RSS

Liquidy i dzieci – apeluję o rozwagę!

16 Lu

Dotarła do mnie właśnie kolejna publikacja, w której opisano przypadek zatrucia dziecka nikotyną pochodzącą z liquidu. Nie będę wchodził w szczegóły medyczne, ale warto wiedzieć, co się tam (tzn. dokładnie mówiąc w Korei Południowej) zdarzyło. Otóż, jak głosi tekst artykułu, 15-miesięczna dziewczynka „przypadkowo połknęła 5 ml liquidu o stężeniu nikotyny 10 mg/ml”. Nie wiadomo dokładnie, jak to się stało – jest tam tylko informacja, że liquid został pomylony z lekiem na przeziębienie. Domyślam się, że była to pomyłka osoby dorosłej, bo nie bardzo sobie wyobrażam, że dziecko, które ma trochę ponad rok otwiera buteleczkę LQ i połyka połowę jej zawartości, bo myśli, że to lekarstwo. Prawdą jest, że butelki są dość podobne (w publikacji są zdjęcia), ale… no właśnie – ludzie, trzeba myśleć.
Kto normalny zostawia LQ byle gdzie? Kto normalny nie sprawdza (trzy razy!) lekarstwa, które ma właśnie podać dziecku?
Efektem podania tej ilości nikotyny (50 mg – dawka zabójcza dla dziecka!) były wymioty – to akurat było dobre, bo organizm pozbył się części trucizny. Niestety, chwilę później dziewczynka straciła przytomność i nie było z nią kontaktu. Rodzice zadzwonili po pomoc. Zespół ratowników zastał dziecko z zatrzymaną akcją serca, podjął czynności resuscytacyjne, a dziecko zostało zaintubowane. Po 40 minutach przywrócono pracę serca, ale dziecko nadal nie reagowało na otoczenie. Podano leki podwyższające ciśnienie tętnicze i wykonano skan mózgu, który wykazał silny obrzęk. Badanie EEG ujawniło istotne dysfunkcje mózgu. Podjęto próby intensywnego leczenia, ale były one nieskuteczne.  W 43 dniu pobytu w szpitalu stwierdzona została śmierć mózgowa, a następnego dnia dziewczynkę odłączono od aparatury podtrzymującej życie.

To kolejny przypadek zatrucia dziecka nikotyną z liquidu. Owszem, zdaję sobie sprawę, że są to przypadki rzadkie, a nawet bardzo rzadkie. Ale kolejny raz apeluję – ludzie, pamiętajcie, że liquid to trucizna. Nie może znajdować się w zasięgu rąk dziecka. Odstawiajmy go w jakieś konkretne miejsce umieszczone na tyle wysoko, aby dziecko nie mogło do niego dosięgnąć. Nie bądźmy leniwi – lepiej przejść kilka kroków po buteleczkę niż potem płakać nad czyimś grobem. Stara angielska maksyma mówi „better safe than sorry”. Trzymajmy się tego.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

Advertisements
 
37 komentarzy

Opublikował/a w dniu 16 lutego 2017 w ogólne

 

Tagi: ,

37 responses to “Liquidy i dzieci – apeluję o rozwagę!

  1. stacho

    16 lutego 2017 at 09:18

    Tak, bardzo to smutne przypadki. I wynikające z głupoty niektórych dorosłych, z lekceważenia i bagatelizowania zagrożeń. Wiele lat walki z lekceważącym nazewnictwem „soczki”, „olejki”, i nadal często czytam jak użytkownicy nadal ich używają. I tak od głupiego nazewnictwa, przez głupie przechowywanie np w sąsiedztwie leków i doszło do nieszczęścia.

     
  2. Krasnal45

    16 lutego 2017 at 09:50

    Walczy nas kilku na trawniku z tym nieszczęsnym nazewnictwem. Wszak od tego między innymi się te nieszczęścia zaczynają. Niestety to walka z wiatrakami. Zbluzgają, zwyzywają, jak by mogli, to co niektórzy by Cię zlinczowali. O zgrozo, nawet starsi stażem, wydawało by się doświadczeni waperzy, również swój udział w tym mają. Smutne…

     
  3. Gosia

    16 lutego 2017 at 10:04

    Cieżko stwierdzić co mogło zrobić dziecko w tej sytuacji 😦 Dlatego jako dorośli powinniśmy zdawać sobie sprawe z tego co robimy 🙂

     
  4. Agata

    16 lutego 2017 at 10:17

    To może nie dotyczy dzieci choć również głupoty dorosłych, braku ostrożności i rozwagi. Otóż mój znajomy kilka dni po operacji oczu, pomylił buteleczki i zakroplił do oczu liquid…. Bo przecież jak wapuje się w łóżku to liquid musi być pod ręką. Na szczęście nic mu się nie stało, oczy wyszły z tego bez uszczerbku ale strach pomyśleć jakie mogłyby być konsekwencje, gdyby nie żona u boku, która szybko zareagowała – gość przepłukał obficie oko wodą i pojechali na ostry dyżur. Gdyby był sam w domu to mogłoby się to inaczej skończyć. Brrr….

     
  5. Jacek Halicki

    16 lutego 2017 at 11:09

    Obawiam się, że takie apele niewiele dadzą. Trzeba się pogodzić z tym, że pewien (na szczęście niewielki) odsetek ludzi to kompletni idioci bez wyobraźni, nie potrafiący przewidzieć konsekwencji własnych działań. Tacy ludzie np. wsiadają do samochodów po alkoholu, albo przebiegają przejście dla pieszych na czerwonym świetle. Pół biedy kiedy robią krzywdę tylko sobie, gorzej jeżeli cierpią osoby postronne.
    Na to nakłada się jeszcze znana psychologom reguła „mnie to nie dotyczy, ja mam więcej szczęścia niż inni”. Dokładnej nazwy nie pamiętam ale tak to działa mniej więcej.
    Oczywiście takie nagłaśniania spraw są potrzebne, bo może chociaż jeden dureń stuknie się w głowę, zanim zrobi coś głupiego, ale ja za bardzo na to nie liczę.
    Ludzie są po prostu jacy są 😦

     
  6. OFIR Group

    16 lutego 2017 at 11:17

    Małe dziecko pokonało childproof eliquid bottle? Trochę wygląda to nierealnie, no chyba, że liquid stał w zwykłej buteleczce, lub nie był zakręcony.

     
    • Ofir Group

      17 lutego 2017 at 22:17

      Swoją drogą ciekawe standardy. „Gosia: reklamująca buszek com ma link aktywny, a my, resptujący prośbę o usunięcie swojego linka, nie mamy aktywnego komentarza w tym samym czasie.

       
      • StaryChemik

        18 lutego 2017 at 12:03

        Oddelegujecie jakiegoś pracownika do sprawdzania i przeglądania tego wszystkiego? Podejrzewam, że nie. Więc może stonujecie takie komentarze. Ja naprawdę mam co robić poza śledzeniem każdego komentarza na blogu.
        Standardy zostaną zaostrzone – jesteście tu chyba jedynymi, którzy podpisują się nazwą firmy. I powiem wprost – nie podoba mi się to, bo to jazda na cudzych plecach.
        Dlatego to ostatni komentarz z nazwą firmy, który pozostaje. Następne polecą niestety w kosmos.

         
        • Ofir Group

          18 lutego 2017 at 12:40

          Publikuje Pan informacje dotyczące naszej działalności produktowej i otoczenia konkurencyjnego, w związku z czym zupełnie normalne jest, że to komentujemy. Strona nie jest zahasłowana, brak na niej regulaminu, formularz WP prosi o mail, stronę i nazwę – i wszędzie wpisujemy prawdę.
          Jeśli przez „jazdę na plecach” rozumie Pan formę autopromocji to uspokajam, że tym zajmujemy się w inny, efektywny sposób.
          A jeśli chce Pan ze mną porozmawiać – serdecznie zapraszam. Mam na imię Łukasz [ciąg dalszy wycięty – to nie jest tablica ogłoszeń – SCh]

           
          • StaryChemik

            18 lutego 2017 at 13:37

            Nie, szanowny panie – nie publikuję nic o produktach ani tym bardziej „otoczeniu konkurencyjnym”. Chyba jednak nie zrozumiał pan idei tego bloga.
            I ostatni raz proszę o to, aby nie używać nazwy firmy jako podpisu. Formularz WP jest jaki jest, nie mam na niego wpływu.
            Na rozmowy nie mam czasu.

             
            • XXXX

              18 lutego 2017 at 16:03

              Mam na imię Łukasz.
              Nie napisałem, że pisze Pan o naszych produktach, ale o działalności produktowej, czyli eliquidach. No nie da się ukryć.
              I świetnie rozumiem ideę tego bloga, co z resztą może Pan samemu zauważyć tu: [wyciąłem link firmowy – SCh]
              Nazwę firmy muszę użyć w podpisie, jako że komunikuję się z Panem w imieniu firmy.
              Pozdrawiam serdecznie i pozostaję do dyspozycji.

               
              • StaryChemik

                18 lutego 2017 at 21:42

                Ręce opadają. Ostatni raz wyjaśniam – tu nie ma żadnej „komunikacji w imieniu firmy”, dlatego nie akceptuję takich wyjaśnień, bo za chwilę będę miał tutaj wpis za wpisem „w imieniu firmy X, Y, Z”. To nie jest blog do dyskusji firmowej.
                Mój wpis dotyczył konkretnej sprawy, a pan robi z komentarzy realny śmietnik pisząc o czymś kompletnie niezwiązanym z tematem. Prosiłem raz, prosiłem drugi… trzeci raz prosił nie będę.
                Jest to mój prywatny blog, a więc ja ustalam obowiązujące tutaj zasady. Jak do tej pory wszyscy się do nich dostosowywali, a w przypadku odstępstw szybko korygowali. Jest pan pierwszym upartym, który testuje moją cierpliwość. Informuję, że właśnie się skończyła.

                 
                • Ofir Group

                  18 lutego 2017 at 22:58

                  Dobrze. Postaramy się kupić książkę, podobnie jak e-dym.
                  Może wtedy będzie nam łatwiej.
                  Pozdrawiamy serdecznie!

                   
                  • StaryChemik

                    19 lutego 2017 at 12:48

                    Widzę, że teraz zaczyna się drugi etap – podłe i chamskie insynuacje bez żadnego pokrycia w rzeczywistości.
                    Jeśli macie minimum honoru, przeprosicie za takie zagalopowanie się.
                    Jeśli nie… no, wtedy na pewno będzie trudniej. Znacznie trudniej.

                     
                    • Ofir Group

                      19 lutego 2017 at 13:14

                      Drogi panie, ja nic nie insynuuję.
                      Niemniej, by nie przedłużać i nie psuć panu humoru:
                      oficjalnie i uniżenie pana przepraszam.
                      Życzę też panu wiele spokoju i sukcesów, jak i pana blogowi. Będę go czytać z zainteresowaniem, ale poprzestając na interakcji z innymi blogerami.
                      Pozdrawiam serdecznie i życzę udanej niedzieli.

                       
                    • StaryChemik

                      19 lutego 2017 at 13:21

                      Komentarz na temat książki był insynuacją z cyklu „obrzucić g…, coś się zawsze przylepi”. Smutne to i żałosne.
                      Nie wiem skąd te pokłady nienawiści wobec kogoś, kogo się nawet nie zna i kto nigdy nie rzucał obelgami w kierunku innych. I chyba nawet nie chcę wiedzieć.
                      EOT

                       
                    • XXXX

                      19 lutego 2017 at 13:44

                      Nienawiść? Trochę pan odpływa.
                      Zaznaczyłem różnicę pomiędzy obecnością na blogu nazw firm. Tyle.
                      Dalsza rozmowa jest pozbawiona sensu.
                      Żegnam.

                       
  7. Ender

    16 lutego 2017 at 12:05

    Ten przypadek dowodzi nie tyle szkodliwości liquidów, co szkodliwości głupoty ludzkiej. Ale znaffcy i tak wyciągną sobie pasujące wnioski.

     
  8. rav64

    16 lutego 2017 at 13:54

    Totalna głupota rodziców. Moje dzieci są dorosłe (a nowych małych jeszcze nie widać :)). Jak się dowiedziałem, że syn podrzuci nam kota w czasie urlopu to od razu pomyślałem: schować liquidy do zamykanej szafki żeby przypadkiem się do nich nie dobrał. A z kroplami do oczu to czasami zastanawiam się czy i mi uda się kiedyś pomylić bo buteleczki mają podobny kształt (oczywiście nie stoją razem).

     
    • StaryChemik

      16 lutego 2017 at 20:56

      Znam już przypadek z Polski zakroplenia LQ do oka.

       
  9. Marek

    16 lutego 2017 at 14:13

    A ja z innej beczki. Stary Chemik podrzucil kiedys link do publikacji z ktorej wynikalo, ze zerowki sa rownie skuteczne w zwalczaniu checi palenia jak te z nikotyna. Wyprobowalem na sobie i potwierdzam. Nie ma roznicy! Wapuje sobie teraz zerowki i sprawa bezpieczenstwa praktycznie rozwiazana. Tak przy okazji.

     
    • StaryChemik

      16 lutego 2017 at 20:58

      Znam kilku ludzi, którym się to udało z zerówkami – wyraźnie u nich było uzależnienie behawioralne a nie fizyczne.

       
    • Irek S.

      20 lutego 2017 at 10:39

      To również tak przy okazji 🙂
      Mnie też się udał; zejść do zera. Pół roku chmurzyłem bez nikotyny samą czystą bazę.
      Aż wreszcie po 33 latach palenia i 4 chmurzenia odzyskałem wolność. Już prawie 5 miesięcy nic (prócz smogu ;)) nie wdycham. Nie wierzyłem, że to możliwe, a jednak.
      Udało się dzięki temu, że w czerwcu 2011 czytając o zmarłym Maćku Zembatym, przez przypadek trafiłem na tego bloga.

      Kolejny raz nisko chylę swój siwy łeb w podzięce przed Tobą Mirku.

       
      • StaryChemik

        20 lutego 2017 at 21:02

        No proszę – czyli w zasadzie możesz podziękować też Cohenowi. Ciekawe są ścieżki ludzi…
        I gratulacje ode mnie!

         
  10. marquor

    18 lutego 2017 at 12:06

    Chcą nas ogłupić i wpędzić w świat wirtualnego globalnego lęku.Ja też połknąłem coś we wczesnym rozwoju-
    szpital ,dziecko w nim bez matki, panika ,trwały ślad psychiczny, a nic się nie stało, parę tabletek allerganu-jak każde lekarstwo tak i liquid należy zabezpieczyć ,a to ma na całym świecie zakrętkę wciskaną w dół-w tym przypadku mogło jej wyjątkowo brakować.

     
    • StaryChemik

      18 lutego 2017 at 12:37

      Tu podejrzewam zwykłą głupotę rodziców. Coś, co obserwuję też w Polsce – rodzic podaje dziecku leki jednocześnie gadając albo oglądając serial.
      Ja jestem pod tym względem zboczony, może dlatego, że jestem synem lekarki. Trzykrotne sprawdzenie leku. Zawsze! Bez wyjątków typu „zawsze tu stawiam krople do oczu, więc to muszą być krople do oczu”. Nie, nie muszą. Biorę z półki – sprawdzam. Potem sprawdzam po raz drugi. I przed samym podaniem leku jeszcze raz – chociaż nie wypuściłem go z ręki, więc nic się nie mogło nagle zmienić. Nieważne – trzy razy sprawdzić. Dla mnie to jak oddychanie.

       
      • refurbished

        18 lutego 2017 at 21:15

        Farmaceuta sprawdza po raz czwarty przed odstawieniem na półkę.
        Wiem, bo mam w domu (farmaceutkę). Moje zboczenie pod tym względem jest więc o stopień wyższe.

         
  11. Dredd

    20 lutego 2017 at 20:43

    Nie mam zielonego pojęcia czy odpiszesz i wogóle z innej beczki ale moim zdaniem lepiej zapytać profesjonalisty.
    Mając gliceryne farmaceutyczną + glikol propylenowy i aromat chcę zrobić liquid 10ml nikotyna 0mg.
    Pytanie brzmi następująco ile ml gliceryny, glikolu i aromatu dodać do buteleczki 10ml?
    Dzięki wielkie za odpowiedź, dodam, że posiadam ten oto aromacik:
    [link do strony wycięty – taka polityka… SCh]
    PS; Ostatnia moja mieszanka to 4,5ml gliceryny, 4,5ml glikolu i 1ml aromatu, niestety obawiam się, że przesadziłem z jego ilością i sam smak nie wyszedł za dobry :/

     
    • StaryChemik

      20 lutego 2017 at 21:05

      1 ml aromatu tutaj to 10%. O wiele za dużo. Ja bym zaczął od 3%.

       
      • Dredd

        21 lutego 2017 at 13:46

        Dzieki za fatyge dalem odpowiednik 3 i 6% zobacze co z tego wyjdzir. Moze po prostu ten aromat jest taki straszbie nieprzyjazny w smaku i dlatego wydaje mi się że proporcje spaprane no ale skoro 10‰ to o wiele za dużo to raczej iest z proporcjami coś nie tak.
        Pozdrawiam

         
  12. marquor

    23 lutego 2017 at 22:29

    mam trochę inny temat za co przepraszam ale jestem przyzwyczajony od wielu lat do dobrej herbaty nie pijąc kawy czy to szkodliwy nałóg i czym się różni szkodliwość herbaty od kawy.czy kofeina i teina to to samo?Jeśli zmieniłem temat w sposób znaczący dla twórcy blogu i nie otrzymam odpowiedzi to się nie pogniewam.

     
    • StaryChemik

      24 lutego 2017 at 20:53

      Życie samo w sobie jest szkodliwym nałogiem 😉
      Kofeina = teina. Też piję herbatę w ilościach hurtowych, kawę bardzo rzadko.

       
  13. marquor

    23 lutego 2017 at 22:32

    P.S. Nawet liquidy wybieram o smaku herbaty ale nie trafiłem jeszcze na taki,który by przypominał herbatę.

     
  14. Grzesiek

    24 lutego 2017 at 12:49

    „W najnowszym wydaniu Annals of Internal Medicine z początku lutego czytamy, że to właśnie e-papierosy minimalizują m.in. liczbę rakotwórczych substancji w organizmach palaczy. Brytyjscy naukowcy przebadali próbki osób, które zamieniły tradycyjne papierosy na rzecz e-papierosa.U użytkowników e-papierosów poziom toksycznego NNAL metabolitu rakotwórczego – związku odpowiedzialnego za rozwój m.in. raka płuca, był niższy aż o 97,5 proc. Brytyjscy naukowcy doszli do wniosku, że e-papierosy powodują zdecydowanie mniejsze zagrożenie dla zdrowia niż papierosy tradycyjne.”

    Czemu u nas nikt nie zwraca uwagi na te badania… Tylko kasa się liczy

     
  15. /dev/null

    12 marca 2017 at 12:01

    Dlatego takie pojemniki muszą mieć specjalne zamknięcia takie jak w przypadku żrących chemikaliów stosowanych w gospodarstwie domowym. Takie typu „kret” czy wybielacz.

     
    • StaryChemik

      12 marca 2017 at 21:28

      Rzecz w tym, że żadne zabezpieczenie nie pomoże, jeśli jakiś debil zostawi w zasięgu rąk dziecka otwartą butelkę. Dlatego trzeba przypominać o tym zawsze.

       
  16. Bellview

    31 maja 2017 at 09:15

    Od tego można łatwo umrzeć. Nie rozumiem zachowania tych rodziców.

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: