RSS

Wasz głos się liczy – zaproszenie do dyskusji

29 Maj

Już tylko kilkanaście dni dzieli nas od rozpoczęcia Global Forum on Nicotine oraz pierwszego dużego spotkania przedstawicieli organizacji konsumenckich, czyli INNCO.
Dlatego też chciałbym zaprosić Was do wypowiedzenia się w sprawach istotnych długofalowo i mających wpływ na to, jak działają i będą działali legislatorzy. Dyskusje, które ostatnio odbyły się w ramach tzw. INNCO Steering Group pokazały, że są pewne tematy, które budzą kontrowersje. Wasza opinia będzie dla mnie cenną wskazówką odnośnie do tego, jak mam przedstawiać poglądy polskich użytkowników e-fajek. OK, przejdźmy do konkretów.
Pierwszym z nich jest kwestia stosunku użytkowników EIN do Big Tobacco, a konkretnie do zaangażowania koncernów tytoniowych na rynku EIN. Wiemy, że  np. w Polsce na rynku EIN od chwili przejęcia grupy Chic przez British American Tobacco oraz wejścia w życie ustawy implementującej dyrektywę tytoniową właśnie Big Tobacco posiada absolutną większość rynku. I rodzi się pytanie: czy walcząc o sprawy związane z EIN powinniśmy mieć to na uwadze? No bo w sumie mamy paradoks – propagując to, co uznajemy za mniej szkodliwe robimy w jakimś sensie reklamę koncernom tytoniowym, które jeszcze do niedawna były jednoznacznie śmiertelnym wrogiem.
Druga sprawa dotyczy produktu, który wszedł do Polski niecałe 2 miesiące temu, a więc tzw. heat-not-burn (HnB). Dla tych, którzy jeszcze się z nim nie spotkali powiem, że chodzi o urządzenie, które podgrzewa specjalnie spreparowany tytoń do takiej temperatury, że nie ulega on spaleniu, a tylko wydziela z siebie szereg substancji (w tym nikotynę), które użytkownik następnie wdycha. Jak dotychczas w Polsce można kupić tylko jeden model tego urządzenia, produkowany przez koncern Philip Morris International. Jak myślicie: czy za jakiś czas będzie on u nas popularny? Co sądzicie w ogóle o produktach HnB? Co o nich wiecie?
No i jeszcze jedna sprawa – organizacje konsumenckie zrzeszone w INNCO postawiły sobie za cel promowanie produktów zmniejszających ryzyko zdrowotne (tzw. harm reduction). Czy wszystkie powinny być promowane tak samo? Chodzi mi głównie o trzy rodzaje – EIN (czyli tzw. e-papierosy), produkty HnB oraz trzeci produkt, który jest w zasadzie zakazany w całej Europie poza Skandynawią, a mianowicie snus. Jeśli uważacie, że powinna być ustalona jakaś hierarchia, to jak ona powinna wyglądać?
Liczę na to, że w ciągu kilku dni wypowiecie się tutaj, abym mógł sobie jakieś tam zdanie na ten temat wyrobić i porównać z własnymi przemyśleniami. Nie chcę moich poglądów tutaj teraz ujawniać, aby nie zaburzać dyskusji. Wypowiem się w podsumowaniu. Proszę, abyście zachęcili też innych do skomentowania tego wpisu.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

Reklamy
 
20 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 29 Maj 2017 w ogólne

 

Tagi: , ,

20 responses to “Wasz głos się liczy – zaproszenie do dyskusji

  1. Mirek Kornaszewski

    29 Maj 2017 at 14:27

    Produkty obniżające szkodliwość używania nikotyny (lub jak kto woli nałogu nikotynowego) powinny być promowane odpowiednio do szkodliwości używania. Na podstawie wyników badań naukowych. Z wyłączeniem produktów opatentowanych przez koncerny tytoniowe.

    Koncerny tytoniowe nie są zainteresowane obniżaniem szkodliwości, tylko zarabianiem pieniędzy. Ich zainteresowanie produktami obniżającymi szkodliwość używania nikotyny jest spowodowane tylko i wyłącznie chęcią zysku (bo to są KONCERNY). Koncerny tytoniowe (jak każdy koncern) będą dążyły do wyeliminowania konkurencji, czego przykład mieliśmy okazję doświadczyć w trakcie prac nad nowelizacją ustawy tytoniowej. Z punktu widzenia konsumenta koncerny tytoniowe nie są sojusznikiem w walce o zmniejszenie szkodliwości używania nikotyny. Z punktu widzenia konsumenta każdy przejaw dominacji na rynku, jednego, czy kilku podmiotów, jest szkodliwy. W tym kontekście organizacje konsumenckie powinny dbać o to, żeby żaden koncern nie uzyskał dominującego udziału w rynku produktów obniżających szkodliwość. Krótko mówiąc, koncerny tytoniowe nadal są „be”. Koncerny nie podzielą się patentami z konkurencją bezinteresownie ani nie będą promowały produktów konkurencji obniżających szkodliwość z troski o zdrowie klientów.

    WILK I OWCE

    Wilk, chociaż to ostrożny, przecie że żarłoczny,
    Postrzegł ścierwo, chciał dostać i wpadł w dół poboczny.
    Siedzi w jamie a wzdycha; wtem owieczki słyszy.
    Patrzą w dół, aż wilk w jamie siedzi, ledwo dyszy.
    Odezwał się na koniec, rzekł do nich powolnie:
    „Nie wpadłem, za pokutę siedzę dobrowolnie;
    Trzeba czynić pokutę za boje, za groźby,
    Za to, żem was pożerał…” Owce zatem w prośby;
    „Wynidź z dołul…” – „Nie wyjdę!…” – „My będziem podnosić!”
    Droży się wilk, na koniec dal się im uprosić.
    Jęły się więc roboty i tak pracowały,
    Że go ze dna samego jamy wydostały.
    Wyszedł, a zawdzięczając nierozumnej kupie,
    Pojadł, pogryzł, podusił wszystkie owce głupie.

     
  2. Meant

    29 Maj 2017 at 18:44

    Koncerny tytoniowe dosyć już zarobiły na moim (40 lat) nałogu PALENIA spreparowanych liści TYTONIU. Nigdy więcej nie dam im zarobić.
    Próbowałem SNUS-u. Jest ŚWIETNY wówczas, gdy MUSISZ w pracy mieć zajęte ręce. Dostarcza nikosię jak trza. Polecam nikotynistom (jak ja), którzy nie moga doczekać się przerwy w pracy (a brygadzista patrzy…).

     
  3. Katarzyna

    29 Maj 2017 at 18:51

    Zakladam tutaj, ze w UK HnB jest juz dostepne troche dluzej (to tak na chlopski rozum, wyprowadzcie mnie z bledu, jesli sie myle). Mimo tego, ani razu (!) jeszcze nie widzialam kogokolwiek z tym urzadzeniem na wlasne oczy. Za to e-papierosy (zarowno mody i mniej skomplikowane modele) radza sobie swietnie – w duzym miescie na ulicy mozna praktycznie od razu zauwazyc kogos chmurzacego, mnostwo sklepow ma liquidy – zarowno sklepy specjalistyczne, jak i male zwykle ‚na rogu’. Osobiscie – sukcesu HnB w Polsce nie wroze. Szczerze, gdybym byla 100% laikiem i palaczem analogow, to watpie zeby mnie ktos namowil na zakup sprzetu, ktory tez co prawda zawiera tyton, „ale to inna metoda i wcale sie nie pali i jest zdrowiej”. Jesli ktos podchodzi do epapierosow nieufnie, to raczej sie na inne alternatywy nie rzuci – tym bardziej ze HnB blizej do analoga niz epapierosom. Kazdy z nas chyba przeprowadzil podobne dyskusje z przeciwnikiem epapierosow – ja raczej sobie nie wyobrazam, zeby przy ich braku wiary w efajki, nagle jej doznali w stosunku do tego wynalazku…

     
  4. Starzec

    29 Maj 2017 at 20:12

    W dyskusjach podobnych zawsze zaczynam od cytatu:
    To nie nikotyna jest „czarnym charakterem”.
    Tak naprawdę czarnym charakterem jest dym pochodzący z tytoniu.
    Jak rzekł dr Daniel F. Seidman

    Każda forma podania nikotyny uzależnionym palaczom, która nie niesie za sobą dymu i zarazem eliminuje bierne palenie jest mniejszym złem.
    Czy walczyć z koncernami tytoniowymi za to, że wprowadzają bezdymne produkty (EIN, HnB, snus)?
    Wg mnie, nie. Walczyć należy z dominacją na rynku i nieuczciwą konkurencją. Zwłaszcza gdy przez lobbystów koncernów tytoniowych pozycja dominująca na rynku wprowadzona została przez TPD2 i przez jej implementację do prawa krajowego.

    Jak wymusić na tych, którzy mają duży budżet, aby część swego zysku przekazali na niezależne badania? Tu jest droga w kierunku promowania produktów „harm reduction”. Tzn tych, które mają przebadany wpływ na nasze i naszego otoczenia zdrowie.

    „No i jeszcze jedna sprawa – organizacje konsumenckie zrzeszone w INNCO postawiły sobie za cel promowanie produktów zmniejszających ryzyko zdrowotne (tzw. harm reduction). Czy wszystkie powinny być promowane tak samo?”
    Jeżeli ma poparcie w wynikach badań laboratoryjnych, to tak.
    Promowanie? Tylko jakie?
    Jako mniejsze zło (zmniejszających ryzyko zdrowotne) czy jako produkt pozwalający wyjść z nałogu palenia tytoniu?

    Erica Lawsona, kowboja z papierosem do dziś pamiętam.
    Też promował…..

     
  5. Deimond

    29 Maj 2017 at 21:15

    Odnośnie pierwszego pytania . Big Tobbaco nigdy nie uczestniczyło w rozwoju EIN . To zrobili sami użytkownicy. Te koncerny celowo hamują rozwój rynku i starają się go ukierunkować ku swoim potrzebom (finansowym głównie). Powinniśmy zaznaczać i promować firmy nie związane z Big Tobbaco.

    Odnośnie produktów HNB.
    Pojawiły się jakies badania wskazujące to co podejrzewaliśmy. Znacznie większa szkodliwość w stosunku do EIN.
    http://www.reuters.com/article/us-health-tobacco-heatnotburn-idUSKBN18M2JB

    Moim zdaniem te produkty celowo wprowadzono na rynek aby opinia publiczna myliła je z e-papierosami.

     
  6. Krasnal45

    30 Maj 2017 at 08:55

    Bajka z morałem Mirka, o wilku i owcach, oddaje wszystko…

     
  7. refurbished

    30 Maj 2017 at 14:27

    Jakże spektakularne jest przygotowanie dyrektywy tytoniowej, w temacie pojemności i mocy, w porównaniu z wcześniej opracowanymi przez koncerny zestawami e-p. Jakże spektakularny jest ustawowy zakaz zdalnej sprzedaży w zderzeniu z przejęciem przez BAT największej sieci.
    Dopóki lobbing będzie wbrew interesowi konsumentów dyktował prawo, dopóty koncerny będą na wygranej pozycji.
    Jestem zwolennikiem ustalenia norm dla liquidów, dla parametrów działania sprzętu – wszystko dla bezpieczeństwa mniej zainteresowanych stroną techniczną użytkowników. Wolna amerykanka skutkuje wyłącznie problemami, wdychaniem niepożądanych substancji.
    Ale nie dla drukowania prawa pod potrzeby koncernów.

    Heat not burn? Nie mam zaufania. Poproszę badania. Deimond pokazał jedno doniesienie, mało optymistyczne.

     
  8. Piotr Bulik

    30 Maj 2017 at 15:39

    Co do pierwszej kwestii, to moim zdaniem, nie powinno się walczyć (na razie) z firmami tytoniowymi, jeśli one są po naszej stronie (wróg mojego wroga, jest moim przyjacielem). Co do drugiego tematu, to się nie znam, więc się nie wypowiem, a na trzeci temat, powinny się wypowiedzieć wyniki badań, a nie moje widzimisię

     
  9. Konrad

    30 Maj 2017 at 22:20

    Szanowny Panie Chemiku,
    temat jest bardzo obszerny i trudno będzie go wyczerpać w komentarzu, zwrócę jednak uwagę na kilka kwestii, które moim zdaniem są wyjątkowo istotne.

    1. e-Papierosy służą poprawie jakości życia osób walczących z nałogiem – nie rozumiem w jaki sposób Ustawodawca chce łączyć ostre kampanie antytytoniowe (np. mocne obrazki na paczkach papierosów, specjalne strony internetowe o rzucaniu palenia) ze wsadzaniem kija w szprychy osobom, które walczą z nałogiem. Dla wielu nałogowych palaczy (w tym dla mnie) e-papieros okazał się jedyną deską ratunku, gdy wszystkie inne środki zawiodły – może warto zaangażować OBOP w badanie, które przedstawi nam jak palacze oceniają skuteczność EIN w rzucaniu palenia? Ile osób nagłe przestało palić po magicznych plasterkach, inhalatorach, akupunkturach, a ile po przejściu na EIN? Chce mi się płakać, gdy po wielu latach walki ze smrodem, strachem o własne zdrowie, postępującym społecznym wykluczeniem, w końcu udało mi się uciec od bycia klientem SPRZEDAWCÓW ŚMIERCI, a teraz te same korporacje wywalczają przepisy które są korzystne tylko dla nich, a końcowemu użytkownikowi uniemożliwają wygodne korzystanie z alternatywy dla analogów. Proszę pamiętać, że wygoda również ma znaczenie, bo czy pójdę do sklepu i wydam 17 zł na paczkę papierosów, które sobie pod sklepem odpalę, czy będę musiał jechać na drugi koniec miasta (bo tam będzie jedyny sklep z e-pap który przeżył zmiany prawne), tam kupić osobno naparstek bazy, osobno trzy krople nikotyny, wrócić do domu, wymieszać, poczekać kilka dni – i to wszystko za 40 zł, to robi to dużą różnicę w procesie decyzyjnym. Obecne zmiany mają na celu chyba tylko zachęcenie do palenia analogów.

    2. Dajmy na to, że Ustawodawca kieruje się względami ekonomicznymi – tylko upewnijmy się o których pieniądzach mowa? O tych które wpływają i wypływają z budżetu, czy może o tych spod stołu? Jeżeli o tych drugich, to na pewno legislacja pod dyktando koncernów będzie bardzo intratna. Jeżeli zaś skupimy się na budżecie, to proszę uprzejmie Ustawodawcę o otwarcie swoich wątłych umysłów na myślenie długofalowe i zamiast analizować ile to na akcyzie budżet straci w tym roku, proszę przeanalizować ile w budżecie zostanie, gdy w ciągu (dajmy na to) 30 lat:
    – xx% osób mniej będzie leczonych na NFZ z powodu chorób odtytoniowych (to są gigantyczne, gigantyczne pieniądze, które idą na wszystko, począwszy od kontaktu z lekarzem POZ, poprzez kosztowne porady specjalistów, kosztochłonne badania diagnostyczne, hospitalizacje, programy lekowe itd.)
    – xx% osób mniej będzie brało ZUS-ZLA z powodu chorób odtytoniowych (tym hamujemy wzrost naszego PKB)

    3. Firmy tytoniowe nie są po naszej stronie – są po stronie pieniędzy. Urządzenia EnB wciąż wymagają zakupu papierosów analogowych, zwiększają koszty dla użytkownika, a jednocześnie ich korzyść zdrowotna w porównaniu do EIN jest znikoma, żadna, bądź ujemna. Jeżeli tworzone są rygorystyczne przepisy, które eliminują z rynku małych, to oczywistym jest, że produkcja i dystrybucja pozostanie w rękach gigantów – jak doskonale wiemy, na pewno będzie to oznaczać „spadek cen” i znów okaże się, że vapowanie jest kosztowniejsze niż palenie analogów – a na to wielu Polaków niestety nie stać. EnB wygląda jak mokry sen PR BAT, dzięki czemu wepchnie się coś e-palaczom, a jednocześnie nadal będą robić swoje. Snus to troszkę abstrakcyjny produkt, który może budzić zainteresowanie tylko w przypadku braku alternatyw typu EIN, więc osobiście raczej mnie ziębi, niż grzeje. Odpowiadając na pytanie dot. hierarchii, to widzę tylko EIN, długo długo nic, a następnie tabletki cytyzynowe i znów nic – ale to jest oczywiście perspektywa nałogowego palacza, który za wszelką cenę chce się wyrwać ze szkodliwego nałogu. Wspieranie kompanii tytoniowych mija się z celem, bo wszystkie ich ruchy (vide post użytkownika refurbished) są skierowane przeciwko nam – jedną ręką dają, drugą biją, a na dobrą minę mnie nie nabiorą.

    4. Ustawowe traktowanie szkodliwości e-papierosów na równi z analogami jest śmieszne jeżeli weźmiemy pod uwagę jakie są obostrzenia dot. wytwarzania i sprzedaży analogów, a jakie e-fajek. Co ustawodawca chce osiągnąć zmuszając mnie do mieszania bazy i nikotyny? Dlaczego do fajek analogowych nie dostajemy osobno papierka, osobno suchych liści bez nikotyny, a osobno nikotyny? Jakie normy trzeba spełnić aby wprowadzić do obiegu e-papierosa, a jakie dla zwykłego papierosa? Dlaczego ogniwa do e-papierosa wymagają specjalnego dopuszczenia do obrotu w czasie gdy ogniwa w moim telefonie, laptopie, tablecie, klawiaturze, myszce, zabawce mojej córki takich obostrzeń nie posiadają? Dlaczego nie mogę kupić przez internet „moda” czy „tanka”, a mogę kupić fajkę wodną, papierośnicę, zapalniczkę zippo, popielniczkę itp.? Niech będzie, że sprzedaż liquidów tylko osobiście, wszak nie chciałbym aby dzieci je kupowały, ale co do tego ma samo urządzenie? Ja nie widzę w tym kompletnie żadnego sensu i, zupełnie na poważnie, ta sprawa może być „przegięciem pały goryczy” która zadecyduje, że zwinę manatki z tego kraju absurdu, bo mam już dosyć bycia dymanym w imię interesów silniejszych.

    Tym pozytywnym akcentem kończę i życzę Państwu miłego wieczoru!

     
    • StaryChemik

      30 Maj 2017 at 23:22

      Dzięki za obszerny komentarz. Praktycznie w pełni się zgadzam.

       
  10. waper od lat

    31 Maj 2017 at 09:11

    Dookoła jednego problemu powstaje ich mnogość…
    Podstawowy to ustawa (albo precyzyjniej ustawka) która wręcza w prezencie jednemu koncernowi monopol rynkowy.

    Reszta problemów stawia inne pytania i ma zupełnie inne rozwiązania w realnie wolnorynkowej konkurencji.

     
  11. Rafal Borowski

    31 Maj 2017 at 20:00

    Oj ja z WIELKĄ chęcią wspomogę Big Tobacco! Tylko niech wszystkich i wszystko traktują równo… Dla przykładu, skoro ja nie mogę kupić opakowania większego niż 10ml, lub 2ml tanka to dlaczego mogę kupić pół kilogramową, wielką jak 3 kartony fajek paczkę tytoniu? Niech sprzedają tytoń do kręcenia w opakowaniach po zapałkach! Z chęcią również przygarnę BT pod przepisy dotyczące sprzętu – shishy, bongo, fajek, zapalniczek, popielniczek…. I powiem tak… każdy może produkować i sprzedawać co chce – najwyżej się nie sprzeda. Więc jak BT chce robić swoje EINy… a chwała im! Ja i 99% świata tego na szczęście nie kupi. Problem polega na tym, że przez ich lobbowanie zabili 99% rynku. To jest niepojęte i niespotykane na skalę światową. Zobaczcie ile mikrobrowarów na świecie jest… słyszeliście, żeby wielkie koncerny piwowarskie robiły z tego problem? Mało tego… BT dobiło EIN, przejęło i teraz nagle będzie ok… jak oni będę to kontrolować? Gdyby to miało miejsce w odniesieniu do 2 firm to zakończyło by się to jako wielka rozprawa przekrętowa w jakimś sądzie federalnym!

     
  12. razer1984

    2 czerwca 2017 at 19:00

    Ja odniosę się jedynie do obecnej ustawy i przypadków wg. mnie trącających totalitaryzmem w ogólnym znaczeniu, mianowicie odnośnie „polecania” i linkowania w pojęciu forów dyskusyjnych. Dlaczego zabronione jest to w przypadku konkretnie modeli e-fajek czy atomizerów i drutów w formie grzałek. To prawdziwa próba cenzury i jest to jak histeria. Cytując nowy regulamin ze znanego mi forum „(…)można linkować do drutów (które nie są jeszcze grzałkami!” czy idąc dalej zabronione jest również polecanie np. clapton coil, umieszczanie schematów grzałek w formie rysunku czy zdjęcia, tutoriali zdjęciowy, filmów z YT przedstawiających proces wykonania? i jak to się ma do tej kwestii „(…)można linkować do aromatów wszelakich oraz do płynów zerowych jeżeli w opcjach wyboru nie występują płyny nikotynowe(…)” + (…) Nie linkujemy do zasilań, parowników, urządzeń typu All In One(…)” kolejny raz podążając tokiem myślowym przecież to też hipotetycznie może też sugerować do czego to jest 🙂
    Na koniec moje adventus również powinno być zakazane linkowanie do zdjęcia szczęśliwie nam panującego ministra zdrowia, który stwierdził, że smog jest hipotetyczny i sugerował, że papierosy bardziej trują.
    Pozdrawiam.

     
  13. razer1984

    3 czerwca 2017 at 09:43

    Dalsze przemyślenia na temat związany z ograniczeniami na forach…

    Przede wszystkim należy zadać sobie pytanie, czym jest reklama, o której mówi ustawa (definicja promocji jest podana w art. 2 pkt 23 – chodzi o promocję, nie promowanie).
    Ustawa z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji (definicje z tej ustawy przyjmuje się jako podstawową definicję reklamy): „reklamą jest każdy przekaz, niepochodzący od nadawcy, zmierzający do promocji sprzedaży albo innych form korzystania z towarów lub usług, popierania określonych spraw lub idei albo osiągnięcia innego efektu pożądanego przez reklamodawcę, nadawany za opłatą lub inną formą wynagrodzenia”.
    Ogólnie o reklamie: „Głównym celem reklamy jest maksymalizacja zbytu oferowanych towarów lub usług poprzez sterowanie, wpływanie na decyzje konsumentów. Reklamodawca zachęca odbiorcę do działania, sugeruje mu, że jego wybór jest trafny i dostarcza mu uzasadnienia dla tego wyboru” (ze strony UOKIK).
    Z ustawowej definicji zamieszczonej w słowniczku pojęć omawianej ustawy wynika wprost, że reklamą jest każda rozpowszechniana publicznie informacja, za wyjątkiem informacji używanych do celów handlowych pomiędzy przedsiębiorcami zajmującymi się produkcją, obrotem hurtowym i handlem napojami alkoholowymi. Z tak sformułowanej definicji można wywnioskować, że każde działanie zmierzające do publicznego rozpowszechnienia znaków towarowych napojów alkoholowych uznaje się za reklamę napojów alkoholowych (por. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 13 stycznia 2013 r. sygn. akt II FSK 988/11 – LEX nr 1361298) (II FSK 707/13 – Wyrok NSA).
    Z podanych cytatów wynika, że:
    – reklama na celu zwiększenie zbytu, a więc polecanie towarów, za co nie otrzymujemy żadnych korzyści – np. nie jesteśmy właścicielem sklepu z e-papierosami itd. – nie mieści się w definicji reklamy. Reklama ma miejsce wtedy, kiedy osoba reklamująca dzięki reklamie odnosi korzyści (wzrost sprzedaży itd.);
    – wrzucenie linku do nieswojego sklepu nie jest reklamą, jeśli właściciel sklepu za to nie płaci;
    – czy wolno polecać? Definicja promowania w rozumieniu ustawy została podana w art. 2, promowanie to nie polecanie;
    – wyrok NSA odnosi się do wyrobów alkoholowych, ale podaje ogólną definicję reklamy jako publicznego rozpowszechniania informacji. Założenia fora zamkniętego, które mogą przeglądać tylko zarejestrowani, pełnoletni użytkownicy może być rozwiązaniem, ponieważ wtedy informacje nie są rozpowszechniane publicznie, więc na pewno nie jest to reklama;
    – ustawa zasadniczo odnosi się do producentów i sprzedawców, ale nie do użytkowników. Proszę porównać sobie analogicznie fora o whisky czy papierosach – istnieją zakazy reklamy takich produktów, ale fora istnieją. Pisanie na forum swoich opinii nie jest reklamą, chyba że to przypadek tzw. marketingu szeptanego.

     
  14. marquor

    4 czerwca 2017 at 14:00

    Cały szereg substancji jak pan pisze o HnB to oczywiście o cały ten szereg za dużo .Jest tu ze strony producenta Philip Morris makiawelizm,mydlenie oczu,kłamstwo wszechmożnej korporacji.Utensylium nie znosi porównania z EIN gdzie wdychamy wszystko czyste.British American Tobacco wpisuje się w wojnę światów kłamstwa i prawdy,pogardy i szacunku dla ludzkiego życia.To wszystko jest oczywiste jednak należy to powtarzać.Precz z poprawnością świata kłamstwa-nowej kultury śmierci.

     
  15. marquor

    6 czerwca 2017 at 09:37

    Czy EIN ma jakikolwiek wpływ na słuch?Ponieważ zetknąłem się z tego typu poglądem mam obawę przed argumentami przeciwników.

     
    • StaryChemik

      6 czerwca 2017 at 11:30

      A co to za argumenty?

       
    • hrb

      7 czerwca 2017 at 06:54

      Tak, ma… Ja używam EIN od przeszło siedmiu lat i już mi uszy zwiędły od słuchania wielokrotnie powtarzanych głupot 😉

       
    • Rafal Borowski

      12 czerwca 2017 at 10:16

      Tak jak mówi @hrb. Ma też wpływ na korelację oczy – żołądek. Mianowicie jak czytam bzdety o szkodliwości EIN to mnie zbiera na wymioty.

       
  16. Meant

    19 czerwca 2017 at 13:12

    Mam 58lat. Zaczynałem chmurzyć prawie 5 lat temu i WTEDY miałem lepszy słuch. Słyszałem jak kaszlę po analogach. Ale już nie słyszę.
    Ergo – słuch się mi pogorszył.

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: