RSS

Ważny amerykański raport o EIN

01 Lu

Ukazał się właśnie istotny duży raport dotyczący konsekwencji zdrowotnych związanych z używaniem EIN. Zainteresowani mogą sięgnąć do całości tekstu, ale myślę, że najpierw warto zajrzeć do podsumowania (PDF w jęz. ang.).
Autorzy (jednym z nich jest znany nam Maciej Goniewicz) wykonali dużą pracę, analizując wyniki dostępne w niemal 800 publikacjach naukowych, które pojawiły się w ostatnich latach na całym świecie. Wnioski zostały pogrupowane w zależności od „mocy dowodowej” – od ostatecznych przez istotne, niewystarczające, aż do braku dowodów.
W dużym skrócie: autorzy uważają, że zebrano wystarczającą ilość dowodów na to, że przejście od palenia tytoniu do chmurzenia zmniejsza narażenie na rozliczne substancje toksyczne występujące w dymie tytoniowym. Poziom emitowanych cząstek stałych oraz nikotyny jest podobny, jak w otaczającym powietrzu (czyli – używanie EIN nie zaśmieca powietrza, a więc nie ma kwestii „biernego chmurzenia”). Stwierdzono też, że aerozol zawiera substancje toksyczne (nikotyna i inne), jak też to, że poziom emisji tych substancji silnie zależy od rodzaju urządzenia, jak też od sposobu jego używania.
Są też znaczące dowody na to, że aerozol ma negatywny wpływ na komórki nabłonka, ale tu autorzy ostrożnie piszą, że nie wiadomo, jak to będzie realnie wyglądać przy długotrwałym używaniu. To samo dotyczy oddziaływania niektórych związków organicznych (takich jak np. formaldehyd) na mutagenezę, ale i tu autorzy ostrożnie piszą, że nie wiadomo, czy ich stężenie w normalnych warunkach chmurzenia jest w stanie wywołać zmiany trwałe.
Istnieją pewne dowody na to, że uzależnienie od EIN jest mniejsze niż w przypadku palenia tytoniu. Raport wskazuje, że są też jakieś dowody na to, że młodzi ludzie mogą po okresie używania EIN sięgnąć po zwykłe papierosy, ale i w tym przypadku dowody nie są ostateczne. Interesujące dla mnie jako chemika jest to, że aerozol może zawierać więcej metali ciężkich niż dym tytoniowy, ale – z wyjątkiem kadmu. Zachodzę w głowę dlaczego.
Co istotne, raport potwierdza ustalenia prof. Polosy, że EIN może pomóc w przypadku pacjentów z POChP oraz astmą, aczkolwiek dowody nie są definitywne. Brak natomiast dowodów, że EIN powodują choroby układu oddechowego [no, to chyba zamyka temat płuca popcornowego czy też sławetnej wody w płucach – SCh]
Nie ma natomiast znaczących dowodów, że używanie EIN może wpłynąć na rozwój płodu [tu istotne będą badania zespołu Lindy Bauld, ale wyniki będą najwcześniej po 2020 roku – SCh]. Co ciekawe – autorzy piszą, że są tylko niewystarczające dowody na to, że EIN pomagają w rzuceniu palenia(!).
Wiem, że w zasadzie wszystkie te kwestie są już nam znane, niektóre od bardzo dawna. Z niektórymi można się niespecjalnie zgadzać, ja np. nadal twierdzę, że jeśli efekt furtki istnieje, to ma tylko marginalny charakter. Moim zdaniem raport jest jednak istotny, bo pokazuje w skondensowany sposób, że badania są prowadzone na bardzo szeroką skalę i zapewne zmobilizuje to inne zespoły badawcze do zajęcia się tą tematyką.

Przedstawiłem tutaj tylko subiektywnie wybrane wnioski. Może ktoś się zgłosi na ochotnika, aby przetłumaczyć te kilka stron podsumowania (całego raportu nie ma sensu przekładać). Bardzo chętnie udostępnię miejsce na blogu, aby umieścić tu wersję polską.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

Reklamy
 
17 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 1 lutego 2018 w ogólne

 

Tagi: , ,

17 responses to “Ważny amerykański raport o EIN

  1. Bartek Brzozowski

    1 lutego 2018 at 09:50

    Biorę się za tłumaczenie 🙂

     
  2. metalika z trawnika

    1 lutego 2018 at 10:49

    ja również służę pomocą jeżeli trzeba 🙂

     
  3. PucH2

    1 lutego 2018 at 11:00

    Tłumacza/y prosiłbym o kontakt w celu wykorzystania tłumaczenia w ebooku. Prawa autorskie. Mirek umożliwi kontakt.

    PucH2

     
    • metalika z trawnika

      1 lutego 2018 at 11:06

      w takim razie proszę u umożliwienie kontaktu z PucH2 🙂

       
      • PucH2

        1 lutego 2018 at 11:26

        Kontakt @metalika już mamy. Teraz tłumacz bo to ciekawe jest.

         
  4. Bartek Brzozowski

    1 lutego 2018 at 11:28

    elvis.brzozowski@gmail.com
    Robię tłumaczenie na google arkuszu. Jeżeli ktoś jest chętny pomóc to zapraszam z kontaktem na mail.

     
  5. Lorenco

    1 lutego 2018 at 21:57

    jak ktoś ma ochotkę to niech skrytykuje ten artykuł http://antyweb.pl/e-papierosy/

     
    • Mariusz

      2 lutego 2018 at 09:49

      Już to zrobiłem 🙂

       
  6. Goniec

    2 lutego 2018 at 15:32

    Chemiku, czy te metale ciężkie były też obecne w płynach przed atomizacją?

     
  7. Piotr A. Kopczyński

    3 lutego 2018 at 13:49

    @StaryChemik.

    Nalezy na jedną rzecz zwrócić uwagę. Mianowicie – jak interpretowane jest zaklęcie „EIN pomaga/ nie pomaga w rzuceniu palenia” ?

    Bo to można interpretować na dwa sposoby:
    1. Rzucenie palenia to całkowita rezygnacja z NIKOTYNY
    2. Rzucenie palenia to niestosowanie papierosów analogowych.

    Oba te stwierdzenia są słuszne. Bo z jednej strony – rzucić palenie to zrezygnować z nikotyny. Ale z drugiej strony – rzucenie PALENIA – to jak najbardziej przejście na EIN, gdzie przecież nic się nie pali.

    W drugim przypadku EIN jest w stanie natychmiast spodowować odstawienie zwykłych fajek – tak jak to miało miejsce na przykład u mnie

    W pierwszym zaś przypadku – EIN nie uwalnia od nikotyny, a uwalnia od dymu z analoga. Ale tak samo jest (powinno być z załozenia) w przypadku stosowania jakiejkolwiek nikotynowej terapii zastępczej – na przykład plastry, gumy, drażetki do ssania czy inne wynalazki oparte na nikotynie.

    Moim zdaniem dowód na to, że EIN pomaga rzucić palenie w rozumieniu p. 2 jest bezsprzeczny.

    Oczywiście są ludzie, którzy przeszli z palenia analogów na EIN i po jakimś czasie znów wrócili do kopcenia zwykłych fajek, ale tak samo są też ludzie, którzy zwyczajnie rzucili analogi (bez EIN) a po pewnym czasie ponownie wrócili do palenia klasycznych papierosów.

    Gdy ponad 3 lata wstecz kupiłem pierwszego EIN – zrobiłem prosty test.
    Mam dwa koty. Kot jak wiadomo jedynie swymi zmysłami (bo nie czyta w książce) stwierdza co truje a co nie. Mozna to zaobserwować gdy kot spaceruje po łące i wącha poszczególne rośliny, od czasu do czasu jakąś zjadając. Albo – jesli żarcie kocie nie jest świeże – kot tego nie ruszy.

    Koty (oba) na dym ze zwykłego papierosa reagowały natychmiastową ewakuacją. Odskakiwały jak oparzone nawet na stosunkowo rozrzedzony dym dmuchniety z dwóch metrów w kierunku kota.

    Zaciągnałem się rzetelnie z EIN i dmuchnąłem kotu w pysk z pięciu centymetrów. Chmura spowiła kocią mordkę. Kot nie uciekł a zaczął z zainteresowaniem wąchać cóz to wokół niego się pojawiło i absolutnie nie zareagował na chmurę ucieczką. Drugi kot wykazał taką sama reakcję.

    To mnie przekonało, ze chmura jest z całą pewnością mniej toksyczna niz dym z papierosa klasycznego.

     
    • Deimond

      3 lutego 2018 at 14:41

      Piotr A. Kopczyński uważaj na obrońców praw zwierząt 😉 Już gdzieś widziałem filmik jak chłopak dmuchnął chmurką psu w pysk a ten nawet nie drgnął. Ludzie w komentarzach praktycznie zlinczowali człowieka. I na nic tłumaczenia, że chmurka i nieszkodliwe i że pies nawet nie psiknął, jeno się oblizał.

       
      • Piotr A. Kopczynski

        4 lutego 2018 at 15:04

        Jak znam życie – u obrońców praw zwierząt dominował w komentarzach ściśle prokuratorski ton. Jak to u wszystkich poprawiaczy świata 🙂

        Trudno w takim wypadku o merytoryczną dyskusję, mimo, że z filmu wynika, że pies nie ucieka – a co za tym idzie – nie uznaje chmurki za toksyczną.

         
    • StaryChemik

      4 lutego 2018 at 19:29

      Masz oczywiście rację. My rzuciliśmy palenie, a nie nikotynę. To tak, jakby miłośnik kawy rzucił jej picie, ale przestawił się na herbatę. W jednym i drugim napoju jest kofeina.

      A co do zwierząt: pies mojej córki gonił u mnie chmurkę i próbował ją lizać. Dymu z papierosa nie znosił.

       
    • kiler

      5 lutego 2018 at 18:39

      Wiesz, ze zwierzakami to akurat różnie bywa, bo to bardzo też kwestia charakteru danego zwierza, jak na coś reaguje, a przez to bardzo łatwo o wyciągnięcie błędnych wniosków. Ja mam dwie kotki, dawno temu wykonałem podobny test i o ile jednej chmura absolutnie nie przeszkadzała, to druga rzuciła się do panicznej ucieczki. Zajęło mi trochę czasu, zanim zorientowałem się, że nie chodzi o sam skład/zapach chmury a o fakt że coś wielkiego białego, nieprzejrzystego z dużą prędkością się do niej zbliża. Bo później w praniu wyszło, że jak chmura na nią swobodnie opadnie już trochę rozrzedzona to nie ma absolutnie żadnej reakcji, podobnie wcześniej nigdy nie reagowała na dym papierosowy (również bardziej przejrzysty), więc bała się samego kształtu/koloru/faktury/ruchu czegoś takiego, a nie składu, który „podświadomie wyczuwała, że jej szkodzi”, ale jakby ktoś chciał skakać do pochopnych wniosków na bazie twojego „eksperymentu” to doszedł by do wniosku, że reakcja mojej kotki dowodzi, że EIN to musi być niesamowita trucizna, skoro kot na nią tak zareagował ;P

       
  8. Catherine

    8 lutego 2018 at 17:38

    Kot nigdy nie zje trujacej rosliny? Nie zje nieswiezego? Nie rozprzestrzeniajcie takich mitow! Fakt faktem, chmura najprawdopodobniej nie zaszkodzi naszym podopiecznym, ale nie zawsze jest tak, ze zwierze odejdzie od jedzenia, ktore mu szkodzi. Z reka na sercu – ile z Waszych psow dostaje szwungu na widok czekolady? Rodzynki tez zjadlby chetnie razem z kawalkiem sernika spod stolu, prawda? I jedno i drugie jest bardzo, bardzo szkodliwe. Lista jest dluzsza – czesto nie zdajemy sobie sprawy ze szkodzimy naszym zwierzetom podajac im ‚ludzkie’ jedzenie. Sa takze i rosliny, ktore sa dla nas nieszkodliwe – a dla zwierzat owszem. Przepraszam tu za offtop, ale zatelepalo moja osoba – nie dawajcie pieskowi czy kotkowi jedzenia ‚bo prosi a przeciez nie zje niedobrego’. Rottweiler mojej babci wpierniczyl surowy schab na obiad razem z reklamowka, bo udalo sie jej zwedzic ze stolu przysmak jak chwile nikt nie patrzyl. Watpie czy Anga myslala o jej zdolnosciach trawienia plastiku – ladnie pachnialo z torby to zezarla wszystko i to szybciutko, zeby nikt nie przylapal. Moj kot zjadl paste z tunczyka z mojej kanapki – razem z trujaca cebula. Od mleka ma rozwolnienie, a jak rozlalam na podloge troche to w sekundzie byl kolo mnie i chcial pomoc sprzatac zlizujac. Zwierzak to zwierzak. My ich udomowilismy i zatem to my – ich wlasciciele – jestesmy za nich odpowiedzialni. Wiem ze serce sie kraje jak Fafik prosi o kawalek naszego obiadu, ale sprawdzmy nawet szybko na smatfonie w Googlu czy Fafikowi nie zaszkodzimy zanim wyciagniemy reke ze smacznym kaskiem. Mam nadzieje ze dojdzie ten komentarz do osoby, ktora zaczela koci watek. Nie chce tu byc ‚naprawiaczem swiata’ – po prostu nie zycze nikomu rozstania z podopiecznym z tak blahego powodu… Takze apeluje – wystarczy sprawdzic. 🙂

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

 
%d blogerów lubi to: