RSS

Aromaty a płodność, czyli o tym, jak się uprawia „naukę medialną”

07 Sty

No i znowu zaczyna się nakręcanie histerii medialnej. Tym razem na warsztacie są plemniki. Jak donoszą media, „niektóre aromaty pozbawiają szans na posiadanie dzieci”. Brzmi szokująco? Jasne. Jest prawdą? Zdecydowanie wątpię. Ale klikalność rośnie, przeciwnicy EIN piszą „a nie mówiłem!”. I wszystko się kręci jak zwykle. A do tego artykuł okraszono filmem, na którym widać eksplozję akumulatora do EIN. No cóż, to akurat może zaszkodzić na płodność, bo jak w wyniku takiego wypadku facetowi urwie… no, wiadomo, to już raczej nie będzie miał dzieci.
A więc – zanim będzie histeria medialna – parę słów wyjaśnienia. Cała sprawa związana jest z doniesieniem pani dr Helen O’Neill, prezentowanym na British Fertility Conference (Brytyjska Konferencja o Płodności) w Edynburgu. Sprawa jest bardzo świeża, a więc, jak można się domyślać, mamy bardzo mało rzetelnych informacji poza enuncjacjami prasowymi. Pani doktor w rozmowie z mediami określiła swoje wyniki jako szokujące, bo okazało się, że takie aromaty, jak cynamonowy czy też o smaku balonowej gumy do żucia zmniejszają ruchliwość plemników, a także inne istotne parametry wpływające na zdolność do zapłodnienia.
Na portalu Vaping360 znajdziemy artykuł napisany przez Jima McDonalda, w którym próbuje on analizować to, co można znaleźć w mediach. I wygląda na to, że zespół pani O’Neill wykonał bardzo prosty eksperyment – zmieszał na płytce Petriego rozpuszczone w PG aromaty używane w EIN z nasieniem pobranym od 30 mężczyzn i badał ich ruchliwość, dojrzałość i jakieś tam inne parametry. No i wyciągnął wniosek, że przynajmniej niektóre z nich są straszliwie szkodliwe. Kolejnym wnioskiem – uwaga – jest to, że kwestia dopuszczenia konkretnych liquidów powinna być rygorystycznie uregulowana. HA! No to mam jasność.
Czekam na jakieś szczegóły dotyczące tych badań. Jak wykonywano eksperymenty, czy była próbka kontrolna, jakie były stężenia itp. Jakie badania przeprowadzono na myszach, bo i one były testowane przez panią O’Neill. Bez tej wiedzy nie można w żaden sposób tego skomentować. Podobno pod koniec stycznia ma się ukazać jakaś praca. Pożyjemy, zobaczymy.
Tymczasem proponuję na wszelki wypadek zaprzestać wstrzykiwania sobie liquidów w jądra. No bo tak by w realu wyglądało przeniesienie doświadczenia z poziomu in vitro do in vivo, prawda? Czy plemnik naprawdę rozróżni, że aromat pochodzi z EIN czy np. z ciasteczka cynamonowego? Czy naprawdę wszystko, co inhalujemy dociera niezmienione w sensie jakościowym i ilościowym do jąder? No ludzie…
Jak sobie zrobicie przegląd mediów światowych, zobaczycie jak szybko takie wieści się roznoszą. „Shocking!”, Daily Mail, New Zealand Herald, The Sun, The Times… a po weekendzie pewnie i u nas będzie wysyp podobnych tekstów. Zapinamy pasy, będzie jazda.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
17 komentarzy

Opublikował/a w dniu 7 Styczeń 2017 w ogólne

 

Tagi: , , ,

17 responses to “Aromaty a płodność, czyli o tym, jak się uprawia „naukę medialną”

  1. KerranVape

    7 Styczeń 2017 at 13:25

    Bo mądre aromaty do liquidów wędrują do nasienia a głupie aromaty z ciastek wędrują do żołądka 😉

     
  2. KerranVape

    7 Styczeń 2017 at 13:28

    To tak samo jakby nalać do próbówki benzyny i zrobić taki sam test 😉

     
  3. marquor

    7 Styczeń 2017 at 13:38

    To samo co z globalnym ociepleniem- już rwą się lądolody,znikną miasta i depresje-będą się modlić do wiatraków i paneli , będzie jeden światowy rząd,oraz jak pisał Aleksander Błok” w kościoły konie będą gnać i ludzkie mięso smażyć”.

     
  4. Albiones

    7 Styczeń 2017 at 13:45

    Oj, widzę, że autor nie zapoznał się do końca z wynikami badań, które jasno wykazały, że niektóre aromaty używane w EIN powodują, że bezpłodność staje się dziedziczna. Dodatkowo są przecież opublikowane inne badania dr Helen O’Neill, które pokazują, że opary z niektórych aromatów powodują wypadanie włosów. Badanie przeprowadzono na 30 żabach i po badaniach żadna włosów nie miała. Teraz mają przeprowadzić badanie na ludziach, poszukują 30 łysych osobników ze stwierdzona niepłodnością.

     
  5. Czosnek

    7 Styczeń 2017 at 16:23

    Od 6 miesięcy sam robię liquidy dla przykładu na 100 ml bazy 50 ml zawsze robię o smaku gumy balonowej😀. Dzięki Pani doktor badaniom przestaje używać prezerwatyw, jeszcze muszę pokazać żonie artykuł bo mi nie uwierzy. A tak całkiem na poważnie dzisiaj o 21 na BBC earth (kanał 80 nc+) leci dokument o epapierosach zachęcam do obejrzenia.

     
  6. Mirek Kornaszewski

    7 Styczeń 2017 at 17:17

    Jak bym ku… Wiedział, że takie „badania” „naukowcy” wykonują, to bym się tak nie spuszczał z pracą magisterską.

     
    • el.guitar

      8 Styczeń 2017 at 14:37

      No do tych badań, to jednak ktoś się musiał najpierw spuścić, za przeproszeniem.

       
  7. imag123

    7 Styczeń 2017 at 18:02

    Walka koncernów tytoniowych trwa, nie odpuszczą

     
  8. Gustavo Woltmann

    8 Styczeń 2017 at 22:07

    Na wszystko znajdą się jakieś badania, jakby się tak każdy przejmował, to byśmy nie wychodzili z domu ;). Trochę zdrowego rozsądku wystarczy, nie sądzę, żeby akurat te wyjątkowo się przyjęły.

     
  9. marquor

    8 Styczeń 2017 at 23:13

    Żony i mężowie uczonych są tak samo chciwi jak np.lekarze.Uczony staje się utensylium i przestaje się ich szanować to nie nowość tylko dlaczego z tego powodu posądzani są wszyscy i komu można wierzyć?

     
  10. refurbished

    9 Styczeń 2017 at 14:45

    Z pewnością plemniki znajdujące się w jamie ustnej (nie bardzo widzę plemniki w drogach oddechowych, a tym bardziej nie widzę chmurki w drogach rodnych) będą narażone na bezpośrednie działanie chmurki. Wapujące osoby narażają je na utratę ruchliwości i inne nie mniej straszliwe konsekwencje.
    Tylko … co z tego?

     
  11. jakdobrzezeniezrobilemdyplomubobymzglupial

    10 Styczeń 2017 at 14:20

    Taaa, a zawartość analogów nie wpływa na płodność…

     
  12. jakdobrzezeniezrobilemdyplomubobymzglupial

    10 Styczeń 2017 at 14:26

    „Papierosy elektroniczne nie muszą być zdrowe. Wystarczy, że są mniej szkodliwe od tradycyjnych” – twierdzi Jean-Francois Etter z Uniwersytetu w Genewie na łamach czasopisma „BMC Medicine”.
    Z tamtego artykułu @warpa.
    To pogrążyło cały artykuł 😉

     
  13. Sawas

    10 Styczeń 2017 at 18:25

    Niestety. Jak się ktoś uprze, to zrobi badanie o warunkach dających ściśle określone rezultaty popierajace założenia wstępne. Znamy to z historii. Nie pierwsza i pewnie nie ostatnia taka manipulacja. A że badanie, za przeproszeniem, do dupy? Kogo to obchodzi? Wnioski poszły w świat.

     
  14. Ofir Group

    13 Styczeń 2017 at 12:24

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: