RSS

Archiwum kategorii: ogólne

I w końcu chyba mamy jasność co do amerykańskiej „epidemii”

Kolejny raz piszę o amerykańskiej „epidemii”, znanej pod skrótem EVALI. Tym razem trochę o pewnych statystykach, zbiegach okoliczności i zdarzeniach umieszczonych w konkretnym czasie. Jak wiecie, wszystko zaczęło się tak naprawdę około czerwca ubiegłego roku. W lipcu i sierpniu nastąpił gwałtowny wzrost liczby ludzi przyjmowanych na oddziały pulmonologiczne oraz intensywnej opieki medycznej. Niechlubny rekord padł w połowie sierpnia, gdy tylko w jednym tygodniu liczba osób hospitalizowanych sięgnęła ok. 220. Na szczęście od tego czasu dane były coraz lepsze – w październiku liczba ta spadła o połowę, a pod koniec grudnia były tylko pojedyncze przypadki. Obejrzyjcie zresztą ten wykres (wzięty ze strony CDC):

Jak widać – przez całe lata nic się nie działo, aż do połowy 2019, a przecież e-papierosy są używane już od ponad 10 lat. Przypomnę też, że wszystkie przypadki EVALI obejmują tylko obszar Ameryki Północnej. Nie ma żadnych potwierdzonych przypadków w Europie, Azji, Afryce czy Ameryce Południowej. Jak wiecie, wraz z tą pseudo epidemią rozpoczęła się akcja dyskredytowania używania e-papierosów, zakazu używania liquidów smakowych, straszenia na wszelkich frontach. CDC przewodziło w tej epidemii strachu, bo inaczej tego się nie da nazwać.
Aby zdiagnozować sytuację, przyjrzyjmy się… kronice kryminalnej stanu Wisconsin. Mamy tutaj dwóch braci. Tyler (lat 20) oraz Jacob (23) Huffhines na początku 2019 wpadli na pomysł zrobienia biznesu. Kupowali po 2,5$ kartridże z THC w Kalifornii (tam są legalne) i sprzedawali po 15$ w stanie Wisconsin (tu są nielegalne). Ale braciom to nie wystarczało. Postanowili kupić puste kartridże oraz pojemniki z roztworem THC i zatrudnili 10 ludzi do ich napełniania. I nie rozmieniali się na drobne. Tyler przyznał się, że pewnego razu poleciał do Kalifornii kupić roztwór THC mając 300 tys. $ w gotówce. Dziennie manufaktura garażowa produkowała 3-5 tys. sztuk. W każdym kartridżu znajdowało się 1000 mg (czyli 1g) THC, ale na opakowaniu zawartość deklarowana była 150 razy mniejsza. W ich domu znaleziono kilkadziesiąt litrów roztworu THC, kilka kg marihuany, broń i amunicję, kokainę oraz… maszynki do liczenia pieniędzy. Przejęty towar miał rynkową wartość 1,5 mln $.
Kolejne aresztowania objęły łącznie kilkanaście osób, w tym także matkę Tylera i Jacoba, w której biurze także prowadzono operacje napełniania pojemników. Wszyscy siedzą w areszcie. Sędzia ustalił wysokość kaucji dla Tylera na 500 tys. $, a dla Jacoba na 50 tys. $ (ten drugi nie wyjdzie, bo jest już recydywistą). Matka sprytnych smarkaczy wyszła z aresztu za kaucją 100 tys. $. Kolejne posiedzenie sądu ustalono na 16 czerwca 2020.
No i mamy praktycznie jasność – lewe płyny, lewa produkcja i początek „epidemii” w Wisconsin oraz sąsiadującym z nim Illinois. Nic dziwnego – od siedziby „firmy” do granicy między stanami jest mniej niż 10 km. Dopiero potem sprzedaż się rozszerzyła na inne stany, w końcu obejmując całe terytorium USA. Oczywiście nie wiadomo jak na razie, czy to było jedyne źródło czy też znaleźli się inni domorośli producenci.
Tak czy inaczej – będę śledził sytuację. Może CDC w końcu przyzna, że niepotrzebnie rozdmuchali aferę wokół wapowania. Wiem, wiem… jestem marzycielem.

 
2 Komentarze

Opublikował/a w dniu 20 stycznia 2020 w ogólne

 

GFN’20 – warto składać wnioski o dofinansowanie

Moi drodzy, organizatorzy Global Forum on Nicotine pragną, aby na konferencji była silna reprezentacja grupy konsumentów, czyli m.in. użytkowników e-papierosów. Tegoroczny bardzo ciekawy temat brzmi: „Nikotyna: nauka, etyka i prawa człowieka” – tym bardziej istotny jest właśnie głos użytkowników. Planowane są specjalne sesje panelowe (tzw. satelitarne), których tematem będą właśnie prawa konsumentów i ich udział we wszystkim, co dotyczy użytkowania produktów nikotynowych.
Dlatego też z dużą przyjemnością chcę poinformować, że szefostwo konferencji zdecydowało, że w niektórych przypadkach można będzie ubiegać się o dofinansowanie udziału w GFN. Można więc złożyć wniosek o indywidualne dofinansowanie udziału w konferencji (conference fee – w przypadku Polaków to suma 135£), zakwaterowania (accomodation) czy też kosztów podróży (travel). Co należy zrobić? To proste: przekonać organizatorów, dlaczego chcecie wziąć udział w tej konferencji. Napisać o tym, co robicie dla środowiska waperskiego, kim jesteście, kogo chcielibyście tam spotkać, aby porozmawiać itp. Od razu przypomnę, że językiem oficjalnym konferencji jest angielski, a więc osoba ubiegająca się o dofinansowanie musi się choćby w średnim stopniu posługiwać tym językiem. Zgłoszenia (oczywiście po angielsku) należy wysłać mailem na adres consumers(at)gfn.net.co, przy czym w temacie maila koniecznie trzeba wpisać „GFN financial assistance”. Uwaga – termin składania wniosków upływa 20 lutego 2020.
Myślę, że naprawdę warto spróbować. GFN to niesamowite spotkanie kilkuset ludzi z całego świata – poznacie tam wszystkich kluczowych ludzi, którzy mają coś do powiedzenia na tematy związane z nikotyną i jej zastosowaniem. Mam nadzieję, że spotkamy się w czerwcu!

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 13 stycznia 2020 w ogólne

 

Tagi: , ,

American Lung Association – źle to robicie!

Niestety, mamy efekt domina spowodowany histerią w USA. Znaczące stowarzyszenie medyczne, zrzeszające specjalistów chorób płuc (ponad 32 tys. członków), American Lung Association (ALA), postanowiło wydać oświadczenie, które może mieć olbrzymie znaczenie dla całej społeczności waperskiej w USA (a potem zapewne w innych miejscach na świecie, w tym w Polsce).
Rozpoczęli oni właśnie kampanię pod hasłem „Quit, don’t switch” („rzuć, nie przestawiaj się [w domyśle – na e-papierosy]”. Oczywiście w tekście mamy starą śpiewkę o tym, jakie te e-papierosy są straszne, bo ludzie chorują lub umierają. Ani słowa o lewych płynach, octanie tokoferylu czy też THC. Tekst jest pełen przekłamań i przeinaczeń. Piszą np. o tym, że e-papierosy to produkt tytoniowy. Dalej mamy bełkot (tak, będę to nazywał po imieniu!) o metalach ciężkich i związkach toksycznych. Jednym z nich, wymienionym wprost, jest – uważajcie – glikol propylenowy! Rzecz jasna wspomniany jest dwuacetyl i powodowane przez niego płuco popcornowe, choć brak choćby jednego przypadku wiążącego tę chorobę z e-fajkami. Oczywiście wspominają też, że tak naprawdę ludzie sięgają po e-papierosy jako coś dodatkowego, stając się użytkownikami hybrydowymi. Owszem, są takie przypadki, ale sami doskonale wiecie, jak wielu ludzi po prostu rzuciło palenie i nie wróciło do niego. ALA oczywiście tego nie chce zauważyć, bo im to nie pasuje do stworzonej tezy.
Niestety, wielu ludzi łyknie bezrefleksyjnie przekaz ALA. Jakiś znikomy odsetek być może będzie w stanie rzucić stosując metody NTZ, ale nie oszukujmy się – efektywność ich jest tylko nieco większa niż placebo. Reszta po prostu będzie nadal palić. Dlatego też hasło „Quit, don’t switch” tak naprawdę powinno brzmieć „Quit or die” („Rzuć albo umrzyj”). I kolejne tysiące ludzi będzie umierać – ku chwale ALA. Gdzieś w śmieciach wylądowała koncepcja redukcji szkód (harm reduction) spowodowanych paleniem. Mamy sytuację zero-jedynkową – albo rzucasz albo radź sobie sam, używając ewentualnie NTZ. Owszem, e-papierosy nie są zdrowe, nie są nieszkodliwe. Dlatego też mówimy o redukcji szkód, a nie o ich eliminacji. Mówimy o specyficznym kontinuum – gdzie na jednym brzegu mamy palenie tytoniu, a na drugim niepalenie. ALA nie widzi przestrzeni pomiędzy tymi dwoma brzegami. Niestety, taka sama filozofia towarzyszy naszym specjalistom od ochrony zdrowia.
Rzucenie palenia jest trudne, jeszcze trudniejsze jest pożegnanie się z nikotyną. Tyle, że sama nikotyna jest od dziesięcioleci uznawana za czarnego luda, którego się boimy. Nadal wielu ludzi uważa, że powoduje ona nowotwory oraz że jest odpowiedzialna za ciężkie choroby układu krążenia. Tymczasem coraz więcej danych przemawia za tym, że jej szkodliwość jest zbliżona do kofeiny.
Obawiam się niestety, że kampania ALA będzie propagowana, co z kolei spowoduje problemy branży e-papierosowej. Od jesieni sporo małych firm i sklepów zniknęło już z rynku. Wielcy oczywiście przetrwają, a Big Tobacco będzie odbudowywać swoją silną pozycję. Ludzie będą umierać, ale kogo to w sumie obchodzi.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 11 stycznia 2020 w ogólne

 

Tagi: ,

Kilka informacji bieżących ze świata e-papierosów

Dziś krótkie podsumowanie tego wszystkiego, co aktualnie dzieje się na świecie. Może zacznę od tego, co się dzieje w USA. Wygląda na to, że sprawa związana z przypadkami problemów z płucami, które dotknęły sporej liczby ludzi używających płynów do e-p zawierających THC i rozprowadzanych lewymi kanałami wygasa. Nawet CDC przyznaje, że po wrześniowym szczycie liczba przypadków zdecydowanie spadła. Podejrzewam, że w tym roku takich przypadków będzie niewiele. Niestety, zarówno władze USA, jak też media zareagowały na tę „epidemię” bardzo histerycznie. Przekaz był bardzo prosty: używanie e-papierosów zabija! Proste i bardzo nośne, a kto się tam przejmuje, że kompletnie nieprawdziwe. OK, ja może rozumiem, że ludzie prości to łykną, ale jeśli dokładnie to samo mówią wykształceni lekarze i decydenci ministerialni w Polsce, to zaczyna to być przerażające. Cały czas się zastanawiam, czy wynika to z niedoinformowania (co też jest niewybaczalne), czy też raczej wolą bezczelnie kłamać, aby osiągnąć jakieś swoje cele. Jakie? To proste – aby ludzie nie rozważali rzucenia palenia i przejścia na e-papierosy. Mam autentyczne wrażenie, że oni działają wprost na zlecenie koncernów tytoniowych. Smutne.
Zapewne pamiętacie zeszłoroczne publikacje straszące tym, że używanie e-papierosów znacząco zwiększają szanse na zawał. W pracach padały nawet dokładne liczby, wyglądające na straszliwie nierealistyczne. Wczoraj na łamach American Journal of Preventive Medicine ukazała się praca analizująca praktycznie te same dane, którymi dysponowali poprzedni badacze. Co z nich wynika? Ano to, że palacze hybrydowi (jednocześnie palący tytoń i używający e-fajki) mają niemal 3 razy większą szansę na zawał, co raczej nie jest bardzo dziwne. Istotne jest tam coś innego – ludzie, którzy nigdy nie palili, a tylko używali e-papierosy, mają podobne ryzyko zawału jak niepalący. To są oczywiście wszystko wyniki wstępne, ale opowieści, jak to e-papierosy zabijają serce jest nieuprawnione.
Tymczasem zespół badaczy z Queen Mary University of London przeprowadził badania dotyczące tego, jak dawka nikotyny wpływa na chęć rzucenia palenia. Okazało się, że badani bez problemu tolerowali znacznie większe dawki niż rekomendowane przez specjalistów od rzucania palenia. Badacze stwierdzają, że każda osoba musi sama sobie ustalić ilość przyjmowanej nikotyny, aby NTZ była w ich przypadku efektywna. Aha, aby nie było wątpliwości – w tym przypadku stosowano plastry nikotynowe, a nie e-papierosy. W badaniu niestety nie było grupy kontrolnej przyjmującej placebo – to akurat jest błędem metodologicznym.
Rok 2020 będzie trudny dla europejskich waperów. Organizacja New Nicotine Alliance UK przypomina, że Unia Europejska zaczyna zbierać dane, które mają posłużyć do modyfikacji niesławnej Dyrektywy Tytoniowej. I jak zwykle to europejscy biurokraci będą decydować o sprawach, o których nie mają zielonego pojęcia. NNA(UK) obawia się, że cała koncepcja redukcji szkód jest w niebezpieczeństwie. Osobiście podzielam te obawy.
Co nas czeka w najbliższym czasie – pożyjemy, zobaczymy.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 9 stycznia 2020 w ogólne

 

Tagi: , , ,

WOŚP – aukcja książki po raz ósmy!

Dostałem właśnie informację, że na aukcję WOŚP na Allegro została wystawiona moja książka, która ma już niezłą przeszłość. Po raz pierwszy wystawiłem ją osobiście w styczniu 2013 roku. Zwycięzca aukcji, Marek, postanowił wystawić ją ponownie i tak zaczęła się historia książki-bumeranga, która trwa do dziś. Dzięki szczodrości licytujących zebrano już kilka tysięcy złotych, które trafiają do potrzebujących.
Idea jest prosta – licytujesz, a jeśli wygrasz, jeszcze w tym samym roku albo najpóźniej w następnym wystawiasz ją na kolejną aukcję. Byłoby fajnie, gdybyś dopisał/dopisała swoją dedykację dla następnego zwycięzcy. Sama książka ma już charakter historyczny – jak zajrzycie, zobaczycie jak bardzo zmieniła się w ciągu niecałej dekady technologia związana z e-papierosami.

Rozpropagujcie tę aukcję, proszę. Myślę, że warto. Aukcja kończy się 12 stycznia.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 2 stycznia 2020 w ogólne

 

Tagi:

Marzenia Starego Chemika na 2020

Kończy się rok 2019 – dla chmurzących niestety dość smutny. Po pierwsze – afera amerykańska z lewymi liquidami z THC i octanem tokoferylu. Ponad 2 tys. ludzi w szpitalach, kilkadziesiąt na cmentarzach. Nadal nie ma jednoznacznej informacji CDC w sprawie wyników śledztwa, ale tu nie ma co deliberować. Masa ludzi kupiła jakieś świństwa z czarnego rynku i zapłaciła ogromną cenę. Nawet CDC przyznaje, że szczyt „epidemii” to wrzesień, natomiast w listopadzie i grudniu w zasadzie odnotowano pojedyncze przypadki. A więc sprawa jest jasna – to nie chmurzenie jest szkodliwe, tylko brak rozumu. Niestety, jak to widzieliśmy – nastąpił zmasowany atak na e-papierosy i on narasta. Jaki będzie dalszy efekt, nie wiadomo, ale obawiam się, że raczej będzie ponuro.
A z kolei u nas znowu wielcy świata medycznego pokazują się jako maksymalnie odporni na wiedzę. Od lat powtarzają tę samą mantrę, do tego niestety wzmacnianą kłamstwami. I teraz mamy do tego podpisaną przez Maliniaka ustawę akcyzową, wprowadzającą tak naprawdę bandycką stawkę tego podatku. Nie oszukujmy się – wszystko to ku chwale Big Tobacco.
O czym więc marzę? Nie wiem… jak do tej pory mało moich marzeń, o których tu pisałem, spełniało się. Jak mieli wprowadzać ustawę, liczyłem na to, że może spowoduje to jakieś zwiększone bezpieczeństwo na rynku. Na ten przykład jakieś wyrywkowe badania liquidów. I co? I nico. Może więc w 2020? Nie bardzo wierzę, że ministerstwo zdrowia czy sanepid pójdzie po rozum do głowy. Teraz już w to nie wierzę.Może więc warto marzyć, aby nie było specjalnie gorzej.
I tym mało optymistycznym akcentem zakończę.
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

 
8 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 30 grudnia 2019 w ogólne

 

Tagi:

Życzenia na Święta 2019

No cóż, tegoroczne Święta Bożego Narodzenia znowu nie będą białe. Musimy chyba do tego już przywyknąć. Ale najważniejsza jest jednak pogoda ducha. I tej właśnie Wam wszystkim życzę.
Spokoju i pokoju, moi drodzy.

 

A nadzieja znów wstąpi w nas.
Nieobecnych pojawią się cienie.
Uwierzymy kolejny raz,
W jeszcze jedno Boże Narodzenie.
I choć przygasł świąteczny gwar,
Bo zabrakło znów czyjegoś głosu,
Przyjdź tu do nas i z nami trwaj,
Wbrew tak zwanej ironii losu.

Daj nam wiarę, że to ma sens.
Że nie trzeba żałować przyjaciół.
Że gdziekolwiek są – dobrze im jest,
Bo są z nami choć w innej postaci.
I przekonaj, że tak ma być,
Że po głosach tych wciąż drży powietrze.
Że odeszli po to by żyć,
I tym razem będą żyć wiecznie

Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat,
Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole.
Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas,
I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole.

 

 

 
9 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 23 grudnia 2019 w ogólne

 

Nie eksperymentujcie! Ostrzeżcie innych.

Moi drodzy – trafiłem dziś na artykuł z brytyjskiego The Independent. Mowa w nim o kilkunastu dzieciakach z okolic Manchesteru, którym jakiś %^&^$^ dostarczył liquid do e-fajek. W założeniu miał on zawierać kanabinoidy (THC i podobne), a więc z definicji dzieciaki chciały popróbować jak to jest być na lekkim haju. Skończyło się to dla nich nieciekawie, ponieważ po utracie przytomności trafili w trybie pilnym do szpitala, niektórzy w stanie ciężkim. Specjaliści starają się zawsze w takich sytuacjach dociec, czym się pacjent zatruł, bo tylko wtedy mogą wdrożyć odpowiednie leczenie. W tym przypadku okazało się, że w płynie nie było ani czystego THC ani oleju konopnego. Zawierał on świństwo znane m.in. pod nazwą „spice”. Co to takiego? Ano jest to syntetyczny kanabinoid, strukturą zbliżony do THC, podobnie jak inny całkiem popularny o nazwie K2.
Rzecz w tym, że te cholerne syntetyki są wielokrotnie silniejsze niż naturalne kanabinoidy. Badania wykazują, że wiążą się z receptorami w mózgu czasami nawet sto razy silniej. Jeśli taki płyn zostanie użyty przez kogoś, kto nie jest solidnie uzależniony, efekty mogą być tragiczne. Te dzieciaki z Manchesteru miały wielkie szczęście, bo przeżyły. Inni mogą tyle szczęścia nie mieć. Od razu uprzedzam – nie dotyczy to tylko kanabinoidów. Podobne działanie mają syntetyczne opioidy, np. pochodne zdobywającego niestety popularność także w Polsce fentanylu. Warto jeszcze dodać, że zapewne domorośli chemicy produkujący te związki z myślą o wprowadzeniu ich na czarny rynek niespecjalnie dbają o jakość produkcji i oczyszczenie substancji czynnej. Dość oczywiste jest, że nikt nie przyjdzie do nich z reklamacją ani nie zgłosi tego na policji.
Ta sytuacja przypomina mi do pewnego stopnia historię „kompotu”, czyli polskiej heroiny. Przepis stworzony (niestety) przez dwóch zdolnych studentów chemii dość szybko rozniósł się po kraju. Ludzie targali wory słomy makowej i gotowali. Potem już nie bawili się w żmudne oczyszczanie, tylko gęstą brązową ciecz walili w żyłę. Trudno nawet oszacować, ile od tego umarło.
Dlatego proszę, błagam, apeluję – nie zaopatrujcie się w liquidy z nielegalnych źródeł! Nigdy nie będziecie wiedzieć,co jest w środku. To jest rosyjska ruletka, ale taka, w której w bębenku jest 5 nabojów i tylko jedno miejsce puste. Nie ryzykujcie, bo życie jest zbyt cenne.
I proszę – rozpowszechnijcie ten apel jak najszerzej – szczególnie wśród ludzi młodych, którzy są znacznie bardziej podatni na pokusy. 

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 19 grudnia 2019 w ogólne

 

Tagi:

Zmowa i korupcja – tekst (c) by Rozchmurzona

Uprzedzam, tekst jest dość długi, ale moim zdaniem porusza bardzo istotne sprawy – Stary Chemik


Moi drodzy, coraz częściej do mnie piszecie, wysyłacie linki do artykułów, prosicie o komentarz. Bardzo dziękuję za ciepłe słowa i zaufanie. Naprawdę to doceniam, niestety nie jestem w stanie odnieść się do każdego artykułu jaki pojawi się sieci, nie tylko z braku czasu, ale też mam wyjątkową awersję do rozpowszechniania materiałów w których bezrefleksyjnie straszy się vapingiem, a nagłaśnianie tylko podnosi ich rangę i słupki oglądalności, na czym ich autorom zależy, a nam przynosi szkodę. Nie tędy droga. Oczywiście trzeba działać, ale trzeba to robić skutecznie. Mam nawet pomysł, ale podzielę się nim z Wami, gdy będę do tego gotowa, a na to potrzebuję trochę czasu. Na razie, jak pewnie zauważyliście, próbuję zdiagnozować chorobę na jaką zapadł świat, znaleźć przyczynę obserwowanych zjawisk i poszukać klucza, który zapewni nam skuteczność działania. Dlatego obserwuję to co dzieje się na świecie, bo w erze globalizacji, coraz większej współzależności państw i integracji społeczeństw wszystko może mieć znaczenie. Popatrzcie jak wypadki w Stanach Zjednoczonych wpłynęły na postrzeganie vapingu na całym świecie, również na naszym podwórku, i to trzeba mieć na uwadze.
Nawet nie wiecie jak bardzo chciałabym zamknąć ten fanpage wierząc, że od teraz będzie normalnie i że nikt bezkarnie nie będzie niszczył vapingu. Taki jest mój cel, ale jak na razie nie widzę końca tej walki. Chyba każdy z Was rozumie, że e-papieros pokrzyżował interesy wielkich korporacji tytoniowych i farmaceutycznych, uzależnionych od nich polityków, oraz instytucji, które szczycą się ochroną zdrowia, ale tak naprawdę są na smyczy tych korporacji, bo przeciąż pieniądz, mamona, czy jak to nazwiecie, rządzi światem. Nasze zdrowie, nasze prawa nikogo nie obchodzą, liczy się tu i teraz, czyli wpływy do budżetu i adekwatne do kłamstw gratyfikacje, bo przecież niemożliwe jest, aby inteligentni ludzie mówili bzdury nie poparte żadnymi faktami czy badaniami, nie mając w tym interesu. Sorry, często jestem naiwna, ale nigdy w to nie uwierzę. Nagonka na EIN, jaką obserwujemy na co dzień, jest niespotykana w dziejach ludzkości. Wynalazek, który zrewolucjonizował rynek produktów dostarczających nikotynę i który jak żaden inny pomaga milionom ludzi rzucić śmiertelny nałóg, jest bestialsko niszczony, opluwany i szkalowany. Robią to politycy, urzędnicy ministerstw zdrowia, organizacje mające w statucie ochronę zdrowia, a także – co mnie niesamowicie smuci- dziennikarze, których do tej pory szanowałam i wierzyłam w ich bezstronność.
Z przerażeniem patrzę, jak ten swoisty sojusz różnych grup interesu przynosi im korzyść, a mechanizm ich działania jest prosty, można wręcz powiedzieć że prymitywny. Najpierw określili cel do jakiego dążą, a jest nim zniszczenie vapingu, potem wchodzą w relacje z mediami, aby wzbudzić niepokój lub oburzenie społeczne, co okazuje się bardzo łatwe, bo przecież sensacja dobrze się sprzedaje, a ludzie łykają fake newsy niczym pelikan ryby. Następnym krokiem jest wykorzystanie zasianej atmosfery paniki do własnych celów. Fakty są pomijane, ignorowane, albo traktowane wybiórczo.

Ostatnimi tego przykładami są wypowiedzi Jarosława Pinkasa, który publicznie twierdzi, że liquidy są pełne toksyn, a w Stanach Zjednoczonych podjęte decyzje po epidemii chorób płuc, choć nawet dzieci już wiedzą, że to wkłady THC z czarnego rynku go wywołały i legalne e-papierosy do spożywania nikotyny nie mają z nią nic wspólnego. Ale to nie jest ważne. Zauważcie, że już w trakcie dochodzenia i nie czekając na jego wyniki Massachusetts zakazał sprzedaży detalicznej i internetowej wszystkich produktów do vapingu nikotyny do stycznia 2020 r. San Francisco wprowadzi taki zakaz na początku 2020 r. Michigan zakazał wszelkich aromatów z wyjątkiem tytoniowego, a co ciekawe ten zakaz nie obejmuje THC. Ohio chce zakazać mentolu i mięty w e-papierosach, jednocześnie zostawiając je w papierosach i cygaretkach. Amerykańskie Stowarzyszenie Medyczne wezwało do całkowitego zakazu stosowania wszystkich produktów do vapingu. Nowy Jork ogłosił, że wprowadzi zakaz wszelkich aromatów, w tym mentolu, chociaż takich ograniczeń nie planuje dla tradycyjnych papierosów. Tak, we wkładach THC znajdziecie różne smaki. Pisał o tym Michael Siegel. Zajrzyjcie na jego blog, a znajdziecie wiele przykładów jak truskawkowe banany, słodkie gruszki, różowy sorbet, czy pomarańczowe ciasteczka.
No to jak to jest? We wkładach THC można stosować różne, słodko brzmiące aromaty, a w nikotynowych nie? Jest w tym jakaś logika? Jasne, ale nie ma związku z naszym zdrowiem. Można wręcz powiedzieć, że ten zakaz jest prezentem dla koncernów tytoniowych. W listopadzie stan Massachusetts zagłosował za przyjęciem ustawy zakazującej sprzedaży wszystkich aromatów, w tym mentolu, z wyjątkiem aromatu tytoniowego i nałożył 75% podatek akcyzowy na wszystkie e-papierosy i co ciekawe w krótkim czasie odnotowano tam wzrost wskaźników konsumpcji papierosów. Biorąc pod uwagę, że w Stanach Zjednoczonych co roku z powodu palenia umiera blisko pół miliona ludzi, to chyba nie mamy wątpliwości, że zdrowie ludzi nie jest tam priorytetem.
Wróćmy do zakazów. Przypomnę o MSA, czyli ugodzie podpisanej w listopadzie 1998 roku pomiędzy 46 stanami, a pięcioma największymi amerykańskimi firmami tytoniowymi. Na mocy tego porozumienia koncerny zgodziły się zapłacić 46 stanom ponad 206 miliardów dolarów w ciągu 25 lat. Wraz ze wzrostem vapingu spadły wskaźniki palenia, a tym samym wpływy budżetowe dla poszczególnych stanów, które są od nich zależne. Nie bez powodu najwięksi beneficjenci tego porozumienia tak bezpardonowo zwalczają vaping. Proszę, o to przykłady:
Kalifornia – wiele miast wprowadza zakazy dodatków smakowych w liquidach. Pierwsze miejsce w płatnościach MSA ogółem, oraz w 2019 r.
Nowy Jork – Gubernator Cuomo dąży do wprowadzenia pełnego zakazu dodatków smakowych – na drugim miejscu w ogólnej liczbie otrzymanych płatności MSA , oraz w 2019 r.
Ohio – gubernator wzywa do zakazu aromatów. 3 miejsce w płatnościach MSA za 2019 r., 5 miejsce w płatnościach MSA ogółem.
Michigan – gubernator próbuje zakazać sprzedaży aromatyzowanych produktów do vapingu. 4 miejsce w płatnościach MSA za 2019 r., 7 miejsce w płatnościach MSA ogółem.
Massachusetts – całkowity zakaz vapingu. 7 miejsce w płatnościach MSA w 2019 r., 8 miejsce w płatnościach MSA ogółem.
New Jersey – gubernator wzywa do zakazu aromatów i powołuje „grupę zadaniową ds. vapingu”. 5. miejsce w płatnościach MSA za 2019 r., 9. miejsce w płatnościach MSA ogółem.

Nie sądzę aby to był przypadek, że stany, które otrzymywały najwięcej płatności w ramach MSA są pierwszymi i najgłośniejszymi przeciwnikami vapingu. Stosują kłamstwa które mają im zapewnić korzyści finansowe. O interesie Big Tobacco i Big Pharma tylko wspomnę, bo to fakt.

Ale to nie koniec dowodów na korupcję. E-papieros jest tak udanym urządzeniem do spożywania nikotyny, że Big Tobacco chce przejąć tę branżę. Juul jest teraz zarządzany przez Altrię. Urządzenie IQOS Philipa Morrisa ma przejąć rynki amerykańskie. Firma Reynolds American Tobacco złożyła do PMTA recenzję swojego produktu Vuse. I nawet fanatyk antynikotynowy Michael Bloomberg, który wydał 160 milionów dolarów na lobbing w celu zniszczenia tego przemysłu, zainwestował w produkt o nazwie Hale. Dlaczego mieliby to robić skoro branża jest tak atakowana? Cóż, dlatego, że będą jedynymi graczami, którzy pozostaną na rynku, jeśli zostaną wprowadzone zakazy aromatów.

Warto zauważyć, że ta branża rozwija się dwutorowo. W pierwszej, znanej nam, mamy do czynienia z atomizerkami, które możemy dowolnie napełniać liquidami o różnych smakach i mamy możliwość regulowania ilości nikotyny (nawiasem mówiąc to co do tej pory było jej największą zaletą, okazało się też zagrożeniem, bo stało się przyczyną ataków). Ten rodzaj urządzeń wymaga wiedzy i porad, jakie można otrzymać w wyspecjalizowanych punktach sprzedaży, które edukują nabywców.
Druga, to zamknięte wkłady Juula, które są wypełnione wysokoprocentową mieszanką soli nikotynowych, IQOS to wkłady tytoniowe specjalnie przystosowane do podgrzewania. Nie można w nie ingerować ani swobodnie napełniać. Ale też nie wymagają specjalnej wiedzy i można je sprzedawać w każdym miejscu jak sklepy wielobranżowe, czy stacje benzynowe. Tak więc jeden odłam opiera się głównie na smakach produktów, drugi na dużej ilości wysoce wydajnej nikotyny i łatwości użycia.
A teraz zwróćcie uwagę w którą stronę i dlaczego są skierowane zarzuty, że aromaty wciągają i uzależniają nową generację nastolatków? Tak, moi drodzy, chodzi o wyeliminowanie konkurencji, aby na rynku pozostały tylko urządzenia o zamkniętych systemach. Usuwanie aromatów skutecznie zniszczy vaping jaki znamy, bo owoce, desery są najbardziej popularną opcją dla dorosłych palaczy i ten odłam opiera się na ulubionych smakach. Gdy zostaną zabronione to nie będziemy już potrzebowali atomizerów tworzonych w celu wydobycia najlepszego z możliwych smaków. Nie będą też potrzebne specjalistyczne sklepy, często prowadzone przez entuzjastów, którzy budowali tę branżę.
Zamiast tego dostaniemy urządzenia o zamkniętych systemach należące do Big Tobacco, takich jak Juul, IQOS i Vuse, które teraz opierają się tylko na aromacie tytoniu. To nie przypadek, że Juul właśnie wstrzymał sprzedaż swoich smaków owocowych i nigdy nie lobbował, aby utrzymać je na rynku.
Kolejnym efektem tych działań będzie oswajanie młodych ludzi ze smakiem tytoniu zbliżonym do zwykłych papierosów. Trudniej zaakceptować ich smak, gdy się wapuje truskawkę, czy mango. Teraz będzie to łatwiejsze, i o to chodzi.
Przy okazji powiem Wam, że pojawiło się interesujące badanie, które potwierdza, że to nie słodkie smaki zachęcają młodzież do spróbowania e- papierosa, a jest nim zwyczajna ciekawość. Wg danych z National Youth Tobacco Survey (NYTS) z 2019 r., opublikowanych w zeszłym tygodniu przez Centers for Disease Control and Prevention (CDC) i FDA, wśród ankietowanych nastolatków 56,1 procent wymieniło ciekawość jako powód, dla którego próbowali e-papierosów. To ponad dwukrotnie więcej niż kolejny najpopularniejszy powód: „używał ich przyjaciel lub członek rodziny” (23,9 procent). Dopiero na trzecim miejscu (22,3 procent) pojawia się informacja: „Są dostępne w smakach, takich jak mięta, słodycze, owoce lub czekolada”.

Wróćmy do tematu:
Aby zapewnić równowagę budżetową poszczególne stany potrzebują wpłat jakie zapewnia MSA. Vaping poprzez swoją skuteczność spowodował spadki palenia, a tym samym zmniejszył wpływy na ich konta. Mimo wysiłków nie było racjonalnych powodów aby go zakazać, ale pojawiły się dwa „prezenty”. Epidemia vapingu wśród młodzieży do której przyczynił się Juul, a którą ja bym raczej nazwała nowa modą, potem przypadki chorób płuc spowodowane nabytymi na czarnym rynku produktami THC, ale na siłę i wbrew faktom, przypisywanymi legalnym liquidom nikotynowym, no i mamy efekt końcowy: FDA opracowuje przepisy, które całkowicie usuną aromaty z urządzeń do wapowania, zmuszając vaperów do powrotu do palenia, lub korzystania z produktów wytwarzanych przez Big Tobacco, na których stany będą nadal zarabiały. Big Pharma też swoje osiągnie sprzedając mało skuteczne plastry i gumy, oraz lecząc biednych i schorowanych palaczy. Status quo zostanie zachowane. Wszyscy są zadowoleni, no może z wyjątkiem palaczy i ich rodzin, ale kogo to obchodzi?

Tak mniej więcej przedstawia się ten scenariusz. I proszę nie myślcie, że problem dotyczy tylko Stanów Zjednoczonych. Inne kraje, w tym UE, też skorzystają z tej możliwości, pokusa jest ogromna, wszak zrównoważone budżety są najważniejsze, a ludzie niech sobie umierają. Dowodem tego jest ogłoszone w listopadzie stanowisko The Standing Committee of European Doctors (CPME) dotyczące „nowych wyrobów tytoniowych i nikotyny”. CPME to organizacja reprezentująca lekarzy z krajów Unii Europejskiej. W tym dokumencie popierają tylko farmakoterapię jako podstawową metodę rzucania palenia i zalecają ostrożność w przypadku vapingu.
„Te produkty są często promowane” – piszą – jako środki wspomagające rzucanie palenia, jednak dowody na to są bardzo ograniczone”.
I zgodnie ze stanowiskiem, jakie reprezentuje WHO twierdzą, że ich „pozorne” bezpieczeństwo opiera się na fałszywych badaniach i że „poziomy substancji toksycznych różnią się ogromnie w zależności od marki i modelu, a czasami mogą osiągnąć wyższe poziomy niż w dymie tytoniowym”.
A poza tym ich „design, smaki, marketing oraz opinia o bezpieczeństwie zwiększyły ich atrakcyjność, szczególnie wśród młodych ludzi”.
Dowodzą, że palacze i byli palacze, którzy próbowali lub używali e-papierosów najczęściej twierdzą, że nie wpłynęły one na zmniejszenie ilości wypalanych papierosów.
To nie koniec. CPME wzywa decydentów aby uznali nowe wyroby tytoniowe i nikotynowe za szkodliwe; zakazali informowania o ich skuteczności jako środków wspomagających rzucanie palenia, jak ich używania w publicznych miejscach, bo mogą niekorzystnie wpłynąć na zdrowie osób postronnych; oczywiście jest tu także zakaz reklamy, promocji, sprzedaży dla nieletnich; zachęta do podnoszenia cen nowych wyrobów tytoniowych i nikotynowych do poziomu tradycyjnych papierosów poprzez zharmonizowanie podatków i ustalenie minimalnej stawki akcyzy, oraz uwaga!
zalecają wprowadzić ZAKAZ stosowania aromatów w e-papierosach i podgrzewanych wyrobach tytoniowych.

A poza tym wzywają europejskich lekarzy, aby „informowali swoich pacjentów o zagrożeniach dla zdrowia związanych z e-papierosami i podgrzewanymi wyrobami tytoniowymi”, oraz instruują „aby nie zalecali ich w celu powstrzymania lub ograniczenia palenia”.
Puszczaliście kiedyś kaczki na wodę? To płaskie kamienie, które trzeba było rzucić tak, aby się odbiły od powierzchni wody wielokrotnie i poleciały jak najdalej. Każdy z nich powodował fale, które powoli rozprzestrzeniały się na większe odległości.
Teraz już chyba rozumiecie, że to nie tylko amerykańscy waperzy mają problem, my w Europie również.

Wiem, dzisiejsze informacje nie są dobre, ale bez odpowiedniej wiedzy nie będziemy w stanie się obronić.
Może ta płyta Was uspokoi?
https://www.youtube.com/watch?v=BDNOX5kxqFk

 
8 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 16 grudnia 2019 w ogólne

 

Tagi: ,

Tym razem o kobalcie, a w zasadzie o tym, jak można wyciągać wnioski bez dowodów

Smutne jest to, że co chwilę trzeba w trybie alarmowym prostować rozpowszechniane z siłą ognia artyleryjskiego skrajnie negatywne wiadomości dotyczące e-papierosów. Ale jeszcze smutniejsze jest to, że takie informacje są na portalach takich jak Nauka w Polsce, finansowanych ze środków Ministerstwa Nauki. W dniu 8.12. ukazał się tam tekst pt. Kobalt z e-papierosów spowodował olbrzymiokomórkowe zapalenie śródmiąższowe płuc. Brzmi groźnie, prawda? Straszliwe e-papierosy, ratuj się kto może. Przeczytajcie ten tekst, sygnowany mat/agt/pmw/ (czyżby autorzy się wstydzili pełnych danych?). Czy gdziekolwiek w nim wspomniano, że pacjent nie używał standardowego nikotynowego e-papierosa, lecz waporyzer służący do inhalowania ekstraktu z marihuany? Oczywiście, że nie. Czy przypomniano o serii zachorowań spowodowanych właśnie inhalowaniem lewych płynów z THC, zawierających też octan tokoferylu? Nie. I wreszcie – co chyba najważniejsze: czy wspomniano, że nawet autorzy oryginalnej publikacji piszą, że jakoś dziwnie nie udało się im w próbkach pobranych z płuc pacjenta znaleźć kobaltu? Także nie. Dlaczego to zostało pominięte? Pozostawię to może jako niedomówienie.
Owszem, w liquidzie stwierdzono obecność kobaltu w ilości 0,6 μg/ml, ale tak naprawdę to niewiele oznacza. Pamiętajmy, że od kilkunastu lat miliony ludzi na świecie używają e-papierosów. Kobalt można w śladowych ilościach wykryć prawie wszędzie. I przez te kilkanaście lat nikt nie zapadł na „kobaltowe płuco” (przypomnijmy, bez kobaltu w płucach). Skąd zatem wniosek autorów, że to kobalt? Z rozbrajającą szczerością przyznają, że to dlatego, że pacjent nie pracował w miejscach ekspozycji na kobalt z innych źródeł, więc zapewne musiał wchłonąć z liquidu.
Jak wiecie, nie jestem lekarzem, oddam więc może pole specjalistom. Prof. Britton uważa, że brak cząstek kobaltu w płucach zamyka sprawę i pozwala tylko na stwierdzenie, że inhalowanie jakichś ekstraktów z konopi może być szkodliwe. Dr Hopkinson dodaje, że ewentualne narażenie na kobalt może wynikać z faktu, że w tych waporyzatorach jest wyższa temperatura grzałki, co może (ale nie musi!) zwiększać ekspozycję na ten metal.
Wiem, że trwa dyskusja specjalistów na ten temat, ale nie zauważyłem, aby ktokolwiek zgadzał się z takim wnioskowaniem, jakie zaprezentowali autorzy artykułu. Smutne jest to, że media od razu podchwytują takie studia przypadków i rozdmuchują je do niebotycznych rozmiarów. Można by jeszcze zrozumieć portale plotkarskie, ale Nauka w Polsce? No ludzie…
A może to wszystko jest związane z etymologią nazwy tego pierwiastka? Słowo kobalt pochodzi od niemieckiego „kobold”, oznaczającego złośliwego gnoma. Czasami jest przedstawiany z fajką – może to jest trop?
Na koniec poważnie: przypominam, że e-papieros to nie jest zabawka ani modny gadżet. Jest to urządzenie przeznaczone dla dorosłych palaczy tytoniu, którzy chcą porzucić palenie. I nikt nie ma prawa pisać, że są bezpieczne – ale wiadomo, że są wielokrotnie mniej szkodliwe niż zwykłe papierosy. Tyle na ten temat.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 9 grudnia 2019 w ogólne

 

Tagi: , ,