RSS

Interpelacja nr 7946 – ustawa antytytoniowa

30 Sty

Jakiś czas temu pani poseł Bożena Henczyca (PO) złożyła w sejmie interpelację dotyczącą EIN, a dokładniej rzecz biorąc,kwestii interpretacji pewnych zapisów ustawy. Trochę to trwało zanim pojawiła się odpowiedź ministerstwa zdrowia. Nie wiem, czy pani poseł jest zadowolona z tej odpowiedzi. Jak dla mnie jest ona totalnie zagmatwana i tak naprawdę nic nie wyjaśnia. Sami zresztą przeczytacie i zinterpretujecie.
Ja chciałem tylko zwrócić uwagę na jedną rzecz, która rzuciła mi się w oczy. Oto pytanie zadane ministerstwu: 9. Czy Liquidy bez nikotyny tzw. „zerówki” mogą być przedmiotem aukcji, mogą być eksponowane i reklamowane?
W odpowiedzi czytamy: Ad. 9. W świetle art. 8 ust 1. ustawy zakaz reklamy odnosi się nie tylko do pojemników zapasowych lub rekwizytów tytoniowych ale także do produktów imitujących te wyroby.
Wygląda na to, że pan minister uznaje, że „zerówki” nie istnieją, lecz są „produktami imitującymi wyroby”. Myślę, że jest to zbyt daleko idąca interpretacja. Podobnie zresztą wygląda sprawa z innym pytaniem: 11. Czy gliceryna, glikol i aromaty do nich mogą być sprzedawane na stronie [tu była nazwa firmy – wyciąłem, bo jeszcze się okaże, że reklamuję 😉 SCh] ?

Odpowiedź: Ad. 11. Sprzedaż gliceryny, glikolu oraz aromatów do tworzenia własnego e-liquidu, który, jak można rozumieć, będzie stanowił pojemnik z płynem zawierającym nikotynę do ponownego napełniania papierosów elektronicznych, w opinii Ministerstwa Zdrowia wypełnia przesłanki złamania zakazu reklamy i promocji w odniesieniu do rekwizytu tytoniowego, którego definicja zawarta została w art. 2 pkt 26 (w części odnoszącej się do przyrządów przeznaczonych do używania papierosów elektronicznych lub pojemników zapasowych).

Wynika z tego, że pan Pinkas kompletnie nie rozumie tego wszystkiego. W pytaniu wcale nie wspomniano o nikotynie, pojawia się ona w odpowiedzi jak przysłowiowy diabeł z pudełka. Z wyjaśnienia ministerstwa wynika, że nie wolno sprzedawać zdalnie glikolu, gliceryny i aromatów. I to też jest moim zdaniem duża nadinterpretacja przepisów ustawy.
Na całe szczęście w odpowiedzi mamy też ostatnie zdanie, mówiące o tym, że jest to tylko stanowisko ministerstwa, które nie stanowi opinii wiążącej. Tak czy inaczej – odpowiedź na tę interpelację zdecydowanie powinna wzbudzić naszą czujność.
Na koniec napomknę tylko, że to chyba ostatnia odpowiedź Pinkasa, ponieważ został zdymisjonowany. Och, jak mi smutno… jak mi przykro… jak mu współczuję.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

Reklamy
 
14 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 30 stycznia 2017 w ogólne

 

Tagi: , ,

14 responses to “Interpelacja nr 7946 – ustawa antytytoniowa

  1. Mariusz

    30 stycznia 2017 at 10:38

    Póki co będę się musiał z kremem do rąk pożegnać (gliceryna), a moje dzieci z owocowymi cukierkami (aromaty). Tylko czekać, jak drut oporowy, czy akumulatory również zostaną uznane za imitację wyrobu tytoniowego. Koniec smartfonów i laptopów, koniec grzejników elektrycznych i suszarek do włosów…

     
    • StaryChemik

      30 stycznia 2017 at 10:42

      I zegarki też będą musiały być zwykłe, nakręcane. W zasadzie auta trzeba też będzie odstawić. No cóż, takie prawo.

       
  2. Ofir

    30 stycznia 2017 at 11:37

    Problem z imitacja jest taki, że słowniczek ustawy nie operacjonalizuje tego pojęcia i trzeba odnieść się do SJP, czyli, de facto, przyzwolić na wieloznaczność.

    [skasowałem link do strony – proszę nie wrzucać takich odnośników, bo to niezgodne z ustawą – SCh]

     
    • Ofir

      31 stycznia 2017 at 08:29

      Dziękuję za informację. W linku do www nie ma nic niezgodnego z ustawą, ale uszanujemy Pana wolę. Przy okazji fajnie byłoby się dowiedzieć kto i za ile wygrał przetarg na stworzenie i obsługę www jakrzucicpalenie pl Może Pan zapyta w trybie ustawowym?

       
  3. JJ

    30 stycznia 2017 at 14:44

    przecież to ot chodzi , stworzyć ustawę tak żeby w razie czego bez żadnych zmian można każdego pociągnąć do odpowiedzialności za jej złamanie , to chyba nie jest taka pierwsza i na pewno nie ostatnia „ustawa uniwersalna” „dobrej zmiany”……..

     
  4. LOL

    30 stycznia 2017 at 15:45

    identyczne pier*****ie jak to ktore codziennie widze w TV. Nie wiedzial co powiedziec to powiedzial co wiedzial, a ze nic nie wiedzial to pokazal wlasnie. SEKRETARZ STANU Umyslowego Jarosław Pinkas

     
  5. Rushling

    31 stycznia 2017 at 09:30

    Panie Mirosławie, ja bym się jednak pohamował od przedwczesnego świętowania z powodu dymisji p. różowego. Bo jak znam życie (a Pan znać je lepiej powinien) istnieje spore prawdopodobieństwo, że w to miejsce może przyjść jeszcze „lepszy artysta”.

     
  6. refurbished

    1 lutego 2017 at 13:04

    Najbardziej spodobało mi się:
    „…pragnę podkreślić, że w trakcie kontroli przestrzegania przepisów dotyczących zakazu reklamy każde ewentualne naruszenie obowiązującego prawa jest analizowane pod kątem danego przedsiębiorcy i stwierdzonego naruszenia.”
    Sprawdzimy, jeżeli lobbyści nie działali w imieniu danego przedsiębiorcy … to wiadomo.

    Równi i równiejsi wobec prawa i sprawiedliwości?

     
  7. Darek

    2 lutego 2017 at 07:16

    Nie wierzę w poziomu ignorancji tych ludzi, czy raczej jest to zaparto-uparte przebywanie poniżej jakichkolwiek dopuszczalnych poziomów w komunikacji międzyludzkiej i współżyciu.

     
  8. marquor

    2 lutego 2017 at 11:56

    Ograniczenie umysłowe- imitacja logiki, ale poczekajmy.

     
  9. Sean4

    3 lutego 2017 at 19:27

    Pinkas wpisuje się tą wypowiedzią w modną ostatnio strategię: „powiem co mi pasuje, może uwierzą i się zastosują, bo to przecież barany”
    Oczywiście to kompletne brednie, wyroki sądowe opierają się na LOGICE i każdy prawnik (poza być może dwoma prokuratorami z Żandarmerii Wojskowej) miałby kłopot z uznaniem glikolu za „przyrząd”:D
    I nie ma czegoś takiego jak „obejście ustawy”. Albo ustawa czegoś zabrania, albo nie. Jak nie to Pinkas może nas pocałować tam, gdzie nam może naskoczyć. Jeśli nie pójdzie siedzieć.

     
  10. k73

    17 lutego 2017 at 14:01

    Najlepsze jest w tym wszystkim to, że niby jest odpowiedź, ale tak naprawdę to nawet nie jest stanowosko MZ, gdyż:

    „Minister Zdrowia, jako organ administracji państwowej, ani Ministerstwo Zdrowia, jako urząd obsługujący ministra właściwego do spraw zdrowia, nie są uprawnieni do wydawania interpretacji obowiązujących przepisów ani wytycznych organom rozpatrującym poszczególne sprawy indywidualnie. W związku z powyższym niniejsza opinia nie jest wiążąca, a stanowi jedynie stanowisko Ministerstwa”, he he.

    Czyli to Inspekcja Handlowa jest od interpretacji. Skoro MZ nie jest też od wydawania wytycznych, to czym ma się kierować Inspekcja Handlowa? Urzędnicy IH wyłowią z tej mętnej ustawy tylko, to co jest zrozumiałe: nie ma sprzedaży zdalnej, nie ma reklamy, nie ma bezpośredniej zachęty, są widoczne ceny. Albo przyjdą z listą wyrobów zgłoszonych przez danego importera, żeby sprawdzić, ale no właśnie, co sprawdzić? Czy są te produkty w ofercie?? A jak ich nie będzie, to co? Przecież to bez sensu.

    Całe to zgłaszanie produktów to tylko jawne wyciąganie kasy od polskich firm. Już jest komunikat, że będzie dużo mniej zgłoszonych produktów na Polskę, niż planowali. A czego się spodziewali, jak nałożyli opłaty za to, czym zablokowali możliwość bezpośredniego zgłoszenia przez zagranicznych producentów? Nikt z tych urzędników nie pomyśli, dlaczego w Wielkiej Brytanii czy w Niemczech chińscy producenci pozgłaszali praktycznie wszystko, co mają w ofercie. I praktycznie wszyscy handlowcy w Europie nie muszą nic robić, tylko kupować od nich i sprzedawać na swoim krajowym rynku. A w Polsce jest problem. Bo tu trzeba za takie zgłoszenie zapłacić. Efekt jest taki, że na wolnym bezpodatkowym unijnym rynku (przypominam: VAT 0%), nasz kraj, poprzez system opłat nałożony na zgłoszenia, tak jakby nałożył wewnątrzunijne cło na e-papierosy. Ciekawe że to w ogóle przeszło w Komisji Europejskiej.

    I jeśli Unia zarządzi akcyzę na e-papierosy, to właśnie dlatego, że tam nie ma opłat za zgłoszenia. Ale w takiej sytuacji u nas będą wtedy aż trzy opłaty w cenie produktu: opłata za zgłoszenie+akcyza+VAT. Dziękuję…

     
    • StaryChemik

      17 lutego 2017 at 20:20

      Bardzo zgrabnie to wyjaśniłeś. Masz rację – będą trzy dodatkowe opłaty, czyli tak naprawdę jeden duży podatek.

       
  11. k73

    21 lutego 2017 at 00:29

    Przecież od początku wiadomo do czego to zmierza. Urzędników w oczy kłuje, że e-fajki i liquidy nikotynowe są zgłaszane tak samo, jak papierosy, a akcyzy nie ma na to. Dyrektywa – ustawa – system zgłaszania – identyfikacja firmy – identyfikacja produktu – akcyza. Prosta droga.

    To tak jak z abonamentem za RTV – zgłoś się raz, podaj im wszystkie informacje na tacy, a już będziesz namierzony i do śmierci będziesz w bazie danych. I listonosz, dostawca energii, czy inni poborcy będą cię nękać, żebyś płacił. Analogia jest nawet dalsza: oni muszą wiedzieć ile masz odbiorników radiowych i telewizorów. I od każdego opłata…

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: