RSS

Huzia na Józia, czyli o narastającej medialnej nagonce na e-papierosy

15 Paźdź

Tak, jak już pisałem wcześniej – sytuacja z problemami w USA jest rozwojowa. Jak podaje Reuters, jest już 29 ofiar śmiertelnych (stan na 14.10), a ok. 1300 osób było lub jest hospitalizowanych. Niestety, można się obawiać, że to nie jest jeszcze ostateczny wynik. Trzeba jednak zauważyć, że pomimo tego, iż ta swoista „epidemia” rozpoczęła się ok. 4 miesiące temu, nadal jest ograniczona do terytorium USA. Nie ma żadnych doniesień z Wielkiej Brytanii, reszty Europy, Ameryki Południowej czy Australii. Ponadto, jak przyznało CDC niemal 90% przypadków dotyczy stanu po użyciu płynów zawierających THC, octan tokoferylu i inne substancje oleiste. Ale ani CDC ani FDA nie podaje jeszcze ostatecznej przyczyny, która powoduje te schorzenia płuc. Gdzieniegdzie można przeczytać o możliwym wpływie metali ciężkich, ale wydaje się to bardzo mało prawdopodobne. Grzałki kilka lat temu były znacznie gorsze jakościowo, a do tego prawie wszystkie są produkowane w Chinach i rozsyłane na cały świat. Wątpliwe, aby jakaś dziwna partia grzałek trafiła tylko do USA. Przy okazji – zwróćcie uwagę na bardzo wyważony tekst Reutersa – tonuje emocje, cytuje konkretnych ludzi. Bardzo rozsądny artykuł. Chciałoby się westchnąć: szkoda, że nie u nas.
Tymczasem nagonka na e-papierosy trwa w najlepsze – także w Europie. Kilka temu w serwisie zdrowotnym Gazety.pl ukazał się strasznie alarmistyczny tekst. Pozwolę sobie wrzucić tu tekst, który umieściłem tam jako mój komentarz.
Zacznijmy od tego, że autor(ka?) powinien nieco się douczyć chemii. Azotanów czy azotynów nie dodaje się do tytoniu „celem utwardzenia”. Jony nitrozonowe nie istnieją, nie ma też reakcji nitrozacji. Polecam pierwszy z brzegu podręcznik do chemii organicznej.
Ale teraz do samego badania: komentarz prof. Petera Hajka: Badania na gryzoniach nie przekładają się na wyniki na ludziach. Liczba myszy jest o wiele za mała, aby wyciągać jakiekolwiek wnioski. Stężenie aerozolu w powietrzu było gigantyczne, absolutnie nierealistyczne. Bardzo podobne wnioski wyciągnął niezależnie prof. Britton [ten sam, którego cytuje Reuters!]. Inni badacze podkreślają brak danych dotyczących stężenia nikotyny we krwi – poważny błąd metodologiczny. Zero danych dotyczących generowania aerozolu – bardzo możliwe, że powstawał on w warunkach znanych jako dry puff (czyli tzw. szmata w żargonie użytkowników e-papierosów).
No i najważniejsze – gdzie jest porównanie z działaniem dymu ze zwykłych papierosów?
Podsumowując: bezsensowne torturowanie biednych myszek, aby udowodnić z góry założoną tezę.

Jeszcze bardziej debilny (tak, to właściwe słowo) tekst ukazał się na wp.pl. Bo jak inaczej można skomentować zdanie: E-papierosy mogą zabijać nawet szybciej, niż standardowe wyroby tytoniowe. No i ten passus: Chociaż nie ma żadnych konkretnych informacji, jak powstaje dolegliwość powiązana ze śmiercią 26 osób i ciężkim uszkodzeniem płuc u kolejnych 1300, to jedno jest pewne. Spowodowały je e-papierosy.

Według mnie pewne jest coś innego – pan autor – Arkadiusz Stando – nie ma zielonego pojęcia o tym, o czym próbuje pisać. Chciałoby się powiedzieć: pilnuj, szewcze, kopyta! Nie godzi się komuś, kto się mieni dziennikarzem, pisać jakikolwiek tekst bez wcześniejszego zbadania sprawy albo skorzystania z konsultacji z ludźmi, którzy znają dany temat. Skądinąd zresztą wiem, że i w innym temacie (konkretnie Czarnobyl i Fukushima) tenże sam pan został zjechany z góry do dołu przez ludzi będących specjalistami w opisywanej tematyce.

Niestety, nawet czasopisma, które w założeniu są popularnonaukowe, też przyłączają się do chóru potępiających e-fajki (np. Focus, linka nie podaję, żeby nie propagować, można łatwo znaleźć). W sieci są kolejne dziesiątki, a może już nawet setki tekstów, w których kompletnie bezrefleksyjnie twierdzi się, że chmurzenie jest równie szkodliwe jak palenie tytoniu. Każdy taki tekst powoduje szerokie uśmiechy prezesów koncernów tytoniowych, jak też oczywiście ministrów finansów. Bo na pewno sporo ludzi przestraszy się i wróci do starych „dobrych” ćmików. Popłynie kasa do Big Tobacco, a dodatkowo z vat i akcyzy do budżetu.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 15 października 2019 w ogólne

 

Tagi: , , , ,

One response to “Huzia na Józia, czyli o narastającej medialnej nagonce na e-papierosy

  1. Elizium

    16 października 2019 at 21:03

    Ręce opadają ale jako sprzedawca z 10 letnim stażem pragnę trochę uspokoić – świadomość ludzi jest w chwili obecnej na nieporównywalnie większym poziomie niż jeszcze te 10 lat temu. Widzę to po ludziach na co dzień i w przeciwieństwie do tamtych lat mało kto już mnie pyta o szkodliwość a jeśli to robi to tłumaczę w krótki i prosty, docierający w punkt sposób i sądzę, że robi tak każdy szanujący się sprzedawca. Tak samo apel by ludzie nie kupowali ani liquidów ani baz ani premixów z niewiadomego źródła jest stale powtarzany i utrwalany. Chciałbym też podzielić się z Państwem pewną zabawną sytuacją z wczoraj. Mój ojciec – zatwardziały kopciuch któremu efajki nie podeszły (zdarza się, trudno) poprosił mnie abym po drodze z pracy kupił mu paczkę fajek. Wchodzę do żabki, jakaś pani za ladą i młoda, bardzo ładna dziewczyna przed ladą.

    Poproszę paczkę X grubych – mówię
    I teraz ta śliczna pani sprzed lady mówi do mnie: Widzę, że jest pan palaczem, czy wie pan co to Iquos? I pokazuje mi podgrzewacz do tytoniu.

    O podgrzewacz do tytoniu, czytałem rzetelne badania które pokazują, że jego szkodliwość w odniesieniu do wyrobów tradycyjnych jest aż o połowę mniejsza.

    Dokładnie – więc dlaczego mimo to kupuje Pan paczkę?

    Paczka nie jest dla mnie droga pani, a ja osobiście wolę coś o ponad 90% mniej szkodliwego od papierosa tradycyjnego: wyjmuję mojego IJUST 21700 i mówię dziękuje, dobranoc.

    Na koniec jeszcze dodałem: A właśnie – było by miło gdyby Pani przekazała swoim pracodawcom, że reklamowanie produktów tytoniowych i wyrobów tytoniopodobnych jest zabronione w tym kraju Dyrektywą Tytoniową. Tyczy się to też epapierosów.

    Mina miłej, ślicznej Pani bezcenna 🙂

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

 
%d blogerów lubi to: