RSS

Jeszcze raz o stężonej, 100% nikotynie

20 Gru

Docierają do mnie informacje, że tu i ówdzie można zamówić czystą nikotynę. Czystą, czyli taką, która nie jest rozcieńczona PG czy VG, a więc ma stężenie zbliżone do 100% czyli 1000 mg/ml. Nie piszę tu o czystości w sensie chemicznym, bo tak naprawdę raczej takich danych dla oferowanego produktu nie ma. Oczywiście sprzedający będą zapewniać, że to czystość farmakopealna, że to jest produkt absolutnie najwyższej jakości. Może nawet zaprezentują jakieś „certyfikaty”. Przez te wszystkie lata takich pseudo certyfikatów widziałem setki. Podejrzewam też, że niemal 100% czytelników nie ma dostępu do laboratorium analitycznego, w którym można by stosowne analizy wykonać. A chyba nie muszę dodawać, że w razie czego nie będzie gdzie złożyć reklamacji. To tak, jak z kupowaniem spirytusu na bazarze.
Nie będę się tu już kolejny raz rozwodził nad tym, jak bardzo nikotyna jest szkodliwa. To raczej wszyscy powinni wiedzieć. Pojemnik 500 ml czy też 1000 ml, w których najczęściej jest ona oferowana, zawiera wystarczającą ilość, aby przenieść na tamten świat kilkaset osób. I tego typu przesyłki wędrują sobie po kraju. Żadna z nich nie jest opisana zgodnie z prawdą, bo poczta by jej nie przyjęła. Najczęściej w opisie są więc jakieś „aromaty spożywcze” czy inne kłamstwa. No i wyobraźmy sobie teraz sytuację, w której taka paczka, nieodpowiednio zapakowana, zostanie gdzieś w sortowni rzucona, przygnieciona czy przekłuta. Zawartość rozlewa się w zamkniętym pomieszczeniu, w którym są ludzie. Ciąg dalszy można sobie wyobrazić. A do tego jest mała szansa na pomoc lekarską, skoro na opakowaniu mamy „aromat spożywczy”. I możemy mieć trupa. No a na paczce jest wasz adres… A potem całkiem możliwe, że będziecie musieli stanąć w sądzie twarzą w twarz z matką, żoną czy córką ofiary. I co im wtedy powiecie? Sorry, ja nie chciałem? Sorry, głupio wyszło, chciałem tylko zaoszczędzić?
Ludzie – naprawdę warto myśleć. I to myśleć przed szkodą.
Nie będę pisał o tym, że sama praca ze 100% nikotyną jest niebezpieczna. Że ona paruje, wchłania się także bardzo dobrze przez skórę. Pracowałem z tym związkiem jakieś 20 lat temu. W laboratorium, mając odpowiedni wyciąg i doskonale znając zagrożenia. Czy naprawdę dla kilku czy kilkudziesięciu złotych warto ryzykować zdrowie i życie? Myślę, że nie.
Na koniec przypominam jeszcze jedną rzecz – przesyłanie substancji toksycznych, takich jak nikotyna, obwarowane jest wieloma konkretnymi przepisami. Zarówno nasza poczta, jak też firmy kurierskie nie dozwalają na transport takich przesyłek. Kupując czy sprzedając 100% nikotynę stajecie się z automatu przestępcami. O tym też warto pomyśleć, zanim skusicie się na ofertę z internetu.
Dziękuję za uwagę.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

Reklamy
 
5 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 20 grudnia 2017 w ogólne

 

Tagi: ,

5 responses to “Jeszcze raz o stężonej, 100% nikotynie

  1. xardas060

    21 grudnia 2017 at 00:25

    A jakie jest Pana zdanie na temat oferowanych (dużo częściej baz 48, 72, 100mg/ml ? Czy można rozpatrywać taką bazę (oczywiście odpowiednio oznaczoną i kupioną ze świadomością potrzeby rozcieńczenia przed użyciem) bezpieczną przy zachowaniu odpowiednich środków ostrożności (przechowywanie z dala od dzieci/odpowiednio ostrzeżenie domowników/rozcieńczanie w warunkach dobrej wentylacji, z dużą ostrożnością (rękawiczki, maseczka))?

     
    • xardas060

      21 grudnia 2017 at 00:26

      oczywiście mowa tutaj o osobach wprawionych w mieszaniu liquidów i mających chęć zrobienia zapasów na zbliżające się czasy

       
    • StaryChemik

      21 grudnia 2017 at 16:55

      O ile dobrze wiem, obowiązujące prawo nie dopuszcza sprzedaży produktów zawierających nikotynę w stężeniu większym niż 20 mg/ml. I w tym momencie to zamyka temat.

       
  2. Malgorzata Wolowska

    22 grudnia 2017 at 09:39

    Bardzo dobry artykuł, mam nadzieję że dużo osób przeczyta.

     
  3. Jacek Halicki

    28 grudnia 2017 at 13:49

    Warto wspomnieć, że nieznajomość przepisów prawa nie zwalnia od odpowiedzialności karnej za jego złamanie. Tym samym na nic tłumaczenie że: „nie wiedziałem, że nie wolno”.

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

 
%d blogerów lubi to: