Lipiec 2015 at 23:15

          SUPER! Dobrze, że gromadzą tam solidne dowody. Właśnie o to chodzi.

           

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: