RSS

Nowa praca dotycząca związków karbonylowych – Instytut Zdrowia Komisji Europejskiej(!)

08 Lu

Jak wiecie, regularnie przeglądam publikacje naukowe dotyczące e-fajek – głównie chemiczne i medyczne. Co ciekawsze staram się tutaj komentować. Dziś też tak będzie, ale tym razem jest to publikacja szczególna. Sam temat pracy jest interesujący, ponieważ dotyczy korelacji emisji lotnych związków karbonylowych (volatile carbonyl compounds) z temperaturą grzałki. Chciałbym jednak przede wszystkim zwrócić uwagę na to, co jest pod nazwiskami trojga autorów. Otóż – praca została wykonana w Instytucie Zdrowia i Ochrony Konsumentów instytutu badawczego Komisji Europejskiej. To dopiero druga publikacja tego instytutu (i zespołu pana Geissa) dotycząca chmurzenia, ale podejrzewam, że jeszcze o nich usłyszymy.
No dobrze, ad rem. Nareszcie wszystko wydaje się iść w dobrym kierunku. Badacze użyli całkiem popularnego e-papierosa trzeciej generacji (Eleaf Istick 30W) z parownikiem Kayfun 3.1. Grzałka o oporności 1,6 Ω była wykonana z chromonikieliny. Liquidy zakupiono w firmie Flavourart. Badania prowadzono na pięciu nastawach – 5, 10, 15, 20 i 25 watów. O chemicznych szczegółach „wyłapywania” związków karbonylowych nie będę się rozpisywał – każdy zainteresowany może zajrzeć do pracy oryginalnej. Muszę przyznać, że całość została zaprojektowana naprawdę solidnie. Ale dla czytających istotne są wyniki.
Badania wykonane za pomocą kamery termograficznej „na sucho” wykazały, że grzałka osiąga całkiem spore temperatury. Dla mocy 5W jest to 380 stopni, natomiast dla 25W – aż 950! Oczywiście ta temperatura w trakcie normalnego chmurzenia będzie zdecydowanie niższa, ponieważ spora część ciepła generowanego przez grzałkę zostanie zużyta na zmianę stanu skupienia liquidu z ciekłego na gazowy (hasło istotne: ciepło parowania). Widać jednak, jak silnie ta temperatura rośnie wraz ze wzrostem mocy. I tę kwestię powinni mieć na uwadze wszyscy, którzy eksperymentują z wielkimi mocami – często tylko po to, aby się popisać taaaaką chmurą.
Jeśli grzałka jest ogrzewana w stanie „mokrym”, temperatury są zdecydowanie niższe (patrz rys. 4). Zauważmy jednak, że każde kolejne zaciągnięcie skutkuje wzrostem temperatury – np. dla 5 watów rośnie ona od ok. 120 stopni przy pierwszym zaciągnięciu do 170 stopni przy zaciągnięciu numer 5. Dla ciekawości warto zobaczyć wykres dla mocy 20 watów.
Dość oczywiste jest to, że wzrost mocy powoduje powstawanie większych ilości lotnych związków karbonylowych. Widać to wyraźnie na rys. 3. Podwyższenie mocy z 5 do 20 watów powoduje 60-krotny wzrost ilości emitowanego formaldehydu i prawie 30-krotny – acetaldehydu. Co ciekawe (chociaż dla mnie jak najbardziej spodziewane) akroleina w mierzalnych ilościach powstaje dopiero przy mocy 20W.
Bardzo ciekawą sprawą jest to, że badacze poprosili doświadczonego chmurzącego o subiektywną ocenę smaku, czego żaden palaczbot nie jest oczywiście w stanie zrobić. Okazało się, że uznał on moc 5W za niewystarczającą, jeśli chodzi o smak, 10-15W było optymalne, natomiast 20 i 25W uznał za moc zbyt dużą – dającą niemiłe odczucia i zbyt gorącą chmurę.
We wnioskach badacze piszą, że stężenie formaldehydu jest wyższe niż uznawane za dopuszczalne przez przepisy o ochronie zdrowia już dla mocy od 10W. Acetaldehyd był dla wszystkich mocy poniżej dopuszczalnego progu. Dlatego też sugerują oni, aby urządzenia były wyposażone w system ostrzegania o osiągnięciu mocy, która może powodować generowanie szkodliwych par formaldehydu.
Z jednym fragmentem wniosków nie mogę się jednak zgodzić. Autorzy sugerują, aby w celu eliminacji lotnych związków karbonylowych dodawać do liquidu tzw. wymiatacze rodników (przeciwutleniacze), takie jak BHA, BHT czy kwas askorbinowy. Myślę, że to nie jest dobra idea. BHA i BHT są związkami, które same w sobie bywają szkodliwe. Zastępowanie dżumy cholerą nie jest dobrym pomysłem.
To jednak tylko uwaga uboczna. Cała ta obszerna (28 stron) praca jest naprawdę wykonana rzetelnie. Niewykluczone, że niebawem zobaczymy kolejne publikacje z tego samego źródła. Jest to o tyle istotne, że tutaj nikt nie może powiedzieć, iż badania te są sponsorowane przez producentów/dystrybutorów e-fajek.
Myślę, że to kolejna pozytywna w tym momencie wiadomość. Ciekawe czy będzie tak szeroko opisywana w mediach, jak te prace Japończyków, którzy udowodnili, że potrafią z e-fajka wydusić tyle formaldehydu ile się tylko da.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
24 komentarzy

Opublikował/a w dniu 8 Luty 2016 w ogólne

 

Tagi: , ,

24 responses to “Nowa praca dotycząca związków karbonylowych – Instytut Zdrowia Komisji Europejskiej(!)

  1. Ezo

    8 Luty 2016 at 20:48

    „We wnioskach badacze piszą, że stężenie formaldehydu jest wyższe niż uznawane za dopuszczalne przez przepisy o ochronie zdrowia już dla mocy od 10W. ”

    Wyzsze niz dopuszczalne w powietrzu, czy jak? Bo zeby okreslic dawke dzienna musieli by wziasc pod uwage ile liquidu dziennie jest uzywane. Na jakiej podstawie jest okreslona maksymalna dawka dzienna?

    Ja uzywam iStick’a 100W – na ogol na ustawieniach 40-50W. Czy jest to *znaczaco* szkodliwe? Bo przy 15W, rzekomo optymalnych, prawde mowiac nic nie czuc. Z drugiej strony, na ustawieniu 50W zaciagam sie okolo 2-3 sekund. Dlugosc zaciagania sie z pewnoscia ma wplyw na osiagana temperature grzalki. Wedlug mnie wyzsza moc przy krotszym czasie nagrzewania wychodzi na to samo.

    Czy zastosowany atomizer ma jakies znaczenie?

    PS: sorry za brak polskich znakow, reinstalowalem system niedawno i jeszcze nie zainstalowalem polskiej klawiatury.

     
    • StaryChemik

      8 Luty 2016 at 22:02

      Wyższe niż uznane za bezpieczne chwilowe stężenie inhalacyjne (to tak półprofesjonalnie, ale chyba zrozumiale). W tym przypadku nie chodzi o dawkę, bo ona jest w sumie bardzo niska.
      W pracy czas zaciągania był ustalony na 3s. Co do reszty – wątpię, aby ktoś mógł odpowiedzieć na te pytania.

       
      • Ezo

        8 Luty 2016 at 23:17

        „Wyższe niż uznane za bezpieczne chwilowe stężenie inhalacyjne (to tak półprofesjonalnie, ale chyba zrozumiale)”

        Tak, zrozumiale🙂

         
  2. vapeofy

    8 Luty 2016 at 22:27

    Bardzo ciekawe badanie, natomiast też uważam wnioski wyciągnięte przez naukowców wątpliwe. Ja wyciągam wniosek że najważniejsze jest napięcie a nie moc, ponieważ wyższa moc jest konieczna by uzyskać to samo napięcie przy niższej oporności, zarazem uzyskując podobną temperaturę, co powinno skutkować w generowaniu podobnej ilości szkodliwych substancji, które jednak są wdychane większych ilościach, z powodu większej chmury. Wyciągam wniosek że najlepiej wapować na najniższym napięciu które daje satysafkcjonującą chmurę i smak, w moim przypadku około 3.7 V. Co myślicie o tym?

     
    • Ezo

      8 Luty 2016 at 23:19

      To nie tak dziala. Jak zmniejszasz opornosc, to przy tym samym napieciu rosnie moc – a tym samym temperatura. Napiecie tak naprawde nie ma znaczenia.

       
    • Mirek Kornaszewski

      10 Luty 2016 at 00:52

      Nie ma najmniejszego znaczenia, czy regulujesz napięciem, czy mocą. Najważniejsze jest to, żeby dobrać tak wszystkie zmienne, żeby ilość ciepła wytwarzana przez grzałkę była odpowiednia do zatomizowania płynu bez przegrzewania go.

       
  3. Piotr

    8 Luty 2016 at 22:33

    Ja jak zwykle mam swoje zdanie i oczywiście się z nim zgadzam😉. Wszystko dla ludzi i miejmy tylko umiar. Wapuję na Subtanku ( od 0,3 Oma – do 50 Watów ( możliwości ). Grzeję na 1,5 Ohma i 15 Watów. Daje mi to 4,8 V. Chmura przyjemna dość chłodna, nie taka wielka ale i nie za mała-jest czym się zaciągnąć. I jeszcze mała uwaga. Waperzy chmurzący na starym sprzęcie 18mg/ml przesiadają się na „6”. To chyba też warte było wzmianki. Pozdrawiam.

     
    • k73

      8 Luty 2016 at 23:35

      Dokładnie, skoro nikotyna jest tak uzależniająca i niby najgorsza w liquidzie, to warto, aby w takim badaniu ktoś stwierdził albo najlepiej porównał: 10,5W na dobrej baterii eGo (powiedzmy 3,7 – 4,2V na grzałce 1,8 ohm) przy 18mg i np. 40W (4,5V na grzałce 0,5 Ohm) przy 6mg. Upraszczając temat i nie wdając się w rodzaj grzałki i tryby pracy urządzenia, poziom satysfakcji e-palacza z pewnością będzie wyższy na 6mg w takim teście. I jednocześnie mniej się będzie truł nikotyną. Taki powinien być najważniejszy wniosek z tego typu badań: lepsze urządzenie mniej szkodzi, bo redukuje wdychaną nikotynę minimum trzykrotnie, przy podobnym, jeśli nie lepszym efekcie dla użytkownika. Wszystkie inne konkluzje to tylko tak naprawdę mało istotne wnioski badaczy z punktu widzenia przeciętnego użytkownika.
      Już pomijam fakt, że są teraz takie parowniki, z takimi przepływami powietrza i coolerami, że i temperatura w zbiorniku oraz temperatura wydychanej pary znacząco spada, nawet na wyższych mocach. Dlatego tak ważny jest dobór urządzeń w takich badaniach.
      Jednak – chwała naukowcom za te badania, to już znaczny postęp w stosunku do wielu bzdur jakie się czyta.

       
      • Piotr

        8 Luty 2016 at 23:53

        Racja. Ale. Wszystkich parametrów nie uwzględnią. Tzn. wysokość mocy, napięcia, temperatury, rezystancji grzałki, moc liquidu (zawartość nikotyny) i chociażby objętości „przeciągu” w parowniku etc.bo to trzeba by mnożyć, mnożyć mnożyć… Ale nie o nikotynę tu chodzi…😉

         
        • StaryChemik

          9 Luty 2016 at 08:34

          Zgadza się – mamy tu sporo zmiennych. Myślę, że w najbliższym czasie opiszę trochę jak wygląda takie badanie i dlaczego wszystkiego się zbadać nie da.

           
          • Piotr

            9 Luty 2016 at 10:21

            Pisałem to w tym kontekście że nie ma się co czepiać. Badają co mogą i chwała im za to. Dla mnie bardzo ważną informacją jest owe 95%. Zresztą najlepszym miernikiem dla siebie jestem ja sam. Wiem jak się czułem kiedy paliłem i wiem jak się czuję kiedy vapuję. )))

             
      • Mirek Kornaszewski

        10 Luty 2016 at 00:57

        Jaka jest różnica, jeśli zużywasz 3 ml płynu o stężeniu 6 mg/ml zamiast 1 ml płynu o stężeniu 18 mg/ml?
        Gdy zmieniasz stary parownik na taki, który ma kilkukrotnie większą wydajność, to musisz zmniejszyć stężenie nikotyny w płynie, żeby utrzymać dzienną dawkę nikotyny na tym samym poziomie.

         
  4. kch

    8 Luty 2016 at 23:30

    Cieszę się bardzo z „użycia” żywego wapera dla porównania efektów smakowych. Nareszcie! Palaczobota można katować dowolną mocą i nie będzie protestował. Odczucia smakowe żywego człowieka dają dużo lepszy obraz – kto lubi „bobra”?

     
    • Piotr

      8 Luty 2016 at 23:37

      ja nie lubię (

       
  5. Mirek Kornaszewski

    10 Luty 2016 at 00:34

    Nie to, żebym się bardzo czepiał, ale wciskanie w taką grzałeczkę 20W jest lekkim nieporozumieniem. Grzałka 1.6 oma z chromonikieliny 0.3 mm i średnicy wewnętrznej 2 mm (11 zwojów) nie ma szans na prawidłową pracę przy takich mocach. Kto z posiadaczy kayfuna (sam nim nie jestem) wapuje na 20W czy 25W? Czekając 1 sekundę z wduszonym „fire” na rozpoczęcie inhalacji?
    Czy ja używam dużych. Oczywiście, że używam. 18-20W używam przy grzałce, która ma ponad sześciokrotnie większą powierzchnię odparowania niż badana, 2,5 krotnie większą pojemność cieplną i w atomizerze o zdecydowanie szybszym przepływie powietrza niż badany atomizer oferuje.
    Chciałbym zasięgnąć języka u użytkowników badanego atomizera. Czy opisana w badaniu grzałka byłaby waszym pierwszym wyborem?

     
    • Moower

      10 Luty 2016 at 11:12

      Mam co prawda kajtka lite, na nim używam zazwyczaj grzałek ~1Ohm z drutu 0.4mm KD i średnicy wewnętrznej 3mm. Przy takiej grzałce satysfakcjonująca para dla mnie jest na nastawie 17W-18W.
      Dla porównania w Cthulhu v2 wapuję na mocy 55-65W na fused claptonach. I w tym miejscy mam pytanie do @StaryChemik, niestety siedzę w pracy i nie mam możliwości zagłębić się w całą pracę by poszukać dokładnych informacji, czy temperatura mierzona była na grzałce podczas zaciągania, czy po prostu z nakręconym parownikiem. Jeśli w drugim wypadku, to muszę się zacząć trochę martwić i wrócić do meshowców powoli, w przeciwnym – wydaje mi się że temperatury znacząco by się różniły ze względu na strumień powietrza nakierowany na grzałkę który by dodatkowo ją chłodził. Dla porównania temperatura odczuwalna na powyżej opisanym przeze mnie przypadku jest porównywalna do grzałek z TI w tym samym parowniku i nastawie na 225-240st C.

       
      • lu73k

        10 Luty 2016 at 19:45

        Czy w takim razie MODy z regulacją temperatury nie rozwiązuja problemu?

         
        • StaryChemik

          10 Luty 2016 at 20:46

          Może będą w stanie rozwiązać – jak będą rzeczywiście regulować temperaturę, czyli będą miały tam pomiar. Obecne tego nie mają, więc to jest tak naprawdę quasi-temperature-control.

           
          • refurbished

            11 Luty 2016 at 19:27

            Pomysł z kontrolą temperatury to w sumie adaptacja elektrycznego termometru oporowego.
            Grzałka jest jednocześnie źródłem ciepła i elementem pomiarowym. Przy zastosowaniu odpowiedniego dla użytego drutu temperaturowego współczynnika rezystancji można z dużym przybliżeniem uzyskać żądaną temperaturę grzałki.
            Bardzo byłbym ciekaw, jak wyglądałaby w praktyce termografia grzałki w tym przypadku. Bo teoria mówi, że powinno to być najlepszym rozwiązaniem.

             
  6. Moower

    10 Luty 2016 at 10:56

    Mała błąd się wkradł: „Badania prowadzono na czterech nastawach – 5, 10, 15, 20 i 25 watów.”

     
  7. Joe

    12 Luty 2016 at 00:46

    Nie wiem czy mam akurat pomidory na oczach ale gdzie są te rysunki, na które się powołujesz? Pod zalinkowanym tekstem widzę tylko stosunkowo krótką informację.

     
    • Joe

      12 Luty 2016 at 00:49

      Ups, faktycznie pomidory, już znalazłem pełny tekst.🙂

       
  8. kociarski

    20 Luty 2016 at 18:15

    StaryChemiku, ja mam pytanie, jak koreluje to co napisałeś tu https://starychemik.wordpress.com/2014/12/17/formaldehyd-w-chmurze-z-e-papierosa-podsumowanie/#comments, z tym co czytam nad tymi komentarzami? Bo z tego co zrozumiałem z tych badań wynika że już przy 5W, poziom wdychanego formaldehydu rośnie drastycznie, i jest zagrażający, a przy takim setupie 5W to jakiś żart, przy takiej mocy nie ma żadnej przyjemności z wapowania, nie mówiąc już o nasyceniu nikotyną. Obliczyłem na coil engine że przy takim setupie Heat Flux przy powiedzmy w miarę bezpiecznych 5W wynosi około 51. I znów, przy takim heta fluxie nie da się skręcić sensownego, sycącego (przepraszam za to określenie) setupu. Co mają powiedzieć osoby które tz. wapują z głową (do których się zaliczam), i np na Aromamizerach, Subtankach itp, mają setup w okolicach 1ohm i moc ustawioną 18-20W? Nie wspomnę już o miłośnikach sub ohmów, gdzie może temperatura nie jest wysoka (bo przecież ogromne AF zwykle zastosowane są w parowniku), ale objętość chmur zastraszająca, przecież to są teraz najbardziej popularne urządzenia. Szczerze powiem że wynik tych badań naprawdę mnie zaniepokoił, i poważenie zastanawiam się co robić dalej (oczywiście do śmierdzeli nie mam zamiaru wracać, ale odrzucić całkowicie nikotynę jest cholernie ciężko)

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: