RSS

To nie tak miało być… nie tak. Garść refleksji ogólnych – część I

04 Sty

Mając nieco czasu wolnego w ostatnich dniach przemyślałem sobie różne rzeczy związane z chmurzeniem. Wyszedł z tego dość długi tekst, dlatego pozwolę sobie podzielić go na dwie części. Dziś przedstawiam pierwszą. Chciałbym, abyście się wypowiedzieli na ten temat, ale może z dyskusją poczekajcie do jutra, gdy wrzucę tutaj część drugą (jeszcze się pisze).
Gdy niemal 7 lat temu zaczynałem interesować się tematyką związaną z chmurzeniem, wszystko było dość jasne i proste. Kilka lat wcześniej niejaki Hon Lik, farmaceuta z Chin, bazując trochę na wcześniejszych pomysłach, zaprojektował elektroniczny inhalator nikotyny, który powszechnie zaczęto nazywać e-papierosem. I tak naprawdę to już był pierwszy błąd, który do dziś odbija nam się czkawką. Ale o tym może za chwilę.
Istotniejszą sprawą jest to, że założeniem wynalazcy stworzenie narzędzia dla palaczy tytoniu. Narzędzia, które miało im pozwolić na zerwanie ze śmiertelnym nałogiem (przypomnę, że motywacją dla wynalazku była śmierć na raka płuc ojca Hon Lika). I starsi stażem zapewne pamiętają, że tak to wyglądało na samym początku. Był sobie niszowy produkt, bardzo niedoskonały i awaryjny, a do tego dość drogi.
Z czasem wszystko zaczęło się zmieniać. Urządzenia były (i nadal są) udoskonalane, chmurzenie zaczęło być zauważalne i popularne. Chyba każdy, kto pamięta lata 2008-10, zgodzi się z tym, że zauważenie wtedy na ulicy kogoś chmurzącego było tak naprawdę wydarzeniem. A dziś… wystarczy podejść w okolice dowolnego gimnazjum czy nawet podstawówki, aby mieć przegląd wszelakiego sprzętu – od najprostszego do naprawdę wyrafinowanego. To samo niestety dotyczy np. pojazdów komunikacji miejskiej.
Jako weteran mogę powiedzieć, że trochę przypomina mi to ewolucję Internetu w Polsce. I tutaj znowu odniosę się do tych, którzy pamiętają początki. Na początku lat 90. XX wieku sieć była w zasadzie tylko na uczelniach i w nielicznych innych miejscach. Internauci byli swoistą elitą. Potem nastąpił efekt kuli śnieżnej – wszystko zaczęło się toczyć, a bielutki śnieg obrastał nie tylko w czyste kryształki, ale zaczął zbierać wszystko, co napotkał na swojej drodze, w tym tzw. plastyczną materię barwy brązowej.
Starsi pamiętają zapewne pojęcie „dzieci neostrady” – napływ do sieci bylejakości w chwili, gdy każdy mógł uzyskać dostęp do tzw. internetu wdzwanianego (pamiętacie ten dźwięk łączącego się modemu?). Przypomnę też może, że w tamtych czasach sieć była wolna od biznesu. Wszelkie reklamy były tępione przez internautów. A dziś… sami wiecie jak jest.

I podobnie, choć oczywiście w innej skali, jest z chmurzeniem. Dość szybko przestało być sprawą niszową. Ceny sprzętu spadły, stał się on dostępny praktycznie dla każdego. Sprzedaż papierosów klasycznych zaczęła spadać. Koncerny tytoniowe zainteresowały się chmurzeniem. Efekty znamy. Dziś na całym świecie widzimy przejmowanie firm z branży e-p przez koncerny Big Tobacco, które niebawem zaczną królować w tej branży. A to tylko początek.

To nie tak miało być… nie tak.

Koniec części I. CDN

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
3 komentarzy

Opublikował/a w dniu 4 Styczeń 2016 w ogólne

 

Tagi: ,

3 responses to “To nie tak miało być… nie tak. Garść refleksji ogólnych – część I

  1. Lekko poirytowany czytelnik

    4 Styczeń 2016 at 16:07

    Pozwolę sobie zacytować twoją wypowiedź Chemiku i ją skomentować.
    „A dziś… wystarczy podejść w okolice dowolnego gimnazjum czy nawet podstawówki, aby mieć przegląd wszelakiego sprzętu …”
    Wracając z pracy, po drodze spotykam o wiele więcej osób dorosłych które chmurzą niż dzieci, dodam tylko że przechodzę koło gimnazjum. W pewnym sensie rozumiem piętnowanie dzieciaków za e-palenie (choć uważam że lepiej aby e-palili niż truły się fajkami) to odnoszę wrażenie że niektórzy popadli w paranoje odnośnie dzieciaków które chmurzą.

     
    • StaryChemik

      4 Styczeń 2016 at 18:05

      No właśnie Twój wpis w pełni potwierdza słuszność tego, co napisałem. Uważasz, że piętnowanie dzieciaków za to, że chmurzą jest paranoją? Ciekawe…

       
  2. utak3r

    4 Styczeń 2016 at 18:13

    Wyłamię się na chwilę z prośby o zaczekanie z komentowaniem.
    To samo dokładnie przeżyłem z radiem CB. Był ów „sport” dostępny dla nielicznych, każdy znał się nieco na elektronice i przede wszystkim na krótkofalarstwie. Nawiązywało się przyjaźnie. Kiedy po kilku latach zjechałem na studia do dużego miasta, przywlokłem ze sobą radio. Wówczas właśnie sprzęt zaczął tanieć i być prostszy w obsłudze, ojcowie zaczęli kupować radia synkom „pod choinkę”. Mówię do kolegów w akademiku: „patrzcie” i włączyłem radio. Po kilkunastu minutach z zażenowaniem wyłączyłem i od tamtego czasu nie wróciłem do tego hobby. Powody bardzo podobne, jak w przytoczonych powyżej przykładach.

    Ech…

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: