RSS

Kilka refleksji po debacie „Rzeczpospolitej”

12 Wrz

Wysłuchałem na spokojnie jeszcze raz debaty, przede wszystkim z szacunku dla ludzi biorących w niej udział oraz po to, aby wyłapać te kwestie, które mi umknęły przy poprzednim oglądaniu tego materiału.
Jedną z poruszanych spraw był brak badań klinicznych dotyczących chmurzenia. Wspomniał o tym prof. Lubiński. Ma oczywiście rację mówiąc, że takie badania powinny być prowadzone. Rzecz w tym, że już samo zaprojektowanie takich badań to poważna sprawa, ponieważ nie można tutaj popełnić błędu metodologicznego, który ktoś po latach mógłby wytknąć i podważyć sens kilkuletnich działań. Następnie trzeba uzyskać zgodę komisji bioetycznej. Kolejną sprawą jest rekrutacja badanych – jak sami wiecie, są z tym dość poważne problemy – wystarczy wspomnieć próby prof. Sobczaka, aby znaleźć kilkudziesięciu chętnych do jednorazowego(!) przyjścia na krótkie i proste badania. A tu potrzeba kilku setek ludzi (chmurzących i palących analogi), którzy zgodzą się na udział w badaniach przez kilka lat. No i, last but not least, finansowanie. Badania kliniczne kosztują, a wyniki pojawiają się dopiero po kilku latach. Prof. Sobczak próbował zdobyć dotacje państwowe na takie badania – bez efektu. Być może jakimś pomysłem jest to, co powiedział prof. Lubiński, a więc współfinansowanie takich badań przez państwo oraz firmy z naszej branży. Zobaczymy. Dobrze, że chociaż podobne badania kliniczne prowadzone są m.in. we Włoszech, w grupie prof. Riccardo Polosy.
Co było pozytywnego w debacie? Bardzo podobało mi się to, co mówił prof. Lubiński na tematy ogólne. No bo tak naprawdę miodem na serce jest to, że wybitny lekarz-onkolog mówi (patrz od 9:24) iż „doniesienia są budujące” oraz że „e-papierosy są nadzieją”. Jakże różne jest to od poglądów głoszonych przez takie postaci jak panowie Orłowski czy Jassem.
Chciałbym się tu jeszcze odnieść do tego, o czym wspomniał prof. Lubiński nieco później (27:26), a więc do tego, że na promocję e-fajek przez środowisko medyczne jest jeszcze za wcześnie. Zauważył w swoim wystąpieniu, że informacja w raporcie Public Health England o tym, że e-p są co najmniej o 95% mniej szkodliwe (tu zresztą pan prof. się nieco przejęzyczył, mówiąc „95-krotnie” – winno być raczej „20-krotnie”), jest chyba uproszczeniem i że podawanie takich liczb bez badań klinicznych podważa wiarygodność tych danych.
Pozwolę się nie zgodzić z tą tezą. Liczba 95% nie jest wzięta z sufitu. Jeśli wgłębimy się w tekst raportu PHE, dowiemy się, że pochodzi ona z publikacji D.J. Nutta i wsp. „Estimating the Harms of Nicotine-Containing Products Using the MCDA Approach”, która ukazała się w European Addiction Research we wrześniu 2014. Autorzy postanowili oszacować względną szkodliwość różnych różnych produktów zawierających nikotynę przy użyciu znanej od dawna metody badawczej, znanej jako „multi-criteria decision analysis”, czyli wielokryterialna analiza decyzyjna. Grupa ekspertów zdefiniowała 7 czynników ryzyka dla osoby używającej produktów nikotynowych oraz 7 czynników ryzyka dla osób postronnych. Następnie wykonała analizę 12 produktów – od papierosów konwencjonalnych przez fajkę wodną, snus, e-papierosy aż do nikotynowego spreju do nosa. Nie będę odnosił się do szczegółowej metodyki, bo to nie czas i nie miejsce. Efekty analizy znajdziecie w publikacji, a konkretnie na rys. 2, gdzie mamy standaryzowane wyniki dla wszystkich produktów (szkodliwość papierosów przyjęto jako 100). I z tego rysunku wynika jednoznacznie, że szkodliwość e-papierosów w tej skali wynosi 5. Dalej na wykresie są tylko spreje, produkty doustne (m.in. gumy) oraz plastry nikotynowe.
No dobrze – ktoś może powiedzieć: a dlaczego te sprawy szacuje grupa ekspertów, a nie ma tutaj konkretów z badań? Ano – nie ma konkretów, bo nie ma. Badania kliniczne są dopiero w toku i dotyczy to nie tylko e-papierosów. Tak naprawdę klinicznie dobrze zbadane są tylko papierosy konwencjonalne. I wiemy, że są szkodliwe. Bardzo. A jeśli nie ma badań, to w wielu rozmaitych dziedzinach życia wykonuje się analizy właśnie takimi metodami jak MCDA. Dotyczy to m.in. medycyny, socjologii czy ekonomii. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.
Debata już za nami. Wielkimi krokami zbliża się konferencja uzgodnieniowa w ministerstwie zdrowia. To już we wtorek, 15.09. Tam już władza nie będzie mogła zrobić uniku takiego, jak w Krynicy. Jestem bardzo ciekawy, jak to będzie wyglądać.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
2 komentarzy

Opublikował/a w dniu 12 Wrzesień 2015 w ogólne

 

Tagi: , ,

2 responses to “Kilka refleksji po debacie „Rzeczpospolitej”

  1. Tommy Black

    12 Wrzesień 2015 at 09:06

    Dla niektórych naprawdę są nadzieją,dla innych już stały się lekarstwem na okropny nałóg palenia.
    Szkoda tylko, że tym niektórym tak bardzo utrudnia się próby rzucenia nałogu i przejście na zdrowszą alternatywę.
    A tu wspomniana wyżej tabelka.Warto się jej przyglądnąć…

     
  2. Skyprint

    15 Wrzesień 2015 at 14:14

    Fajny wpis🙂

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: